czwartek, 29 grudnia 2011

przeniesione z blogu wcześniejszego -> Ballada o Lee Cottonie


Nauczyłem się, że nigdy nie wolno oceniać ludzi po ich zawodzie, reputacji, kolorze pieniędzy, kroju ubrania czy po zapachu. Spotkałem bowiem ladacznice, którym mógłbym powierzyć duszę;  księży, którzy ukradliby białą laskę niewidomemu; polityków, którzy skłamaliby zapytani nawet o godzinę; księgowych, którzy nie umieli liczyć; sadystów w lekarskich fartuchach; profesorów, którzy nic nie wiedzieli o świecie; pisarzy robiących błędy ortograficzne i świętych, którzy mieli w nosie wszystko oprócz własnego interesu.("Ballada o Lee Cottonie", wyd. Niebieska Studnia, 2007, str. 36)



 Ballada o Lee Cottonie to jedna z tych książek, od których trudno się oderwać, nawet gdy zaraz trzeba wyjść do pracy i ma się 99% szans na to, że ucieknie ostatni pociąg, dzięki któremu nie spóźnię się tak tragicznie..  A potem rzecz jasna spóźniam się. Moja wielka wada polega na tym, że czytam podczas śniadania. Podczas suszenia włosów. Podczas wszystkiego. Nie patrzę na zegarek, a potem okazuje się, że właśnie minęła pora wyjścia na stację i na pewno, na pewno ucieknie mi pociąg, a następny może być dopiero za 20 minut, co oznacza niechybne spóźnienie się do pracy. Potem czytam w pociągu, bo mam aż 40 minut swobodnego czasu na to.  Bezczelnie też czytam w pracy, po kryjomu, udając że robię coś innego.. Co przypomina moje zachowania szkolne, gdy na nudnych lekcjach czytałam pod ławką.. jak widać, z pewnych rzeczy się nie wyrasta nigdy :D

Lee kilkorga imion Cotton urodził się w Eurece w stanie Missisipi. Ponownie mamy południe Stanów, lata 50te. Jego czarnoskóra matka na widok syna wydaje okrzyk rozpaczy, mimo, że chłopiec jest okazem zdrowia.. ale wyróżnia się już po powitaniu świata - jego kolor skóry jest biały! Co mocno utrudnia sytuację i tak już trudną dla rasistowskiego południa. Czarni mają swoje miejsca w autobusach, z daleka od białych, biali mają przywileje, na które nie mają pozwolenia czarnoskórzy. I nagle pojawia się Lee, biały Murzyn. W szkole dla czarnoskórych go nie chcą, bo za bardzo się wyróżnia, w szkole dla białych również nie jest mile widziany. Gdy matka publicznie podnosi na niego głos zostaje upominana przez policję, bo przecież jakim prawem czarna służąca upomina białego panicza.. I tak w nieskończoność. Początki życia są dla Lee ostrą drogą pod górkę, którą jednak znosi ze spokojem, który chyba zawdzięcza kochającej matce i niesamowitej babce Celeste. Jedna uczy go postaw babtyzmu, druga wyjaśnia mu zawiłości vodoo. Do całej tej historii należy dopisać głosy który Lee słyszy tylko w swojej głowie..Są to myśli napotkanych ludzi, głosy zmarłych.. Trzeba to od razu powiedzieć- życie Lee nie należało do łatwych już od samego początku. A to naprawdę, naprawdę dopiero początek tego co życie zafunduje naszemu bohaterowi. Ponieważ krocząc po ścieżce życia spotyka go najpierw niemalże śmiertelne pobicie, potem ratunek, krótka kariera w wojsku..miłość, która jak zwykle jest głupia i naiwna i prześladuje człowieka całe życie, wbrew jego staraniom, by ułożyło się inaczej. Losy Lee też są przestrogą dla marzycieli i idealistów - uważajcie jakie życzenia wypowiadacie na głos.. Wasze bóstwo może w makabryczny sposób je spełnić. Powieść na zmianę refleksyjno - dowcipna, bo humor w tej książce aż skrzy, nie wiem ile razy uśmiałam się w głos (w tym raz z biurze, wzbudzając zainteresowanie kolegów co mnie tak rozbawiło..), ale też nie ucieka od prawdziwych życiowych dylematów, chociaż z niechęcią przyznaję, że niektóre są traktowane po macoszemu. Ale może to wynika z tego, że czasami wolimy prawdziwe problemy obejść dookoła niż stanąć z nimi twarzą w twarz? Nie odejmuje to jednak książce jej fenomenalnych walorów- świetnego języka, bujnej wyobraźni, niesamowitej siły wciągania w jej lekturę.

Fascynujące jest dla mnie to jak autorowi udało się na tak skromnej ilości stron (bo zaledwie 414) zawrzeć tak rozmaitą gamę postaci, wydarzeń, zwrotów akcji, szczegółów, myśli, przemian samego bohatera.. Od tej książki ciężko się oderwać, czyta się jednym tchem, wszystko na raz. Mogę tylko szczerze polecać. I muszę tu wyznać, że coraz bardziej doceniam pozycje wydawane przez Niebieską Studnię :D



Ballada o Lee Cottonie, Christopher Wilson, Niebieska Studnia 2007

Wpis przeniesiony z http://dziewczynazalaski.blox.pl/html 
Czytaj więcej

środa, 28 grudnia 2011

przeniesione z blogu wcześniejszego -> Felix, Net i Nika oraz Świat Zero

Wszystko się zaczęło od tego, że dziadek, warszawiak z krwi i kości,  warszawiak wielopokolonieniowy, opuścił był stolicę, by zapuścić korzenie na Mazurach. Gdzie skądinąd urodziłam się ja i spędziłam pierwsze 19 lat mojego życia. Jaki by nie był, bo wspomnienia mam na przemian słodko- gorzkie, to jednak jemu zawdzięczam uwielbienie do czytania i pierwsze próby polubienia stolicy. Niestety próby te spełzły na niczym, bo Warszawa już od dziecka kojarzyła mi się z wielkim, niespecjalnie ładnie pachnącym (próbuję być dyplomatyczna..) molochem, do którego dziadek zabierał mnie podczas licznych odwiedzin swojego rodzeństwa. Wychowana w małym miasteczku pośród jezior i lasów miałam do wszelkich większych miast ambiwalentny stosunek.  Z jednej strony zadziwienie nowym krajobrazem i ciekawość żeby zobaczyć więcej, z drugiej zaskoczenie, że może być tak brzydko, tłoczno, niegrzecznie.. Całe życie więc odżegnywałam się od Warszawy. Wiedziałam, że cokolwiek w życiu nie będę robiła będzie to z daleka od stolicy. Los jednak bywa ironiczny. Gdy poznałam mojego męża nie wiedziałam, że moim przeznaczeniem jednak będzie Warszawa, bo to właśnie na skutek jego decyzji zamieszkaliśmy w stolicy. Pierwsze miesiące były dla mnie jak ziszczenie najgorszego snu. Długie dojazdy do pracy, niegrzeczni ludzie, obdrapane blokowiska Pragi. Jak zwykle to książki pomagały mi przetrwać każdy trudny okres, ale tu nagle pojawiła się książka dla młodzieży „Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi”. Rzecz oczywista porównanie z cyklem o Harrym Potterze nasunęło się od razu. Trójka przyjaciół, wspólne rozpoczynanie nowej szkoły, która mimo, ze dość normalna, różni się zasadniczo od reszty szkół w Warszawie, dziwne zjawiska i niezwykła wprost umiejętność do wplątywania się w różne dziwne sytuacje, plus magiczna można by rzec umiejętność jedynej w grupie dziewczyny, Niki. Oczywiście minusów na początku uzbierałam całą masę, począwszy od dziwnej dla mnie, filologa jakby nie było, nowomowy gimnazjalistów, po konstrukcję fabuły, gdzie jedna z bohaterek pozbawiona jest wszystkiego co najważniejsze w jej wieku- rodziców, bezpiecznej przystani jaką jest dom, a pozostali bohaterowie mają w nadmiarze- oprócz dość posażnych rodziców, możliwości i gadżety o jakich przeciętny nastolatek może tylko pomarzyć. A jednak. Jednak to dzięki tej pierwszej książce Warszawa zaczęła się odmieniać w moich oczach. Przestałam widzieć ją tylko jednostronnie jako tylko i wyłącznie brzydkie blokowisko. Nagle przypomniano mi wszystkie ulubione, tajemnicze legendy z dzieciństwa, którymi zaczytywałam się do cna- o złotej kaczce, czy o Bazyliszku. Pokazano mi to miasto od zupełnie innej strony i chyba z tego powodu zaczęłam mieć nieco bardziej pozytywny stosunek do tego trudnego miasta, choć skłamałbym mówiąc, że zaczęłam jakoś bardzo lubić Warszawę. Przestałam jednak tak jej nienawidzić, a to naprawdę dużo.




Najnowsza część cyklu, czyli ósma (tom 9, ale ponieważ jedną z historii rozbito na dwa tomy, jest to według mnie część ósma, a tom 10 będzie jej kontynuacją) nosi podtytuł „oraz Świat Zero” i dla każdego kto zna stary serial „Sliders” jest niewątpliwie powtórzeniem starego motywu podróżowania między alternatywnymi światami.  Znowu mogłabym wyciągnąć minusy – powtarzanie się autora, bo już raz wykorzystał motyw Pierścienia i przeskoków w czasie/przestrzeni, co prawda tu różnica jest oczywista, bo przeskoki dotyczą światów alternatywnych, ale nadal wykorzystano podobny motyw, podobnie w światach alternatywnych autor znowu wyciąga krajobraz PRLu z wszystkimi jego szarościami i biurokracją. Nie ma to jednak znaczenia. Lubię ten cykl, lubię czytać te dziwne dialogi, lubię tę trójkę, której co prawda motywów postępowania nie zawsze rozumiem (może jednak różnice pokoleniowe? :D) i choćbym znalazła tysiące minusów będę nadal niecierpliwe czekać na następną część cyklu, tak samo jak czekałam na kolejne tomy „Harry’ego Pottera”.
W tej części Felix, Net i Nika przez nieostrożną ciekawość przenoszą się do świata alternatywnego. Na początku nie dostrzegają tego faktu, ponieważ różnice są subtelne i łatwe do wyjaśnienia. Bo na przykład to żaden kłopot że bohaterowie mają inne prace domowe, niż ich koledzy w klasie. Ale gdy zmieniają się znacznie ważniejsze fakty zaczyna się robić nieswojo.. Bo niby to nadal ci sami rodzice, klasa i szkoła, ale różnią się bardzo od znanego wcześniej przyjaciołom świata. I tak zaczyna się jak się wydaje niekończąca się wędrówka między światami alternatywnymi w celu odnalezienia tego właściwego, którego bohaterowie nazwali dla rozróżnienia światem zero. Jak się skończy ta wędrówka? Ile jeszcze alternatywnych możliwości poznamy w kolejnym tomie? Ach, nie mogę się doczekać :D
Cytat z tej części, nad którym się uśmiałam jak norka:
Pański ton sugeruje, że już się kiedyś spotkalismy. Nie pamiętam niczego takiego, a przecież przykre doświadczenia pamięta się najlepiej. (str. 329, wyd. Powergraph, 2011)

Felix, Nei i Nika oraz Świat Zero Rafał Kosik, Powergraph 2011

Wpis przeniesiony z http://dziewczynazalaski.blox.pl/html 
Czytaj więcej

sobota, 24 grudnia 2011

przeniesione z blogu wcześniejszego -> Moja siostra, moja miłość

Najpierw było szkolenie z profilowania kryminalnego. Krótkie, ale intensywne. Zaczęliśmy od, wtedy mi się zdawało, banalnej sprawy- morderstwa sześcioletniej dziewczynki. Prowadzący podał nam szczegóły, co znaleziono, kiedy znaleziono i jak prowadzono dochodzenie. Burza mózgów jaka powstała wtedy była chyba najciekawszą w jakiej uczestniczyłam, a jednocześnie najtrudniejszą. Śmierć dziecka to nigdy nie jest łatwa sprawa, nawet gdy to zupełnie obce dziecko z zupełnie obcego mi świata. Niemniej jednak to właśnie wtedy poznałam jedną z najbardziej zagadkowych spraw kryminalnych, która nigdy nie miała znaleźć finalnego zamknięcia, w postaci ujęcia sprawcy. Śmierć małej miss, JonBenet, została wyeskploatowana przez media do cna, przemielona w każdym szczególe, wchodząc z butami w życie wszystkich członków jej rodziny, zmieniając życie w piekło.. Książka Oates wzbudza więc we mnie tysiące sprzecznych uczuć. Od obrzydzenia, że sięga po ten właśnie wątek kryminalny, po zachwyt nad jego wartością literacką, mocą, trwogą i litością, z jaką mnie ostatecznie zostawiła po lekturze..

Moja siostra, moja miłość jest oczywiście fikcją literacką, swobodnie nawiązującą do wydarzeń z 25 grudnia 1996, jakkolwiek niektórzy mogliby potraktować ją jako powieść retrospekcyjną. Zresztą, Oates nie postarała się jakoś szczególnie odseparować swojej fikcji od faktów. Drobna zmiana w nazwisku rodziny z Ramsey do Rampike, drobna zmiana imion z Patsy na Betsey, drobna zmiana faktów- zamiast małej miss, mała łyżwiarka, są aż nadto sugestią jakie okoliczności, jaka rodzina, stały się wzorem dla wydarzeń książkowych. Ale trzeba cały czas pamiętać, że to fikcja, nie retrospekcja. Problem w tym, że ta fikcja jest genialnie realna..

Powieść jest napisana w formie pamiętnika - wspomnień - relacji Skylera, starszego brata Bliss, małej łyżwiarki, która została zamordowana we własnym domu i której śmierć zmieniła na zawsze życie całej rodziny, szczególnie jednak była bardzo dramatyczna dla Skylera właśnie. Relacja na początku jest mocno chaotyczna, rozdarta, pełna emocji. Chłopak przyznaje, że próbuje być "czysty"(od narkotyków? psychotropów?), że samo pisanie wywołuje w nim różnorodne stany psychotyczne- od skrajnego załamania, przez furię do depresji i stanów lękowych. W tej historii nie ma zbyt wiele dobrego. Jest chora z ambicji matka, która pragnie przede wszystkim popularności wśród sąsiadów i która dla tej popularności jest gotowa poświęcić wszystko. Jest ojciec, który uwielbia swoją żonę i żony swoich sąsiadów.. Robi wielką karierę, pnie się po zawodowej drabinie bardzo sprawnie i bez przeszkód, roztaczając wokół siebie nimb człowieka mądrego i oczytanego, według którego homo homini lupus znaczy człowiek przyjacielem wilka.. Jest też to Dziecko, które płacze i denerwuje mamusię. Dziecko jak się wkrótce okazuje jest dziewczynką dwojga imion Edna Louise i póki co nie zyskuje aprobaty ze strony mamusi. Mamusia z tatusiem kochają swoje dzieci, ale najlepiej, żeby nie trzeba było się nimi zajmować. W domu więc jest służąca - opiekunka, która zajmuje się Dzieckiem, podczas gdy mamusia, ze swoim ulubionym jeszcze w tym czasie synkiem, jeździ na różnorodne wypady podczas których przemawia do kilkulatka o swoich niespełnionych aspiracjach łyżwiarskich.. Znamienne jest to używane w trakcie całej powieści zdrobnienie: "mamusia" i "tatuś".. Na poły ironiczne, na poły jak poważna wypowiedź małego, zatroskanego dziecka.. Bo tu dzieci są zatroskane, podczas gdy dorośli dbają o swoje sprawy, przyjemności, zdrady, popularność.. Dzieci walczą o zainteresowanie rodziców, modlą się o ich miłość, są nieszczęśliwe.. Zwrotem w akcji staje się odkrycie łyżwiarskiego talentu małej Edny Louise, zmiana jej imienia na Bliss a potem niezwykła kariera na lodzie.. Kolejne wyróżnienia, wysiłek wkładany w to, żeby nie zawieść "mamusi", ból fantomowy, problemy z moczeniem nocnym, a w finale, niczym niema kropka nad i, śmierć tego małego, nieszczęśliwego dziecka..

To jest książka z rodzaju tych, które trzeba przeczytać! Nie mogę przestać o niej myśleć..


Moja siostra, moja miłość, Joyce Carol Oates, Rebis 2011

Wpis przeniesiony z http://dziewczynazalaski.blox.pl/html  
Czytaj więcej
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.