niedziela, 30 listopada 2014

W dybuk zaklęta. „Dwie kochanki” Marka Harnego


  Nie od dziś wiadomo, że jestem fanką (i wielbicielką, w zasadzie i psychofanką, a co tam, nie ma, co ukrywać) polskiej literatury. Ktoś kiedyś próbował mi wypomnieć, że lubię, bo „dobre, bo polskie”, na co nieodmiennie odpowiadam, że oczywiście, że tak, ale przede wszystkim dobre, bo dobre, a że polskie to dodatkowo warto promować. Oczywiście nie każdy z naszych autorów jest na równi dobry, należy odsiewać ziarna od plew, dlatego zdecydowanie warto odnotować tak dorodne i rokujące „ziarno”, jakim jest powieść Marka Harnego pt. Dwie kochanki.

  Dwie kochanki łączy w sobie dwoistość powieści obyczajowej i historycznej, dając możliwość literackiej uczty zwolennikom obydwu tych gatunków. Spokojną, nieco poetycką, choć napisaną prostym językiem narracją prowadzi czytelnika przez dwa nurty czasowe, naprzemiennie omawiając zagmatwaną przeszłość i równie nieprostą teraźniejszość. Głównym bohaterem jest Siwy, pisarz, człowiek ze sporym bagażem życiowych doświadczeń, oraz jego specyficzne relacje z dwiema najważniejszymi kobietami w jego życiu. Pierwszą, Miriam, poznał jeszcze, jako młody chłopak, Marcin Cichy, i przeżył z nią wspaniałe chwile, drugą, Agatę, już, jako dojrzały mężczyzna, który potrafi docenić ważność tej relacji i rozumieć, jak bardzo trzeba ją pielęgnować. Obie te kobiety łączy nie tylko postać Siwego, ale również ich wspólna praca, oraz fascynacja. W teraźniejszości Siwego otwiera się miejsce na zrozumienie własnej przeszłości i połączenie nieścisłości w historii Miriam w nieco spójniejszą całość. 



  Marek Harny powoli odsłania przed czytelnikiem swoją opowieść i jej najważniejsze wątki. Z każdą kolejną stroną w trakcie lektury odkrywamy zaskakujące elementy tej układanki, nagle motyw samej miłości staje się nieco marginalny, wkracza historia i jej silny wpływ na życie jednostek. I tak na Miriam wpłynęła nieznana jej Chana i jej zagadkowa przeszłość, na Agatę zaś wpłynęła Miriam wywołując całkowitą zmianę w jej zachowaniu. Agata staje się jej sobowtórem, wcieleniem, niczym dybuk w ciele innej osoby. I chwilami będzie Siwemu bardzo trudno oddzielić je od siebie, odróżnić przeszłość od teraźniejszości.

  Zawiłe relacje z obiema kochankami nie są jedynym motywem tematycznym powieści. Doskonale zarysowane tło historyczne polskiej przeszłości, intrygująco opowiedziane zacienienia wokół śmierci Miriam, czy wreszcie burza wokół intelektualnej spuścizny Miriam to kilka z wielu interesujących wątków, jakie porusza Marek Harny. Prowadząc powoli czytelnika przez opowieść Marcina/Siwego autor przedstawia złożoną historię jeszcze jednej bohaterki tej powieści, o której nie sposób zapomnieć na długo po zakończeniu Dwóch kochanek. To powieść, która w klasyczny sposób zasysa czytelnika, wzbudza ciekawość i do samego końca zręcznie uwodzi. Dlatego, tak, drodzy czytelnicy, dobre, bo polskie, ale przede wszystkim: po prostu dobre.


Dwie kochanki, Marek Harny, Prószyński i S-ka, Warszawa 2014
Czytaj więcej

poniedziałek, 10 listopada 2014

Być jak bóg. "Religa" Dariusza Kortko i Judyty Watoły

 Byłem szczęśliwy, że mogłem pracować w tej klinice. Oglądałem profesora Religę podczas operacji i marzyłem, żeby kiedyś być choć odrobinę tak sprawny jak on. Kiedyś miałem nocny dyżur i zobaczyłem go na korytarzu. Ledwo trzymał się na nogach, odbijał się od ścian. Tej nocy przestał być dla mnie bogiem. *

 Z papierosem w ustach mówił o konieczności prowadzenia zdrowego trybu życia. Śmierć każdego swojego pacjenta zagłuszał alkoholem. Nie przebierał w słowach. Przez prawie piętnaście lat był weekendowym mężem i ojcem. A mimo to wielu traktowało go jak boga. Niewielu zwątpiło.


  Walorami reporterskiej biografii zespołu Kortko - Watoła jest przede wszystkim poczucie autentyczności. Religa nie jest tu ukazany, jako człowiek anielski, czy o wzniosłych cechach charakteru, mimo przypisywanych mu bez mała boskich możliwości. Pomimo tego, że dbał o swoich pacjentów, zalecał im zdrowie żywienie i uprawianie sportu, sam przykładu nie dawał. Palił papierosy jak smok, pił bardzo mocną kawę, która przeciętnemu człowiekowi zapewne mogłaby zniszczyć serce, nadużywał alkoholu, prowadził auto z niebezpieczną prędkością i nie miał poważania dla autorytetów. Gdy zdecydował o tym, że dokona w Polsce pierwszego przeszczepu serca nie było takiej siły, która mogłaby go powstrzymać. Ani argumenty religijne, przeciwne takiej ingerencji w ludzkie ciało, ani argumenty medyczne, związane z tym, że w kraju ciągle nie było odpowiedniego przygotowania do tak skomplikowanej operacji. I pomyśleć, że jego pragnieniem na studiach było zostać internistą!

 Religa to biografia odbiegająca od przeciętnego życiorysu. Nie jest utrzymana w ramach chronologicznych, poprowadzona jest pewnymi etapami w życiu kardiochirurga, przedstawia jego sylwetkę nie tylko przez pryzmat dokonań chirurgicznych i prób politycznej kariery, ale również przez wypowiedzi jego najbliższych współpracowników, wspomnień rodziny i tych najważniejszych - ocalonych przez niego pacjentów. W tym obrazie widać pełnię znaczenia zwrotu "człowiek charyzmatyczny". Mimo wielu sprzeczności w jego zachowaniu i cechach charakteru można było na niego liczyć, każdy pacjent, który się u niego pojawił, był wysłuchany, można było zaczepiać go na korytarzu i prosić o diagnozę, dzwonić do radia, gdy był uczestnikiem audycji i dostać się na niedostępne dotąd badania. Nie różnicował pacjentów na lepszych i gorszych, ratował każdego. A jednocześnie był szalenie wymagający dla swoich współpracowników, nie grzeszył grzecznością, sięgał po kontrowersyjne rozwiązania, nie dbał o wizerunek. Można by też rzecz, że z pewnego punktu widzenia zaniedbał swoją rodzinę, przez piętnaście lat kursując między Zabrzem, a Warszawą i spędzając z nimi zaledwie ulotne chwile. I nawet po powrocie do domu nadal był wiecznie zajętym człowiekiem, jak nie kardiochirurgiem, to politykiem. Kto wie, czy gdyby nie choroba w ogóle zwolniłby tempo?

z nieodłącznym papierosem; źródło zdjęcia
  Minusów samej książki jest niewiele, aczkolwiek jeden zmusza do postrzegania tej pozycji trochę jak przygotowywanej w pospiechu. Jedna wypowiedź słynnego polskiego kardiochirurga zostaje powtórzona dwukrotnie dokładnie w tej samej wersji**, choć w dwóch różnych kontekstach. Oczywiście, mogło być tak, że Religa miał tę wypowiedź tak ugruntowaną, że powtarzał ją dokładnie słowo w słowo. Z czysto ludzkiego i pamięciowego punktu widzenia wydaje się to, co najmniej naciągane. Jest to jednak tak drobny minus, że absolutnie nie rzutuje na całość. Wprost przeciwnie, może właśnie podkreślać, że mimo doszukiwania się w Relidze cech boskich, był najzwyklejszym człowiekiem, jakkolwiek człowiekiem utalentowanym tak jednak jak każdy inny, popełniającym błędy i wierzącym może za bardzo w drugiego człowieka.

     

Religa. Biografia najsłynniejszego polskiego kardiochirurga, Dariusz Kortko, Judyta Wojtyła. Biblioteka Gazety Wyborczej, Agora SA, Warszawa 2014
* str. 103
** str. 61 i str. 199 (wypowiedź dotyczy umiejętności rozpoznawania, kiedy pacjent umrze)
Czytaj więcej

piątek, 7 listopada 2014

To nie sztuka kochać. "Zapytaj taty" Jana Balabána

  To nie sztuka kochać, kochać - oj, jak strasznie kochać! - swojego tatusia. Sztuka to dwa razy dziennie myć mu tyłek i prać obsrane prześcieradło. Tym się różni prawdziwa wiara od kościelnej gadki o miłosierdziu. *

 Lektura powieści Jana Balabána przypomina wkraczanie w niewygodne tematy związane z ludzką egzystencją. Jak wchodzenie do pięknego i sterylnego szpitala z reklamy, w którym w rzeczywistości śmierdzi moczem, potem i umieraniem. Nagłe zderzenie z realiami tego, co tylko sobie dotąd wyobrażaliśmy. Choroba, opuszczenie przez bliskich, szpital, a wreszcie śmierć. Nie lubimy niewygodnych tematów, chowamy się przed miejscami, gdzie się cierpi, uciekamy w żart. Jak Czesi, których  słynny "czeski humor" jest doskonale znany polskim czytelnikom. Ból i przemijanie to wszystko to, od czego Czesi (i nie tylko...) na co dzień raczej uciekają. Nie da się jednak uciec przed śmiercią, nie da się zupełnie odizolować od cierpienia, nawet gdy człowiek opanuje do perfekcji zdolność do zduszania jej cierpkim uśmiechem. Umiejętność zmierzenia się z własnym bólem, o, to dopiero jest sztuka. Zapytaj taty jest próbą skonfrontowania się z tym bólem. Próbą oswojenia rozpaczy po stracie bliskiej osoby.  Żeby jednak nie była to zbyt oczywista próba, dochodzi do niej dodatkowa trudność - pytanie o to, kim tak naprawdę był utracony członek rodziny.

  Co wiemy o człowieku leżącym w grobie, na który teraz jedziemy? Przeczytamy kiedyś tę książkę do końca? Czy nadejdzie koniec tych listów, pytań i oszczerstw? Czasami wydaje mi się, że całe moje życie to tylko oszczerstwo. Że ja sam jestem tylko karykaturą kogoś lepszego, kto mógłby być tu za mnie. Że zajmuję komuś miejsce, które mnie się nie należy. **

Jan Balabán, źródło zdjęcia

  Jan Niedomny był fantastycznym lekarzem, oddanym mężem, świetnym ojcem dla trójki swoich dzieci. Hans, Emil i Katarzyna są już dorosłymi ludźmi, gdy ojciec po walce z ciężką chorobą umiera w szpitalu, w którym sam uratował tylu swoich pacjentów. Jego śmierć jednak nie przyniesie ze sobą jedynie żałoby, ale także listy. Listy pełne zjadliwych oskarżeń, pełne wyrzutów, pełne obrazu ojca, jakiego nie znali. Pojawiają się więc pytania o jego przeszłość, pojawiają się wątpliwości, czy faktycznie był tym, za jakiego go mieli, czy jednak ukrywał przed nimi prawdę o sobie i swojej działalności. Czy rzeczywiście był winien temu wszystkiemu o co oskarża się go w listach? Niestety, nie można już było zapytać taty. Można było oddać się wspomnieniom o ojcu, fragmentom jakie wyrzucała z siebie pamięć, co wcale nie przynosiło ulgi odpowiedzi, bo odpowiedzi zabrakło. Co dalej zatem? Czy podjąć decyzję, by zaufać pięknym wspomnieniom o ojcu, jego wspaniałej postawie, jego słowom? Czy przyjąć wersję jego niedawnego przyjaciela, Petra Wolfa, który w ojcu dostrzega zbrodniarza?
 
  W "Małym księciu", którego ojciec aplikował nam tak często, że już przestaliśmy odczuwać jego działanie, w rozdziale o lisie pojawia się myśl, że to, co najważniejsze - czyli to, co dobre -  jest niewidoczne dla oczu. A ja ci, drogi lisku, powiem, że w tym twoim najważniejszym i niewidocznym kryją się pułapki, które mogłyby ci przetrącić ten twój ryży grzbiet. I nawet nie miałbyś kogo zapytać dlaczego. ***



  Fabuła Zapytaj taty to przeplatanie się wspomnień i teraźniejszości. Wspomnienia kolejno synów, córki i żony mówią o chorobie ojca, o praktyce lekarskiej, o wypowiadanych sądach i życiowych priorytetach. W tle jest cała historia rodziny łącznie z kolejnością narodzin dzieci, chorobą najmłodszej z nich Katki, oraz ich dorosłością i próbą zmierzenia się z tym, o czym dowiedzieli się już po śmierci ojca. I wreszcie dziwna, tajemnicza, a ostatecznie żałosna postać ojcowskiego oskarżyciela. Człowieka, który jak wielu innych, posłuszeństwem wobec swoich poglądów i wiary przypłacił całą swoją karierę i dalsze życie. Ta niesprawiedliwość dziejowa spełni tutaj rolę pobocznego, ale jednak dość istotnego bohatera, który naznaczył życie wielu ludzi za czasów panowania komunizmu.

  U Balabána określenie "zezwierzęcenie" nabiera nowego znaczenia. Pamięć ludzka w jego powieści jest żarłoczna jak świnia, pies reaguje jak człowiek po przeżytej traumie, człowiek nosi w sobie przerażone zwierzątko. Jesteśmy uzależnieni od innych, bywamy porzucani i zostawiani na pastwę losu, i jak ten nieszczęsny pies, biegniemy za naszą tęsknotą do utraty tchu. I żadnego z nas, czy to ludzi, czy zwierząt, nie są w stanie ominąć zawirowania historyczne. Tam gdzie kiedyś był w pamięci żywy człowiek po jego śmierci zostaje pustka i mnóstwo pytań, tam, gdzie niegdyś było schronisko walają się miski i schowane za jego pozostałościami przerażone, porzucone psy.

  Funkcję powieściowej klamry pełni schronisko dla bezdomnych psów. Jest ono punktem wyjścia i punktem zamknięcia fabuły Zapytaj taty, choć trudno mówić o pełnym zamknięciu. W ogóle trudno mówić cokolwiek pewnego o fabule tej powieści. Niesztampowa narracja, brak klasycznego zapisu dialogów, wielowątkowość sprawiają wrażenie odrealnienia. Powieści metafory, powieści snu. Wyrwanego fragmentu z czyjegoś życia, które naznaczyła śmierć bliskiej osoby, trudna przeszłość narodowa i pewne decyzje, których w kontekście "tu i teraz" nie da się rozliczyć, bo są irrelewantne, jakby to powiedziała powieściowa pani prokurator.
  Czytanie Zapytaj taty jest niezwykłą przygodą czytelniczą. To powieść dla wymagających, dla tych, którzy nie lubią prostych rozwiązań podawanych na fabularnych talerzu. To jest powieść, po której zakończeniu czyta się w naturalnym odruchu po prostu jeszcze raz. To nic, że ze złamanym sercem.



Zapytaj taty, Jan  Balabán, przełożyła Olga Czernikow, Czeskie Klimaty,  Wrocław 2013
* str. 98
** str. 94-95
***str. 157

Czytaj więcej

sobota, 1 listopada 2014

Pół wieku tęsknoty: "Dom tęsknot" Piotra Adamczyka

 Ściany naszej kamienicy zbudowane były z tęsknot. Ściany najgrubsze, oddzielające dom od ulic i podwórka, tęskniły za dawnym światem. Za turkotem wozów drewnianych, za klaksonami nielicznych limuzyn, za porannym okrzykiem sprzedawcy gazet. Za tamtym duchem czasu, który przez bramę dzisiaj nie przejdzie, chociażby nie wiadomo jak mocno wycierał buty i naciskał klamkę. Miała swoje tęsknoty moja matka, miała panna Julianna, miał pan Teofil, mieli pozostali mieszkańcy. Zrozumiałem, że teraz przyszła kolej na mnie.*

  Psychoterapia jest czymś, co często zachwalam, jako pozytywną w skutkach pomoc w sytuacjach kryzysowych. Ponieważ zmusza do ogromnej pracy i wysiłku pozwala jednocześnie zmierzyć się z tym, z czym sobie w pewnym momencie przestaliśmy radzić, a także daje nam jedyną w swoim rodzaju możliwość by usiąść niejako z boku i popatrzeć na własne życie z perspektywy widza. Piotr do swojej terapii zostaje zobligowany sądownie, choć każdy psycholog powie, że taka terapia jest bez sensu, a dobry terapeuta zaprosi dopiero wtedy, gdy pacjent sam dojrzeje do takiej decyzji. Może jednak dobrze, jest gdy czasami człowiek uznaje, że musi coś zrobić? W ten sposób Piotr "obejrzy" swoje dotychczasowe życie przez pryzmat najwcześniejszych wspomnień, o które poprosiła go terapeutka. I być może dzięki temu poskłada sobie pewne rzeczy na nowo.

 Wrocław w Domu tęsknot to nietypowe miasto z rozdwojeniem jaźni. Historia nie obeszła się z nim zbyt łaskawie, przerzucany z rąk jednego narodu do drugiego, jest podwójnie naznaczony kulturowo, językowo, architektonicznie. Najtrudniejszym z momentów było gdy po wojnie został przywrócony na polskie ziemie. Masowa emigracja dotychczasowych mieszkańców, nowe regulacje prawne, zasiedlanie przez polskich imigrantów dawnych mieszkań niemieckich to dominujące wydarzenia tamtych lat. Poczucie tymczasowości jednakże dawało o sobie znać. Wrażenie, że Breslau tylko chwilowo jest Wrocławiem było dla jego mieszkańców przytłaczające. Nie każdy Niemiec opuścił swoje miasto. W wielu polskich domach ciągle zalegały porzucone przez poprzednich lokatorów przedmioty. Na opakowaniach na sól pozostawało twarde Salz. Podobnie było z kamienicą, w której mieszkał i wychował się Piotr. Wszystko, wszystko ciągle jeszcze było poniemieckie.

 Nasza kamienica była poniemiecka - we Wrocławiu prawie wszystko było poniemieckie: mosty parki, kostka brukowa, najpiękniejsze wille, nawet moja matka była poniemiecka.**


Wrocław w latach 50-tych, źródło zdjęcia

  Kamienicę zamieszkują więc rozbitkowie tej powojennej rzeczywistości. Tę grupę zupełnie przypadkowych ludzi połączy wspólnota tęsknoty. Ktoś tęskni za wojennym narzeczonym, o którym słuch wszelki zaginął, ktoś za stabilizacją, ktoś za dawną ojczyzną, bo choć miasto to samo, to język i ludzie już inni. Wreszcie jest tęsknota z tych najdziwniejszych i najsilniejszych, za tym co mogłoby być, a nigdy się już nie zdarzy. Świat jednak otrząsa się powoli z wojennych przeżyć, a miasto zaczyna nowy etap w swojej historii. Dzieciom za plac zabaw służy cmentarz, bo również poniemiecki, toteż nikt się nie przejmuje jego powolną dewastacją, bądź opowieści rodzinne, pełne tajemnic i dwuznaczności. Rodzina Piotra, zajmująca mieszkanie po XIX-wiecznym pisarzu niemieckim, Gustawie Freytagu, ma tych tajemnic rodzinnych również całkiem sporo. Sam fakt, że matka jest Niemką, a ojciec Polakiem powoduje, że jest to rodzina, w której wielokulturowość w takim momencie historycznym nastręcza jeszcze więcej trudności. Uparta niemieckość matki koliduje z partyzancką przeszłością ojca. Nakarmiona bajkami o mitycznych praprzodkach Atlantach, o narodowej misji, a wreszcie o kielichu Lutra, który miał stać się podstawą nowej religii przekazuje te same historie synowi, jakby nadal wierzyła w ich realność. Nie potrafi długo przyjąć do wiadomości zbrodni wojennych, długo jeszcze z dumą pokazuje zdjęcia braci w mundurach żołnierskich. Dopiero po latach zrozumie i zawstydzi się tych zdjęć. Jednakże przez całe życie będzie nieustanną strażniczką pozostawionych po Freytagach przedmiotach, zarówno tych domowego użytku, jak i pięknej biblioteki, w której będzie można znaleźć nie tylko powieści samego Gustawa.

  Powieść Piotra Adamczyka jest snuta wielowątkowo. Otrzymujemy historie poszczególnych lokatorów przeplataną z wewnętrznymi konfliktami rodziny głównego bohatera. W tle dzieje się wielka historia, odbudowa państwa polskiego i coraz większe rozczarowanie rzeczywistością, w której stan gospodarki w Polsce kontrastuje z tym, co się dzieje w przegranych przecież Niemczech. A stamtąd rodzina, która wyemigrowała, relacjonuje dobrobyt, posiadanie auta i sklepy pełne jedzenia. Jakby to nie Niemcy byli wielkimi przegranymi, a Polska. Jednakże takie wywrotowe myślenie jest zakazane, głośno nie wolno mówić takich rzeczy, więc rozmowy są prowadzone tylko w domu, tylko przy zaufanych osobach. Co wcale nie utrzyma służb bezpieczeństwa z daleka od kamienicy. Nagle zaczną się pojawiać i zadawać dziwne pytania, nagle legenda kielichu Lutra nabierze realności, nagle pojawi się coraz więcej osób, zainteresowanych pozostałościami po Niemcach, a wreszcie nastąpi zaskakujący powrót wojennego narzeczonego.

  Dom tęsknot niesie ze sobą coś unikalnego gatunkowo. Pozornie jest to zwykła powieść obyczajowa, z zajawkami powieści historycznej, jednakże siłą wyrazu może pretendować także do powieści z pogranicza realizmu magicznego, tudzież do powieści przygodowych. Ma w sobie niezwykłą kompilację i to dodatkowo wzbogaca interesującą treść. Oceniałabym ją jeszcze wyżej, gdyby nie mankament w postaci powtórzeń. Chwilami odnosiłam wrażenie, że powieść powstawała w odcinkach, które następowały po sobie w dużych odstępach czasu, stąd, żeby przypomnieć czytelnikowi poprzednie odcinki konieczne wydawały się pewne powtórzenia. Bogactwo anegdot, historii pojawiających się niczym z magicznego kapelusza rekompensuje to nieco, choć nie zaciera przykrego wrażenia do końca. Mimo jednak tej wady jest to nadal powieść pełna uroku, napisana ciekawym stylem, pozwalającym się unieść fabule trochę jak w Stu latach samotności. Tyle, że u Adamczyka oglądamy poniemiecką kamienicę przez pryzmat jednej rodziny na tle historii Wrocławia przez bez mała pół wieku tęsknoty za przeszłością.



  


Dom tęsknot, Piotr Adamczyk, Agora SA, Warszawa 2014
* str. 447
** str. 21
Czytaj więcej
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.