wtorek, 30 sierpnia 2011

przeniesione z blogu wcześniejszego -> "Jeden dzień"


Emma i Dexter spędzają wspólnie jeden dzień, 15 lipca 1988 roku. Znali się ze studiów, ale nigdy nie zamienili zbyt wiele słów między sobą, jednak po otrzymaniu dyplomów, na imprezie z tej okazji poznali się nieco bliżej, spędzili ze sobą noc, a następnie cały dzień, który zaważył na ich przyszłości, chociaż oboje nie do końca zdawali sobie z tego sprawę.

Wbrew pozorom i spodziewanej tendencji po książce o miłości rok później 15 lipca 1989 Emma i Dex nie tylko się nie widują na co dzień, ale nie zostali nawet parą. Zostali przyjaciółmi, którzy piszą do siebie długie listy (Emma), czy pocztówki w telegraficznym skrócie (Dexter). Każde podążyło swoją ścieżką, Dexter podróżuje i żyje z dnia na dzień, często zmieniając dziewczyny, Emma próbuje podjąć się odpowiedzialności za swoje życie i pracuje w restauracji jako kelnerka. Dexter wydaje się być szczęśliwy, Emma zdecydowanie szczęśliwą nie jest. Wydawałoby się, że po otrzymaniu dyplomu z wyróżnieniem powinna czekać na nią kariera, pieniądze, świetlana przyszłość. Zamiast tego jest obsługiwanie kapryśnych klientów, ścieranie stolików, zmywanie podłogi..

Kolejne dni o dacie 15 lipca przez następna lata, aż do 2005 roku to cała fabuła książki. 15 lipca 1990, 15 lipca 1991, 15 lipca 1992 itd.  Emma zmienia prace jak rękawiczki, próbuje swoich sił w teatrze alternatywnym, jako kelnerka, by w końcu zostać nauczycielką z ambicjami pisarki. Ale przede wszystkim szuka swojej własnej wartości, ponieważ to co ją mocno ogranicza w życiu jest brak wiary we własne siły, w samą siebie i swoje możliwości. Dexter, któremu tych cech nie brakuje, a wręcz posiada je w ilości nadwyżkowej, z obieżyświata przeistacza się w popularnego prezentera telewizyjnego, otacza się pięknymi kobietami, popada w nałogi. Ich drogi na zmianę przeplatają się, lub rozchodzą. Ogółem, fabuła jest pełna goryczy. Można by rzecz – przepis na nieudane życie. Jak żyć wiedząc, że miłość i szczęście są tak blisko i nie potrafić po nie sięgnąć. Jak zepsuć sobie życie nałogami, nieumiejętnością obycia, brakiem samokrytyki. Jak być nieszczęśliwą przez to, że ma się o sobie za niskie mniemanie.

Świetnie napisana, wciągająca, z pomysłem. Szkoda, że taka gorzka. Ciągle miałam gdzieś na dnie głowy wiersz mojego ulubionego poety, ks. Twardowskiego (to tak na przekór mojemu ateizmowi): Bo widzisz tu są tacy, którzy się kochają i muszą się spotkać aby się ominąć, bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze (...) Są inni, co się nawet po ciemku odnajdą, lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać (...) Są i tacy co się na zawsze kochają i dopiero dlatego nie mogą być razem... 


Jeden dzień, David Nicholls, Świat Książki, Warszawa 2011

Wpis przeniesiony z http://dziewczynazalaski.blox.pl/html 

2 komentarze:

  1. Po tym, co napisałaś, mam ochotę przeczytać "Jeden dzień" przy najbliższej okazji. Wygląda na zdecydowanie niebanalną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jest :) jak na te wszystkie czytadła ostatnio wydawane masowo wyróżnia się oryginalnością :) a teraz dodatkowo dostępna w promocji w Weltbildzie za korzystną cenę :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.