sobota, 29 grudnia 2012

"Kapelusz za sto tysięcy" Adam Bahdaj

Moja zajadłość (samozwańczego) naukowca, żeby wiedzieć, dotrzeć do źródeł, poznać, czasami męczy mnie samą. Szkoda, że nie mogę się rozerwać i zajmować kilkoma rzeczami na raz (a przecież i tak próbuję, bo nawet zębów nie umiem umyć, żeby drugą ręką na przykład nie suszyć włosów..) i tak na przykład zajmować się jednocześnie dokształcaniem w zakresie znajomości angielskiego (co haniebnie zaniedbuję) , czytać o rodzajach psychoterapii (kolejne znalezisko w bibliotecznych odrzutach z 1976 roku!) i zaczytywać w kilku książkach na raz. Do tego jeszcze zdecydować co czytać w  następnej kolejności, gdy się zostało tak obficie obdarowanym i każda książka nęci i kusi! Zmęczyłam się... Na odsapnięcie Bahdaj jest idealny!

Kapelusz za sto tysięcy to kolejna propozycja dla młodego czytelnika. Najlepiej takiego, który też musi spędzać wakacje z rodzicami nad morzem, podczas gdy pogoda nie dopisuje i niż znad Skandynawii obficie dzieli się deszczem. Takie właśnie wakacje spędza dwunastoletnia Krysia, zwana Dziewiątką, która w Warszawie nawet była szefem gangu, a teraz nudzi się jak mops na wspomnianych wakacjach w Nieborzu. Tato z bratem, Jackiem, spędza każdy dzień na połowach ryb, a mama znalazła upodobanie w grze w karty. Nad morzem jest niespokojnie, fale uderzając szaleńczo o brzeg zniechęcają do większych wędrówek, na dodatek ten deszcz. Na szczęście jest jeszcze kawiarnia Jantar, gdzie można dostać niezgorsze rurki z kremem i całkiem przyjemnie spędzić czas, pomimo tego, że na jeden metr kwadratowy przypada co najmniej dziesięciu turystów, których przywiała do kafejki niepogoda. A jednak to w Jantarze Dziewiątka, bystra i spostrzegawcza, pierwsza dostrzega niefortunną zamianę kapeluszy. A zamiana ta spowoduje niezgorszą aferę, kolejne śledztwo i zadziwiające jego wyniki. A przy okazji także nową znajomość z ornitologiem, który raczej jest kiepskim detektywem. Ale o tym co się tak naprawdę wydarzyło, dlaczego wiolonczelista rozpacza nad utratą zwykłego kapelusza, a Goguś chodzi i węszy, to już możecie doczytać sami. Najlepiej wspólnie, z własną, osobistą latoroślą, o ile jest na podorędziu. Bo może też gdzieś biega, w poszukiwaniu sensacji..

Bahdaja polecam każdemu niezależnie od wieku, płci i nastrojów. Jest dobry na pogodę i niepogodę. A przy tym lekki i odprężający, dzięki czemu można oderwać się od ponurych myśli, jakie spowodowała na przykład poprzednia lektura



Kapelusz za sto tysięcy, Adam Bahdaj, Wydawnictwo Literatura, Łódź 2009

12 komentarzy:

  1. Przyjemna historyjka, chociaż mam alergię na dziecięcych detektywów, bo to wiadomo - zawsze najbardziej podejrzany okaże się oficerem MO:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Krysia "Dziewiątka" jest chyba jeszcze w "Wakacjach z duchami" a motyw zamienionego kapelusze występuje także w "Podróży za jeden uśmiech". Eh, młodość, aż się łza w oku kręci ... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kapelusz to chyba tylko w serialowej Podróży jest, w książce sobie nie przypominam.

      Usuń
    2. To dopiero moja czwarta książka Bahdaja ;/ A "Wakacji z duchami", czytanych zresztą bardzo dawno temu, za bardzo nie pamiętam, więc się (jeszcze ;D) nie wypowiem w temacie..

      Usuń
    3. Potrzebuję chyba tego mini wehikułu czasu Hermiony.. ;) nadrobiłabym w tej samej minucie ;D

      Usuń
    4. ZWL, Bahdaja znam tylko z filmów oprócz "Uwaga, czarny parasol". Niedawno przeprosiłem się z "Wakacjami z duchami" ale jakoś mnie nie przekonały - w przeciwieństwie do filmu - summa summarum pewnie masz rację :-)

      Usuń
    5. Wakacje chyba są lepsze jako serial, za książką też nie przepadam.

      Usuń
  3. Świetny wpis. Jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda to super. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Katarzyno, świetny wpis o mojej ulubionej książce! Mam swój egzemplarz jeszcze z czasów szkolnych i na wakacjach w tym roku przeczytałem "Kapelusz..." córeczkom. Zapraszam do przeczytania mojej opinii: https://mojapodloga.pl/kapelusz-za-100-tysiecy/
    Tymczasem pozdrawiam i życzę miłych lektur, wszak wieczory coraz dłuższe...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.