poniedziałek, 20 maja 2013

Targi Książki i majówka

Mój pierwszy raz na Targach Książki miał miejsce w ten weekend, dlatego nie mogę tego w ogóle porównać z poprzednimi Targami, ani zachwalać wyboru miejsca, bo nie mam odczucia, że poprzednie było gorsze/lepsze. Dotychczas terminy Targów pokrywał się z terminami wyjazdu integracyjnego w mojej pracy, ale tym razem, tadam, wyjazd był tydzień temu i w końcu, w końcu mogłam się tam pojawić! Niestety, przeżyłam drobne rozczarowanie. Ogółem tłumnie, duszno i ciężko się przeciskać pomiędzy stanowiskami, ludźmi, matkami z wózkami, dziećmi z balonikami.. do tego ceny książek.. Zbyt wysokie, jak na moje oczekiwania. Ale plusów zebrałam również sporo. Pierwszy jest taki, że poznałam Wiki, co można nazwać skromnym spotkaniem blogowym. Bardzo się cieszę, że mogłyśmy się poznać osobiście.
Pojawiło się też parę miejsc ze zniżkami, jak na przykład przy stosiku z książkami W.A.B.u była zniżka 30%,  z której nie mogłam nie skorzystać, na stoisku wydawnictwa Kwiatów Orientu od razu wzięłam poszukiwaną od jakiegoś czasu Będę tam, a na stosiku wydawnictwa MG Sklepy cynamonowe kusiły okładką, z zaś Albatrosa porwałam Rzeźnię numer pięć (miotana między innymi tytułami powieści Vonneguta, ale ograniczenia finansowe zrobiły swoje).


W niedzielę Targi zaplusowały możliwością wymiany książek, jakie zostały zorganizowane przez portal Lubimyczytac.pl. Wyniosłam z domu całą siatę książek, żeby w zamian dostać:


Przy czym wybór był ciężki, bo co chwila dodawano kolejne książki, na dodatek w dużej ilości nowych, prosto od wydawcy! Kilka więc z żalem musiałam odłożyć.. Nowej książki Coetzee byłam ciekawa, ale nie na tyle by kupować, więc niespodzianka naprawdę ogromna, że była dostępna na wymianie. To samo z nową powieścią Sabiny Czupryńskiej. A Joanna Olech to u mnie autorka obowiązkowa dlatego nie mogłam się oprzeć pokusie, naprawdę nie mogłam...

Jednak jak się okazuje, Marcin pobił mnie na głowę w kwestii ilości przytarganych do domu książek z Targów.. Oto jego stosik:


Ale i tak najważniejsze z tego weekendu jest skąpanie się Pestki w Świdrze, pomimo troskliwego przenoszenia na drugi brzeg rzeki:


Szczęście Bruna, który ponownie chciał zawędrować aż do Wisły..


 I piękno naszej majowej "Alaski"


Innymi słowy to był bardzo udany weekend. Zaspokoiłam ciekawość odnośnie Targów, mam liczne pamiątki na nogach i rękach z wizyty nad rzeką, zapasy do czytania na jakiś czas, i sporo energii na nowy tydzień. Który też w rozjazdach niestety, bo czeka mnie kolejna wycieczka na Litwę. Ale może uda się skraść trochę czasu na czytanie.

22 komentarze:

  1. No pięknie!!! Widzę weekend pełen wrażeń. Aż zazdroszczę i to bardzo :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie oglądam Twój stos i się ślinię i też zazdroszczę! :)

      Usuń
  2. Piękny wyjazd:) a z targów zawsze się przyniesie więcej niż planowało, te Sklepy cynamonowe są przepięknie wydane, też je mam i zachwyciłam się grafikami. Zaczynam już zbierać kasę na krakowskie targi, bo pewnie sporo wydam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - ja planowałam, że nic nie kupuję.. Ot i postanowienia mola książkowego :) A "Sklepy.." chciałam kupić jak tylko zobaczyłam nowe wydanie, a że cena była korzystna to się nie zastanawiałam nawet.. ;) Na krakowskie też bym chciała się wybrać :)

      Usuń
  3. Czyli nie tylko ja jestem taka, która może jak się uda dopiero w tym roku zaliczy Targi. Mam nadzieję na Targi w Krakowie i poznanie dziewcząt, które tam będą.
    Stosik fantastyczny. W zasadzie każda książka by mnie również zainteresowała z tych, które Ty nabyłaś.
    Pozdrawiam gorąco, gdyz u nas upał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, nie tylko Ty :) Już jest nas dwie. Też liczę na Targi w Krakowie, bo te warszawskie obleciałam za książkami, a żałuję, że nie poszukałam więcej blogerów, bo wiem, że kręciliśmy się koło siebie tylko się minęliśmy. Dlatego może w Krakowie nadrobię choć trochę tych strat.
      U nas też gorąco, więc równie gorące pozdrowienia ślę :D

      Usuń
  4. Szkoda, że Targi są zawsze zbyt daleko od mojego miejsca zamieszkania... Dobrze, że chociaż mogę popatrzeć na zdjęcia innych osób, które tam były. :) Kusi mnie "Chmurdalia" oraz "Ta druga, słodka i ostra". Dobrze, że chociaż posiadam "Dziewczyny z Portofino".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, ja zawsze narzekałam, że muszę mieszkać blisko stolicy, a teraz dostrzegam w końcu plusy :) Też jak patrzę na zakupy innych dziewczyn pocieszam się, że jakieś tytuły z tych stosów już mam :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. To chyba cecha charakterystyczna każdego mola książkowego :D

      Usuń
  6. Piękna sprawa - książki i wypoczynek na łonie natury!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja niestety moge tylko z zazdroscia czytac o relacjach z wszelakich targow, niestety dwa loty samolotem w jedna strone to za wysoka cena za taka przyjemnosc, szczegolnie, ze okazji cenowych jakos specjalnie nie ma. Z Twojego stosiku wylyskalam kilka pozycji, ktorym musze sie przyjrzec blizej. Nie znam zupelnie Kwoatow Orientu ani prozy pani Czuprynskiej, a to wlasnie one mnie zaintrygowaly.

    O takim weekendzie az milo poczytac:)
    Zycze przyjemnego pobytu na Litwie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz literowki, ale klawiatura sama mi zmienia szyk liter, nie moge tego opanowac.

      Usuń
    2. Wiesz to zrozumiałe, że nie możesz przyjechać. Może kiedyś się trafi tego typu impreza akurat jak będziesz z wizytą w Polsce? ;)
      Kwiaty Orientu wydają literaturę koreańską, stąd moje zainteresowanie, bo ogółem lubię literaturę azjatycką i chciałabym poszerzyć jej znajomość o coś więcej niż tylko literaturę japońską :) A Czupryńskiej czytałam "Kobiety z domu Sonii" i choć nie powiem, żeby mnie powaliła na kolana, to jednak była na tyle dobra, że chciałabym poznać inne powieści autorki :)
      A pobyt na Litwie cóż, to wyjazd służbowy, ale mimo to mam nadzieję, że będzie przyjemnie :) W weekend sobie odbiję ten wyjazd kolejną rodzinną wyprawą nad rzekę. Teraz pewnie będziemy częściej robić takie wycieczki :)
      I nie przejmuj się literówkami :D

      Usuń
  8. Ja na Targi też raczej nie dotrę; doliczywszy koszt przelotu zakupy okazałyby się mało okazyjne. Na spotkanie z dziewczynami ze stolicy szykuję się od kilku lat, a zawsze jak pojadę czas mam wyliczony niemal co do godziny, ale jak to mówią, co się odwlecze.... zwłaszcza, że tym razem, będę miała przesyłkę dla jednej z dziewcząt. Stosy owocne- życzę zatem troszkę czasu w podróży na lekturę. I też się cieszę, jak widzę coś znajomego; czytałam Sklepy cynamonowe i Balzakianę, a na Rzeźnię nr pięć ostrzę sobie ząbki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koszty przelotu plus kiepskie ceny, to tym bardziej by się nie opłacało. A ja widzisz, choć byłam, to i tak przegapiłam spotkanie, ech nietota ze mnie ;)
      Też czytałam "Sklepy cynamonowe" ale nie mogłam się oprzeć tej edycji :) na jesieni ma być "Sanatorium pod klepsydrą" i pewnie też nie dam rady się oprzeć..;) A "Balzakiana" była na mojej liście najpilniejszych zakupów dlatego jak zobaczyłam korzystną zniżkę to nawet się nie zastanawiałam :) Vonegutta zaś chciałabym tak całego przeczytać (i mieć na półkach).. Pewnie kiedyś.. :)

      Usuń
  9. To był fajny weekend, po prostu :) Zrobiłaś spore zakupy, aż przyjemnie na nie popatrzeć :) Nad kupnem "Pompona..." mocno się zastanawiałam, ale jeszcze się powstrzymałam.
    Życzę udanego pobytu na Litwie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, fajny :) Zakupy w sumie nie takie spore, przynajmniej jak na mnie, bo zaledwie 6 książek :) Nad kupnem "Pompona" też bym się zastanawiała, ale jak mogłam go dostać na wymianie, to się w ogóle nie wahałam :)

      Usuń
  10. Ja również się cieszę, że udało nam się poznać :) Niezłe stosiki, choć mój też nie gorszy. Nie wiem tylko, czy emerytura mnie nie zastanie, bo wciąż dochodzą nowe książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) :)
      Ja to się śmieję, że będę musiała wykupić drugie życie niedługo :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.