poniedziałek, 11 lutego 2019

Przerywam milczenie, gdyż "Niespodziewanie jasna noc" proszę państwa

Pamiętam dawne swoje czytelnicze czasy, gdy albo szczęście do tytułów, albo zachłanność czytelnicza, powodowały, że wszystko mnie wciągało maksymalnie swoją fabułą. Potrafiłam prowadzić wózek z najmłodszą siostrą i czytać, iść przez ulice i czytać, wchodzić do wanny i czytać nie zwracając uwagi na coraz zimniejszą wodę.


To są naprawdę odległe czasy. Nie wiem na ile to coś we mnie się zepsuło, na ile zaczęłam bardziej wyczuwać sztampę czy schematyczność, a na ile teraz jest trudniej o dobrą (ha, rzecz jasna, subiektywnie!) lekturę. Być może, że to wszystko po trosze spowodowało, że dużo rzadziej zdarzają mi się sytuacje, gdy książka mnie zaczaruje. Dlatego aż mnie nosi, gdy jednak coś takiego zadzieje się ponownie! Nawet gdy w zasadzie mogę powiedzieć szczerze i od serca, że książki o młodzieńczym zakochaniu naprawdę średnio mnie już interesują. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy: jestem bardzo łatwa, gdy w grę wchodzi Szekspir.
Harmonia wizja świata
Niespodziewanie jasna noc” Renaty Frydrych jest niespodziewanie wyśmienitą historią, w której można znaleźć wszystko, oprócz schematu. No dobrze, żeby nie było że jestem zupełnie nieobiektywna: oczywiście, że schemat, że dwoje ludzi się poznaje jest. Problem w tym, że oni się poznają.. i nie poznają. I niestety, nie mogę powiedzieć więcej, żeby nie zdradzić zbyt wiele. Ad rem jednak!
W mojej zupełnie dziwacznej ocenie całości mamy dwóch ważnych bohaterów: Harmonia i Szekspira. Harmoń to żartobliwa ksywka dla nowego pracownika ochrony metra, który parę lat wcześniej przeszedł zapalenie mózgu. Choroba była na tyle rzutująca na jego życie, że doznał amnezji. Nie pamiętał siebie sprzed okresu nieprzytomności, wiedział kim był i co robił, ale nie, nie pamiętał tego i już nie potrafił być właśnie taki. Natomiast stał się osobą, która ma znaczący wpływ na cudze poczucie spokoju i harmonii wewnętrznej. Dla świata zewnętrznego zidiociał kompletnie. Dla mnie stał się najwspanialszą postacią literacką od czasów dziecięcych zachwytów nad Kubusiem Puchatkiem i Włóczykijem. Przez Harmonia przemawia najpiękniejsza wizja świata, o jakiej słyszeliście.
Szekspir zaś zupełnie namieszał w życiu niejakiego Kuby Sokołowskiego. Zawrócił w głowie „Burzą” obejrzaną w Teatrze Narodowym i wywrócił do góry nogami ambitne prawnicze plany na przyszłość.
Romeo i Julia?
Rzecz jasna, ani Harmoń ani Szekspir nie są głównymi postaciami w tej opowieści. Obok Kuby poznacie oryginalną dziewczynę, Alice Green. Alice mieszka w Londynie, od 13-ego roku życia boryka się z ogromnymi problemami z nerkami, które po prostu przestały pracować. Przez lata dializ, częstych pobytów w szpitalu, wypracowała w swojej wyobraźni własną wersję miłości, o której marzy i do której tęskni.
Kuba w Warszawie, do tego z dziewczyną taką na dobre i złe, z paczką przyjaciół i całym życiem zaplanowanym przez ambitnego ojca, oraz Alice, bez mała wiecznie przykuta do łóżka londyńskiego szpitala. Jak na siebie trafili? Oczywiście przez internet. On zobaczył jej rysunek, wywiązała się rozmowa, wreszcie odwaga by porozmawiać przez Skype’a. I nagle wszystko się zmieniło..Co ma z nimi wspólnego Harmoń? Bardzo wiele! Nie będę jednak więcej pisać, powiem wprost: to jest książka, którą się nosi długo w głowie i nie można przestać się uśmiechać. Nie można!
Jak radzić sobie ze szczęściem?
Nie wiem, co najbardziej mi się podobało w tej powieści. To, że już od pierwszego zdania poczułam się jak w tej właściwej dla mnie bajce? To, że pokochałam Harmonia z całego serca i każde jego zdanie? Czy może to, że życie jest jak najbardziej? Pozostaje jeszcze w obwodzie niezwykły kurs na okoliczność bycia ofiarą napadu niespodziewanego szczęścia. Niewykluczone, że to on zawinił, chociaż pewności nie mam. Jest jeszcze parę wskazówek, ale może ponowna lektura odpowie mi na to pytanie. A może nie będę wiedziała tego na pewno, pewne rzeczy się w końcu tylko czuje. Jeśli książka jest lustrem, która odbija to co we mnie już jest, to jestem przeszczęśliwa że mogłam zobaczyć to właśnie odbicie.
W „Niespodziewanie jasnej nocy” znajdziecie sporo ciekawych wątków. Fragmenty świetnych scenek filmowych, dużo pięknych i celnych zdań, wreszcie oryginalną opowieść o miłości. A także niebanalną konstrukcję całości. Właściwie to jest takie cudowne remedium na kiepski nastrój, książka do wielokrotnego czytania (cierpię na tę przypadłość, że dzielę książki i filmy na takie, które są jednorazowe i takie, które są do wielokrotnego powtarzania). Zostawiam powieść Renaty Frydrych na półkach, z przyjemnością przeczytam poprzednią i będę czekać na kolejne. I musiałam wam o tym opowiedzieć, podzielić się, bo uwierzcie, to naprawdę rzadkie, gdy książka mnie aż tak zachwyci.
A i ważne jeszcze: dobra opowieść o miłości to nie zawsze prawdziwy happy end i „żyli długo i szczęśliwie”. W zasadzie dobra powieść o miłości to powinna się zaczynać od pierwszych chwil małżeńskiego życia, a nie kończyć ślubem. Ale to już nie dotyczy „Niespodziewanie jasnej nocy”... bo ona kończy się dużo, dużo lepiej.


premiera: 13 lutego - nie przegapcie! 
Renata Frydrych, "Niespodziewanie jasna noc", Wydawnictwo Literackie 2019
Czytaj więcej

niedziela, 28 października 2018

"Trzecia siostra" Joanny Marat


Sagi rodzinne wzbudzają zainteresowanie czytelników z różnorodnych powodów. Dla niektórych ma znaczenie wielowątkowa historia i sięganie po przeszłość przodków bohaterów. Dla innych sama otoczka historyczna, która nieuchronnie się pojawia w tego typu powieściach. Jeszcze innych przyciąga samo szukanie swojej historii genetycznej..

Ciekawą teorię na temat istnienia ludzkiego, jego w zasadzie dowodu na istnienie, stworzyła Oriana Fallaci w swojej nieukończonej opowieści o własnej rodzinie. Otóż według niej człowiek istnieje dzięki swoim przodkom nie tylko za sprawą genów, ale również dlatego, że stanowi zwielokrotnione ja swoich protoplastów. Czy tego chcemy czy nie, swoich korzeni nie da się tak zupełnie zignorować.
Trudne powroty
Nie wiem czy to kwestia  już mojego wieku,  wieloletnich czytelniczych doświadczeń, czy bieżących list bestsellerów, ale coraz rzadziej sięgam po nowości bez poczucia, że ponownie dostanę miałką historię o tym samym...Coraz rzadsze więc są olśnienia, odkrycia nowych pisarzy, bo i wielkich powieści jest coraz mniej. Czasami jednak warto dać się przekonać, sięgnąć po mniej znane nazwisko, zaryzykować. Może się okazać, że nagle pojawia się jednak ktoś z ciekawym pomysłem, niezwykłą realizacją i wielogłosową powieścią. 
A zdecydowanie warto zwrócić uwagę na Joannę Marat i jej „Trzecią siostrę”, która wręcz aż przywołuje opowieść Oriany Fallaci, a jednocześnie jest zupełnie nietypową polsko – niemiecką wersją sagi rodzinnej, w której roi się od tajemnic, zagmatwanej przeszłości, nieoczywistych wspomnień i wreszcie bardzo dziwnej, co najmniej osobliwej, żeby nie powiedzieć zaskakującej, relacji trzech sióstr. Sióstr z jednej matki, choć pochodzących od trzech różnych ojców. Ot zdarza się.
Najstarsza właśnie przyjeżdża do kraju z powodu pogrzebu matki. Średnia, która się  opiekowała umierającą, jest pełna kompleksów, lęków i nieufności wobec wracającej. Najmłodsza z kolei nosi w sobie dużo nadziei i własnej porcji niepokojów. To spotkanie, które za chwilę ma się odbyć, spotkanie po latach, po długiej nieobecności tej najstarszej, animozjach ze średnią, brakiem w zasadzie kontaktu z najmłodszą  nie będzie sentymentalnym, wzruszającym momentem. Będzie kolejną przeszkodą do pokonania. Gorzką pigułką, którą trzeba przełknąć wraz z pogrzebem matki.


Zaszłości i kręte ścieżki do prawdy
Natalia, Agata i Emilia. Aktorka właśnie wracająca do kraju, lekarka alkoholiczka i młoda siostra zakonna. A właściwie chyba nie do końca nadal siostra, bo jej status jest w tym temacie dość niejasny. Habit jednak pozostaje jej doskonałą zbroją przed całym światem w ogólności, siostrami w szczególności. Chociaż tę najstarszą chciałaby wreszcie poznać bliżej, dowiedzieć się więcej, może wreszcie zrozumieć coś z ich własnej, poturbowanej zaszłościami historii?
Niewątpliwie nie są to najlepsze przyjaciółki, dodatkowo każda nosi jakąś osobistą tajemnicę, której nie chce, albo nie potrafi zdradzić pozostałym. Jakby jakiś klin był między nimi, a może matka, która każdą traktowała inaczej, miała na innym etapie życia i w trakcie głoszenia innych poglądów, była niechcący twórczynią muru powstałego między siostrami? A może to tajemnicza trzecia istota z ich domu, o której siostry więcej milczą niż mówią?
W tych dziwnych relacjach i zaszłościach, niejasnych animozjach i wzajemnych pretensjach pojawiają się również wątki z przeszłości dużo dalszej, jeszcze sprzed czasów ich matki, które naprowadzają czytelnika na ślady tej dziwnej, wielopokoleniowej sztafety, którą przekazywały sobie kolejne pokolenia. Sztafety pełnej pretensji, niechęci, ksenofobii i rodzinnych nieszczęść...
Nietypowa układanka
Wielogłosowość narracji, tajemnicze zapiski i wspomnienia stanowią podstawowe elementy powieści. Każdy z głosów jest inny, każdy doskonale odzwierciedla przedstawianą osobowość, każdy zapowiada inny wątek. Joanna Marat stawia przed czytelnikiem ciekawe, inspirujące, ale i wymagające czytelniczo zadanie. Na początku, żeby odnaleźć się w rodzinnych koligacjach, później, żeby jakoś złożyć te wielopokoleniowe puzzle i odnaleźć źródło, które stało się przyczyną zatargów między siostrami i ich wzajemnych pretensji. Początkowy wielogłos rodzinnych relacji, kolejnych osób biorących udział w dramacie, może się wydawać, że jest zbyt liczny, przytłaczający i że trudno się będzie w nim odnaleźć.
Po pewnym czasie jednak lektura staje się coraz bardziej interesująca, losy kolejnych kobiet coraz bardziej fascynujące, a ich tajemnice coraz bardziej intrygujące. Ze strony na stronę powieść odsłaniając kolejne karty z dziejów rodziny Cudowskich odkrywa również przed czytelnikiem niezwykłe obrazy, a następnie zaciemnia je i wywołuje wątpliwości, a wreszcie większą uważność. Co jest prawdą, a co tylko wymysłem każdej z sióstr? Która wersja przeszłości jest prawdziwa, a która tylko wygodną historią fabularną? 
Koniecznie zajrzyjcie do tej książki!

Joanna Marat "Trzecia siostra", Prószyński i s-ka
Czytaj więcej

środa, 29 sierpnia 2018

Gdy wiesz, że już się nie oderwiesz do ostatniej strony.. "Naturalista" Andrew Mayne

Jestem - jak sądzę dożywotnio - fanką "Archiwum X", co w sumie zaczęło się wcześniej od niesamowitego "Miasteczka Twin Peaks". Tajemnice, las, pogoń za nieznanym, niemożliwość do oszacowania podejrzanego i wreszcie tęgie umysły, które wychodzą temu naprzeciw. Prawdopodobnie z tego samego powodu uwielbiałam Dr. House'a, który z kolei fascynował swoim sposobem myślenia i rozpracowywania zagadek medycznych. Uwielbiam wielkie umysły! Dodać do tego zagadkę i można zapomnieć, że zareaguję na próbę kontaktu.. 

I właśnie tak zadziałał na mnie "Naturalista" Andrew Mayne'a. Zaczęłam czytać mniej więcej przed 12:00, skończyłam o 20:15. To, że w międzyczasie dawałam się oderwać od lektury wynikało tylko i wyłącznie z potrzeb biologicznych. Jaki mąż, jakie zwierzęta? Tutaj się dzieje proszę państwa!


W zderzeniu z nieznanym

Początek powieści jest iście filmowy i stanowi doskonały wstęp do całości. Rok 1989, dwoje młodych ludzi wybrało się na letnią wycieczkę pieszą. Ona została przy namiocie podczas gdy on poszedł na stronę. Jednak nagle w lesie robi się dziwnie, atmosfera się zagęszcza. Trevor gdzieś wsiąkł a Kelsie czuje się zaniepokojona, chociaż próbuje racjonalizować swoje lęki. Jednak niepokój narasta. Przy namiocie pojawia się pieniek, który znika, w lesie robi się jakby ciemniej. I nagle następuje atak. Zwierzę? Potwór? Coś patrzy na umierającą dziewczynę...

I wracamy do teraźniejszości, którą poznajemy już z pierwszoosobowej narracji doktora Theo Crey. Zderzenie z tą postacią jest od razu jednoznaczne: nie jest to typowy flegmatyczny naukowiec, jakkolwiek wszystkie pozory na to wskazują. To człowiek, który analizuje prawie każdy element rzeczywistości, chociaż to, że to właśnie na niego policja robi zasadzkę w motelu, gdzie wynajął pokój.. cóż, na to nie wpadł ten niesamowity człowiek.

Aresztowanie i dziwne śledztwo

Theo posłusznie słucha detektywa Glenna, gdy ten uprzejmie acz stanowczo go aresztuje. Odprowadzony do aresztu Theo nie ma pojęcia co się właśnie wydarzyło. Dlaczego został aresztowany? Czemu nikt nie wyjaśnia mu co się dzieje? Trybiki w jego głowie jednak nieustannie pracują. Łatwo szacuje kto jest mu przychylny, a kto rozmawia z nim wrogo. Niczym antropolog/biolog detektyw ocenia ludzkie postawy i emocje, jakie zza nich wyzierają. Wydaje się, że może nawet kalkuluje zbyt zimno..

Dość szybko jednak się okazuje, że to jedna wielka pomyłka. Trwa właśnie śledztwo w sprawie śmierci pewnej młodej dziewczyny, którą Theo mimo zmasakrowanej twarzy ofiary rozpoznaje jako swoją studentkę. Na dodatek jak się okazuje, dziewczyna było mocno zafascynowana swoim wykładowcą i stąd znalazła się własnie w lesie Montany, w tym samym obszarze badań doktora Theo. Co badała? Dlaczego była nieostrożna? Bo jak wskazuje wynik śledztwa, za jej śmiercią stoi niedźwiedź. Doktor Theo, który podejrzewał siebie samego o socjopatię przezywa tę śmierć o wiele silniej niż sam to rozumie.

Theo Crey w akcji

Właśnie dlatego Theo nie potrafi spokojnie przyjąć wyniku śledztwa. Widzi więcej i bardziej, co wcale mu nie pomaga. Dostrzega niuanse tam, gdzie każdy daje się zwieść pozorom. Dlatego rozpoczyna walkę o prawdę w sprawie śmierci June. Nie chce poprzestać na łatwych wnioskach, chce udowodnić, że ktoś zafałszował dowody w tej sprawie. To jest dopiero początek tej fascynującej historii, w której zagadki mnożą się jak łby Hydry. A jest w tej powieści cała masa odnóg, wątków, postaci zamieszanych w całość, co gmatwa i mnoży domysły. Co lub kto stoi za morderstwami?

Oto widzisz drogi czytelniku, dostajesz do ręki coś, co jest lepsze niż niejeden film (choć jednocześnie jest doskonałym materiałem do scenariusza!), co pobudza wyobraźnię do granic wytrzymałości, zapoznaje z wieloma ciekawostkami (eksperyment z kroplą paku! drapieżne zachowania delfinów! styl polowania żarłacza białego!) oraz co najważniejsze: fascynuje postacią głównego bohatera. Uwierzcie, slogan marketingowy pojawiający się w tekstach promocyjnych o powieści, że książka was wessie nie jest czczą bzdurą. Sięgajcie, czytajcie i dajcie się pochłonąć tej historii. A potem dołączcie ze mną do pisania listów pochwalnych do wydawnictwa z prośbą o konieczne zakupienie praw do kolejnych części. Ja was wręcz o to błagam.

Zresztą: przeczytajcie, przekonacie się sami.

"Naturalista" Andrew Mayne, WAB
premiera: 5 września




Czytaj więcej

wtorek, 7 sierpnia 2018

"Stroicielka dusz" Aldony Bognar. Czyli nie oceniaj po okładce i tytule, bo możesz otrzymać coś zaskakującego!

Przyznaję bez bicia: zobaczyłam okładkę, przeczytałam tytuł i.. wrzuciłam do worka ze sztampową obyczajówką. O, wspaniale, że są autorki, które dają mi po łapach i pokazują, że ocenianie po pozorach to najgorsze, co można zrobić.

Cztery

Jest ich cztery. Jak żywioły, każda jest inna, każda ma zupełnie inne doświadczenia, każda jest na innym etapie życia, każda ma w sobie inną prawdę. Dagmara przejmuje się i dopisuje czarne scenariusze do wszystkiego. Łucja cierpi po śmierci męża. Julita nie radzi sobie ze złością. Eliza z kolei ocenia wszystkich, jak ja tę powieść - po okładce. Nie daje nikomu szansy, nie otwiera książki, po prostu od razu wie lepiej.

I jak tak sobie pomyśleć na zdrowy rozsądek, można sobie zadać pytanie: co może połączyć te cztery kobiety? Jak mogą w ogóle znaleźć wspólny mianownik? A czy nie wszyscy go mamy niezależnie od płci, wieku, religii, czy koloru skóry? Czy nie wszyscy szukamy prawdy o sobie? Ano właśnie. To połączy te cztery żywioły. Szukanie wyjścia z sytuacji, w której się znalazły choć każda jest zgoła inna i z inną problematyką.



Tancerka, wdowa, artystka i nauczycielka

Kim są nasze bohaterki? Julita bardzo by chciała się wybić jako profesjonalna tancerka, ale nie ma szczęścia do partnerów tanecznych. Łucja nie może się otrząsnąć po śmierci męża, mimo, że upłynął już rok. Dagmara bardzo kocha swoją rodzinę, ale straciła z nimi kontakt, jak również z tą częścią siebie, dzięki której życie było dużo ciekawsze. Eliza szuka miłości swojego życia, chce się spełnić jako żona i matka. Zamiast jednak rozejrzeć się dookoła siebie.. Ocenia świat pod linijkę.

Te kobiety połączy internetowe forum i ogłoszenie, jakie się na nim pojawiło. Pewna kobieta zgłosi się jako stroicielka dusz i zareklamuje swoje usługi. Cztery żywioły połączą się więc w jednym celu: omówienia swoich przygód podczas wizyty u tajemniczej stroicielki, bowiem jak się okaże.. Dla każdej z kobiet będzie to zupełnie inna kategoria i sceneria! przeżyć.

W drodze do zmian

Poznanie prawdy bywa bolesne, okrutne i może spowodować wiele cierpienia. Jaką prawdę poznają Julita, Łucja, Dagmara i Eliza? Przede wszystkim zagmatwaną i pełną dowolnej interpretacji, której oczywiście każda dokonuje na własną rękę. Na ile te domysły okażą się trafne? Czy prawda to zawsze tylko goła prawda, czy można ją ubrać w niewłaściwe słowa? Otóż: można. Co nie zmienia faktu, że pozwala to dotrzeć do sedna, nawet jeśli trochę krętymi ścieżkami.

W drodze do zmiany swojego życia, siebie samych, poznawania siebie i swoich zalet, wszystkie cztery kobiety przejdą przez bolesny etap mierzenia się z tą prawdą. Na ile tutaj prawda zadziała wyzwalająco? Takie powieści jak Aldony Bognar to istna perełka w bagnie. Okładka sugeruje kolejną sztampową historię, pierwsze strony wcale nie działają mocno zachęcająco, ale gdy już dacie się jej porwać.. O, zapewniam! Będziecie czytać z zapartym tchem. Tak jak kiedyś, dawno temu przy pierwszych poważniejszych lekturach. I na koniec zostaniecie z dużym uśmiechem. Dlatego nawet się nie zastanawiajcie czy sięgać po "Stroicielkę dusz". Po prostu czytajcie.

"Stroicielka dusz" Aldona Bognar
Premiera: 22 sierpnia 2018
Czytaj więcej
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Aldona Bognar Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrew Mayne; tajemnica Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Gaja Grzegorzewska Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Marat Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Nie lubię kawy na wynos: zawsze się oparzę i obleję. Maniakalnie oglądam "Brzydulę".Uwielbiam zimę. I wiosnę. I jesień. I deszcz. Lubię ludzi. Kocham zwierzęta. Czytam, więc wmawiam sobie, że myślę.