Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kornel Makuszyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kornel Makuszyński. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 maja 2014

Rzecz o ulotnych wartościach. "Perły i wieprze" Kornela Makuszyńskiego

Kornel Makuszyński, źródło
  Nic na to nie poradzę, że uwielbiam czytać czasami dość nieaktualne i w swej treści nieco archaiczne książki. A, że Kornel Makuszyński był płodnym i radosnym twórcą to i z radością odkrywam kolejne jego powieści. Dał młodzieży przepiękną listę tytułów do czytania i zachwycania się. Mimo czasami przesadnego patosu, być może nadużywanej infantylności, dawał radość, wzruszenie i otuchę wielu pokoleniom czytelników. I mam nadzieję, że nadal daje, choć szukając informacji o tym, ile jest jakichkolwiek wpisów bądź recenzji odnośnie tego uroczego tomu, o którym mowa poniżej, zawiodłam się srodze znajdując ledwie garstkę po macoszemu napisanych tekstów. Może jednak ma to związek z tym, że w Perłach i wieprzach Makuszyński jest nieco bardziej cierpki, trochę mocniej, jak na jego dotychczasową twórczość, stąpający po ziemi, trochę mniej ufny w ludzką naturę? Być może. To jednak nie oznacza, że Perły i wieprze nie mają uroku jego pozostałych książek, czy że czyta się ją z mniejszą przyjemnością. Absolutnie nic z tych rzeczy. To kolejna perełka warta przeczytania, szczególnie, że dość skromna w swoim rozmiarze. A warta przeczytania, bowiem, jak mówi narrator Historii sznura pereł jest lekturą pouczającą:

  Opowieść ta, z wielkim przeze mnie opowiedziana smutkiem i dość znaczną goryczą, posłużyć może za straszliwy przykład dla ludzi, nie uznających ukrytej mądrości Salomonowych przypowieści i nie widzących majaczącego w oddali marnego kresu każdej ziemskiej sprawy. Historia ta może być czytana cicho albo głośno, może być także nie czytana wcale; cicho powinni ją czytać ludzie nieszczęśliwi, głośno powinni ją czytać kaznodzieje, nie czytać jej wcale mogą - bez urazy z mojej strony - ludzie skazani na dożywotnie więzienie lub tacy, co się zamierzają wieszać. Jest to opowieść dla każdego wieku i stanu (..).*

Karolina Gmiterek, Perły przed wieprze, źródło
  Podzielona na dwie części - O perłach i O wieprzach - podejmuje się przede wszystkim tematyki ulotności. Ulotnej i złudnej wartości rzeczy materialnych, ale także w opozycji do sfery materialnej, ulotności i złudności w sferze uczuć. I jedno i drugie bywa, że zwiedzie człowieka swoim pozornym blaskiem, rozbudzi wyobraźnię, podszepnie fantastyczną przyszłość, by ostatecznie okazać się jedynie mirażem. Skłonność ludzkiej natury do wiary w złudzenia jest czymś odwiecznym, mimo wielu doświadczeń własnych i historii cudzych potwierdzających bolesność zetknięcia się z ziemią po upadku z chmur, również czymś trudnym do wyplenienia. Ot, marzycielska dusza człowieka, która po prostu nie potrafi nie bujać w obłokach i nie dawać się ponieść wyobraźni. Własnie tej wyobraźni dał się ponieść za bardzo główny bohater historii o perłach, o których bezcennej wartości był przekonany na podstawie własnego, skromnego doświadczenia i okoliczności ich znalezienia, nie zaś potwierdzenia u jubilera. Stan nerwowości, w jaki popadł przez rzeczone perły, jest naprawdę świetnym przykładem bujnej wyobraźni. O tym, jak tragicznie skończył pan Kiercz bardzo proszę byście się przekonali już sami w trakcie lektury (bo jakże inaczej Was zachęcić jak nie urywając właśnie w tym momencie?). Zaś po tej opowieści jest część druga, nieco bogatsza w szczegóły, czyli O wieprzach, a zatem historia z serii "o biednych malarzach i ich zacnych sercach, choć nikczemnych wizerunkach" (oczywiście, od razu przywodzi na myśl Szaleństwa panny Ewy z tą różnicą, że znacznie mniej optymistyczne w swej wymowie). Historia pana Chrząszcza i jego fatalnego stosunku do świętego sakramentu małżeństwa również daje czytelnikowi powód do zadziwienia na temat ludzkiej natury, możliwości jej kreatywności do krętactw i wykorzystywania bliźniego. O tej części utworu mówi się, że ukazuje życie młodopolskiej cyganerii, podejmuje się tematyki artysty i jego niedoli, aczkolwiek ze sporą dawką ironii, sarkazmu, obnażania ludzkich przywar, ale też między wierszami, ukazując postać artysty zgoła odmienną od tej opiewanej w młodopolskiej twórczości. Mniej w olśniewającym blasku własnego artyzmu poety przeklętego, który uprawia sztukę dla sztuki, a więcej w ludzkiej skłonności do samokrytyki i zaniżania wartości własnych dzieł. Jest to jednak również historia wielkiej i wiernej przyjaźni trzech artystów, która w kontraście z trudną rzeczywistością zdaje się rzeczywiście zmieniać wieprze w perły.

  Warto czytać Makuszyńskiego, nawet jeśli już momentami trąci myszką, zdaje się być nieco zramolały i ma zbyt idealistyczne przesłania w swoich powieściach. Nie ma jednak nic złego w tym, że się wierzy w drugiego człowieka. Perły i wieprze zaś ostrzegają, by nauczyć się tę wiarę łączyć ze zdrowym rozsądkiem. Bo nie każdy wieprz to tylko taplanie się w błocie i nie każda perła ma jakąś wartość. Proste, a proszę, jakie trudne do realizacji w praktyce.



Perły i wieprze, Kornel Makuszyński, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1988
* str. 6-7
Czytaj więcej

sobota, 5 stycznia 2013

"Dziewięć kochanek kawalera Dorna" Kornel Makuszyński

   Niech ten tam i ów bredzi, co mu się żywnie podoba - a jednak najpiękniejszym stworzeniem na ziemi jest kobieta. Inni mówią, że koń, ale twierdzenie to po dłuższej rozwadze utrzymać się nie da. Toteż cokolwiek złego, albo jadowitego zostało kiedykolwiek powiedziane o kobiecie w powieści, noweli, poemacie lub komedii, ma swoje źródło w zawiści brzydkiego samca, zwalistego, o szerokich barach pitekantropusa, do rajskiego ptaka, w irytacji samozwańczego króla stworzenia, że musi patrzeć z zachwytem na wiotką, ongiś długowłosą istotę, dla której wszystko na świecie się dzieje, dla której on pracuje, buduje, tworzy, pisze i gra, z której czerpie natchnienie i dla której morduje się na wojnie. Mężczyzna dlatego nienawidzi kobiety, że musi ją wielbić.*


  Dziewięć kochanek kawalera Dorna to zbiór szesnastu opowiadań, zebranych z dzieł Makuszyńskiego wydawanych w latach 1911-32, ale po roku 1932 nigdy więcej nie publikowanych. Nie mają wspólnego tematu, a wręcz tematykę tak różnorodną, że można tu odnaleźć i humoreski i opowiadania fantastyczne i hołd kobiecie, jak również nieco ironiczny, ale jednak oddany, hołd Zakopanemu. Pisane z typową dla Makuszyńskiego swadą, dowcipem i zabawnymi dialogami, w niektórych momentach doprowadzały mnie do łez. Ze śmiechu! Szczególnie te dwa, które poświęcone są kobiecej..logice. Ponieważ z lubością popastwię się nad własnym gatunkiem, dla równowagi i złagodzenia efektu, cytat wybrałam pochwalny. Choć jak się przyjrzeć bliżej to i tu przytyk znaleźć można.

Tytułowe opowiadanie, rozpoczynające tomik, opowiada o losach nieszczęsnego kawalera (który kawalerem pozostaje z racji braku żony) Dorna, szukającego bezskutecznie miłości. Tu warto odnotować, że słowo 'kochanka' oznacza kobietę ukochaną, a nie jak dziś się powszechnie stosuje to słowo, kobietę będącą w związku pozamałżeńskim, lub w związku z mężem innej kobiety. Stąd wbrew pierwszemu wrażeniu, nie jest to historia o swoistym haremie nieszczęsnego młodzieńca, a niestety jego nieustających i mocno obfitych w tragiczne zdarzenia, poszukiwań tej jednej jedynej. Co dokładnie spotkało kawalera Dorna nie będę wyłuszczać drobiazgowo, bowiem pozbawię przyszłego czytelnika elementu zaskoczenia. Proszę tylko uważać na swoje włosy, bowiem po całej historii można osiwieć! W każdym razie to spotkało wiernego druha samego Dorna, który historii raczył wysłuchać i dla potomności spisać.
 Nie tylko Dorn poszukiwał bezskutecznie swojej miłości. Spotkało to również bohatera opowiadania zatytułowanego Sprawa o pocałunek. Biedny ów człowiek spotkał piękną dziewczynę w pociągu relacji Warszawa - Kraków. Miłość poczuł jeszcze w Milanówku, a w Piotrkowie jego uwielbienie sięgnęło wrzenia. I tu się objawia kobieca logika! Szczerze mówiąc po lekturze tego opowiadania zaczynam rozumieć, czemu rodzaj męski traktuje rodzaj niewieści z odrobiną pogardy, krótkie "nie" traktując jako "tak", lub na odwrót, co udowodniła bohaterka opowiadania, odmawiając pocałunku, a potem nazywając naszego bohatera bałwanem, że do pocałunku nie dążył. I zrozum tu kobietę! Jednakże w tej materii niewątpliwie genialne jest opowiadanie Jedno słowo kochającej kobiety, choć chronologicznie w tomie pojawia się przed Sprawą o pocałunek, zdaje się, że jedno z drugim są dla siebie niemą kropką "nad i" kobiecego stylu myślenia. Spłakałam się ze śmiechu i w myślach posyłałam wszystkim panom, znoszącym podobne męki rozmów z małżonkami, same ciepłe myśli. Panowie! Ja Was podziwiam. Sama bym dawno szanowną małżonką potrząsnęła, albo posłała do stu diabłów.

  To wszystko nie oznacza jednak, że Makuszyński z kobiety tylko bezczelnie drwi i traktuje jak trzpiotkę. We Wstępie bardzo potrzebnym zostaje to mocno obalone, potwierdzone, zaprzeczone a następnie podsumowane. Innymi słowy Makuszyński kobietę szanuje bardzo, nie szanuje stwora udającego kobietę i tylko takiemu urąga. Każdej kobiecie, która jest ciekawa jaka kobieta udaje kobietę zalecam lekturę wymienionego Wstępu.
  W opowiadaniach fantastycznych można spotkać diabła, który ma wstęp wzbroniony do piekła, przez co cierpi okrutnie, wazon, który staje się niemalże przyczyną szaleństwa biednego człowieka, oraz demoniczny obraz, który staje się kochankiem nieszczęśliwej kobiety.. i również niemalże doprowadza ją do obłędu. Jest też kilka tekstów poświęconych tematyce codziennej, jak na przykład nieumiejętność rozmawiania, słuchania i zaprzestanie pisania listów.. Ech, biedny Makuszyński, nie odnalazłby się w dzisiejszych czasach w ogóle. Jest też prześmiewczy tekst o budowaniu domu i zachowaniu majstrów, który mam wrażenie, nie stracił w ogóle na aktualności..
 Ogółem.. Kolejny przykład na to, że Makuszyński wielkim pisarzem był! Gorąco polecam!



Dziewięć kochanek kawalera Dorna, Kornel Makuszyński, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1983
* str. 275
Czytaj więcej

wtorek, 17 lipca 2012

"(..) cały świat pełny jest bajki" czyli odkurzam półki :)

Kornel Makuszyński to autor moich dziecięcych lektur (oczywiście nie jedyny, ale jeden z ważniejszych). Panna z mokrą głową, Awantura o Basię, Szelmostwa panny Ewy, O dwóch takich co ukradli księżyc, Bezgrzeszne lata, czy Szatan z siódmej klasy, to książki które zaczytywałam wielokrotnie, po kilkakroć czasami w miesiącu. Śmiałam się i płakałam z pomysłowych bohaterów Makuszyńskiego, uwielbiałam kilkuletnią Basię z tekturką na szyi, szaloną Ewę z postrzelonym równie jak jego pani psem Rollym, bliźniaków chuliganów kradnących księżyc, że już o Adasiu, przemyślnym detektywie nie wspomnę. Jeśli komuś zawdzięczam poczucie szczęśliwego, beztroskiego dzieciństwa to chyba tylko Makuszyńskiemu za co dozgonnie będę wdzięczna. Żałuję, że nie mogłam nigdy osobiście podziękować temu wspaniałemu, mądremu człowiekowi, który dał mi tyle szczęścia dzięki swoim książkom.. Które to szczęście nadal się we mnie rozpływa, gdy tylko wspomnę czas spędzony na lekturze kolejnych książek. Dlatego z ogromną przyjemnością przeczytałam wpis u Beznadziejnie zacofanego w lekturze i dałam się ponieść fali wspomnień, a co za tym idzie sięgnęłam po książkę, którą po prostu w amoku czytelniczym musiałam pominąć. I tak oto zaczęła się moja przygoda z Przyjacielem wesołego diabła.

Wstyd, tak wstyd, że dotąd nie przeczytałam tej słynnej historii, ale pewnie jeszcze bardziej wstydliwe jest to, że i filmu nie znam. I zapewne nie poznam, gdy przeczytałam tu i ówdzie cytaty z rzekomych wypowiedzi Piszczałki, których nie tylko w książce nigdzie nie znalazłam, ale nawet przybliżonych do takich nie widziałam! Dlatego nie, swobodnej fiksacji reżyserskiej dam spokój, za to do książki sięgnęłam niemalże zachłannie, jakbym nagle przypomniała sobie o przyjacielu zaniedbanym, jak Witalis o Huraganie :) Bo to właśnie oni, jako pierwsi bohaterowie pojawiają się na scenie Przyjaciela wesołego diabła.



(..) jest to historia sędziwa i gdyby cudownym opowieściom rosły z wiekiem srebrne brody, opowieść (..) dźwigałaby brodę równie wspaniałą, jak (..) starzec.*

Zarówno Witalis, starzec, jak i Huragan, jego koń, to sędziwi bohaterowie. Wiele już w życiu przeszli i zdaje się, że ich życie bliżej ma się ku schyłkowi, niż ponownemu rozkwitowi. Gdy pewnego wieczoru wracają z podróży i gdy Huragan twardo się zatrzymuje i żadne przemowy Witalisa nie pomagają, by raczył ruszyć dalej, Witalis zrozumiał, że spotkali coś ważnego. I było to ważne i smutne, bowiem na ciemnej drodze leżała kobieta ściskająca w ramionach śpiące smacznie niemowlę. Kobieta niestety nie dożyła do momentu spotkania z Witalisem i Huraganem, ale pojawili się oni w odpowiednim momencie, aby uratować życie niemowlęciu. I tak oto w życie skromnego, ubogiego mędrca i filozofa i jego konia, wkracza mały chłopiec o imieniu Janek. Jak łatwo się domyślić obaj, starzec i chłopiec, pokochali się miłością ogromną i czystą, gotowi jeden za drugiego wskoczyć w ogień. I pewnie dlatego, mimo wieku starczego, Witalis niejako odżywa i rozkwita jego dzieło naukowe i tak mija im wspólnie pięknych 14 lat, podczas których jedynym cieniem jaki położył się na ich wspólnym życiu było ostatnie pożegnanie z Huraganem. Gdy Janek skończył 14 lat Witalis zaczął tracić swój największy i najcenniejszy skarb - wzrok. Jego odkrycie naukowe, że ziemia się nie kończy, a jest okrągła, ciągle jeszcze było w fazie sprawdzania i udowadniania, a bez wzroku jego praca stanęła w miejscu. Rozpacz ogarnęła wrażliwego chłopca, choć Witalis starał się pokornie pogodzić z losem. Gdy zatem pewnego dnia chłopiec otrzymuje propozycję odzyskania wzroku dla swego przyszywanego ojca, od tajemniczej postaci w czerni, postanawia przystać na jej warunki, mimo, że musi okupić je nie tylko cierpieniem, ale i długą i żmudną wędrówką. I własnie w trakcie tej wędrówki poznaje diablego terminatora, który musi jeszcze praktykować tysiąc lat, by wreszcie zostać diabłem, Piszczałkę. A że Piszczałka inteligencją nie grzeszył to i misji swojej nie wykonał i z chłopcem się zaprzyjaźnił. Dalszą więc podróż odbywają więc już we dwóch.

Jest to baśń pełną gębą. Przygody, cierpienia, poznawanie egzotycznych (i dosłownie i w przenośni) postaci, odkrywanie nowych miejsc, oraz ogromna przyjaźń i oddanie. Do tego, jak to u Makuszyńskiego, okraszona pięknym językiem, owszem, ckliwym, sentymentalnym, ale też wrażliwym i pełnym ciepła. I z pięknym, jak to w baśni bywa, szczęśliwym i pełnym niedowierzania zakończeniem. Wzruszona patrzę na okładkę swojego wydania mając pełną świadomość, że inaczej czytam tę książkę teraz, a inaczej pewnie czytałabym ją 20 lat temu. Nie wpłynęło to jednak na to, że Makuszyński znowu pogłaskał mnie po sercu, jakby mówił: popatrz, jakie to pięknie, tak kochać, że wszystko można poświęcić dla kochanej osoby. Piękne. Baśniowe. Polecam każdemu dinozaurowi takiemu jak ja, który nie wstydzi się przed sobą, że ciągle gdzieś tam w środku jest dzieckiem. Może jeszcze do poczytania własnym dzieciom... :)


Przyjaciel wesołego diabła, Kornel Makuszyński, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1982
* str. 6
cytat z nagłówka - str.7
Czytaj więcej
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Aldona Bognar Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrew Mayne; tajemnica Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Gaja Grzegorzewska Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Marat Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanna Łańcucka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Sławomir Mrożek Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Nie lubię kawy na wynos: zawsze się oparzę i obleję. Maniakalnie oglądam "Ranczo" i jeszcze "Brzydulę".Uwielbiam zimę. I wiosnę. I jesień. I deszcz. Lubię ludzi. Kocham zwierzęta. Czytam, więc wmawiam sobie, że myślę.