czwartek, 16 października 2014

"Czarne skrzydła" Sue Monk Kidd

  Pisanie o książce, której nie mam absolutnie zamiaru zachwalać, ani polecać, jest dużo bardziej wymagające, niż pisanie o takiej, która wzburzyła krew i każe wręcz krzyczeć o sobie. W tym pierwszym przypadku bowiem wypada dowieść, dlaczego książka nie jest w zasadzie warta uwagi, szczególnie w takiej sytuacji, gdy w recenzjach tytułu padają same zachwycone komentarze, a wydawca ogłasza ją bestsellerem. Bez rzetelnego uzasadnienia mogę narazić się co najmniej na szyderstwa wielbicieli, że już o słownym ukamienowaniu nie wspomnę. Pewnie dlatego piszę ten tekst już prawie od tygodnia i ciągle dokładam nowe argumenty, nowe przykłady, piętrząc akapity i niepotrzebne zdania. W efekcie zaczynam naprawdę się zastanawiać, dlaczego właściwie ta książka tak mi się nie spodobała? I im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do przekonania, że zawiniło nastawienie. Nastawiłam się na dobrą powieść, podczas gdy otrzymałam zaledwie dobre czytadło. I choć jak na czytadło powieść Sue Monk Kidd nie wydaje się być dużo gorsza niż inne tytuły w tym "nurcie", to przez to, że oczekiwałam dobrej powieści, zwyczajnie, zawiodłam się.

  Pomysł na fabułę wydaje się być podstawą, fundamentem, wytyczną, kierunkiem. Zwrot "wydaje się" jest na miejscu, bowiem o rzemiośle pisarskim wiem tyle, co przysłowiowy kot napłacze, a być może jeszcze mniej, nawet jeśli przyjąć za słuszne, że kot w ogóle nie płacze. Wydaje się też mnóstwo książek, które fabuły nie mają, ale wtedy autor chociaż popisze się warsztatem, zaślepi czytelnicze potrzeby wielogłosową narracją, bądź udziwnionym językiem i wtedy, klękajcie narody, brak fabuły zrobi się automatycznie marginalny. Wydaje się też książki słabe, które mają potencjał i pomysł na fabułę, poruszają ciekawe zagadnienia, wzbogacają wiedzę czytelnika o parę haseł, za to autor nijak nie umiał tego potencjału wykorzystać, zostawiając tylko przedsmak tego, co mogłoby być. I mimo szczerych chęci, by zachwalić Czarne skrzydła Sue Monk Kidd, bo jest na przykład za co pochwalić tłumaczkę, Martę Kisiel - Małecką, czy autorkę w kwestii poruszenia ciekawego tematu, tak jednak muszę je zaliczyć do tej drugiej kategorii, czyli zmarnowanych pomysłów.

 Czarne skrzydła przenosi czytelników do burzliwej epoki niewolnictwa, początku XIX wieku, na dodatek do najbardziej przychylnej niewolnictwu części Stanów Zjednoczonych, czyli słynnego Południa. Niewolnictwo, zniewolenie, ileż w tym temacie możliwości! Ukazanie go z psychologicznego punktu widzenia mogłoby objąć całe tomy.. Czarne skrzydła to powieść, która podeszła do tematu bardzo powierzchownie i bardzo hasłowo, choć z ambitnym planem ukazania niewolnictwa z dwóch perspektyw. Po pierwsze tego realnego wówczas, czyli związanego z traktowaniem człowieka jak swoją własność, własność, która nie ma prawa do człowieczeństwa. Po drugie tego, które towarzyszyło zasadom epoki, czyli wychowaniem, traktowaniem kobiet, umniejszaniem ich roli, nie dawaniem im prawa do głosowania czy wykształcenia. Gdyby tylko autorka to piękniej rozwinęła, ukazała głębiej tę problematykę, ach jakaż to  by była powieść!


 Historia zawarta w powieści jest prowadzona z perspektywy dwóch kobiet, dwóch jej narratorek. Szelmy, niewolnicy, oraz Sary, jej pierwszej właścicielki. Obie próbują jakoś wygrać swoje życie, obie będą walczyły o to na różne sposoby i obydwie będą musiały w końcu podjąć odważne decyzje. Punktem wyjścia jest dzieciństwo obydwu dziewczynek i pierwsze najbardziej chyba brawurowe w powieści akty buntu Sary. Próba uwolnienia swojej niewolnicy, nauczenie jej czytania i pisania, stawianie oporu wobec rodzicielskich upomnień. Ostatecznie jednak to Sara okazuje się być zniewolona najpierw obawą przed rodzicielskimi karami, później zasadami obowiązującymi w towarzystwie, wreszcie, własnymi przemyśleniami w których na dobrą sprawę nie ma zbyt wiele miejsca na temat tego, kim tak naprawdę jest Szelma. Szelma bowiem w myślach Sary przenigdy nie wydaje się być istotą która ma podobne prawa do Sary, choć na pewno jest istotą godną współczucia. Zniewolenie Sary sięga więc głębiej niż zdaje sobie ona z tego sprawę - Sara jest dzieckiem swojej epoki, choć najprostsze odruchy serca powodują, że nie chce do końca z nią pogodzić. Trudno jednak w tych odruchach zobaczyć coś więcej niż litość wobec pobitego stworzenia. Przeskoki czasowe w narracji ukazują obie dziewczęta w różnych okresach ich życia. Dojrzewania, gdy więź między nim zacznie słabnąć i ukazywać wyraźny rozdźwięk w dojrzałości umysłowej - Szelma zmuszona we wczesnym dzieciństwie do pracy, przejmowania coraz liczniejszych obowiązków siłą rzeczy dojrzewa szybciej od Sary, której jedynym obowiązkiem jest przymierzanie coraz to liczniejszych sukien. Dorastania, gdy Sara przeżyje pierwszy poważny zawód miłosny, a Szelma ucieczkę matki. Wreszcie dorosłości, w której obie, choć znajdując się na przeciwległych biegunach, dokonają najodważniejszych decyzji.

  Z perspektywy powyższego akapitu Czarne skrzydła wydają się ciekawą powieścią, podejmującą się trudnej tematyki, na dodatek w tak szerokim zakresie. Niestety przykrą niespodzianką jest to, jak płaskim językiem opisowym została ta powieść skrojona. Sara Grimke, wzorowana na prawdziwej postaci, jawi się tutaj jako nudna kobieta, pełna wewnętrznej inercji, której jedyny akt brawury miał miejsce w dzieciństwie, a późniejszy akt odwagi porzucenia dotychczasowego zniewolenia zasadami rodzinnego Południa, prowadzi ją płynnie do drugiego zniewolenia, zasadami kwakrów. Szelma długo również wydaje się pełna podobnej inercji, choć jej akty buntu są nieco bardziej spektakularne i paradoksalnie poczucie dumy własnej jest u niej bardziej rozwinięte. Przez pół powieści nie dzieje się nic poza opisywaniem zasad współżycia w domu rodziny Grimke, czyli czasami obowiązkowej chłosty (bądź innej kary cielesnej) na "nieposłusznych" niewolnicach, czarno - białego charakteru rodziców Sary i jej rodzeństwa, co miało chyba przez kontrast nadać samej Sarze nieco koloru. Bujność epoki zastępują opisy sukni i sposobu ich wykonywania przez niewolnice, choć w tym przypadku również padają jedynie hasła i na dobrą sprawę nie wiem, jak one robiły na przykład tak wymagając w wykonaniu, popularne wówczas gorsety. Ale koronki czy ozdobne guziczki są w każdym możliwym zestawieniu. Wreszcie temat niewolnictwa. Odnoszę wrażenie, że autorka uznała, że jak napisze parę haseł typu "chłosta, bunt, ból" to będzie wystarczające, by oddać ogrom cierpienia związanego z zagadnieniem. Nieudolność prób pisania jak Toni Morrison jest wręcz przykra i prowadzi do doznań typowej litości a'la powieściowa Sara Grimke. Litość narasta, gdy na koniec powieści dowiadujemy się kim i jaka naprawdę była Sara Grimke. Z samego biogramu wyłania się postać o wiele ciekawsza i odważniejsza, niż ta ukazana w książce.

  Oczywiście, czepiam się, bo gdyby od razu przyjęła za słuszne, że to tylko zwykłe czytadło, moje wrażenia byłyby znacznie, znacznie inne i przemilczałabym połowę niedociągnięć, chwaląc na przykład piękny przekład, albo biel papieru, na którym wydano książkę. Przez to, że oczekiwałam dobrej powieści, podejmującej się ważnego tematu uznaję pomysł za zmarnowany, a samą historię za napisaną słabo. Na dodatek z bohaterkami, które nie są zajmujące. Poznałam jednak parę nieznanych mi pojęć jak abolicjonizm czy odłam kwakrów. Niestety, żeby lepiej zrozumieć czym był abolicjonizm oraz jak odróżnić kwakra od mormona (z opisu Kidd łatwo o pomyłkę, a różnica zasadnicza) musiałam już doczytać na własną rękę. Czy te argumenty wyjaśniają dlaczego nie jestem w stanie polecać Czarnych skrzydeł? Zawsze będę jednak powtarzać, że warto przekonać się na własnej skórze. To co dla mnie jest słabe i płaskie, ktoś inny może uznać za piękne i zmysłowe. I to chodzi w końcu. Na tym polega piękno różnic indywidualnych.



Czarne skrzydła, Sue Monk Kidd, przełożyła Marta Kisiel - Małecka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014

36 komentarzy:

  1. To pierwsza tak niska ocena tej pozycji. A przyznam się, że czytałam już ich bardzo dużo. Teraz to już sama nie wiem czy mam na nią ochotę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie jestem sama w tej ocenie - właśnie znalazłam na LC:
      http://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje-ksiazek/4523/nielot
      Ale wiesz, ja wolę zachęcać, niż zniechęcać, dlatego powiem przekornie: przekonaj się sama :-)

      Usuń
  2. Ale żeś nadbudowę wzniosła :P Weź sobie "Korzenie" poczytaj, też się biczują, ale przynajmniej nie ciągle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZWL, krytyka: tak; złośliwość..nie bardzo ;P

      Usuń
    2. Ale że ja jestem złośliwy? Bynajmniej. Po prostu podsuwam ciekawszą lekturę.

      Usuń
    3. A! nieporozumienie.
      Ty mi już ciekawszych lektur nie podsuwaj ;P już ja wiem, jak to się kończy ;P

      Usuń
    4. Skoro znalazłaś czas na Skrzydła, to na Korzenie tym bardziej warto znaleźć. Może też obejrzeć serial, o ile jest dostępny.

      Usuń
    5. To ja może już ten serial.. Jakoś biczowanie.. Może zostawię na inny nastrój ;P

      Usuń
    6. Ale w serialu biczowanie jest nader naturalistyczne :P

      Usuń
    7. To ja może sobie po prostu obejrzę "Niewolnicę Isaurę"..

      Usuń
    8. Przeczytaj, bo w serialu też chyba jakieś bicze były.

      Usuń
    9. Czuję się prześladowana biczami. Zamówiłam nową Flawię, odetnę się od biczowania. (bo tam nic nie ma o biczowaniu, prawda?)

      Usuń
    10. O biczowaniu chyba nic, jest o innych perwersjach :P

      Usuń
    11. Oszaleć można.. Wszędzie jakieś perwersje.. A "Flawia" nie miała być z założenia dla młodzieży? Matko, co ja koledze poleciłam do kupienia dla córki.. ;P

      Usuń
    12. No wiesz, Flawia dorasta z każdym tomem :) Ale gwarantuję, że zgorszenia nie będzie.

      Usuń
    13. No tak, racja ;-) Z drugiej strony, jakoś częściej słyszę, że Flawię czytają raczej dorośli ;-) Zobaczymy, czy córka kolegi (12 lat) zainteresuje się w ogóle pierwszym tomem :-)

      Usuń
    14. No dorośli. Nasza starsza opiera się przed Flawią. Przynajmniej chwilowo. Ale ona już czeka na nowego Felixa.

      Usuń
    15. Jak czeka na nowego Felixa to trochę rozumiem ;-) Sama czekam :-) Ale może z czasem się przekona i do Flawii. A jak nie to przynajmniej nie będzie walki o pierwszeństwo lektury przy nowej części ;-)

      Usuń
    16. Ja się mniej ekscytuję, bo jestem chyba cztery tomy do tyłu:P

      Usuń
    17. Znaczy, musisz nadrobić ;P koniecznie! :) Oj, zostaw kolejność w spokoju, przeczytaj Czerwoną Hańczę! :D

      Usuń
    18. Domowa ekspertka mówi, żeby jednak po kolei. To się słucham.

      Usuń
    19. Rozumiem, domowa ekspertka to domowa ekspertka, aczkolwiek nie zgadzam się z tym do końca.. Kwestię zmian związanych z dojrzewaniem możesz sobie sam dośpiewać, ale ok ;) nie będę wchodzić w kompetencje domowej ekspertki :) Zresztą, dzięki temu masz więcej przyjemności przed sobą :-) nie dość, że 4 w plecy, to jeszcze nowa niedługo będzie :D także tego, nadrabiaj ;-)

      Usuń
    20. Po Buncie maszyn trochę straciłem ochotę, a Nadprogramowe historie też mnie nie do końca przekonały. Ale będę twardo doczytywał.

      Usuń
    21. Dlatego polecałam Hańczę, po prostu z czterech ostatnich zdecydowanie najlepsza :-) Czytam każdą, bo lubię, ale nie każda jest na takim samym poziomie. A Historii jeszcze nie czytałam..
      Doczytuj, doczytuj :)

      Usuń
  3. Jestem ciekawa tej książki. Uwielbiam czasy, w których toczy się akcja, więc na pewno przeczytam te powieść.

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha :-) To jak już przeczytasz powieść, to zajrzyj tutaj i przeczytaj mój wpis ;-)

      Usuń
  4. Nie oglądem tv, więc nie mam doświadczeń serialowych, ale odczucia (poza tym) mam podobne doświadczenia jak Zacofany. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To witam w klubie nie oglądających TV ;-) i również pozdrawiam :-)

      Usuń
  5. Zaciekawiła mnie ta książka, ale skoro jej nie polecasz to chyba sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaufanie, ale i tak namawiam do samodzielnej oceny :)

      Usuń
  6. W takim razie jestem ciekawa jak ja odbiorę tę powieść - bo też nie cofam się przed negatywnymi recenzjami, nawet na przekór większości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo słusznie :) w kwestii czytania jest jak z każdym innym gustem, więc zawsze warto sprawdzić, na ile czyjaś opinia pokrywa się z moim własnym a na ile nie :)

      Usuń
  7. Jakoś nie jestem przekonana do tej lektury. Książka o czasach niewolnictwa chyba nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, jeśli temat Ci nie pasuje, to faktycznie, bez znaczenia jest w tej sytuacji jak książka jest napisana :-)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.