środa, 1 października 2014

Pasieka literacka, czyli w dzisiejszym numerze Gazety Wyborczej..

Ten tekst w dzisiejszej Gazecie Wyborczej ucieszył wielu blogerów książkowych (a niżej podpisana szczerzy zęby w uśmiechu od piątej rano). O  blogerach książkowych dobitniej i więcej, czyli tak jak być powinno! Zachęcam do lektury artykułu Reckę napisałaś miodzio.

A jeśli ktoś, przechodząc dziś ulicą Jana Pawła II w Warszawie, usłyszy pisk, śmiech i jakieś ogólne zamieszanie, to proszę się nie niepokoić, to tylko ja okazuję swoją radość :)

65 komentarzy:

  1. Celebryctwo i salony. Teraz tylko czekać na kasę :P Gratulacje. Fajnie, że dobrze piszący o książkach internauci przebili się na widok publiczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwiazdorzenie i fochy :D :D Na kasę mogę czekać.. jak na Godota.. ;) Dzięki! Szkoda, że Ciebie nie było, bo o Twoim blogu też warto by było wspomnieć ;P No ale rozumiem, nie masz jak ja parcia na szkło :D :D :D

      Usuń
    2. Raczej wolnego czasu, kasy na bilet i wypożyczenie smokingu (pewnie i tak by nie było rozmiaru, albo by był, ale za dopłatą). A blog póki co usechł sobie ładnie i niech tak pozostanie :)

      Usuń
    3. Fakt, na to trzeba czasu.. E, mój też już prawie padł, ale jakoś się pozbierałam w całość i próbuję reaktywować. Do czego i Ciebie namawiam :D lubię! Twoje pisanie :)

      Usuń
  2. Proszę, proszę, teraz to dopiero będzie się działo "wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy ..." :-) Chapeau bas! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marlow, tak, tak, już ćwiczę rozdawanie autografów ;) :D :D Mam głupawkę cały dzień z tego powodu, ale na szczęście nie grozi mi przyszłość celebrytki ;)
      Dzięki! :)

      Usuń
    2. Ćwicz, ćwicz skoro już jesteś w gazetach i filmach, to tylko kwestia czasu kiedy będziesz musiała wychodząc na ulicę zakładać wielkie przeciwsłoneczne okulary by uchronić się przed natrętną gawiedzią :-)

      Usuń
    3. W filmie na szczęście tylko jako statystka ;-) więc uff, jeszcze mam szansę ;-) nie zostać gwiazdą rzecz jasna ;-)

      Usuń
  3. Chwalipięta :P I znowu ja nie zdążę z tekstem, żeby się pochwalić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano chwalipięta ;P
      Zatem pisz, pisz! :)

      Usuń
    2. A wiesz, że zupełnie nie mam chęci? Normalnie będę pisał tylko statusy na fejsie.

      Usuń
    3. Zaczynam się o Ciebie martwić..

      Usuń
    4. Muszę odreagować ostatnie pół roku, chwilę potrwa, zanim mi przejdzie.

      Usuń
    5. Ok, przerwę rozumiem. Ale na zamykanie będę ostro protestować ;P

      Usuń
    6. Tylko mi opon pod domem nie pal w proteście :P

      Usuń
    7. O widzisz, lubię jak mi się podsuwa gotowe pomysły ;P

      Usuń
    8. Opony przywozisz we własnym zakresie :P

      Usuń
  4. Fajny artykuł, dobrze wiedzieć, że ktoś blogosferę kulturalną w ogóle zauważa, to już jakiś sukces. Ale liczą się tylko szafiarki czyli to jak wyglądasz, co masz na sobie, a nie to kim się jest. Norma, już się z tym pogodziłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też traktuję to jako mały sukces.Choć uważam, że warto by było artykuł poszerzyć o masę blogów, ale pewnie nie dałoby się chociażby z przyczyn technicznych..
      A co do szafiarek.. Ja nic o niech nie wiem! :-) Tylko to, że są :-) Ale wiadomo, kwestia mody od zarania dziejów była jakoś zawsze bardziej pociągająca. W sumie nie ma co nad tym ubolewać, fajnie po prostu, że nas też się dostrzega :)

      Usuń
    2. To też Twój osobisty sukces, gratuluje, teraz mozesz spodziewac się wielu propozycji.
      Ja do tamtej blogosfery nic nie mam, ale jej po prostu nie rozumiem tzn. lubie ciuchy, wyhaczam wiele lumpeksowych perelek, ale nigdy nawet nie zajrzalam na bloga modowego, bo po co? Zupelnie mnie to nie interesuje, a jest tylllllle innych ciekawszych tematow w internecie...

      Usuń
    3. Dziękuję!
      Też nie rozumiem, ale najwyraźniej jest duże zainteresowanie w temacie. To jak z literaturą kobiecą - jest tego cała masa, bo najwyraźniej ktoś jej potrzebuje. Ilu ludzi, tyle zainteresowań :)

      Usuń
  5. No miło, że ktoś zjawisko typu "blogerzy książkowi" zauważa, ale jednak dziwię się, że mało kto w blogosferze dyskutuje na temat treści tego artykułu, wszyscy tylko się jarają, że media tradycyjne łaskawie nas zauważyły. Nie żebym komuś żałowała prawa do radości z tego powodu, ale chyba widać po tym trochę kompleks blogerów/użytkowników internetu względem tradycyjnych mediów - nobilitacja po prostu, bo jest artykulik w gazecie. Który swoją drogą przeczytałam i mogę powiedzieć, że no jest to takie bardzo powierzchowne opisanie zjawiska, do tego raczej smutne wrażenie robią wzmianki o kiepskiej jakości pewnej części blogów, czy takie podejście, że bloger-recenzent nie ma szans na poważne traktowanie swojej pracy (czyli nie ma szans na uczciwą zapłatę za nią) bo przecież to jego hobby, więc niech się cieszy, że w ogóle łaskawie dostaje książki do recenzji... Także niby fajnie, ale jakoś mnie to wszystko pesymistycznie nastroiło, nutkę (wręcz listopadowego już) zniechęcenia zasiało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ten artykuł to szansa, że chociaż parę osób się dowie, że w kwestii tego, co czytać, niekoniecznie trzeba polegać tylko na Gazecie Wyborczej i jej redaktorach, nieprawdaż :P
      Twierdzenie o kiepskiej jakości części blogów jest nie tylko smutne, ale i prawdziwe, chociaż to chyba cecha internetu w ogóle, że łatwiej tu trafić na rzecz słabej jakości.

      Usuń
    2. Zamienił stryjek siekierkę na kijek ;P Nie wiem, czy kierowanie się gustem redaktorów co do wyboru blogów różni się czymś od kierowania się ich gustem względem książek, ale jasne jasne niech poszerzają sobie ludzie horyzonty, niech wiedzą, że internet to nie tylko słodkie memy z kotami i filmy dla dorosłych ;)
      Smutne, prawdziwe i pięknie pokazujące, że samo czytanie książek z człowieka inteligenta nie zrobi.

      Usuń
    3. Akurat w tym wypadku dziennikarka GW wykazała się lepszym gustem w wyborze blogów niż jej koledzy w wyborze kandydata do Nike :P Ale oczywiście jestem tu osobiście zainteresowany jako jeden z wymienionych w artykule blogerów :) A tak serio, to te kilka blogów wymienionych w tekście, nie musi być koniecznie mój, to bardzo dobre punkty wyjścia do poszukiwania własnych miejsc w blogosferze, w blogrolla są tam dziesiątki fajnych blogów. Pierwszy odsiew zrobiony.

      Usuń
    4. Nagród literackich unikam równie skutecznie i z równym uporem, co list bestsellerów, więc akurat w kwestii Nike nie błysnę polotem ;) Osobistego zainteresowania i stronniczości nie śmiałam sugerować ;) Nie uważam, żeby złe blogi były podane w artykule, ale tak naprawdę to ten odsiew każdy czytelnik musi zrobić sobie sam (może właśnie paradoksalnie trzeba mieć gust, lub chociaż sprecyzowane upodobania, żeby zaufać gustowi recenzenta - niezależnie, gdzie on pisze). Może ktoś po tym artykule odkryje blogosferę. Może zacznie czytać książki. Może nawet ze zrozumieniem tego, co czyta. Rozmarzyłam się i może w końcu załapałam skąd ten zachwyt artykułem (i nawet trochę serio to piszę, odrobinkę) - jest on dla osób czytających jak taki przebłysk utopii lub raju, gdzie książki i czytanie są ważne, szanowane i coś znaczą.

      Usuń
    5. @ Amatorko, pewnie masz rację z tym, że o treści piszemy niewiele, ale to głównie dlatego, że znaliśmy ją w zasadzie przed drukiem, a po drugie, chcemy zachęcić do lektury, a nie ją omawiać. Sama o bolączkach blogosfery wiem niewiele, chociażby z tego prostego powodu, ze dla mnie to naprawdę hobby, nie mam pomysłu tak zarabiać na życie, na ogół zaś faktycznie piszę o tym, co lubię. Cóż więc mogę od siebie powiedzieć np. o problemach na linii bloger - wydawca? A że cieszę się z wydruku? Cóż, prosta ze mnie dziewczyna, mam proste radości. Chciałabym nadal wierzyć, że czytaniem można trochę zarazić. O, jak napisałaś w ostatnim komentarzu - jest to taki przebłysk utopii ;-)

      Usuń
    6. Amatorko, ponoć najdłuższa droga zaczyna się od małego kroku, czy jakoś tak. Coelho :P W dzisiejszych czasach mało kto ma czas i ochotę wygrzebywać sobie na własną rękę blogi, które mu pasują. A tak - dostaje gotowca i jest szansa, że coś mu się spodoba do tego stopnia, że sam pogrzebie dalej. I faktycznie, brzmi to utopijnie:P

      Usuń
    7. @ Kasia Sawicka: Też traktuję blog jako hobby i nie mam ochoty tego zmieniać, ale lubię obserwować blogosferę i po prostu np. nie podobają mi się relacje bloger-wydawca, to jak często one wyglądają, więc może w tym artykule uderzył mnie ten ton, że bloger, który chce na współpracy zarabiać, to ten, któremu się w d*** poprzewracało, bo przecież powinna mu do życia wystarczać idea reklamowania nowości wydawniczych... ech, temat obszerny i nie chcę tu epopei pisać ;) Twoja radość z wydruku mi nie przeszkadza, ale to akurat któraś notka na ten temat, którą przeczytałam, wiec tak mi się trochę refleksja skumulowała akurat u Ciebie na blogu, bo radość radością, ale mam takie niejasne poczucie, że blogosferę łatwo ugłaskać.
      @ zacofany.w.lekturze: Muszę Cię rozczarować, ale nie wszystkie genialne myśli są autorstwa pana C. "Nawet najdalszą podróż rozpoczyna pierwszy krok" to słowa Lao-Tsy ;)
      Taa, bo jak ktoś nie ma czasu na szukanie blogów, to nagle znajdzie czas na czytanie książek - wybacz, ale zbyt to utopijne na mój gust, a argument o braku czasu jest według mnie nadużywany.

      Usuń
    8. @ Amatorko : Myślę, że ten ton wynika z przekazu od blogerów - tak to zostało przedstawione, a autorka artykułu tylko wiernie oddała. Faktycznie, z relacji innych blogerów wynika, że wydawcy nie mają ochoty i nie widzą nawet powodu, by płacić blogerom. Ale ja się im nie dziwię (wydawcom). Z handlowego punktu widzenia mają rację. Po co płacić komuś, kto sam się rwie do darmowego pisania? Inna sprawa, że blogerzy książkowi za późno zaczęli się dopominać o zapłatę. A że codziennie mnoży się ich niezliczona ilość wydawca może mieć w nosie, ten czy tamten, skoro wielu cieszy samo to, czym się chwalą!, że wydawca w ogóle łaskawie zgodził się podesłać książkę? W zasadzie nie ma tu siły przebicia. Tylko z drugiej strony, powtórzę, nadal niewiele o tym wiem, a do wydawców nie uderzam (współpracuję z trzema, z czego tylko do jednego się zgłosiłam sama) więc naprawdę moja wiedza jest szczątkowa.

      Usuń
    9. Brzmi jak Coelho, ale w sumie dobrze, że zacytowałem coś szlachetniejszego :P
      Mam wrażenie, że za bardzo się usztywniłaś na pozycjach. Z własnego doświadczenia wiem, że wygrzebanie sobie zestawu dobrych blogów to spokojnie ze dwa tygodnie, chyba że się usiądzie na dwa dni cięgiem :P

      Usuń
    10. Trochę nie rozumiem tego "usztywniłaś się na pozycjach", chyba bardziej przemawia przeze mnie takie znużenie argumentacją typu "nieważne co i jak, ale ważne, że ludzie czytają cokolwiek" - coraz mniej się z tym zgadzam, tzn. niech ludzie czytają co chcą, ale nie mam ochoty samym tym faktem, że czytają cokolwiek się podniecać, czy jakoś to popierać. To samo mam z tym artykułem, z opiniami typu "ważne że jest", bo może komuś to coś da - za bardzo mi to przypomina "nieważne co mówią, byle mówili"... nie umiem tego już inaczej nazwać, jak że dopadł mnie listopad w październiku, po prostu.

      Usuń
    11. Zostawię wypowiedź ZWL odnośnie tematu głównego ;-) ale dodam od siebie, że mnie cieszy, że ludzie czytają cokolwiek, bo wiesz, zawsze jest szansa, że wraz z lekturą będą nabierać apetytu, dojrzewać i sięgać po więcej. A jeśli nie? A co szkodzi, że czytają cokolwiek? ;-) Rozchmurz się trochę Amatorko, w końcu chodzi o pasję czytelniczą, a nie o zawód lekarza, czy o misję życiową :)

      Usuń
    12. Ja się raczej zgadzam z Amatorką K. Miło, że ktoś napisał o tej części blogosfery, ale nie wydaje mi się, żeby coś konkretnego z tego wynikło.

      Zarzuty, które wysuwają wydawcy wobec części blogerów, są na pewno w dużym stopniu uzasadnione, ale moim zdaniem wydawnictwa często same są sobie winne, skoro proponują lub godzą się na współpracę z kimś, który działa od niedawna i nie potrafi nawet poprawnie pisać po polsku. O tym też wypadałoby wspomnieć.
      Śmieszne jest to, że wydawcy wymagają od blogerów "profesjonalizmu", ale kiedy mowa o jakimś choćby symbolicznym wynagrodzeniu, to blogerzy stają się nagle takimi tam amatorami i hobbystami. Szkoda gadać.

      Usuń
    13. A mnie trochę to dziwi. Zaczy co, lepiej żeby w ogóle nie pisali tego artykułu bo i tak nic z tego nie wyniknie, tak? Dziwna postawa, ale oczywiście masz prawo do swojego zdania. Mnie cieszy zainteresowanie mediów blogosferą książkową, bo właśnie widzę w tym potencjał do zmian. Tylko nikt nie powiedział, że jeden artykuł od razu dokona rewolucji. Oczywiście, że nie. Ale jest już pierwszy kroku mu temu.

      Usuń
    14. Artykuł przeczytałam z niekłamanym zainteresowaniem, traktuję go jako miły gest ze strony dziennikarzy, ale też się zastanawiam, ku czemu to wszystko zmierza. Jeden "pożytek" całej akcji już widzę: kurs pisania dla blogerów (piszę to zgryźliwie, bo jest to dla mnie przejaw chęci zarobienia na hobbystach).
      Jakie zmiany masz na myśli?

      Usuń
    15. Kurs chyba nie ma związku z samym artykułem ;-)
      Zmiany głównie w kierunku zainteresowania blogerami książkowymi, pokazania nakładu ich pracy, a także być może, kto wie, na linii wydawca - bloger. A czy jakieś nastąpią? Zobaczymy. Problemem okazuje się nie to, co jest w artykule, ani nie to, co może sprawić jego ukazanie się, tylko samo to, że w ogóle się ukazał. "Po co?", "Na co?", "Co to da?" "Ku czemu zmierza?".. Hm? Mam wrażenie, że najlepiej zacząć ubolewać nad tym, że w ogóle powstał..

      Usuń
    16. Z artykułem nie, ale ze spotkaniem już raczej tak.
      Nie wiem, dlaczego tak nerwowo reagujesz na neutralne pytanie. Byłam ciekawa Twojego zdania i tyle.

      Usuń
    17. W sumie o kursie mówi Czechowicz, nie było go na panelu w Siedlcach, o ile zrozumiałam, ma on ogólnie opinię negatywną na temat pisania blogerów i stąd pomysł kursu. Sam w sobie pomysł niezły, aczkolwiek wydaje mi się, że czepianie się, że bloger nie jest jednocześnie krytykiem literackim jest przesadą.
      Nerwowo? Być może. Chyba się zebrało po prostu po kilku reakcjach :-) I w zasadzie nie było w Twoim kierunku, tylko już tak ogólnie. Ale tak na marginesie czy przy każdym artykule się zastanawiasz ku czemu zmierza treść, której się podjął autor? Chyba jednak nie do końca to takie neutralne pytanie.. Ale możliwie, że podeszłam do tego emocjonalnie.

      Usuń
    18. Te warsztaty to raczej nie mają nic wspólnego ze spotkaniem, bo pomijając, że Jarka na nim nie było, to są one organizowane w ramach Festiwalu Conrada (z tego, co słyszałam), więc to osobna inicjatywa, poza spotkaniem, Siedlcami i artykułem.
      Swoją drogą w Siedlcach Sławek Krempa również sugerował warsztaty, więc chyba parcie na takiego typu działania jest większe, niż ja bym prywatnie obstawiała.

      Usuń
    19. Kasi się pewnie trochę ulało "rykoszetem", bo podejrzewam, że od wczoraj przeczytała tyle analiz tego artykułu i zastanawiania się "po co", "dla kogo", "dlaczego", co pewnie przy żadnym artykule w życiu :D Tak obstawiam po cichutku :D

      Usuń
    20. Jejku, faktycznie Agnieszka masz rację, przepraszam Aniu. Wyszło na to, że na Tobie skupiło się to wszystko. To naprawdę nie było zamierzone.
      Co do warsztatów to sama chętnie bym wzięła w nich udział, ale nie po to, by pisać bloga krytycznoliterackiego, a dla samej siebie, żeby się rozwijać.

      Usuń
    21. Miałam na myśli spotkanie dziennikarzy z blogerami, bo artykuł był głównie o nim.;) Właśnie ciąg dalszy panelu bardzo mnie ciekawi, bo przecież czemuś służył.
      Może coś w artykule mi umknęło, zrozumiałam, że Czechowicz też był na spotkaniu (stąd mój sceptycyzm odnośnie kursu).

      Usuń
    22. Nie, Jarka nie było w Agorze. I w Siedlcach też nie. Autorka artykułu rozmawiała z nim pewnie telefonicznie lub mailowo.

      Usuń
    23. W sumie to faktycznie tak można zrozumieć artykuł. W w sumie wyszedł mix z panelu i z rozmów późniejszych, poza panelowych. Z Czechowiczem to musiała być rozmowa przy jakiejś innej okazji.

      Usuń
    24. To jednak był błąd ogłosić jedynie radość i nie napisać choć parę słów o powstawaniu artykułu. Ale mam nauczkę na przyszłość :-)

      Usuń
    25. Odpowiadam z pewnym opóźnieniem.
      Nie potrafię zachwycać się dobrymi chęciami i myśleniem życzeniowym dopóki nie przełoży się ono na jakieś realne efekty. Pożyjemy, zobaczymy. Dziennikarze piszą artykuły, to ich praca, natomiast ja obserwuję tę naszą niszę blogosfery od paru już lat i widzę, że nisza nieco się zmienia, ale nie zmienia się jej postrzeganie na zewnątrz - tzn. generalnie dla osób z nią niezwiązanych blogi książkowe nie istnieją.

      Usuń
    26. Doceniam, że odpowiadasz.
      Rozumiem postawę zniechęcenia wobec tzw. dobrych chęci, ale tu jednak dobre chęci nabrały trochę realniejszego wymiaru. Skoro obserwujesz blogosferę to wiesz, że dotąd wszelkie gazety pisały, jeśli już o blogach, to tylko o modowych czy lifestylowych. To daje obraz tego, że blogami książkowymi zaczęto się bardziej interesować. A, że większość osób nie dostrzega naszych blogów nie wynika z tego, że się nimi nie interesują, tylko z tego, że nie interesują się czytaniem w ogóle. I tego nie przeskoczysz. Zawsze więcej osób będzie się interesowało czymś innym. Dlatego mnie cieszy, że jest bodaj takie zainteresowanie.

      Usuń
  6. Szczere gratulacje! Moja żonka na pewno usłyszy Twoją radość, bo pracuje na Jana Pawła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu swoim i koleżeństwa blogowego :-) A żonce mam nadzieję, nie przeszkadzałam w pracy :D

      Usuń
  7. Dziś rano już czytałam ten artykuł ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. To miłe, że piszą o światku blogów książkowych. I wyboldowano w większości właściwe blogi :) Tak więc gratulacje! Inna sprawa, że irytuje mnie ta tabloidowa maniera zaczynania każdego artykułu od jakiegoś wrednego, zaczepnego stwierdzenia. Bo nie jest na pewno miłe stwierdzenie, że w powszechnym mniemaniu jesteśmy frajerami. Rozumiem, że to ma wzbudzić emocje (nieważne, że negatywne) i tym samym pobudzić do pisania komentarzy... To przykry zwyczaj, i moim zdaniem krótkowzroczny. Trudno mi po takim początku poważnie traktować resztę artykułu, niezależnie od jego głównego przekazu. W przypadku wspomnianego tekstu nie jestem też pewna, jaki jest jego ostateczny wydźwięk?
    Oczywiście jest to przede wszystkim kolejny element promocji magazynu Książki. Na pewno też próba zarchiwizowania sympatycznego wydarzenia w AGORZE. A może stanie się ono stałym punktem na mapie kulturalnej Warszawy... Na razie oddźwięk jest zdaje się pozytywny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłe, fakt, zgadzam się (choć uważam, że zabrakło kilku :D) i dziękuję! Ale tak, początek jest co najmniej.. dziwny, ale taka chyba aktualnie jest przyjęta forma pisania, trudno mi powiedzieć. Nie czytam gazet! Ech, jestem gorzej niż ograniczona (cóż, zwykły czytacz książkowy jestem, nie będę ukrywać nawet). Co czytelnik to na pewno inne odczucia, inne interpretacje. Nie mam zamiaru negować Twojej absolutnie. Cieszę się, że przeczytałaś artykuł, szkoda, że początek sprawił na Tobie słabe wrażenie.. Liczę na pozytywny wydźwięk, ale jak z wszystkim, grono niechętnych już się zebrało :)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że GW pociągnie temat czytania. I na temat blogowania o książkach.Mnie interesuje m.in.. czy blogi rzeczywiście mają realny wpływ na kupowanie/czytanie książek. W skali kraju. I jakich. Bo jeśli tak, i sa na poparcie tej tezy jakieś fakty, to byłaby to naprawdę pozytywna rzecz. Przecież zawsze można zamiast książki kupić kolejny ciuch do szafy... :)

      Usuń
    3. Też na to liczę, że to dopiero początek większego zainteresowania blogosferą książkową :-) Wpływ na pewno jakiś mamy na kupowanie książek, pytanie właśnie jak duży. Myślę, że prędzej czy później się przekonamy :) A jeśli ktoś lubi kupować nowe ciuchy to nawet najlepszy bloger nie odwiedzie takiej osoby od ulubionej czynności ;-)

      Usuń
  9. Gratuluję! Zasługujesz na tysiące takich artykułów. :) No i, rzecz jasna, cieszy mnie, że pisze się o blogosferze książkowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż nie wiem, co powiedzieć :-D Dziękuję za miłe słowa. Ale myślę, że ogólnie blogosfera książkowa zasługuje na wiele takich artykułów i większe zainteresowanie :-)

      Usuń
  10. Nie podoba mi się tytuł tego artykułu, bo uwypukla słabe punkty blogosfery książkowej. Gdybym nie wiedziała nic o blogach, tytuł "Reckę napisałaś miodzio" nie zachęciłby mnie do zajrzenia na nie.
    Podziwiam Cię za to, że zawsze - nawet w tym artykule - zachęcasz do czytania Krzysztonia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł nawiązuje po prostu do wypowiedzi ZWL i szerszego kontekstu, ale faktycznie, sam w sobie jest fatalny.
      Dziękuję :) Wiesz, jak mowa o książkach to jakoś naturalnie mi to wychodzi, że w pewnym momencie mówię tylko o nim..

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.