"Kamień" jest wystawiany w Teatrze Współczesnym od niedawna, jednakże warto zwrócić na niego szczególną uwagę. Jakkolwiek nie jest łatwą sztuką, bowiem sięga do Niemiec zmagających się ciągle ze swoją niechlubną przeszłością z lat zarówno przedwojennych, gdy Hitler doszedł do władzy, jak i wojennych, a także bardzo trudnych lat 90-tych. Plan fabularny rozgrywany jest na trzech płaszczyznach czasowych: mamy zatem rok 1935, rok 1978 i 1993. Przedstawianie jednak wydarzeń w ogóle nie odbywa się chronologicznie, co jednak nie odbiera całości sensu, a jedynie zagęszcza silniej atmosferę na scenie i odkrywa tragiczną przeszłość fragmentarycznie.
Przeszłość ta zaś dotyczy jednej rodziny, w której dominują kobiety i w której trwa powtarzanie od lat rodzinnej mitologii na temat heroizmu dziadka Wolfganga oraz uratowania żydowskiej rodziny Schwarzmannów. Jednakże prawda o przeszłości jest inna i jej ciemne strony zaczynają powoli uwierać, uciskać pamięć seniorki rodu, Withę, gdy w niespodziewanych momentach wzywa po imieniu nieznaną ani jej córce, ani wnuczce, Mieze.
 |
Katarzyna Dąbrowska (Heidrun), Barbara Wypych (Witha) fot. Magda Hueckel (źródło)
|
Heidrum zapewne chciałaby zrzucić to na karb coraz gorszej pamięci swej matki, nastoletnia Hanna nie rozumie dokładnie tego, co się dzieje, a widz podczas kolejnych odsłon roku 1935 zaczyna dostrzegać, jak haniebnie postąpili Withe i Wolfgang i jak to rzutowało na ich późniejsze losy. Marius von Mayenburg pokazuje na tym przykładzie ten banalny, ale jakże niedoceniany nadal truizm, że nie da się zbudować szczęścia na nieszczęściu.
Rodzinny dom Heisingów, zakupiony w 1935 za grosze, po tym gdy ktoś zadenuncjował żydowską rodzinę Schwarzmannów od pierwszych chwil młodego wówczas małżeństwa, jest okupiony nieszczęściem. Najpierw nieszczęściem wyganianych właśnie Schwarzmannów, później nieszczęściem Heisingów, atakowanych przez antysemitów, dla których ich dom będzie już na zawsze żydowski. Czy to właśnie to podsycało wyrzuty sumienia Wolfganga? Trudno powiedzieć, ale opowieść o jego śmierci przekazana córce Withe, Heidrum, a później opowiedziana wnuczce, Hannie, nie miała nic wspólnego z pochodem Armii Czerwonej i przypadkowo zabłąkanej kuli.
 |
Monika Pikuła (Mieze), Barbara Wypych (Witha) fot. Magda Hueckel (źródło) |
Jednakże Withe usilnie próbuje podtrzymywać ten rodzinny mit, który wkrótce posypie się jak domek z kart, gdy jej pamięć będzie wydobywała z siebie nieposkładane słowa, postrzępione wspomnienia, by wreszcie ukazać najmłodszej z rodziny brutalną prawdę o przeszłości domu, jak i przeszłości rodzinnej.
W "Kamieniu" pojawia się ważny w kontekście powojennych wydarzeń element rozliczania Niemiec za ich hitlerowskie dziedzictwo. A także temat tego, jak wielu nazistów było wśród zwykłych Niemców, jak wielu zwykłych Niemców przyłożyło bodaj zadenuncjowaniem żydowskiej rodziny, rękę do zbrodni, jak też wielu zwykłych Niemców wstydziło się tej narodowej przeszłości i musiało zmierzyć z faktem, że w ich rodzinie niegdyś był nazista. Skomplikowane losy poszczególnych kobiet w rodzinie Heisingów, ich różne charaktery pokazują równocześnie, że nie ma takiego narodu, o którym można by mówić przez pryzmat jego większości lub mniejszości.
 |
Katarzyna Dąbrowska (Heidrun), Barbara Wypych (Witha), Paulina Walendziak (Hanna) fot. Magda Hueckel (źródło)
|
"Kamień" w adaptacji Teatru Współczesnego to sztuka na wskroś kobieca. Jakkolwiek na początku dziwiło mnie obsadzenie w tak trudnej roli jaką jest postać Withe, młodziutkiej aktorki, Barbary Wypych, zmuszonej do odgrywania Withe w różnych latach i etapach jej życia, tak muszę przyznać, że dawno nie widziałam tak dobrze i sprawnie odegranej roli. Szczególnie przy dużym nakładzie pracy, jaki wymaga gwałtowne przekształcenie się z młodej i seksownej dziewczyny w osiemdziesięcioletnią, zniedołężniałą kobietę. A jednak! Barbara Wypych jest niezwykle utalentowana i potwierdza, że w kreacji aktorskiej nie ma czegoś takiego jak bariery. I również muszę oddać sprawiedliwość Katarzynie Dąbrowskiej. Nie przemówiła do mnie jako Gertruda w "Hamlecie", ale w "Kamieniu" świetnie zagrała rolę Heidrun. Szczerze mówiąc, nie wiem czy mogłabym w przypadku tego spektaklu w ogóle przyczepić się do którejś z ról. Interesująca i intrygująca po każdej odsłonie, choć skomplikowana i bolesna fabuła, dopracowane role, skromna, ale oddająca epokę i nastroje scenografia, wszystko to razem dało efekt na poły oszołomienia, na poły smutku i refleksji o istocie człowieczeństwa.
"Kamień" Teatr Współczesny
Autor Marius von Mayenburg
Przekład Jacek Kaduczak
Obsada
Heidrun: Katarzyna Dąbrowska
Stefanie: Kamila Kuboth - Schuchardt
Mieze: Monika Pikuła
Hanna : Paulina Walendziak PWSFTviT
Witha: Barbara Wypych
Wolfgang: Rafał Zawierucha
Ech, tą notką przypomniałaś mi o mojej niedotrzymywanej obietnicy dotyczącej częstszego wychodzenia do teatru.
OdpowiedzUsuńPrzy tak napiętym grafiku miałaś prawo zapomnieć ;)
UsuńDzięki tobie obejrzała te sztukę i nie żałuję, niezły teatr i świetnie zagrane. Gdybym nie przeczytała twojej relacji nie poszlabym, bo sztuki nie znałam wczesniej. Polecam też na małej scenie Maje Komorowska w mimo wszystko
OdpowiedzUsuńDziękuję! Widziałam nawet Twój tekst na blogu, miałam się odezwać, ot natłok spraw znowu zepchnął to w niepamięć. Ale bardzo się cieszę, że Cię przyciągnęłam do Współczesnego. I jest mi z tego powodu strasznie miło.
UsuńJeśli polecasz "Mimo wszystko" to muszę zobaczyć, bo fakt, nie wiedziałam jeszcze!