Zuzanna – to postać biblijna, o której możemy przeczytać, że była żoną Joakima. Jako piękna kobieta wzbudzała zainteresowanie wielu mężczyzn, ale szczególnie upatrzyło ją sobie dwóch starców, sędziów, którzy próbowali nakłonić Zuzannę, podczas gdy ta brała kąpiel, do uległości. Zuzanna jednak wierna mężowi i własnym zasadom odrzuciła ich zaloty, przez co naraziła się na ich gniew oraz publiczne oskarżenie, że jest nierządnicą. Kiedy już groziło jej w związku z tym oskarżeniem ukamienowanie, z opresji uratował ją młody prorok Daniel, wskazując starców jako winowajców. Śmierć więc ponieśli starcy, a Zuzanna odzyskała wolność i dobre imię. (źródło:
Wikipedia)
Dlaczego Zuzanna płakała? Ponieważ została niesłusznie oskarżona i czekała ją śmierć. Dlaczego płacze tytułowa Suzanna, bohaterka "Płaczącej Zuzanny"? Bo jej życie przypomina powolne osuwanie się w śmierć. Jałowe, puste, z ustaloną codzienną rutyną, fobiami i niezdolnością do życia w społeczeństwie, jako samodzielna, niezależna od nikogo jednostka. W wieku 33 lat nadal mieszka z matką, jest jej całkowicie uległa, pozwalając matce decydować o codziennych rytuałach jak kąpiel, czy posiłki, a także o swoich pieniądzach czy terapii. Wyobrażacie sobie 33-latkę w kąpieli z matką? Dość dziwaczny obrazek. Myślę, że pełni oddaje toksyczną relację między matką i córką, jaką możemy znaleźć w książce Alony Kimchi.
A zatem mamy Suzannę Rabin, jej matkę i oddanych przyjaciół matki - Armanda i Norachę, którzy wspólnie tworzą coś w rodzaju rodziny. Suzanną opiekuje się matka, przyjaciele opiekują się sobą nawzajem, wspierając się w każdy możliwy sposób. Przyczyną troski wszystkich jest Suzanna, która ma problemy emocjonalne - płacze często i bez powodu. Nie lubi swojego ciała, dlatego nie znosi się myć, bo musi wtedy mieć z nim najwięcej styczności. Ma również problemy z korzystaniem z toalety, szczególnie, gdy ktoś jest w domu i mógłby się domyślić w jakim celu poszła do łazienki. Torturują ją obsesyjne myśli o ewentualnym dotyku innego człowieka.. Matka jednak zamiast pomóc jej trochę bardziej kreatywnie, niż umacniając toksyczną więź między nimi, działa raczej w odwrotnym kierunku. Gdy Suzanna ma możliwość wziąć udział w obozie dla uzdolnionych plastycznie osób podobnie jak ona, upośledzonych społecznie, matka od razu blokuje ewentualność takiego wyjazdu. Traktuje ją w zasadzie jak dziecko sześcioletnie. Myje jej głowę podczas kąpieli, pomaga się rozebrać i ubrać, decyduje co będzie na śniadanie. A Suzanna potulnie zgadza się na odgrywanie takiej roli. I nagle w tę ich dziwną codzienność wkracza nowa postać. Naor, kuzyn, który potrzebuje spędzić trochę czasu u rodziny, żeby stanąć na nogi. Początkowo przerażający Suzannę Gość z czasem staje się kimś kto fascynuje, interesuje każdym elementem stroju czy zachowania, żeby nareszcie stać się dla Suzanny całym światem. I to właśnie on porównuje ją do płaczącej Zuzanny, a potem nazwie swoją Zuzanną Bizantyjską. Znajomość będzie się rozwijała pomyślnie, do tragicznego w odczuciach Suzanny, a praktycznego w odczuciach jej mamy, punktu kulminacyjnego. Ale ostatecznie Naor był swoistym Danielem w tej historii, prorokiem, który uratował Suzannę od jej jałowego życia.

Powieść jest napisana nieśpieszną narracją, z punktu widzenia samej Suzanny. Wydaje się, że dzieje się z niej niewiele, ot dziwna rodzina, odwiedzający ją kuzyn i jakaś tam drobna, rodzinna tajemnica. A jednak to jak Suzanna obserwuje świat i ludzi ma w sobie sporo zmysłowości, szczególnie, gdy Suzanna zaczyna dostrzegać swoją własność zmysłowość. Plastycznie opisuje swoje emocje, oddaje je obrazami, dzięki czemu czytelnik może zanurzyć się w jej świat i lepiej zrozumieć jej rozliczne fobie. Nie powiem, żeby była to powieść porywająca, ale ma w sobie to coś, co interesuje i nie pozwala jej odłożyć nieprzeczytanej. Bardzo podobały mi się porównania jakie stosuje Suzanna, to jak widzi pewne aspekty życia, w ten swój odmienny, a jednak bardzo ludzki sposób. I podoba mi się, jak w końcu w samej Suzannie dojrzewa myśl o niezależności i dorosłości, do której, wbrew toksycznej więzi z matką, jest jak najbardziej zdolna.
Płacząca Zuzanna, Alona Kimchi, W.A.B, seria z miotłą, Warszawa 2006