niedziela, 1 czerwca 2014

Każdy akapit to poezja. "Sońka" Ignacego Karpowicza

  Może w starciu opowieści z historią to prawda zawsze wychodzi poturbowana?*

Motyw spotkania jest czymś elementarnym zarówno w literaturze, jak i dramaturgii teatralnej. To spotkanie, rozmowa i przenikanie się dwóch różnych światów człowieczej wyobraźni jest tym istotnym doświadczeniem, które potrafi odmienić myślenie, zmienić coś w codzienności, a nawet wpłynąć na resztę życia. Wykorzystywany w różnych konfiguracjach może przynieść ciekawe i wzbogacające wyobraźnię opowieści. Podobnie rzecz się ma z teatrem. Jest nieodłącznym elementem ludzkiego życia, przyjmujemy w codzienności swoiste maski zachowań, stylów, autokreacji. Literatura, teatr i życie splatają się w transparentnym uścisku. Jak to mądrze napisał Szekspir, człowiek jest aktorem na scenie życia. Każdy z nas odgrywa swoją rolę. Czasami cienka granica pomiędzy prawdą, a kreacją wydaje się być niedostrzegalna, płynna, zanikać i już nie wiadomo, gdzie jest autokreacja, a gdzie to autentyczne oblicze ludzkiego aktora. A wreszcie, gdzie kończy się autobiograficzna ingerencja narracyjna autora, a zaczyna fikcyjna postać, którą stworzył.

źródło zdjęcia
 "Taki wariant mnie samego, który się nie wydarzył."**

 Jestem Ignacy, występuję w trzeciej osobie. Występuję przypadkowo, występuję przed samym sobą. Siedzę teraz w ostatnim rzędzie, a może leżę w łóżku. To zależy od nocy. Jestem strażnikiem tej bajki. Jej ryzykownym redaktorem i przygodnym bohaterem. Reżyserem i historykiem. ***


  Miłość to kolejny ważny motyw. Jest ona motorem działań, dodaje sił, nawet, gdy człowiek jest już pozbawiony wszelkiej energii życiowej, wzrusza, porusza, inspiruje poetów. I jeszcze jest wielka historia. Jej rozmach, działania inwazyjne, niszczenie wszystkiego, co staje na jej drodze. I oto jest. Najważniejsze składniki, a jednocześnie wątki, którymi można stworzyć albo zepsuć nawet arcydzieło. Ignacy Karpowicz zebrał je w całość, gdzie trzeba był łagodny, gdzie trzeba było pokazać świat jakim on jest, był cyniczny, gdy już było zbyt wiele tej nieznośnej prozy życia dodał czystość poezji. I splótł iluzję z prawdą, teatr z życiem.I stworzył coś niesamowitego. Coś pięknego. Coś niepowtarzalnego, choć czerpiącego pełnymi garściami z wszystkich banalnych motywów literackich.

  To nieprawda, że zakochanym czas mija w okamgnieniu. (..) Każda wspólnie spędzona minuta wydaje się dłuższa, większa i głębsza niż rok spędzony samotnie. O tak, każdą naszą minutę dokładnie pamiętam, mogłabym opowiadać godzinami, co wtedy czułam, co się stawało, co pachniało, co pohukiwało, który pies w której zagrodzie zaszczekał i w które miejsce łaskotały mnie źdźbła.****

  Słuczanka to mała wieś położona w województwie podlaskim. Przysłowiowe miejsce, gdzie diabeł mówi dobranoc. Parę domów, pola, lasy, dla miastowego istna pustynia. To właśnie tu mieszka Sońka. To tutaj samochód Igora odmówił posłuszeństwa i zatrzymał się na dobre. To tutaj na wiejskiej drodze dochodzi do przypadkowego spotkania tych dwojga. Ona, mająca większość życia już za sobą; on, który wyparł się samego siebie i przeszłości, ciągle jeszcze ma wiele do zrobienia. Spędzą wspólnie wiele godzin, noc, pełną dziwów i opowieści Sońki. Sońki, która Niemca pokochała miłością absolutną, ostateczną, jedyną, przekraczającą barierę języka, historii, powikłań, mordu. Sońki samotnej, dawno owdowiałej i opuszczonej przez najbliższych. Sońki z gwardią przyboczną składającą się z krowy, kota i psa. I to spotkanie, nieco odrealnione, trochę teatralne, jakieś takie magiczne i absurdalne, przyniesie Sońce ulgę, wyzwolenie. Bowiem Sońka nie potrzebuje rozgrzeszenia, ani wybaczenia. Ona tylko chce przekazać całą opowieść właśnie jemu, Igorowi, aniołowi, który przybył niczym posłaniec niebios. Igor zaś poniekąd nieświadomie przywróci Ignacego, dawnego siebie i przejdzie przemianę, prześwit własnej krwi i ciała i odniesie spektakularny sukces, gdy przełoży to wyjątkowe przeżycie na język teatralny. Opowieść Sońki, prawdziwa-nieprawdziwa splecie się ze swoją sceniczną wersją. Życie przeniknie teatr. Teatr będzie życiem.
rys. LUaRI, źródło
   I machnął różdżką: słońce wygasło, na widowni ucichły szmery, zaraz premiera, punktowy reflektor wydobywa z mroku zgarbioną postać. - Dawno, dawno temu - mówi Sonia, a zgromadzeni poddają się jej głosowi, wpatrują w twarz, historia Sonii wyrzuca ich poza nawias czasu, a potem owacja na stojąco. (..) Sukces. *****

  Dotąd nie można mnie było zaliczyć do wielbicielek prozy Ignacego Karpowicza. Czytałam niegdyś z dużym zainteresowaniem jego teksty jeszcze w Bluszczu, ale gdy pojawił się tam artykuł dla mnie nie do zaakceptowania, gdy przestałam miesięcznik kupować i zaczęłam cichy bojkot, przestałam siłą rzeczy czytać również felietony Karpowicza. Czego żałowałam trochę, bo je właśnie najbardziej lubiłam. Lubię słuchać tego człowieka, nie wiem dlaczego. Po prostu lubię. Przeczytałam Balladyny i romanse. Podobało mi się (część pierwsza) i nie podobało mi się (część druga). Ale na tyle było dobre, że książka na półkach stoi nadal. Bowiem są książki, które idą w świat, bo są słabe i nie powinny zajmować miejsca, i są książki, które zostają na dobre, bo są właśnie dobre. Karpowicz został. Ale nie, nie byłam admiratorką jego twórczości.
   Dziś powiem, że dawno tak nie było, że książka mnie pochłonęła doszczętnie, że każdy akapit wzbudzał zachwyt, że wszystko zdawało się odpowiednio skomponowane, że coś mną wstrząsnęło, zostało ze mną, coś nieodwracalnego się stało.
  Dziś chętnie założę klub wielbicieli Ignacego Karpowicza, będę głosić, ba, będę wykrzykiwać pochwały i namawiać. Głośno i wyraźnie namawiać: czytajcie Karpowicza. Czytajcie Sońkę!



O Sońce z innej perspektywy poczytacie jeszcze na blogu Krytycznym okiem. Gorąco polecam.

Sońka, Ignacy Karpowicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014
* str. 59
** fragment wypowiedzi Karpowicza podczas wywiadu w programie „Xięgarnia” w TVN24, link: http://xiegarnia.pl/wideo/ignacy-karpowicz-wywiad/
*** Sońka, str. 129
**** tamże, str. 49
***** tamże, str. 18

22 komentarze:

  1. Ja tak trochę nie ta temat, bo Karpowicza nic nie czytałam i raczej mnie nie ciągnie do jego książek, ale wychwyciłam to zdanie o Bluszczu i czy mogłabym dopytać, co to był za artykuł? Sama kupowałam z początku Bluszcz, ale dałam sobie spokój, bo w sumie kiepsko szło mi jego czytanie i tylko kumulowały mi się kolejne numery - niby fajny, ale nie pochłaniał mnie. I szata graficzna mi się nie podobała, takie współczesne "paciaje", a nie coś, co mogłabym nazwać pięknymi, artystycznymi ilustracjami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam autora, ani tytułu. W każdym razie autor bronił dwóch piip (bo nie lubię przeklinać), którzy przywiązali do samochodu szczeniaka husky i go zabili. Od tamtej pory nie czytam, nawet nie zaglądam do Bluszcza. Zresztą zmienił się faktycznie w typowe kolorowe pisemko. Szkoda mi było jeszcze tekstów Kereta. No ale trudno. Nie będę kupować pisma, które pochwała okrucieństwa.

      Usuń
    2. O, to faktycznie przegięcie, czegoś takiego się nie spodziewałam. Ja w sumie słabo teraz pamiętam czytane tam felietony, czy artykuły, ale jakoś wielką fanką ich nie byłam, raczej podobały mi się fragmenty książek - chociaż miałam okazję się przekonać, że ocenianie książek po fragmentach to kiepski pomysł. Po drukowanych w Bluszczu częściach "Północy i południa" Gaskell, przeczytałam książkę i niespecjalnie mi ona "Dumę i uprzedzenie" Austen przypominała, a na taką ją lansowano w czasopiśmie - fragmentami tekstu można nieźle czytelnika zmanipulować...

      Usuń
    3. Lubiłam Bluszcz, choć też nie mogę powiedzieć, żebym była fanką, ale teksty pamiętam, bo niektóre były naprawdę dobre. Promowanie "Północy i południa" Gaskell i na mnie zadziałało i też książkę mam na półkach, ale nie zdzierżyłam. Przeczytałam chyba pierwsze 100 stron i porzuciłam. I tak stoi z zakładką w miejscu, gdzie skończyłam lekturę.. Także potwierdzam, że łatwo zmanipulować.. Ale czasami nie da się inaczej zainteresować książką :)

      Usuń
  2. Zostałam książką zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najmilszy komentarz, gdy chce się właśnie książką zainteresować :-)

      Usuń
  3. Podczytywalam juz na LC i bardzo czekalam na rozwiniecie tematu tutaj na blogu. Nie mam zadnych watpliwosci, wiem, ze na ksiazke na pewno sie skusze w ramach jakiegos prezentu od siebie dla siebie, bo przeciez takie sa najmilsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam chwilę odczekać, bo na gorąco to by mi chyba hymn pochwalny wyszedł, na dodatek mocno bełkotliwy, jak to przy upojeniu :) Czuję, że i dla Ciebie "Sońka" to będzie TO :)

      Usuń
  4. Zapisuję się do klubu :) Ignasia wszystko przeczytałam i ubóstwiam gościa. Sońka do mnie edruje i już się nie moge doczekać, aż się nią zaopiekuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, przede mną jeszcze parę jego tytułów, ale jakoś tak się mimo wszystko cieszę, że mam jeszcze co przeczytać :) Fajnie, że jest nas więcej :D

      Usuń
  5. Nie czytam świadomie bo właśnie czekam na Sońkę. Dziś bądź jutro powinna już być:) Kupiłam tacie na Dzień Ojca. Takie prezenty cieszące i mnie i jego są najlepsze. Kilka lat temu jak jeszcze nikt nie słyszał o autorze trafiłam na niego w bibliotece. Wzięłam w ciemno. Nie pamiętam czy to było Niehalo, Gesty czy Cud. Któraś z tych a reszta poszła piorunem. Nie czytałam jeszcze Ości. Pewnie dlatego, że to też stoi u taty. A ja tak już mam, że jak mam do czegoś dostęp to czeka i czeka na czytanie w nieskończoność:)
    Pozdrawiam. Jeszcze wrócę do tego posta. Od siebie polecam Remigiusza Grzeli "Złodzieje koni".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrozumiałe, też czytam wszelkie recenzje dopiero po lekturze.
      Właśnie kończę "Cud", a dodam, że zaczęłam wczoraj, dziś spędziłam 8 godzin w pracy. A za chwilę, usiądę sobie wygodnie i dokończę lekturę, bo mnie po prostu wciągnęła, mimo, że tu akurat miałabym litanię zarzutów. A i tak chyba się zakochałam, bo mnie wciąga niesamowicie to, co pisze Karpowicz. Ale to "Sońka", "Sońka" jedyna jest doskonała, póki co. Zobaczę jeszcze co w "ościach" napisał, ale obawiam się, że właśnie sobie ustawił bardzo bardzo bardzo wysoką poprzeczkę.. :)

      Usuń
  6. O przepraszam, w "Sońce" tylko Igor jest aktorem, Sońka przecież niczego nie gra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właściwie, do czego się konkretnie odnosisz? ;-)

      Usuń
    2. Piszesz w pierwszym akapicie, za Szekspirem: "człowiek jest aktorem na scenie życia" :-)

      Usuń
    3. A! Racja, tak napisałam! :-)
      I w tym kontekście nie mogę się z Tobą zgodzić, że Sońka nie jest aktorką. Zgodnie z szekspirowskim tekstem każdy z nas jest aktorem na scenie życia, a więc Sońka również ;-) a role odgrywane to przecież sama proza życia - w jej przypadku bycie córką, kochanką, żoną, a wreszcie samotną, opuszczoną przez wszystkich starą kobietą. A że aktorem (odgrywającym samego siebie Ignacego/Igora, bo w książce jest chyba bardziej reżyserem?) jest bardziej Igor to oczywiście masz rację ;-)

      Usuń
    4. Pewnie moglibyśmy podyskutować na temat tego, na ile funkcje immanentnie przypisane człowiekowi są odgrywaniem ról ale tym razem skoro masz w odwodzie Szekspira, poddaję tyły :-)

      Usuń
    5. Aż nie wierzę! ;-) Ale o odgrywaniu ról to wydaje mi się, temat rzeka. Zaraz można by wejść w tematykę zakładanych codziennie masek, przejść przez listę mechanizmów obronnych i dotrzeć w końcu do stwierdzenia, że człowiek ogólnie ciągle (w) coś gra... ;-)

      Usuń
    6. Tyle, że jaką rolę może grać prosta dziewczyna, która biernie przyjmuje to co niesie jej życie? Wydaje mi się, że odgrywanie ról uzależnione jest w dużej mierze od stopnia skomplikowania otoczenia społecznego w jakim żyjemy, im bardziej jest ono skomplikowane tym większe zapotrzebowanie na aktorstwo zwłaszcza jeśli chcemy odgrywać w tym otoczeniu jakąś rolę.

      Usuń
    7. Wiesz, psycholog powie, że ta bierność to też jakaś rola/maska. W każdym przypadku można znaleźć odrobinę aktorstwa, ale w każdym też ważne jest dostrzec wpływy otoczenia i kontekstu historycznego. Aczkolwiek zgadzam się z Tobą, że w przypadku Sońki trudno mówić o celowości tej biernej roli (a dużo bardziej o mechanizmie obronnym, czego z kolei człowiek za bardzo nie kontroluje).
      Mam wrażenie, że czasami nie jest tak, że chcemy odgrywać jakieś role, tylko społeczeństwo nam je narzuca. Kwestią indywidualną jest zdolność odpierana tego wpływu. Nie zawsze jest tak, że chcemy je odgrywać.. Ale na przykład konieczność utrzymania się na danym stanowisku (w pracy) powoduje, że nagle człowiek osiąga zdolności zawodowego dyplomaty ;-)

      Usuń
    8. Zakładam, że rola/maska jest czymś wtórnym od "prawdziwej" osoby, skoro Sońka miałaby nosić maskę to jaka byłaby jej prawdziwa twarz? Wydaje mi się, że mogła zrobić na Igorze/Ignacym wrażenie właśnie swoją autentycznością i nieudawaniem kogoś kim nie była.

      Usuń
    9. I tu mogę tylko dodać, że zgadzam się z Tobą :-)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.