czwartek, 30 sierpnia 2012

Z wizytą na Rzymowskiego ;)

Spotkania po latach mogą być naprawdę owocne. Na przykład spotkanie koleżanki, która pracuje dla wydawnictwa. I wizyta w nowej księgarni. I wariackie zakupy na dużym rabacie. A i tak musiałam się ograniczyć do kwoty 150zł, bowiem wydatki dentystyczne skutecznie pochłaniają domowy budżet. Niemniej jednak, oto moje dzisiejsze ofiary. Wybierane na zasadzie nie do końca przemyślanego szaleństwa książkowego...;)





Jak widać mieszanka zawierająca najlepsze składniki, bo i powieść obyczajowa i kryminał i klasyka a nawet nietypowy podręcznik do fizyki. Kolejno od góry:

Tajemnica Noelle Diane Chamberlain - po zapoznaniu się z autorką podczas lektury Prawa matki jakoś nabrałam ochoty na więcej ;)

Kobieta bez twarzy Anny Fryczkowskiej - dokładnie z tego samego powodu. Starsza pani wnika zaostrzyła apetyt ;)

Czarownica Anny Klejzerowicz w ramach chomikowania lekkiej lektury na jesienne wieczory. Bo ja jednak lekkie to wolę na jesień i zimę ;)

Handlarz śmiercią Sary Blaedel - bo ciekawość zwyciężyła ;) na szczęście tym razem jest to pierwsza część serii więc chociaż raz zacznę od początku :) oby to był tylko dobry początek ;)

Tygrysy w porze czerwieni Lizy Klaussmann - a to już instynktowne bardziej, nic jeszcze o tej książce nie słyszałam, ale jakoś zaintrygowała mnie po opisach i informacji o autorce. Cóż, zobaczymy czy instynkt zadziałał prawidłowo ;)

Historia Lisey Stephena Kinga czyli od dawna upragniona książka, tylko ciągle się nie składało, ciągle coś, więc dziś, ha dziś opuściła razem ze mną półki księgarni

Na wschód od Edenu Johna Steinbecka za którą od dawna planowałam się zabrać. Dzisiejsza okazja zakupowego szaleństwa sprawiła, że w zasadzie byłą pierwszą na liście :)

I uwaga, uwaga Jak nauczyć fizyki swojego psa Chada Orzela, co do której moja odwaga nabierała mocy już od momentu premiery jakieś pół roku temu.. Otóż ja, humanistka do szpiku kości. zawsze chciałam zrozumieć fizykę. Wykłady z fizyki Feynmana leżą cierpliwie na półce. Koledzy w pracy (obaj inżynierowie) kibicują i służą pomocą dydaktyczną. Jeszcze żeby tylko ten mój ograniczony umysł chciał współpracować ;)

I na koniec Złodziejka Sarah Waters, na którą ostrzyłam sobie zęby od dawna wyszukując jej na jakichś wyprzedażach bądź promocjach. I w końcu się udało :)

Koleżanka pożegnała mnie tekstem "mam nadzieję, że chociaż do końca tygodnia ci wystarczy" ;)


Czytaj więcej

"Czterdzieści zasad miłości" Elif Safak


Miłość
mistrz brawurowej jazdy a nie logicznego uzasadnienia
Uzasadnienie szuka korzyści
Miłość
nie daje się zbić z tropu
przychodzi na silnych samozjadających się nogach
zainteresowanie sobą umiera
Miłość
ryzukuje wszystko nie prosi o nic
przegrywa boskie dary w kasynie

Bez przyczyny Bóg obdarzył cię życiem
bez powodu oddaj je z powrotem
Przegrywanie siebie przekracza wszystkie religie
Religia szuka łaski i przychylności
Ale Ci
którzy zgrywają się w kasynie życia
są ulubieńcami Boga
ponieważ ani nie wystawiają Pana na próbę
ani nie pukają w drzwi zysków i strat

Rumi, tł. Janusz Wielobób (źródło: http://sufizm.republika.pl/rumiwier.html)


Sufizm, derwisze i taniec radości

źródło:  http://www.agencja-wonderland.pl/derwisze.html
Sufici, zwani przez Arabów też derwiszami (dosł. żebrak, ubogi), to wyznawcy mistyczno-  ascetycznej ścieżki do poznania Boga. Drogami prowadzącymi sufitów do Boga są miłość, bojaźń i mądrość.  W 1273 roku, poeta i mistyk, zwany Rumim, założył zakon Mewlewitów, tańczących derwiszy, którego założenia wyrastały z sufizmu i ascetyzmu.  Rumi wierzył , że tańcem można zbliżyć się do Boga, wprowadzając ciało w stan żywych uniesień. Zakon zaś założył na cześć swojego mistrza, Szamasuddina, który naraził się ortodoksyjnym islamistom swoją swobodną interpretacją Koranu. Mimo śmierci swojego mistrza Rumi do końca był wierny jego pamięci.


Czterdzieści zasad miłości

Elif Safak poddaje swojego czytelnika ogromnej próbie. W krótkim prologu zdradza niemalże całą fabułę książki, której początek prowadzony dość leniwą narracją, może nieco zniechęcać i powodować znużenie lekturą. Co zatem sprawiło, że znając zasadniczą fabułę książki przeczytałam ją w całości? I co sprawiło że mimo, że sprawy duchowe są dla mnie czymś w rodzaju wróżenia z fusów, czego nie lubię, nie odrzuciły mnie ostatecznie od lektury? Niewątpliwie pióro autorki. A może jeszcze to, że chciałam przejść tę próbę, nie poddając się już na starcie. Jak Derek Redmond w 1992 roku dotrzeć do mety. Nie poddać się znużonemu ego. I cóż, wygląda na to, że sufici w jakiś sposób jednak mnie odmienili.

Ella Rubinstein ma czterdzieści lat, troje niemalże dorosłych dzieci, z mężem Davidem żyje od ponad dwudziestu lat. Jest matką, żoną, gospodynią domową. Jej codzienną rozrywką jest układanie menu na wszystkie posiłki dla domowników, a następnie przygotowywanie tych posiłków. Jest kobietą poukładaną, z terminarzem w dłoni - wszystko od najdrobniejszych czynności po te bardziej złożone, Ella musi mieć dokładnie rozplanowane. Wszystko póki co wygląda w porządku, prawda? A jednak pewnie nikogo nie zdziwi, że pewnego dnia Ella składa pozew o rozwód i opuszcza rodzinę. Jak łatwo można się domyślić motywacją do takich działań stała się miłość. Banalne, prawda? Historia ostatnio dość modna w każdym romansowym wydaniu. A jednak wyobraźcie sobie, że to co pozornie jest tak banalne, powoli, coraz bardziej, coraz więcej, wciąga czytelnika w rozwijaną historię, leniwie prowadzoną, spokojnie, w czasami irytujący sposób. Niewątpliwie uczy to cierpliwości i pokory. A jak wiadomo ja i cierpliwość walczymy ze sobą bezustannie ;)

Ella, jako gospodyni domowa nie ma stałego zatrudnienia. Jednakże gdy dzieci dorastają i już mniej potrzebują jej uwagi , zaczyna odczuwać brak zajęcia. Dlatego właśnie zaczyna szukać pracy, choć swoje szanse na jej znalezienie ocenia dość nisko. W końcu ostatnie dwadzieścia lat spędziła w domu, gotując, sprzątając i piorąc. Ku jej zaskoczeniu dostaje pracę w w pewnej agencji wydawniczej i stanowisko recenzentki. Pierwszą książką jaka do niej trafia jest Słodkie bluźnierstwo nikomu nie znanego autora Aziza Z.  Zahary. Już pierwsze spotkanie z lekturą wprawia ją w zdumienie, bowiem książka omawia historię Rumiego i Szamsa z Tabrizu, dwóch duchowych towarzyszy, których spotkanie odmieniło ich obu, a z pierwszego uczyniło znanego poetę. I tak czytelnik zostaje uraczony książką w książce, czyli w trakcie lektury historii Elli poznajemy również fabułę Słodkiego bluźnierstwa, która z kolei przedstawia przebieg wydarzeń również od końca, czyli od jej tragicznego finału. Co więcej Słodkie bluźnierstwo ma tyle głosów ile osób pojawiło się w kręgu obydwu mistyków. Synów Rumiego, przybranej córki, żony, pijaka, który obserwował obu, żebraka chorego na trąd, nierządnicy, a także zabójcy. Każda z tych osób odkrywa, że Szams ma na nią jakiś wpływ, każda odczuwa odmianę, każda też w jakiś sposób zmieni  swój los pod wpływem czy to sympatii dla duchowego towarzysza Rumiego, czy to nienawiści do niego..


Po lekturze

Początki były trudne. Jestem typem rozumowym, wolałabym przeczytać podręcznik do fizyki niż jakieś duchowe poradniki i chociaż ani jednego ani drugiego bym nie zrozumiała przez swoje ograniczenia, tak jednak z ograniczeniem dotyczącym nie rozumienia fizyki jestem gotowa walczyć. Z tym drugim już nie. Dlatego chwilami ciężko było mi czytać wypowiedzi Szamsa i kolejno wypowiadane zasady miłości. Szams bowiem mówi o miłości duchowej, na szczęście dla mnie, nie w rozumieniu religijnym, pełnym dogmatów i zasad. Jednak im dłużej go słuchałam, bo takie wrażenie robi powieść, że słucha się Szamsa, tym bardziej rozumiałam, że to co mówi, jest zbliżone jednak do moich własnych przemyśleń. Według Szamsa zarówno Bóg jak i Szeitan mieszkają w człowieku. Dlatego należy się cieszyć życiem tu i teraz, bo nie ma ani żadnego nieba, ani żadnego piekła. Bóg nie jest handlarzem, który rozlicza człowieka z jego dobrych i złych uczynków, by w ramach transakcji wymiennej za złe ukarać go piekłem, za dobre niebem. Niebo i piekło istnieje tylko w człowieku. To człowiek musi wiele zmienić w sobie, żeby cieszyć się niebem na ziemi. Miłość, mądrość, bojaźń. Zupełnie inaczej teraz to dla mnie brzmi i wiem, że książka mimo rozterek, dała mi dawno nie odczuwanej przyjemności powolnego czytania. Zabiegana we wszystkim książki łykałam jedna po drugiej, czasami krzywdząc sama siebie, nie robiąc sobie nawet dłużej przerwy między jedną a drugą. Czterdzieści zasad miłości czytałam przez kilka dni. I przyznaję że dawno mi nie sprawiło to takiej przyjemności.


Czterdzieści zasad miłości, Elif Safak, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012
Czytaj więcej

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Samokrytycznie z przymrużeniem oka ;)

Czasami... Nie, przepraszam, nie czasami - bardzo często. Otóż bardzo często słyszę - "Ale fajny ten twój książkowy nałóg. Taki zdrowy!". W takich chwilach myślę, czy aby na pewno zdrowy? Proszę, oto parę samokrytycznych przykładów z mojego zwichrowanego życia codziennego:

Przykład nr 1 - książki mnie kiedyś zabiją. Na przykład spektakularnie spadając mi na głowę w środku nocy. Trzymane na ramie łóżka, tuż nad głową, żeby było wygodniej sięgać, stoją w ilości niesprecyzowanej, gabarytów różnorodnych, od tych niedużych po grube tomiszcza. Na przykład w twardej oprawie. I niech się przytrafi jakiś koszmar, gwałtowniejsze poruszenie we śnie i ta cała konstrukcja się zawali? Prosto na moją śpiącą i śniącą łepetynę? Zapewniam, że sprzątam ją (stertę, nie łepetynę) cyklicznie, a ona i tak się tam pojawia, niczym wyrzucony bumerang. Nie mam pojęcia jak. Po prostu to się dzieje, tak jak się dzieje to, że nie wiem kiedy i jak sięgam po następną książkę, choć zaklinałam się na wszelkie możliwe dla siebie motywatory, że nie czytam, tylko sprzątam/zmywam/wychodzę z Potworami/ czy co tam właśnie w danym momencie powinnam zrobić. A po chwili już spokojnie tonę w kolejnej powieści..

Przykład nr 2 - książki wykończą mój kręgosłup. Tak, tak, powinnam kupić sobie czytnik e- booków. A skoro już mam taki wstręt do czytników to chociaż powinnam ograniczyć noszenie książek do jednego egzemplarza na raz. Tu też zagadkowo, często odnajduję w swojej torbie pięć lub więcej książek. I tak na przykład dźwigam od tygodnia trzy przeczytane już książki (czemu u licha nie odłożyłam ich na półkę..?), jedną którą czytam aktualnie i ostatnią, której nawet nie mam pewności, czy w ogóle będę miała ochotę czytać w następnej kolejności..A plecy bolą! że już nie wspomnę o stronie czysto finansowej przedsięwzięcia - nie, nie chodzi o ceny książek, tylko toreb, które muszą te książki dźwigać. Ileż to razy wracając w pośpiechu musiałam łapać w ostatniej chwili zawartość mojej torby, w której coś nagle trzasnęło i pasek/ramiączko pękało z bólem? A potem albo naprawa, która jest doraźna i na dłuższą metę nie przynosi efektów, bo incydenty z łapaniem zawartości zdarzają się coraz częściej, albo zakup kolejnej torby, która wytrzyma znowu tylko jakiś czas, do zasłużonej emerytury. A że to zawsze musi być duża torba to i wydatek większy..

Przykład nr 3. - książki doprowadzą mnie do jakiegoś zaburzenia psychicznego. Ano tak. Kiedyś w końcu zgubię tę cienką granicę pomiędzy rzeczywistością, a fabułą fikcyjną. Już konfabuluję i gubię wątek, a co będzie dalej? Jak Krzysztof z Obłędu zacznę widzieć na ulicach postacie fikcyjne, albo stanę się współczesną Alicją w kranie czarów, tylko owe czary będą miały swoje źródło w mojej zaburzonej psychice. Zresztą, już jest kiepsko, bo mam obsesję na punkcie swoich książek, mogę godzinami patrzeć na półki, a na wyświetlaczu telefonu mam - tak, tak, zdjęcie mojej biblioteki.


I podejrzewam, że gdyby nie mąż, na którego mogę zawsze liczyć, umarłabym z głodu, bo ostatnie pieniądze i tak wydałabym na książkę..

Zatem? Czy to aby na pewno zdrowy nałóg?
Czytaj więcej

piątek, 24 sierpnia 2012

"Aż gniew twój przeminie" Asa Larsson

I mnie dopadło letnie znużenie. Upał wymęczył. Stojąc naprzeciwko moich półek wypełnionych książkami do przeczytania (zachomikowałam na wyprzedażach takie zapasy, że starczy na pewno do przyszłego roku ;D) i rozważając wybór kolejnej lektury nagle uznałam, że chcę coś zimowego. Coś co mnie trochę choć myślą wybawi od tej temperatury za oknem. I zrobiła to Asa Larsson swoim lekko napisanym kryminałem, który czyta się wprost wyśmienicie, a jednocześnie opisywany, wciąż zimowy (choć w powieści kwiecień), krajobraz, przywołał odrobinę chłodu.

Na ogół zaczynam jakieś cykle książkowe od środka. Nie robię tego celowo, naprawdę, taki chyba mój pech ;) Gdy zaczęłam czytać książki o Kurcie Wallanderze nie miałam w ogóle świadomości, że jest tego sporo części i że mają swoją chronologię, wyznaczaną kolejnymi wydarzeniami w życiu detektywa. I tak gdy czytałam o załamaniu Wallandera, przyczynę załamania poznałam dopiero kilka książek później. Harry'ego Hole także poznałam od jakiejś środkowej części i później składanie wszystkiego w całość zajęło mi chwilę. Obiecywałam sobie, że nigdy więcej tak nie zrobię i będę sprawdzać, czy czytany kryminał należy do serii i jeśli tak, to jaka jest mniej więcej jej kolejność. Obiecanki cacanki jakby to powiedziała moja Babcia. Z Rebeką Martinson poznałam się również w środku cyklu, bo jak się doczytałam Aż gniew twój przeminie jest czwartą częścią z kolei. Ale po przeczytaniu kilku recenzji pierwszych części przestałam żałować, bo okazuje się, że pisarka znacznie bardziej rozwinęła swój warsztat literacki i każda kolejna część jest dużo lepsza od poprzedniej. A na szczęście w ogóle nie czułam braku jakichś informacji z części poprzednich, bo te były, krótko to krótko, jednak uzupełniane przez autorkę, krótkimi opisami poprzednich wydarzeń.

Rebeka Martinson w przeciwieństwie do Wallandera czy Harry'ego nie jest policyjnym detektywem, a prokuratorem. Wydawałoby się, że w związku z tym jej działania w terenie będą ograniczone, ale jednak Rebeka nie jest do końca typem biurokraty. Owszem, pilnuje porządku w dokumentach, dba o terminowość, ale też gdy trzeba zapukać do drzwi przestępcy wraz z ekipą policjantów, robi takie rzeczy bez wahania. Chociaż mi tak naprawdę zaimponowała czymś zupełnie innym. Powaliła mnie na kolana, gdy sama będąc w sytuacji zagrożenia własnego zdrowia, ba, życia, kładzie nacisk na ratowanie psa. Na dodatek nie swojego. A jednak. I już, wystarczyło, już będę wiernie podążać za losami Rebeki Martinson..`

W czwartej części jej przygód dużą część narracji przejmuje Wilma, a w zasadzie jej duch, ponieważ Wilma nie żyje i relacjonuje czytelnikowi jak do tego doszło. Wraz ze swoim chłopakiem Simonem, podjęli decyzję o nurkowaniu w oblodzonym jeziorze Vittangijärvi, w którym jak się dowiedzieli, może znajdywać się wrak rozbitego w okresie drugiej wojny światowej samolotu. Fascynujący temat rozbitego samolotu, jego wraku spoczywającego na dnie jeziora, wygania ich w ten październikowy dzień do lasu, nad jezioro. Tam przygotowują wszystko z należytą ostrożnością i wiedzą. Wycinają odpowiedniej wielkości przerębel, zabezpieczają linę krzyżakiem, wreszcie ustalają rodzaj sygnalizacji już pod wodą. Nurkują do wody i tak zaczyna się ich ostatnia podróż. W kwietniu zostaje odnalezione ciało Wilmy i wraz z jej duchem podążamy za ekipą śledczą. Ale to żywi muszą odnaleźć sprawców, muszą odkryć kto zawinił i dlaczego komuś mogło zależeć na śmierci dwójki nastolatków. I tu do akcji wkracza niezwykła policjantka Anna Maria Mella, której siła charakteru jest naprawdę ogromna, pomimo przejść, niechęci kolegów i coraz mniejszej satysfakcji z własnej pracy. Wspólnie z Rebeką dość szybko domyślają się, kto mógł być sprawcą. Szczególnie, że Kiruna jest niedużą miejscowością, wszyscy się znają nawzajem i nie jest dużą trudnością dowiedzieć wielu rzeczy o mieszkańcach. Ale dużo trudniej jest poznać motyw, znaleźć dowody, a w końcu aresztować sprawców. Po nitce do kłębka, wraz z reminiscencjami z wojennej przeszłości, zagadka zostaje rozwiązana, wraz z pełnym napięcia finałem.

Zdecydowanie dobra lektura. Na upał zaś idealna ;)

Aż gniew twój przeminie, Asa Larsson, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012

Czytaj więcej
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Aldona Bognar Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrew Mayne; tajemnica Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Gaja Grzegorzewska Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Marat Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanna Łańcucka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Sławomir Mrożek Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Nie lubię kawy na wynos: zawsze się oparzę i obleję. Maniakalnie oglądam "Ranczo" i jeszcze "Brzydulę".Uwielbiam zimę. I wiosnę. I jesień. I deszcz. Lubię ludzi. Kocham zwierzęta. Czytam, więc wmawiam sobie, że myślę.