środa, 3 lipca 2013

Bo życie pisze ciekawsze scenariusze..

Za dużo fikcji ostatnio. Wszystko zaczęło wydawać mi się wtórne, zdawało powtarzać się w schemacie. Zatęskniłam za życiem. Za jego prawdziwym obliczem, bez dodatków narracyjnych. Na tyle, na ile to możliwe właśnie to dają mi w ostatnich dniach reportaże. Wydawnictwo Czarne zaczyna plasować się powoli na drugie miejsce w moim prywatnym rankingu wydawnictw (na pierwszym bez zmian, Wydawnictwo Czytelnik) , co do których nie muszę mieć wątpliwości, czy dana pozycja będzie dobra i mnie zainteresuje.

Reportaże Mariusza Szczygła stały sobie jakiś czas na półce, pożyczone od przyjaciółki. Która wie, że oddam, więc nie było pośpiechu. I proszę, jak piękne się wpisały w aktualne potrzeby.

------------

Uświadomiłam sobie, że szpital dla psychicznie chorych jest w Czechosłowacji jedynym normalnym miejscem, bo wszyscy mogą tam bezkarnie mówić, co naprawdę myślą.*



Dokształcam się dzięki reportażom. Obserwuję w sobie ponownie chęć do poznawania świata i ludzi, co ostatnio było we mnie nieco uśpione. Nawet, gdy ci ludzie jawią się jako osoby mocno zakłamane, albo ciut zbyt dziwaczne, nawet jak na moje tolerancyjne podejście do sprawy. Bo sama nie wiem czy chciałabym poznać mieszkańców Pitcairn. Natomiast Czechów? Bardzo chętnie! W ogóle, chciałabym wybrać się do Pragi i chodzić ulicami Franza K. Popytać o kafkarnę. I zrozumieć z kontekstu, co to znaczy.

Reportaże Mariusza Szczygła to niezwykłe świadectwo czasów, jakby się zdawało bardzo odległych, ale ciągle żywych w sercach i umysłach ludzi, o których pisze. Taki Bata (Ani kroku bez Baty), prekursor orwellowskiego świata z Wielkim Bratem w roli głównej, którego buty są znane dużo bardziej, niż idąca za nimi historia, wciąż jest legendą, nawet jeśli ta legenda ma negatywny odcień. Pozostawione dziedzictwo i wspomnienia pracowników świadczą o pełnym, niczym nieskrępowanym inwigilowaniu pracowników- od ilości przepracowywanych godzin, poprzez miejsce zamieszkania, z metrażem stosownym dla jego rodziny i kuchnią tak małą, że niewiele się w niej mieści, ale za to blisko sąsiada, którego się mimowolnie szpieguje, po zakończenie "współpracy" na warunkach pracodawcy.

Lida Baarova, źródło zdjęcia
O, albo piękna aktorka Lida Baarova. Była taka głupia, czy tak bardzo chciała po prostu grać, co ułatwiały jej przez pewien czas hitlerowskie Niemcy? Obraz jaki się wyłania z reportażu Tylko kobieta nie jest jednoznaczny. Z jednej strony widać w nim młodą kobietę, która chciała zostać aktorką, z drugiej, istotę zagubioną w tyglu historii, gdy zainteresował się nią zarówno Hitler, jak i Goebbels, a poza tym osóbkę płochą i nieco trzpiotowatą, nie do końca świadomą powagi wojennej sytuacji i oceny społeczeństwa, dla którego była zwykłą zdrajczynią. Jakby na to wszystko nie patrzeć, Lida była intrygującą postacią z bujnym zapleczem historii własnej, na tle burzliwej historii własnego kraju i całej Europy. A jej własne słowa, że była tylko kobietą? Szczygieł nie ocenia swoich bohaterów. Pozostawia to bez komentarza czytelnikowi.

Źródło zdjęcia
Takich historii w Gottlandzie jest mnóstwo. Największe wrażenie robi opowieść o nieszczęsnym rzeźbiarzu Otokarze Svecu, któremu przypadło do wykonania nieszczególne zadanie, jakim był projekt i wykonanie ogromnego pomnika wielkiego wodza, Stalina (Dowód miłości). Biedakowi, nie było dane dotrwać do odsłony swojego dzieła. Długość przygotowań, ciągłe podleganie ocenie, presja jaką na niego wywierano przechyliły czarę goryczy. I jeszcze reżyser, Jan Prochazka, który miał tego pecha, że podpadł władzom i z kochaneczka ludu został szybko przemieniony we wroga. Jedenaście miesięcy.. jego organizm nie wytrzymał nagłej odmiany losu. A najgorzej było wtedy z pogrzebami.. stały się nagle mocno kłopotliwe (Kochaneczek ludu). I tylko w szpitalach psychiatrycznych można było mówić to, co człowiek naprawdę myśli. Bo gdzie indziej może by cię jeszcze nagrali i przetworzyli to na swój sposób, taki, by człowieka pogrążyć.

Całość jest świetne skomponowana i zgrana w tym jednym tomie. Mimo tego, że historie często dotyczą innych ludzi i nieco innych czasów, mają ze sobą wspólne mianowniki. Jak niektóre miejsca, czy podobne osoby w kręgu znajomych, bądź wrogów. Wszystko to czyta się diablo dobrze, nawet gdy pewne opowieści wydają się niewiarygodne, mrożą krew w żyłach lub po prostu, zasmucają i wywołują masę refleksji. Człowiek człowiekowi.. Mogę tylko powiedzieć, że taki cykl absolutnie nie zaspokaja głodu i po lekturze ma się tylko ochotę na więcej. I więcej.



Gottland, Mariusz Szczygieł, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2006
* str.149

38 komentarzy:

  1. Mnie się szalenie podobało określenie "batyzm", że niby prawie jak faszyzm :) Recenzja z Gottlandu była jedną z pierwszych na moim blogu i też podkreśliłem to zdanie o szpitalu psychiatrycznym, samo w sobie znakomite. I cały czas się dziwiłem, że dla nas Czechosłowacja to były tylko kolorowe sklepy i nikt nie miał pojęcia, co się dzieje w podwórkach za nimi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrz, widać książka zrobiła na nas podobne wrażenie :) Batyzm też mi się podobał - określenie rzecz jasna, a nie traktowanie pracowników. A zdanie o szpitalu - Ty wiesz, że cała strona mi została w głowie na długo. Kolejno wymieniani artyści których zdeklasowano, kazano pracować w innych zawodach, odebrano sens życia.. I podsumowanie ze szpitalem - kapitalne w kontekście całości! Ja za czasów istnienia Czechosłowacji zbyt wiele o samym kraju nie wiedziałam niestety.. Raz autokarem przejeżdżaliśmy przez Pragę, ale jako że to był tylko przejazd, dwa, dawno temu (będzie z 20 lat) to i słabo pamiętam..

      Usuń
    2. ja zaliczyłem wczasy pracownicze z rodzicami i kolonie, niestety, Praga była potraktowana po macoszemu, jakieś jednodniowe wypady tylko :( Zdecydowanie polecam Ci "Kacicę" Kohouta, to jeden z tych zmarginalizowanych pisarzy opozycjonistów.

      Usuń
    3. To i tak udało Ci się zobaczyć więcej.. A wiesz czytasz mi w myślach bo po "Gottlandzie" to aż się prosi by poznać czeskich autorów a już w szczególności tych wspomnianych w książce.

      Usuń
    4. To ja tylko dorzucę, że Kacica to jedna z moich ulubionych powieści, wielokrotnie czytanych. Zresztą to była miłość od pierwszego przekartkowania na stoisku z tanią książką:P

      Usuń
    5. Ładnie... Jako ofiara Twoich lekturowych zachęt niezwłocznie rozpocznę poszukiwania ;) bo tu to nawet nie widzę innego wyjścia :P

      Usuń
    6. Zaraz tam ofiara, doprawdy, chyba aż tak źle z tymi zachętami dotąd nie było? Do Kacicy obowiązkowo powtórka Szpitala na peryferiach :D

      Usuń
    7. Marudzenie to w końcu nasza cecha narodowa ;) a wiesz dobrze że od Ciebie to ja mam same strzały w dziesiątkę :) dlatego cóż.. Pomarudzić muszę chociażby dlatego że lista długa a Ty ciągle coś dajesz nowego.. ;P

      Usuń
    8. Jakie ciągle? Już nie pamiętam, co było ostatnie, Mali bohaterowie chyba.

      Usuń
    9. No tak. A kolejne tytuły Rolleczek już Ci umknęły? Poza tym sporo tytułów mam zanotowane przez Ciebie właśnie. "Omega" Szczygielskiego na przykład jest bezpośrednio wynikiem nieuważnego zaglądania na Twój blog. Dużo jest tych tytułów tylko aktualnie "Omega" przyszła mi do głowy.. Jak sobie przypomę więcej (w końcu pomysł zapisywania nie wziął się znikąd..) to niezwłocznie Cię powiadomię ;P

      Usuń
    10. Och, och. To znaczy, że jestem wpływowym blogerem :DD Omegę dalej bardzo polecam, akurat na wakacje będzie dobra.

      Usuń
    11. Ooo .. Zauważyłeś ;P
      Przypomniał mi się kolejny tytuł, zresztą aktualnie pod lupą - "Diuna"!

      Usuń
    12. Też doskonała na wakacje:) Ja mam słabą orientację, stąd spóźnione zauważanie :P

      Usuń
    13. Widać muszę to częściej powtarzać. Choć mam nieodparte wrażenie że mówiłam to naprawdę wiele razy ;P
      "Diunę" niestety mogę tylko w domu bo mam zakaz dźwigania po operacji a to przecież cegła toteż do pociągu biorę lżejsze woluminy. No ale przez to czytam na raty..

      Usuń
    14. tak, tak, koniecznie powtarzaj częściej, niech mi ego eksploduje i będziesz miała z głowy:P Ja jestem na etapie wybierania lektury na wakacje i chwilowo mam osiem pozycji obowiązkowych. Pojęcia nie mam, czy mi wystarczy, czy może przywiozę połowę nietkniętą do domu.

      Usuń
    15. No i wydało się.. Taki był mniej więcej mój plan..;P
      Na wakacje zawsze lepiej wziąć więcej jak mniej. Bo pod ręką warto mieć wszystko co aktualnie interesuje. Osiem to zdecydowanie mało ;)

      Usuń
    16. Kobiety są podstępne i przewrotne :P Też uważam, że lepiej za dużo niż za mało, dorzucę jeszcze kilka, w tym jakąś cegłę.

      Usuń
    17. Tak, tak. Na dodatek wszystkie! Jak jeden mąż ;P
      Tak czułam że kwestii ilości książek na wakacje będziemy się zgadzać :)

      Usuń
    18. Tak jest, jak jeden mąż. Mam uraz w kwestii wakacyjnych lektur po tym, jak długie lata mogłem wziąć jedną (słownie jedną) książkę na wakacje, bo jeździliśmy PKSem i bagaż należało ograniczać. Książka się kończyła po tygodniu i można było zwariować.

      Usuń
    19. Mój uraz jest tak długotrwały, że wszyscy się ze mnie śmieją, że na urlop biorę ze sobą walizkę książek ;) a wracam z dwiema, jeśli po drodze jest księgarnia/antykwariat/tania książki :) I nawet ciężar wożenia tego wszystkiego nie jest w stanie mnie przekonać do czytników :)

      Usuń
    20. Ostatnio przeczytałem dwie książki w telefonie i dało się przeżyć, chociaż to nie całkiem to samo. Zresztą z audiobookami mam podobnie, słucham i niekoniecznie wiem, o co chodzi - chociaż ponoć to kwestia treningu.

      Usuń
    21. Wiesz, jak była potrzeba to też skorzystałam z czytnika, co wynikało już mocno z praktycznego podejścia, co nie zmienia faktu, że to nie dla mnie. Audiobooki tak samo. Próbowałam i cóż.. A tracić czas na ten trening nie mam ochoty :) wolę już poczytać :)

      Usuń
    22. Ja też nie lubię e-booków. Przeczytałam 3 na laptopie i chyba na razie wystarczy. Co do audiobooków, to jestem wzrokowcem, przez co nie potrafię się skupić, jak ktoś mi czyta. Muszę mieć tekst przed oczami.

      Usuń
    23. Przeczytałam parę podczas długiego wyjazdu, co miało swoje uzasadnienie - walizka była lżejsza o kilka pozycji książkowych a ja nie musiałam płacić za nadbagaż. Ale to dla mnie jedyne uzasadnienie dla korzystania z e-booków :)

      Usuń
  2. Po moim czeskim czerwcu mam ogromna ochote na reportaze Szczygla.
    Pieknie o nich napisalas. Nie wiem dlaczego, ale spodziewalam sie zupelnie innych historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To spotkasz tu parę znajomych nazwisk jak Oty Pavela czy Hrabala. Takie trochę sceny zza kulis utworów. Podejrzewam że równie interesujące jak same utwory :) kto wie, może nawet bardziej..

      Usuń
    2. Swietnie! W takim razie musze sie zaopatrzyc :)

      Usuń
    3. O, myślę, że po czeskich inspiracjach literackich to może być naprawdę interesujące (choć i przykre niestety, ale cóż, życie..) dopełnienie :)

      Usuń
  3. Czytałam już jakiś czas temu, też mi się bardzo podobało i zapadło w pamięć, doskonale pamiętam historie o tej aktorce czy gigantycznym pomniku (tę szczególnie!). Świetna recenzja, ja mam zawsze problem z pisaniem o reportażach. No i dlatego zwykle nie piszę.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję za miłe słowa :) ja mam z kolei tak że piszę tylko o tym, co naprawdę zrobiło na mnie wrażenie. Bo wtedy to i słowa same się pojawiają znikąd. A reportaże ostatnio wywołują tylko nienasycenie :)

      Usuń
    2. Ja też tylko o tym, co zrobiło na mnie wrażenie - dobre lub złe, ale to pierwsze zdecydowanie, zdecydowanie częściej. Bo chyba najgorzej pisze się o książkach zwykłych i nijakich. Ale że w ogóle piszę mało, to reportaże (nawet te naprawdę dobre) też tak jakoś przepadają... ;)

      Usuń
    3. Właśnie to jest jedyny minus jaki mogę Ci zarzucić - że za mało piszesz ;) ale sama wiem że czasami nawet najlepsza książka musi poczekać na lepszy moment a czasami cóż, nie doczekać się go wcale. Ale może następne reportaże uda Ci się opisać? Kto wie :)

      Usuń
  4. Dawno czytałam, ale lektura tej książki zrobiła na mnie takie wrażenie, że kilka historii pamiętam do dziś, w tym jedną, o której akurat nie wspomniałaś, o Marcie Kubisovej. Kiedyś zdarzyło mi się być na Morawach i widziałam miasto Baty, mając w pamięci "Gottland":) Świetna książka i bardzo dobry wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że "Gottland" długo pozostanie w mojej pamięci również.. Niezwykła lektura. Rozglądam się już za "Zróbmy sobie raj", a w międzyczasie przeglądam stronę autora :) Dziękuję! :)

      Usuń
  5. O Lidzie Baaroej sporo czytałam, przy okazji Goebbelsa. O książce Szczygła czytałam różne opinie, ale bardzo chetnie bym ją przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, różne opinie też wzbudzają ciekawość wobec jakiejś książki. Ja oczywiście polecam :)

      Usuń
  6. Może i ja sięgnę po Szczygła, gdyż Cechy mnie ciekawią, a po Pradze też bym chętnie pochodziła. Może to marzenie mi się jeszcze spełni.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak Cię interesują, to warto sięgnąć :) A marzenie o Pradze - mam nadzieję, że nam obu się spełni :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.