poniedziałek, 21 października 2013

"Zbrodnia i kara" w Teatrze Powszechnym

W pragnieniu estetyki nie ma absolutnie nic złego. W pragnieniu zetknięcia się z bliska z literaturą klasyczną również (przecież nie ma nic złego w ciągłych powtórkach tego, co dobre, prawda?). Nie ma też nic złego w tym, że w podłym stanie ducha człowiek idzie obejrzeć odwieczny dylemat moralny związany z karą za przewinienie. A potem ma dziwne sny, niczym ten Raskolnikowa o nieszczęsnym koniu (której to sceny długo nie można zapomnieć; o zgrozo, dużo bardziej mną wstrząsnęła niż śmierć biednej, niewinnej Lizawiety) i przewija się w tym jakaś nerwowa chorobliwość. Doprawdy, ileż może się emocji człowiekowi w głowie zalęgnąć po kilku ledwie scenach wyrwanych z powieści Dostojewskiego, to niebywałe.

autor plakatu: Lech Majewski, źródło
Raskolnikow w Teatrze Powszechnym jest ukazany tuż po zbrodni, chwilę po tym, gdy niczym obłąkany po własnym czynie wrócił do swojego pokoju, wrzucił skradzioną lichwiarce biżuterię do dziury za tapetą i pogrąża się w stuporze, który przerywa natłokiem własnym, głośnych myśli. Te myśli zdają się krzyczeć w nim, choć stało się, morderstwo zostało dokonane. Skąd wziął na to siły? Nie wie. Wie, że teraz jest tym przytłoczony, udręczony, popada w swoistą chorobę, gdy jego nerwy jednak nie potrafią do końca pogodzić czyny z myślami, domysły z rzeczywistością, hipotezy własne z przeprowadzonym dowodem. Który im wszystkim zaprzeczył. A jednak nie da się zabić ot tak, usunąć przeszkody na drodze człowieka niezwykłego. A jednak o tak, morderca jest po prostu mordercą..

Marcin Perchuć jako Raskolnikow, źródło
Wstrząs psychiczny jaki przeżywa Raskolnikow jest tym większy, że nie może dać upustu szalejącym w nim emocjom, przepracować właśnie dokonanego czynu, może jedynie beznadziejnie pogrążać się w chaosie własnych myśli, a te mieszają się z wyrzutami sumienia i błędami własnych teorii o zbrodni. Mimo wielu przesłanek, które wskazują jego winę niewiele osób jest w stanie dojrzeć winnego właśnie w nim. I tu pojawia się moja ulubiona postać. Porfiry. Irytująco dokładny w swoich przemyśleniach, choć zdawałoby się, że za bardzo flegmatyczny. A jednak powoli i skrupulatnie doprowadzający Raskolnikowa do wiadomej decyzji..

od lewej: Razumichin (Michał Starski), Porfiry (Kazimierz Kaczor), Raskolnikow (Marcin Perchuć) i Zosimow (Jarosław Gruda); źródło
Na scenie asceza rekwizytów i odcienie szarości. Podzielona na trzy części: pokój przesłuchań po lewej (stół, parę krzeseł, okno z wybitą szybą), po środku coś w rodzaju ulicy bądź klatki schodowej w zależności od sceny, po prawej część najważniejsza, pokój Raskolnikowa (łóżko, stolik, taboret), gdzie widz ma możliwość siedząc pod samą sceną zetknąć się z najgwałtowniejszymi emocjami bohatera wieczoru. Jego napadami wściekłości i bezsilności, gniewnego przestawiania mebli i żarliwej rozmowy z Sonią.

Raskolnikow (Marcin Perchuć) i Sonia (Paulina Holtz), źródło
Jaka jest Zbrodnia i kara według Śmigasiewicza? Zbrodnia jest aktem poza sceną, wszyscy wiedzą, że Raskolnikow zabił i znają okoliczności śmierci przypadkowej ofiary tego feralnego wieczoru - Lizawiety. To nad jej śmiercią ubolewa cały Petersburg, nie nad śmiercią lichwiarki (co może w jakiś sposób potwierdzać teorie Raskolnikowa..). Raskolnikow jest pełen cierpienia, którego nie rozumie. Posterunek policji jest miejscem kafkowskich dialogów. Główny problem zaś uwidoczniony, uwypuklony, wyolbrzymiony niczym ogromny transparent, zeppelin nad miastem: dlaczego człowiek posuwa się do takiej ostateczności, by odebrać życie bliźniemu? Skąd biorą się w ludziach demony zbrodni? Dlaczego to właśnie ona, zbrodnia, mimo całej swej plugawości, nadal jest najbardziej fascynującym tematem? Wejrzenie w duszę mordercy, jakim stał się w końcu zwykły, inteligentny student, pokazuje, że zbrodni może dokonać każdy człowiek.

Nie ma zbrodni na scenie, nie ma też kary, choć wiemy co spotkało powieściowego Raskolnikowa. Ten odgrywany przez Marcina Perchucia, jest miotany sprzecznymi emocjami, ale najbardziej zwykłymi wyrzutami sumienia. Zbrodnia i kara w Teatrze Powszechnym to tak naprawdę oddanie głosu Raskolnikowi i jego emocjom. Pokazanie krok po kroku ciężkich, depresyjnych, na granicy szaleństwa stanów psychicznych prowadzących do wyznania winy. Jest wszystko, co jest esencją dzieła Dostojewskiego - zmagania z czynem, który przekracza wszelkie wyobrażenia. I w zasadzie potem są już tylko jakieś dziwne sny. Może nie trzeba było brać Zbrodni i kary przed snem do poczytania?


Zbrodnia i kara, Teatr Powszechny, reżyseria Waldemar Śmigasiewicz, scenografia Maciej Preyer

Obsada
Raskolnikow: Marcin Perchuć
Porfiry: Kazimierz Kaczor
Sonia: Paulina Holtz
Razumichin: Michał Sitarski
Zosimow: Jarosław Gruda
Marfa: Anna Moskal

12 komentarzy:

  1. Z tego co piszesz wynika, że jeśli nawet "Zbrodnia i kara" w inscenizacji TP jest oddaniem głosu Raskolnikowowi, to jednak nie jest to Raskolnikow Dostojewskiego. W powieści męczą go nie tyle wyrzuty sumienia (te pokazują się przecież dopiero na końcu, na zesłaniu) ile świadomość własnej słabości - że nie jest "nadczłowiekiem", który ma prawo w imię wyższych celów odebrać życie jednostce mniej wartościowej, jeśli tylko uzna to za konieczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest oddaniem głosu Raskolnikowowi, choć uważam, że jest też oddaniem głosu bohaterowi Dostojewskiego (Malow, napisałam również: "Wie, że teraz jest tym przytłoczony, udręczony, popada w swoistą chorobę, gdy jego nerwy jednak nie potrafią do końca pogodzić czyny z myślami, domysły z rzeczywistością, hipotezy własne z przeprowadzonym dowodem. Który im wszystkim zaprzeczył. ")
      Po pierwsze proszę poczytaj inne recenzje/wrażenia ze spektaklu, bo w mojej subiektywnej opinii może rzutować również interpretacja powieści, a nie chciałabym Cię zniechęcić, gdybyś chciał jednak zobaczyć na własne oczy :). Bo oczywiście widzę to ciut inaczej. Owszem, Raskolnikow przeżywa własną słabość, to, że nie jest nadczłowiekiem, ale właśnie dlatego, że pojawia się zwykły czynnik ludzki, czyli (w moim odczuciu) wyrzuty sumienia. Bo co innego obala jego teorię? Stany emocjonalne jakie nad nim zaczynają mieć władzę. To nie jest tylko kwestia słabości, brak niezwykłości, jaką sobie przypisywał Raskolnikow. To jest właśnie kwestia roztrząsania wydarzenia, wracania na miejsce zbrodni, podsuwania się Porfiremu w pewien sposób, co dla mnie jest jednoznaczne z wyrzutami sumienia (przecież Raskolnikow, pomimo chaosu działań dokonał niemalże zbrodni doskonałej! nie ma żadnego dowodu, a Porfiry sam przyznaje, że nawet sto poszlak nie da nawet jednego niezbitego dowodu). A że nie pojawiają się one niejako świadomie? Cóż, to już pewnie kwestia interpretacji zachowań bohatera. Dla mnie to ma to ścisły związek - to, że teoria Raskolnikowa upada, choć przecież zabił tylko "wszę", i pojawiające się wraz z jej upadkiem wyrzuty sumienia.
      Choć przyznam Ci, że mam pewne wątpliwości, jakby to wszystko się rozegrało, gdyby Raskolnikow zabił rzeczywiście jedynie lichwiarkę. Tyle, że to już spekulacje odnośnie i fabuły i zachowań bohatera ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. A wiesz, była całkiem niezła. Tylko niesamowicie mało: zaledwie w dwóch scenach. W sumie, gdyby nie Porfiry to można by powiedzieć, że postacią dominującą w tym przedstawieniu jest Raskolnikow. Co wcale nie umniejsza jego wartości. Ogólnie, ciekawie to wyszło :)

      Usuń
  3. Bardzo zaniepokoiła mnie wzmianka o podłym stanie ducha, mam nadzieję, że już jest znacznie lepiej, choć na mnie sama scenografia "Zbrodni i kary" podziałałaby lodowato przygnębiająco. :(
    Uwaga o powtórkach tego, co dobre, bardzo słuszna, gdyby jeszcze było więcej wolnego czasu... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jesteś! Nastrój poprzedziła seria niefortunnych zdarzeń, ze złamaną ręką siostrzeńca jako wisienką na "torcie". Ale już lepiej, dziękuję! A scenografia fakt.. przygnębiająca. Bilet jednak zamówiłam tydzień wcześniej i tak wyszło dziwnie, że zamiast coś na pociechę, ja dodatkowe refleksje sobie zafundowałam.
      Tak, tak, doba mogłaby być dłuższa, godzin pracy mniej.. Ech, pomarzyć można ;)

      Usuń
  4. Dobrze, że zrezygnowałam z pójścia, bo mniej więcej czegoś takiego się spodziewałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja dziękuję za recenzję, bo chciałam się wybrać. Odnoszę wrażenie, że mogłoby mi się spodobać. Chyba z wiekiem lepiej znoszę ciężkie i przygnębiające spektakle niż zbyt lekkostrawne komedyjki. No pod warunkiem, że nastrój mi nie siada z powodu serii zdarzeń niefortunnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, dziękuję za miłe słowo :-) Też myślę, że mogłoby Ci się spodobać, bo widzę, że mamy podobne podejście - lepiej coś dobrego, nawet gdy nieco cięższe nastrojowo, niż kolejną lekkostrawną komedyjkę (bo w sumie, ile można?..), oczywiście, pod warunkiem, że nastrój nie siada :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.