niedziela, 9 czerwca 2013

Jerzy Krzysztoń "Rześkim porankiem..."


Źródło zdjęcia
 Powietrze rześkie, zawieja ucichła nad ranem, lekki trzymał mróz, śnieg chrzęścił pod butami. Zadarłem głowę w niebo, słońce podświetlało unoszące się mgły nad Mokotowem. Zapowiadał się pogodny dzień. Żona i córka wstały. Wycałowałem je na powitanie, Jo spieszyła się do liceum, pochwaliłem się, co im przywiozłem z podróży: świeży góralski chleb i oscypkę. A kożuchy trzeba zamawiać latem, żeby były gotowe na zimę! Rad bym opowiedzieć żonie o przygodach w pociągu, ale nie było sposobności. Zostawiłem obie przy porannej kawie i w samą porę wróciłem do gabinetu. Akurat radio nadawało piosenkę, a słowa jej przyprawiały mnie o dreszcz. "... I shall see you walking... In the sunshine, in the storm... The bravest of them all... Ujrzę cię, gdy idziesz?... W słońcu, w burzy?... Najdzielniejszy spośród nich?... Natychmiast przypomniały mi się brzemienne słowa mojego Dostojnego Rozmówcy: "Idź ty jutro przez miasto..." Abym nie miał cienia wątpliwości, trzykrotnie powtórzył się refren: "I shall see you walking..." Więc zaszyfrowany rozkaz wymarszu! Z pięknym apelem do mojej odwagi... Udaję się w ciężkiej misji, którą życiem przypłacić można. Szybko, szybko, zwłoka może okazać się fatalna. Jeślibym działał opieszale, a wskutek mojej powolności sytuacja uległaby niekorzystnej zmianie, to kto wie, czy sam na siebie nie wydałbym wyroku? W pośpiechu narzuciłem palto, włożyłem beret, zdumionej żonie wyjaśniłem, że muszę być wcześniej w Radiu! Chwyciłem magnetofon, mój stary Uher ze świeżo wymienioną taśmą, i - wybiegłem z domu.

Była ósma. Krajobraz mokotowski zmienił się nie do poznania, od samego progu. Ulica była ta i nie ta, ludzie byli ci i nie ci, wszędzie to i nie to... Przede wszystkim wyczuwało się atmosferę napięcia, powagi i grozy. Większość przechodniów na ulicy to nie zwykli przechodnie, tylko współuczestnicy tego, co się wokół mnie rozgrywało, moi skryci towarzysze albo przewodnicy. Wpierw na Madalińskiego, tuż za furtką, z najwyższym zdumieniem spostrzegłem ekipę w pomarańczowych kubrakach, która dla pozoru kładła asfalt na jezdni. Dawnej nawierzchni nic nie brakowało! Ujrzawszy ich, krzątających się w ochronnej odzieży, pojmuję, że pozorując remont jezdni przyszli z pomocą w ciężkiej dla mnie chwili! Nie musimy nawet mrugać do siebie,
gdy tak stoję nieporuszony w sinawym swędzie płynnego asfaltu, który bucha parą i dymem, możemy obejść się bez słów, gdyż więź między nami jest tak silna. Podnoszę tylko na znak szacunku dłoń do beretu. Wiem, cokolwiek się zdarzy, klasa robotnicza będzie ze mną! Zaczerpnąłem otuchy przed długą drogą, rozumiejąc, że nie będzie to droga ani łatwa, ani prosta. Na mój ukłon maszynista kierujący ugniataczem odpowiedział przeciągłym gwizdkiem, zahuczało jak syrena okrętowa. Przypomniał mi się Gdańsk, nasze nieszczęście narodowe, niedawne wypadki. Czarna Wigilia, tak czarna, że płakałem. A oni pracowali ze spokojną rozwagą po drugiej stronie jezdni, której połowę zostawili dla ruchu. Czekałem, kiedy dadzą mi znak, że mogę iść dalej, droga wolna! Zachowywali się wobec mnie cudownie... "Udawajmy, Antoś, że się nic nie stało". Walec pyrkotał, swąd świerzbił w nosie, dym w oczy szczypał, smoła wrzała w piecu na czterech
kołach. A może chcą wystawić na próbę moją odwagę, przekonać się, jak ten reporter poradzi sobie? Czy długo będzie stał wyprężony na baczność, salutując do beretu, wyróżniając się spośród gapiów i gawiedzi? Owszem, stoję, gdyż wśród tych robociarzy w pomarańczowych kubrakach czułem się naprawdę bezpieczny.

Raptem coś zatrąbiło! Przemknął autobus, mignął czerwienią w oczy, smugą czerwieni. Coś niesamowicie pięknego... Komunikacja miejska została włączona do rozgrywających się wokół mnie wydarzeń! Muszę iść tropem czerwieni, pod jej sztandarem dojdę, gdzie trzeba. Ruszyłem w stronę Puławskiej, aby przekonać się natychmiast, że mam przewodniczkę! Doścignąwszy mnie, wyminąwszy, szła przede mną, ponaglając mnie torebką: pospiesz się, pospiesz się! Młoda, zgrabna. I przeświadczona, że posłusznie idę za nią, nawet się nie oglądała, aż dopiero przed sklepem warzywniczym zerknęła wymownie przez ramię, zanim weszła do środka. Czekałem, co dalej? Patrzyłem na wystawioną beczkę z kapustą, beczkę z kiszonymi ogórkami i puste skrzynki po jabłkach. Przypomniał mi się jeden z naszych uczonych, który marzył, żeby zostać badylarzem, i gromadził w tym celu kapitały, wątpliwe kapitały. Lecz cały czas rzucałem wokół bystre spojrzenia, by nie dać się zaskoczyć. Wtem z zieleniaka wyszła staruszka, poprowadziła mnie dalej. Niosła w siatce główkę czarnej kapusty. Czyżby to już taki był nóż na gardle, że trzeba mobilizować staruszki? Ale cóż za cudowna organizacja! Co za wspaniałe zgranie! Oto z naprzeciwka idzie młody człowiek, wymownie trzyma gazetę, a mijając mnie przeciera ręką twarz. Oto, co mi komunikuje: nie miej łusek na oczach, nie trać twarzy i niechaj nic z dzisiejszych wydarzeń nie przedostanie się do gazet... Tak! Wzmógł moją czujność, postanowiłem mieć oczy otwarte na wszystko. Z rozczuleniem myślę o drepczącej starowince - mimo tak sędziwego wieku bierze udział w akcji. Ach, polskie kobiety, żony powstańców i zesłańców. Zostaje to we krwi na całe pokolenia! Raptem zdębiałem. Z przeciwka szedł oficer w mundurze z beretkami, bardzo postawny, solenny... Ten minął mnie godnie, bez zbytecznego gestu, starczy, aby dać do zrozumienia, że w ostateczności wojsko też mnie nie zawiedzie! Był w randze pułkownika, doceniłem wiec powagę sytuacji. Staruszka miała wytarty paltocik z wyliniałym kołnierzem, niemodny kapelusik, na chudych nogach pończochy w obwarzanki. Ot, taka sobie staruszka. Jakie to chytre, z jakim wyczuciem konspiracji! Ten naród ma dobrą szkołę...




Obłęd, Jerzy Krzysztoń, Świat Książki, Warszawa 2005, strony 79-81

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.