czwartek, 30 stycznia 2014

Mierząc się z samym sobą. "Baltazar" Sławomira Mrożka

Pojawia się w tej autobiografii parę pomyłek odnośnie dat, miejsc czy ludzi. Jest parę nieścisłości, jednakże w ogólnym rozrachunku, jest to niezwykle tytaniczna praca, jaką wykonał Sławomir Mrożek gdy doznał udaru, a w efekcie rozległości uszkodzeń, afazji. Ćwiczenia, trening pamięci, wreszcie, mowy i pisma, świadczące o jego niesamowitej determinacji, dyscyplinie wewnętrznej, ogromnej mobilizacji by pokonać straty, jakie spowodował udar dały ten efekt, jaki możemy odczytywać w Baltazarze. Ta mini autobiografia sięga do czasów sprzed emigracji, a więc dla wielbicieli autora jednego z bardzo ważnych okresów, bowiem aktualnie najtrudniejszych do odtworzenia jeśli chodzi o samego autora i jego przemyślenia i opis przebiegu wydarzeń bądź co bądź przełomowych w jego życiu. Dzienniki z tego okresu spalił toteż bezpośredni ślad wspomnieniowy został bezpowrotnie utracony. Czytanie jednocześnie jego Dziennika już z czasów emigracyjnych i Baltazara pozwala na połączenie tego w spójną całość. Szczerze mówiąc mogę tylko polecać taki właśnie sposób czytania tej niewielkiej książeczki.

Ażeby docenić trud, jaki Mrożek włożył w to dzieło trzeba przede wszystkim zrozumieć co oznacza sama afazja. Odbierając choremu zdolność mowy i wszelkich z mową związanych funkcji, jest ona dla człowieka, który język traktuje jako swoje narzędzie rzemieślnicze wyjątkowo okrutna. Mrożek po udarze nie tylko stracił zdolność swobodnego wypowiadania się, ale również zapomniał wszystkie języki obce, którymi dotąd władał biegle. Stracił zdolność orientowania się w przestrzeni i nie mógł funkcjonować samodzielnie. Od momentu gdy zrozumiał jak bardzo udar go zubożył, jak ograniczył jego motorykę i psychikę podjął się terapii i ćwiczeń umożliwiających mu powolny, ale postępujący stopniowo powrót do kondycji sprzed udaru. Czytając Baltazara tak naprawdę nie mogłam wyjść z podziwu nad siłą jego charakteru, nad tym czego dokonał pisząc to skromne, a jednak ogromne pod względem włożonego weń trudu, dzieło.

źródło zdjęcia

Baltazar rozpoczyna się od końca niejako, bowiem od decyzji opuszczenia Meksyku, którą Mrożek podjął w 1996 roku i powrócił do Krakowa oraz pierwszych, wyraźnych chwil przeżywanych zaraz po owym powrocie. Fragment ten jest o tyle istotny, że omawia jedną z bardzo trudnych sytuacji w życiu Mrożka - pierwszy poważniejszy pobyt w szpitalu, który zakończył się wszczepieniem sztucznej aorty. Tamto doświadczenie jest tutaj przywołane jako w pewien sposób analogiczne do udaru. W obydwu tych sytuacjach Mrożek nie mógł zrozumieć do końca, jak poważny był jego stan. Później zaczynają się bardziej skomplikowane do rozwikłania dla zamglonej pamięci elementy- powroty świadomością do dzieciństwa, wczesnej młodości, pierwszych wyborów życiowych. I jak to z pamięcią bywa, a już szczególnie z pamięcią po udarze, są te fragmenty gdzieniegdzie obfite w niespotykane szczegóły, opisy domów, okolic, drzew, szczególnie krakowskich topoli, czy wreszcie ważnych dla tych momentów ludzi, by czasami bagatelizować niektóre okresy, traktując je niejako po macoszemu, przechodząc przez nie, jak przez mniej ważne. Nie należy jednak tego odbierać w ten sposób - to jest właśnie sygnał świadczący o walce z afazją. Mówią o nim też niektóre zdania, czasami zbudowane pięknie, zgrabnie, z pełną typową dla Mrożka oryginalną stylistyką, by przejść do zdań mniej zgrabnych, w których niektóre określenia są błędnie przyjmowane za inne. Tym cenniejsze jest czytanie tej książeczki.

Przechodząc od okresu dzieciństwa, w Borzęcinie, wojennej Porębki Uszewskiej, czasów zimy okrutnej a więc i straszliwego marznięcia, czytania na strychu wszystkiego jak popadnie, wyjazdów i powrotów do Krakowa, okupacji i strachu Mrożek krok po kroku dochodzi własnej prawdy o sobie i swoich wspomnieniach, próbuje zmierzyć się z samym sobą sprzed lat. Odgrzebuje w pamięci, która wyraźnie odmawia współpracy, wspomnienia o początkach kariery, o podjętych i przerywanych studiach, o pierwszym reportażu w duchu socjalistycznym, pracy dla "Dziennika Polskiego" i wstąpieniu, a później odejściu z partii. Wszystkie te dane ogólnie zgadzają się z jego biogramem, a samych pomyłek nie jest dużo i wcale nie muszą one świadczyć o nadal panującym spustoszeniu w jego umyśle po afazji, a zwykłych lukach, jakie ludzka pamięć samoistnie stwarza wraz z wiekiem i przeżytym bogactwem doświadczeń. I Baltazar może być świadectwem stoczonej walki i dowodem jej zwycięstwa. W ramach zaś odgrodzenia się od tego co było i tego co jest Mrożek wymyślił sobie nowe nazwisko na użytek tej historii. Baltazar. Czyż nie piękne? Tak oto powstał zamysł i został spełniony. Do którego lektury chciałabym zachęcać każdego choć wiem, że nie każdego zachwyci samo to, jak Mrożek bardzo się starał, ile włożył w tę pracę serca i wysiłku. Wiem jednak, że warto.

Źródło zdjęcia


Baltazar. Autobiografia, Sławomir Mrożek, Noir sur Blanc, Warszawa 2006

16 komentarzy:

  1. Myślisz, że można zacząć znajomość z Mrożkiem od "Baltazara"? Przyznaję się bez bicia, że opis tej książki najbardziej mnie zaciekawił z tych, o których już tu opowiadałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy z tych autorstwa Mrożka oczywiście.

      Usuń
    2. Myślę, że można ;-) Jest krótka i przyjemna w odbiorze :-)

      Usuń
  2. Ciekawa jestem, jak się ma "Baltazar" do "Dziennika". Po przeczytaniu dwóch opasłych tomów "Dziennika" mam lekki przesyt Mrożkową historią. Chyba jednak łatwiej zacząć od Baltazara. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli już porównywać Dziennik i Baltazara to różnią się zasadniczo. Dziennik pisał dużo młodszy Mrożek, który nie miał takich trudności jak ten który pisał Baltazara. W Dzienniku (przynajmniej w tomie pierwszym, na którego etapie aktualnie jestem) jest większe rozdrobnienie dni i lat zaś Baltazar krótko omawia dość długi okres. Po Dzienniku na pewno łatwiej się czyta Baltazara ;-) U mnie zaś działa efekt odwrotny- im więcej Mrożka tym więcej chcę go czytać..:-)

      Usuń
    2. Pierwszy tom Dziennika bardzo mi się podobał, ale drugi trochę mnie zmęczył, bo Mrożek narzeka tam na potęgę :) Poszukam "Baltazara", może mnie nastawi bardziej pozytywnie przed sięgnięciem po tom trzeci Dziennika, a na półce jeszcze czekają listy Lema i Mrożka :)

      Usuń
    3. Narzekanie na pewno może zmęczyć. Zobaczymy, może mi przy drugim tomie przejdzie ;-)
      Jeśli masz listy..Aa! Sięgnij po listy :-) są niesamowite :-) A "Baltazar" ewentualnie jako przerywnik - przy tych opasłych tomiszczach wydaje się wręcz niesamowicie krótki..

      Usuń
  3. Kiedyś sięgnę po dzienniki i "Baltazara" Mrożka - piszę "kiedyś", bo nie wiem, kiedy będę miała na nie nastrój, zwłaszcza że ogólnie biografie i autobiografie nie pociągają mnie za bardzo. Są jednak autorzy, których mam ochotę bliżej poznać - i myślę, że Mrożek zdecydowanie należy do tych, których poznać bliżej byłoby warto.
    A sama historia powstania "Baltazara" jest niesamowita - iście książkowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie jestem przesadną entuzjastką biografii czy autobiografii o ile mnie nie interesuje konkretna postać. Aktualnie mam fazę na Mrożka ;-) więc trochę jestem nieobiektywna :-)
      "Baltazar" i historia jego powstania to faktycznie taka książkowa historia stąd może jej lekka nośność aczkolwiek warto pamiętać że jednak dla Mrożka była efektem ogromnego wysiłku. Tak czy inaczej warto ją poznać :-)

      Usuń
  4. Musiałabym się zmierzyć z "Baltazarem" choćby dla samego przedwojennego Borzęcina, do którego kiedyś przez cały miesiąc dojeżdżałam autobusem PKS.
    Ale to żart - chętnie bym się zapoznała z życiem pisarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda motywacja jest dobra ;-) Nawet gdy żartobliwa :-)
      Ja chętniej jeszcze Ci ją polecam! Jakoś tak mam wrażenie, że Ciebie by zainteresowała.

      Usuń
    2. I ja tak sądzę tym bardziej, że już bez żartów pisarz przecież pochodzi z tego samego powiatu co ja więc tez powinnam go lepiej poznać. Przy najbliższej okazji zapytam w bibliotece.

      Usuń
    3. A już pochodzenie z tego samego powiatu jest naprawdę fajną sprawą. Może znajdziesz jakieś znajome sobie miejsca?
      W bibliotece powinna być :-) A jakby coś wkrótce dotrze do mnie mój egzemplarz, więc służę wypożyczeniem :-)

      Usuń
    4. Dziękuje za okazaną dobroć. Uważam, że powinna być.

      Usuń
    5. Też tak myślę, ale w razie czego możesz na mnie liczyć :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.