środa, 16 kwietnia 2014

"Dowód na istnienie drugiego" w Teatrze Narodowym

To coś czy ktoś, kto mnie prowadzi tam, gdzie nie chcę - nie jest jedyny. Bo jednocześnie ktoś drugi ogromnie się temu sprzeciwia i to, co robi ten pierwszy, zabija tego drugiego, nad czym ten drugi cierpi. Dowód na istnienie tego drugiego: przecież zdarza się, że ten drugi działa.


  Miałam absolutnie i z całkowitą pewnością unikać premier. Albo spektakli okołopremierowych. Miałam nie poddawać się pokusie, miałam się pilnować.
Miałam.

  Otóż gdy mowa o Mrożku to moje postanowienia, można od razu przyjąć za pewnik, że będą złamane, odpuszczone, spuszczone ze smyczy i ze swadą rączego jelenia pomkną w niebyt. Zatem złamałam swoją świeżą i jakże niezłomną zasadę i poszłam na zaledwie drugi spektakl po premierze w cichej nadziei, że świat się nade mną ulituje, widzowie mnie nie zdenerwują do potęgi entej, że nie będę miała ochoty wystrzelić wszystkich w kosmos jak to było podczas kilku poprzednich spektakli  i sama ujdę z życiem nie tocząc żadnych bojów o ciszę i spokój. Udało się. Nawet nikogo wzrokiem nie musiałam zabijać. Ciekawe na ile miał z tym związek sam spektakl i zapierająca dech w piersi próba odtworzenia rozmów Mrożka i Gombrowicza. Nie będzie żadną przesadą gdy powiem, że mam w planach powtórkę.

Cezary Kosiński jako Mrożek oraz Jan Englert jako Gombrowicz w scenie ujawniającej pierwsze, dość nieudane próby konfrontacji lęków Mrożka z ironiczną naturą Gombrowicza; fot. Andrzej Wencel, źródło
Gombrowicz: Nie mogę pozwolić, żeby nasze rozmowy były jednostronne. Istotą dochodzenia do prawdy artystycznej jest dialog. Cynizmem nie zastąpisz metafizyki. Przecież on zachowuje się jak niedojda!


  Kim był dla Mrożka Gombrowicz jest jasne dla każdego, kto miał okazję zapoznać się z Dziennikami autora, zaś ciągle jest niejasne i spekulatywne kim dla Gombrowicza był Mrożek. Sam Gombrowicz nie poświęca Mrożkowi zbyt wiele uwagi w swoim Dzienniku, zaś u Mrożka Gombrowicz pełni funkcję swoistego spiritus movens: jest i inspiracją i udręką, przyczyną wielu przemyśleń i kompleksów, jest jednocześnie mentorem i największym zagrożeniem. Ich spotkanie do którego doszło naprawdę miało prawo zainspirować Macieja Wojtyszkę, a tytuł sztuki dowodzi wnikliwej lektury pierwszego tomu Dzienników Mrożka. Jak Wojtyszko przedstawił owo epokowe spotkanie?

  Dla widzów nie znających twórczości Mrożka i zwyczajów Gombrowicza pewne zachowania typowe dla obydwu tych artystów mogły się wydawać zaskakujące, zaś końcowy monolog Mrożka mógł doprowadzić do gwałtownego uniesienia brwi. Nie powiem, to ostatnie dotyczyło również mojej skromnej osoby, bowiem nie było to coś o co bym kiedykolwiek Mrożka podejrzewała. Ponieważ jednak nie chcę nikomu psuć efektu zaskoczenia nie zdradzę czego ów monolog dotyczył. Niemniej jednak typowe dla Gombrowicza bawienie się rzeczywistością, czy typowe dla Mrożka milczenie i niezdolność do prowadzenia "normalnej" konwersacji zostały w trakcie spektaklu podkreślone przede wszystkim niezwykłą grą obydwu panów. Cezary Kosiński wbrew moim obawom zagrał Mrożka z niezwykłym wyczuciem wobec jego dziwactw i skłonności do samotnictwa, zaś Jan Englert jako Gombrowicz po prostu porwał widownię i na dobre przejął nad nią władzę. W kontraście z nimi dwoma pozostali aktorzy obsadzeni w tej sztuce nieco bledną, choć Kamila Baar w roli Rity jest niezwykle sugestywna i po prostu pięknie melancholijna. Ciężko oderwać od niej oczy.

Piękna Kamila Baar jest wprost stworzona do tej roli; fot. Andrzej Wencel, źródło

  W sztuce przenosimy się do Włoch, gdzie Mrożek przebywał na wakacjach ze swoją pierwszą żoną, zaś Gombrowicz mieszka na stałe z Ritą. Spotkanie inicjują wspólni znajomi obydwu pisarzy. Gdy już do niego dochodzi Mrożek chowa się przed Gombrowiczem starając się za wszelką cenę uniknąć konfrontacji, czym Cezary Kosiński rozbawia widownię, zaś Gombrowicz usiłuje za wszelką cenę sprowokować Mrożka na wszelkie złośliwe sposoby, jakie tylko przychodzą mu do głowy. Łącznie z propozycją, by poinformował Ritę, że się kochają. Łącznie z prowokowaniem Mary, by zniszczyła swój obraz i publicznie oznajmiła, że pisarstwo jej męża jest zdecydowanie bardziej wartościowe, a malarstwo jak wiadomo, to żadna sztuka. Jak się okazuje Mrożek jest ciężkim orzechem do zgryzienia i nawet spontaniczne potraktowanie go jak bóstwa niewiele pomaga.

Kolejna, spontaniczna próba sprowokowania Mrożka, kolejna nieudana; fot. Andrzej Wencel, źródło 
Gombrowicz: Uchylił się? Patrzcie państwo! Nie w smak mu nasze hołdy. Szkoda.


  Jednakże nie te przepychanki między pisarzami są tu najistotniejsze, choć na pewno pełnią funkcję w spektaklu żartobliwego ukazania, jak to pierwsze spotkanie mogło wyglądać. Najistotniejszy wątek pojawia się w drugiej części spektaklu i dotyka boleśniejszych spraw z życia zarówno Mrożka, jak i Gombrowicza. Wojtyszko sięga trochę głębiej i wydobywa demony mrożkowej jaźni, w której ten tak szaleńczo się obawia popełnienia plagiatu, oraz udręki starzejącego się Gombrowicza, który w swojej samotności już nie dokonuje zabaw z narracją rzeczywistości, a popada w prawdziwą melancholię. Ta druga strona medalu, druga opcja zachowań i rekcji wydaje się nieco realniejsza, choć obie części spektaklu mają ten potencjał. To jest rzecz jasna tylko założenie, próba odtworzenia, dopisania niedomówień odnośnie realnego spotkania. Nie można jednak przyjmować jej zbyt dosłownie i potraktować jako jedyną możliwą. Jest na pewno ciekawym spojrzeniem na tamte wydarzenia, na styl bycia obydwu dramaturgów, próbą zwrócenia uwagi na to, że każdy z nich miał swoje demony i na to właśnie, że to było tym, co te dwie tak różne natury łączyło.

  Oczywiście w ogóle nie jestem obiektywna w ocenie, bo na spektakl szykowałam się gdy jeszcze był w planach. Wiedziałam, że to moje podstawowe przedstawienie tego roku i stąd zapewne bardzo oczekiwałam, że mnie nie zawiedzie i kto wie, czy nie dokonałam na sobie samej wpływu autosugestii. Maciej Wojtyszko dał w tej sztuce popis elokwencji, znajomości obydwu swoich bohaterów i umiejętności parafrazowania ich prawdziwych wypowiedzi czym dodał nutkę autentyczności do całości. Nie do końca zgadzam się z wizją Wojtyszko, choć bardzo mi się ona spodobała, ale dałam się ponieść grze aktorskiej na tyle, że uwierzyłam przez chwilę, że mam przed sobą zarówno Mrożka, jak i Gombrowicza. A to wrażenie jest dla mnie bezcenne, na tyle ważne, że chcę poddać się jemu raz jeszcze. Dokładnie tak samo, jak lubię wracać do ulubionych książek.  


Dowód na istnienie drugiego, Teatr Narodowy, reżyseria Maciej Wojtyszko, scenografia Paweł Dobrzycki

Obsada:   
Maria Paczowska: Monika Dryl
Mara Obremba: Dominika Kluźniak 
Rita Labrosse: Kamilla Baar
Bohdan Paczowski: Grzegorz Kwiecień
Kazimierz Głaz: Marcin Przybylski
Witold Gombrowicz: Jan Englert
Sławomir Mrożek:  Cezary Kosiński


Cytaty pod zdjęciami pochodzą ze sztuki Dowód na istnienie drugiego

9 komentarzy:

  1. Bardzo lubię Baar, ale przyznam, że młoda Rita G. nie kojarzy mi się z osobą melancholijną.;) Może nieśmiałą (albo onieśmieloną Witoldem), ale nie melancholijną. Natomiast lepszego odtwórcy roli Gombrowicza niż Englerta chyba nie można było znaleźć.
    Może się wybiorę, jak sztuka już się "uleży".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta melancholia ma swoje uzasadnienie w tym przypadku. Kocha i chce z Gombrowiczem stworzyć rodzinę, a on zarówno z powodu tego, że jest jaki jest, jak i tego, że jest w takim a nie innym wieku, nie podziela jej chęci. Ale chcę to obejrzeć jeszcze raz i zobaczyć, jak odbiorę to ponownie :) Ten pierwszy jest zdecydowanie mało obiektywny ;)

      Usuń
  2. Nie znam ani twórczości obu panów ani ich relacji, sztuki także, więc w temacie zasadniczym się nie wypowiem, natomiast zazdroszczę ci tej radości ze spektaklu wyrażającej się chęcią powrotu. Przyznam się, że jeśli idzie o spektakl stricte teatralny dawno mi się to nie przydarzyło (co inne gdy idzie o moje ukochane przedstawienia muzyczne). Ostatni spektakl, które chciałabym obejrzeć ponownie to były Biesy w Krakowie (no tak, ale powtarzam się). Tym razem, kiedy Ty wraz z paroma blogerami przeżywałaś wrażenia ze spotkania autorskiego ja oczekiwałam na Wiśniowy sad w Teatrze studio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zastanawiam jeszcze w tym wszystkim jak odbiorę sztukę na "trzeźwo", czyli po opadnięciu związanych z nią emocji (wyczekiwania, oczekiwań, autosugestii itd. ;D). Zobaczymy, może będzie jeszcze inna relacja :) To ja się powtórzę, że Ci tych "Biesów" zazdroszczę ;)
      Myślałam o tym "Wiśniowym sadzie", ale przyznaję bez bicia, trochę się bałam Czechowa via Agnieszka Glińska. Widziałam sam spot reklamujący sztukę i obawiam się, czy nie ma w niej podobnych tricków, jakie zastosowała w "Moralności pani Dulskiej" (przerywające fabułę slapstickowe sceny, rzucanie papierkami, somnambuliczne tańce po scenie i powrót do fabuły jak gdyby nigdy nic; nie muszę dodawać, że średnio mi to przypadło do gustu? ;D) dlatego jestem bardzo ciekawa, jak Ci się podobało?

      Usuń
    2. W konfrontacji ze wspomnieniami z Wiśniowego sadu w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku (wieki temu), którą to adaptację chciałabym zobaczyć ponownie, bo czułam się wówczas w tatrze jak w świątyni, wypadło blado. Gdybym miała napisać jednym słowem napisałabym można zobaczyć, choć polecać raczej bym nie polecała, tak na własną odpowiedzialność. Drażniła mnie gra głównej bohaterki - taka rozedrgana, nieco histeryczna, to chichotanie przez cały spektakl (jakoś mnie nie przekonało), to rzucanie się na każdego faceta, nie tak odbierałam tę postać w dramacie Czechowa, który na świeżo sobie przypomniałam przed przedstawieniem. Gra pozostałych aktorów też nie przypadła mi do gustu, najlepiej moim zdaniem wypadł Łopachin (w tej roli Łukasz Lewandowski). Chyba nie lubię przejaskrawień. Aha tańce też oczywiście były - nieco dziwaczne, chaotyczne i nerwowe.

      Usuń
    3. Czyli moje obawy nie były nieuzasadnione.. Co ciekawe, Glińska świetnie wyreżyserowała "Mewę" Czechowa, stosując dość tradycyjne, surowe metody, a do jakiegoś czasu mam wrażenie próbuje eksperymentować, zmieniać. Czytałam, że chce pokazać inaczej Czechowa i chyba tyle się jej udało. Ale może "Wiśniowy sad" w jej realizacji zostawię sobie na później, później.. :)

      Usuń
  3. Również byłam na tym spektaklu i wyszłam MEGA zadowolona. Nie spodziewałam się, że tak go pozytywnie odbiorę. Myślę, że najwięcej zrobiła tu obsada, której umiejętności stały na najwyższym poziomie. Jeśli ktoś się waha czy warto się wybrać? to ja oznajmiam, że WARTO! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Również byłam na tym spektaklu i wyszłam MEGA zadowolona. Nie spodziewałam się, że tak go pozytywnie odbiorę. Myślę, że najwięcej zrobiła tu obsada, której umiejętności stały na najwyższym poziomie. Jeśli ktoś się waha czy warto się wybrać? to ja oznajmiam, że WARTO! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.