czwartek, 21 maja 2015

Intrygujące nudziarstwo. "Moja walka. Księga 2" Karla Ove Knausgårda

Powstał w mojej głowie istny bałagan i pomieszanie, pomiędzy dzieciństwem Karla Ove Knausgårda, opisywanym w pierwszym tomie, a przynajmniej na etapie lektury na którym nadal jestem, a jego opowieścią o małżeństwie i rodzicielstwie, będących tematem tomu drugiego jego słynnej "Mojej walki". Wszystko za sprawą ogromnej dawki ciekawości, która jak wiadomo prowadzi na manowce, oraz otrzymania obydwu tomów niemalże jednocześnie, co sprawiło, że czytałam je na zmianę. Byłam naprawdę mocno zaintrygowana tym, co ma do zaoferowania Karl Ove Knausgård. Otrzymałam opisane w bardzo intrygujący sposób zwykłe, codzienne życie, w którym nie ma niczego, czego nie przeżywa na co dzień tysiące ludzi. Jego jedyna wyjątkowość polega  na tym, że naprawdę trudno odmówić norweskiemu pisarzowi warsztatu.


Reklama czy literacki opis rzeczywistości?

Podczas lektury drugiego tomu trudno nie zderzyć się ze szczegółowością opisów, jakie serwuje autor "Mojej walki". Tak oto idąc ulicą omawia szczegółowo mijanych ludzi, nawet jeśli nie zobaczy ich nigdy więcej, ubierając siebie, czy dzieci, opowiada dokładnie o zapinaniu zamka kurtki, zakładaniu czapki firmy X, czy szalika firmy Y. Każde zapalenie papierosa, każda banalna rozmowa, każda myśl, nawet gdy nie jest błyskotliwa, jest wnikliwie opisana. Chwilami zadawałam sobie pytanie: po co ja właściwie to czytam? 

Pierwsza refleksja? Nuda, nuda, jeszcze raz nuda i droga przez mękę. Refleksja druga pojawia się po przebrnięciu pierwszych dwustu stron, gdy zaczynam dostrzegać pewien urok tej opowieści, choć nie mogę powiedzieć, by mnie zaczarowała. Są momenty, gdy autor ma ciekawe przemyślenia odnośnie literatury, czy historii ludzkości. Marzenia o powrocie do XIX wieku wydają się uroczo chłopięce - odkrywanie świata, żegluga, praca własnych rąk. Jednocześnie nuży opisywana codzienność, w której mam wrażenie autor ma ambicję by oddać każdy szczegół, tudzież, reklamować używane produkty.


Małżeńskie i rodzicielskie dylematy

Ekshibicjonistycznie opisywane życie codzienne jest pełne opisów relacji z żoną, z dziećmi, czy z ludźmi, którzy mają jakieś znaczenie dla autora. Często jednak nie tyle ludzie mają dla niego znaczenie, co przeżywane sytuacje. Gdy jest sam nie ukrywa, że wszyscy ci, z którymi spędzał czas, którymi sprawami się przejmował, teraz nie mają dla niego już żadnego znaczenia. Z jednej strony jawi się jako ogromny megaloman, narcyz i krytykant rzeczywistości, z drugiej jako wrażliwy ojciec, pisarz łaknący poklasku,  czy zakochany w żonie mąż.

Opisywane życie codzienne ma swoje blaski i cienie, jak w wielu rodzinach. Jednak Karl Ove Knausgård przede wszystkim przyznaje się do tego, co większość z ludzi woli przemilczeć. Często daje upust uczuciu, że dzieci są obowiązkiem, choć bardzo je kocha i na ogół lubi spędzać z nimi czas. Myśli o sobie i wielu innych ojcach jako o sfeminizowanych tatusiach, z obosieczną pogardą. Daje upust wszelkiej frustracji codziennej, nie bez rzeczowych argumentów odnośnie swoich uczuć, a jednak często kompletnie nijakich i związanych z tym, że życie pełne jest obowiązków i godzenia się na kompromisy. 

Wyraźnie też ukazuje swoje oblicze hipokryty krytykując to jak wszystko stało się publiczne, jak gwiazdy opowiadają o swoich rodzinach, porodach i macierzyństwie obnażają intymne szczegóły, jednocześnie popełniając obszerne dzieło obnażające nie tylko jego samego, ale także całą jego rodzinę. 


Zagadka popularności

O książce czytałam całkiem sporo entuzjastycznych wypowiedzi. Reklama i rozgłos jak na powieść autobiograficzną, były naprawdę ogromne. Gdy przeczytałam drugi tom, dość zmęczona i raczej zniechęcona, zastanawiałam się nad tym fenomenem. Wszak cały cykl ma wielu czytelników. Widziałam nawet wpisy dotyczące kolejnych ksiąg, bowiem niektórzy czytają kolejne tomy w oryginale lub po angielsku, niecierpliwi w oczekiwaniu na tłumaczenie.

Być może odpowiedzią na to pytanie jest niebywały talent Knausgårda do opisywania nawet najmniej interesujących szczegółów z życia codziennego w sposób bardzo zgrabny i powodujący, że pomimo znużenia chwilami trudno nie dać się wciągnąć w lekturę. Myślę, że ładnie podsumowuje to opis rozmowy w powieści z jednym z przyjaciół autora, który stwierdza, że Knausgård nawet z wyprawy do toalety zrobiłby taki opis, że czytelnicy by się wzruszali. To oczywiście spora przesada, ale trzeba przyznać, że coś jest na rzeczy.

Problem jednak w tym, że nawet największy talent i najlepszy warsztat literacki nie zmienią zwykłego, codziennego życia w emocjonująca fabułę, przynajmniej, nie dla tej czytelniczki. 



"Moja walka. Księga 2", Karl Ove Knausgård, przełożyła Iwona Zimnicka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015

Czytaj więcej

poniedziałek, 18 maja 2015

Podwójna dawka. "Koronkowa robota" Pierrre Lemaitre

Pierre Lemaitre jest pisarzem, o którym trudno powiedzieć wybitny, czy fascynujący. Właściwie podczas większej części lektury można zachodzić w głowę, czym ma się wyróżniać jego książka? ot kryminał, jak kryminał. I wtedy przychodzi moment zwrotny w fabule. I wtedy już jest wszystko jasne, nawet gdy oczekiwanie na coś niezwykłego wiązało się z koniecznością zapoznania z początkowo dość banalną sprawą kryminalną.

Literackie tropy


Prezentacja kolejnego rodzaju mordercy w powieści detektywistycznej wydaje się wymagać coraz większej oryginalności ze strony autora. Zagęszczenie tropów, zawężanie kręgu poszukiwanych, szukanie motywacji, wreszcie, być może inspiracji? Bo jak się okazuje, w tej sprawie nie ma typowych rozwiązań, a powiązania literackie, jakie odkrywa przypadkowo komisarz Verhoeven, początkowo dość paradoksalnie traktowane, okazują się być strzałem w dziesiątkę.

Trudniej jest wykryć mordercę, który tak wiernie kopiuje klasyczne dzieła z nurtu powieści kryminalnych, jeszcze szybciej wymyka się on policji, gdy jego obszar działań to nie tylko paryskie ulice. Sprawy nie ułatwia pewien wyjątkowo uprzykrzający życie dziennikarz, którego wiedza o kulisach śledztwa zaskakuje wnikliwością. Coś tu jest zdecydowanie nie tak, jak być powinno.


Mały detektyw


Komisarza Camille'a Verhoevena trudno jest zapomnieć. Obdarzony niezwykłą intuicją śledczą policjant jest nietuzinkowy nie ze względu na wyjątkową inteligencję, czy nawet na zdolności plastyczne, ale przede wszystkim z powodu wyróżniającego w tłumie wzrostu, ledwie ponad stu czterdziestu centymetrów. Co nie zmienia faktu, że radzi sobie z tym najlepiej z możliwych sposobów. Złośliwe komentarze ignoruje, codzienne życie zorganizował sobie z uwzględnieniem każdego drobiazgu. Dopiero pojawienie się Irene zmienia w nim bardzo wiele.

Miłość i małżeństwo wpływają na sposób myślenia komisarza, ale nie powodują, że praca przestaje być dla niego  najważniejsza. Irene w zaawansowanej ciąży czuje się coraz bardziej zaniedbywana, a Camille coraz mocniej zaabsorbowany sprawą "Literata", jak ochrzciła mordercę prasa.


Fabularne koronki


Gdy czytałam "Alex", w Polsce opublikowaną jako pierwszą część trylogii o komisarzu Verhoevenie, miałam różne założenia odnośnie dalszych losów porwanej kobiety, na temat jej charakteru i ostatecznie wydawało mi się, że jestem w stanie przewidzieć ciąg dalszy fabuły. Zostałam wówczas naprawdę mocno zaskoczona przez autora: jego rozwiązania fabularne były dalekie od moich założeń.

Gdy wzięłam do ręki "Koronkową robotę" znałam jej finał: trudno było nie znać po lekturze dwóch następujących po niej tomów. A mimo to Pierre Lemaitre zaprezentował tu po raz kolejny niezwykłą dbałość o szczegóły fabularne, które ponownie obaliły moje przypuszczenia i udowodniły ową niezwykłość w pisarstwie Pierre Lemaitre'a.


Szczęśliwcom, którzy nie znają jeszcze komisarza polecam skorzystać z okazji i poznać trylogię od początku, czyli do "Koronkowej roboty", a potem dać się zaskoczyć w "Alex", by na koniec zastanowić się kto jest tak naprawdę "Ofiarą" w trzecim tomie. W mojej opinii to jest idealny przykład lektury jednocześnie intrygującej i na tyle ciekawie napisanej, że zapewnia całkiem niezłą rozrywkę.


"Koronkowa robota" Pierre Lemaitre, przełożyła Joanna Polachowska, Muza, Warszawa 2015

Data premiery: 20 maja
Czytaj więcej

wtorek, 5 maja 2015

Na pomoc czworonożnym. "Jeśli tylko potrafiłyby mówić" Jamesa Herriota

  Weterynarz to lekarz, którego odwiedzamy najczęściej. Przy piątce Potworów to nieuniknione. Nieuniknione stało się również to, że nasze relacje z czasem zaczęły być coraz bardziej przyjacielskie. Bywa to komiczne, gdy wchodzimy z trójką psów na ten przykład, a pani weterynarz od progu wie, że tylko jedno przyszło z potrzeby, a reszta dla towarzystwa. Ciekawa jestem, czy każdy pies tak ciągnie do miejsca,w którym kłuto go tysiące razy, zmuszano do stania podczas żmudnego strzyżenia i wreszcie, gdzie zaglądano mu w takie miejsca, o których dżentelmen nigdy nie wspomina w towarzystwie. A jednak. Weterynarz to dla nas trochę jak przyjaciel. I druga rodzina.

I już wiadomo, co mnie podkusiło by poznać "Jeśli tylko potrafiłyby mówić"?



Młodym pacholęciem będąc

Wyobrażenie o wykonywanym zawodzie w momencie podejmowania jego praktyki może okazać się bolesnym upadkiem na ziemię. Mniej więcej podobne przeżycie spotyka młodego Jamesa Herriota, gdy podczas studiów, po dniu pełnym wykładów o koniach, napotkanego w drodze powrotnej z zajęć, czekającego spokojnie na ulicy konia (mowa o latach 30-tych ubiegłego wieku, gdy jeszcze można było spotkać na mieście bryczki konne) próbuje..przebadać. Domyślam się, że znalezienie się w centrum uwagi przechodniów, narażenie na krzyki właściciela, a wreszcie, wstydliwe znalezienie się w pozycji co najmniej.. rozbrajającej nie mogło być zabawne dla Herriota. Niewątpliwie, było zabawne dla całej reszty.

Opowieść "Jeśli tylko potrafiłyby mówić" to pod płaszczykiem humoru sytuacyjnego dość prawdziwa w wydźwięku opowieść o zmaganiach młodego weterynarza wiejskiego z realiami jego zawodu. Zawodu nieco trudniejszego od tego uprawianego w mieście, gdzie oprócz walki z chorobami zwierząt i niepewnością odnośnie diagnozy, trzeba również zwalczać uprzedzenia ich właścicieli.


Blaski i cienie

Dodatkową trudnością jest przełamywanie własnych barier i lęków, gdy trzeba interweniować podczas trudnego porodu cennej krowy, gdy trzeba zdecydować o śmierci zwierzęcia, bo ktoś haniebnie zaniedbał opiekę nad nim, gdy spędza się kolejną noc w zimnie, wilgoci i na podłodze, bo cielątko źle się ułożyło i trzeba mu pomóc w wydostaniu się na świat.

Blaski pracy weterynarza objawiają się w najmniej spodziewanym momencie. Radość, gdy kolejne maleństwo przyjdzie cale na świat i dzielnie potruchta do zmęczonej porodem matki. Zachwyt nad pięknem poranka po ciężkiej nocy, ponieważ na wsi nie mają one sobie równych. I wreszcie stwierdzenie, że to jednak była najlepsza decyzja w życiu.


Zabawne życie młodego asystenta

Jednak nie tylko zwierzętami młody weterynarz żyje. Gdy Herriot rozpocznie pracę asystenta u doktora Siegrieda Farnona jego życie zacznie zmieniać się w niekończący się ciąg komicznych sytuacji. A to będzie świadkiem braterskich potyczek, nietypowego prowadzenia księgowości, czy dziwnych relacji międzysąsiedzkich. Wisienką na torcie będzie zażylość z pewną ekscentryczną damą, traktującą swojego pieska niczym małe, rozpieszczane dziecko.

"Jeśli tylko potrafiłyby mówić" to lekka w odbiorze, przyjemna w lekturze i momentami całkiem pouczająca lektura. Zapewniam, że nie tylko dla, jak to mawia moja mama, takich "manjaków zwierząt", jak ja.



"Jeśli tylko potrafiłyby mówić", James Herriot, przełożyli Irena Doleżal - Nowicka, Zbigniew A. Królicki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015

Czytaj więcej

piątek, 1 maja 2015

Ekshibicjonistycznie, czyli Liebster Blog Award

Szanowni Państwo!
Wychodząc naprzeciw potrzebom czytelników znudzonych tematyką książek niniejszym oddaję na pastwę komentarzy poniższy tekst.
Jak to mawia młodzież: endzioj!

---

Czyż można się oprzeć możliwości mówienia o swoich preferencjach, ulubieńcach i wyborach? Nie można, absolutnie nie można! Przy okazji mogę poudawać, jakiego to mam fajnego bloga, który dostał w końcu:


Magda, dziękuję za wyróżnienie!

Oto pytania, jakie zadała mi Magda, autorka bloga Mania czytania i moje odpowiedzi:

1. Która książka o II wojnie światowej zrobiła na Tobie największe wrażenie?

I tu mam zagadkę. Chodzi o książkę historyczną? Wspomnieniową? Powieść, która rozgrywa się w tym czasie? Hm..

Bo jeśli to o powieść chodzi to wybór jest dla mnie oczywisty i pada na "Wybór Zofii". O tym dlaczego to taka ważna powieść dla mnie pisałam już tutaj, ale chętnie powtórzę parę słów uzasadnienia.
Przede wszystkim jest genialnie napisana. Tak, tak drogie dzieci, Styron wielkim pisarzem był. Mogłabym tu popaść w egzaltację i dać się ponieść zachwytom, ale ogólnie, nie lubię takich tanich chwytów, a szczególnie nie chcę tego robić wobec naprawdę dobrych pisarzy. Po drugie historia jest tak skonstruowana, że nie posiadając wiedzy na temat fabuły tej powieści, nawet nie jesteśmy świadomi tego, jak krętymi ścieżkami narracja poprowadzi nas właśnie w okres II wojny światowej i przeniesie prosto do obozu koncentracyjnego.. Kto czytał, ten wie, kto jeszcze nie zna: polecam bez zastanowienia. To nie jest powieść, po której stwierdzicie, że straciliście czas, nawet jeżeli nie do końca przypadnie do Waszego czytelniczego gustu.

2. Jakim jesteś czytelnikiem - wiernym wybranemu gatunkowi, czy pozwalasz sobie na skoki w bok?

Ujmę to tak: jestem czytelnikiem! Czytam więc wszystko, wszystko, co wpadnie w moje ręce, o ile spełnia moje wymagania. Gatunek jest takim najmniej istotnym szczegółem, bo przeczytam nawet coś z literatury środka, o ile jest dobrze napisane.

3. Czy lubisz literaturę non-fiction? Jeśli tak, poleć mi jeden tytuł :)

Lubię! Od razu polecam zatem:
"Jutro przypłynie królowa" Macieja Wasielewskiego
"Gottland" Mariusza Szczygła
"Kontener" Wojciecha Tochmana i Katarzyny Boni

I przepraszam, że aż trzy, ale wybrać jeden.. to za trudne!

4. Z którym bohaterem, bohaterką spędziłabyś /spędziłbyś wakacje? I nie, nie chodzi mi o książkę, którą ze sobą zabierzesz, tylko 'realnego' towarzysza :)

Jestem sobkiem, odludkiem i nie lubię typowej niezobowiązującej paplaniny. Na wakacje zabieram tylko Włóczykija.


5. Czy wolisz grube, opasłe tomiszcza, czy raczej cienkie 'jednorazówki'?

Nie, nie lubię. Kocham miłością nieodwzajemnioną grube tomiszcza. A te próbują mnie zabić spadając mi na głowę. Bywa.

6. Literatura jakiego kraju to dla Ciebie 'terra incognita'?

Gdy wybierałam się do Wietnamu uświadomiłam sobie, że nie znam żadnego wietnamskiego utworu, ani autora. Najbardziej przykre jest to, że mimo wizyty i obietnic wewnętrznych, że to nadrobię, nadal nie posiadam wiedzy w tym temacie. 

7. Którą z nagród literackich najbardziej cenisz i odgrywa ona jakąś rolę w doborze Twoich lektur?

Jeśli mam być szczera to żadnej nie cenię. Do pewnego czasu też niewiele znałam. Jak łatwo się domyślić, nie mają one wpływu na moje wybory literackie. Chociaż kiedyś miałam ambitny plan, by poznać wszystkich noblistów, ale nie udało mi się tego dokonać i z czasem zupełnie mi przeszła na to ochota. Poznać dobre książki, to najważniejszy cel czytelniczy.

8. Ranek czy wieczór - która pora lepsza na czytanie?

Każda pora dnia jest idealna. Rano przy kawie, w pociągu w drodze do pracy, w pracy ukradkiem, gdy nikt nie widzi, po pracy a potem przed snem. Absolutnie każda. Mówiłam już, że jestem molem książkowym? Naprawdę nim jestem.

Tak, to ja na tym zdjęciu. Na jakimś pikniku zdaje się. Czytało się świetnie w każdym razie :)

9. Czy lubisz imprezy 'okołoksiążkowe' - targi, spotkania autorskie?

Targi: tak, bardzo! Choć sama nie wiem dlaczego tak naprawdę. Pojawia się tam tłum ludzi, jestem ciągle przez kogoś zaczepiana, nie mam czasu, by spokojnie pooglądać stoiska wydawnictw i zaczepiać tych ludzi, których sama chciałabym zaczepiać (np. Marcina Szczygielskiego), na dodatek kolejki do bufetu są zatrważająco wielkie i nie ma gdzie usiąść, by spokojnie zjeść. Nie, nie wiem dlaczego lubię Targi Książki.
Spotkania autorskie? O ile jest to spotkanie z Martą Kisiel to tak!



10. Polscy autorzy - za czy przeciw?

I tu by się przydała jakaś tuba, trąba jerychońska, coś..
ZA!
Absolutnie i w ogóle nie rozumiem, w swoim małym zablokowanym i zafiksowanym na punkcie polskiej literatury, móżdżku, że niby jak to przeciw? (ale po chwili otrzeźwiają mnie takie nazwiska jak Katarzyna Michalak i już rozumiem, skąd to "przeciw")
Ogólnie oczywiście, że za! Jeśli ktoś uważnie przygląda się moim wpisom to łatwo odnotuje, że 90% z nich dotyczy literatury polskiej. Kocham, wielbię i czczę i nad poziomy wynoszę. Gnioty obsmarowuję z całą siłą swojego do nich uczucia. Żeby nie było, że niby nieobiektywna jestem.

11. Czy jest pisarz, którego wszystkie książki przeczytałaś / przeczytałeś?

Obawiam się, że jest nawet wielu takich pisarzy. Ostatnio na przykład, gdy dorwałam się do książek Katarzyny Puzyńskiej to przeczytałam wszystkie. Przeczytałam i na pewno przeczytam wszystko, co napisze Marta Kisiel. "Dożywocie" to chyba znam na pamięć..Znam wszystkie (a przynajmniej wszystkie dotąd przetłumaczone) powieści Majgull Axelsson, Johna Greena, czy Irvina D. Yaloma. Mam taką zasadę, żeby mieć na półce przynajmniej jedną nieprzeczytaną powieść ulubionego autora. Tak jest z Joanną Bator, Elżbietą Cherezińską, Jerzym Pilchem, Marcinem Szczygielskim, Jackiem Dehnelem... Mogłabym wymieniać w nieskończoność. Zasada przestaje obowiązywać, gdy mnie tęsknota za mocno zżera.



I to by było na tyle jeśli chodzi o odrobinę mentalnego ekshibicjonizmu. Za uwagę dziękuję, do zabawy zaś zapraszam wszystkich chętnych sugerując odpowiadanie na pytania Magdy, które jak się okazało, wcale nie były takie proste.

Czytaj więcej
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.