piątek, 17 sierpnia 2012

"Zawsze przy mnie stój" Carolyn Jess- Cooke

Przeczytałam tę książkę już dwa dni temu, ale jest mi bardzo ciężko zabierać się do opisania wrażeń. Trochę jakbym przeczytała tę książkę na przekór samej sobie, a teraz dodatkowo na przekór samej sobie biorę się za jej opis.

Gdybym spotkała się z tą powieścią bez tych wszystkich entuzjastycznych recenzji i bez zachęty ze strony kilkorga znajomych, otóż gdybym natknęła się na nią w księgarni, lub w bibliotece nawet bym nie zatrzymała na niej za długo wzroku. Okładka jest dla mnie za słodka, także zetknięcie się z nią  nie zaliczam do najszczęśliwszych..


Ale to tylko okładka i szczęśliwie dla książki, nie ma nic wspólnego z jej treścią. Uff ;)

Jednakże to nie wszystko z wrażeń estetycznie nieentuzjastycznych ;) Książka jest napisana owszem, lekko i przyjemnie, owszem, czyta się ją bardzo szybko, ale wpisuje się w nurt takiej fantastyki, w jakiej ja się nie odnajduję od lat co najmniej dwudziestu, jak nie dłużej.. i chociaż lubię czasem poczytać o różnych światach fantastycznych tak ten nie przemawia do mnie zupełnie.  A dotyczy to opieki anielskiej konkretnie. Jeśli anioły to tylko te u Jakuba Ćwieka, najchętniej z pierwszych dwóch tomów "Kłamcy" ;)

Ad rem jednak! Margot umiera, w nieznanych sobie okolicznościach, jednakże wraca na ziemię jako..swój anioł o imieniu Ruth. Jest świadkiem swoich narodzin, dorastania oraz podejmowanych decyzji. Na początku nie do końca rozumie swoją rolę, chce ingerować w decyzje Margot, zmieniać jej los, na co jednak nie ma wpływu. Jej rolą jest bowiem ogólnie rzecz ujmując być przy swojej podopiecznej i ją kochać. A Margot niestety ma bardzo trudne początki. Jej matka, narkomanka, umiera tuż po porodzie, ojciec nie przyznaje się do ojcostwa, mała więc trafia do rodziny zastępczej. Jednak żeby nie było za wesoło, rodzice zostają zamordowani przez mafię. Kolejna rodzina zastępcza to małżeństwo, które wykorzystuje emigrantów przybywających nielegalnie do kraju. Dziecko jest im potrzebne tylko dlatego, że dostaną dzięki temu zasiłek. A sama Margot w ogóle ich nie interesuje, więc dziecko jest zaniedbane, głodne, bite. Gdy los ponownie się odmienia i dziewczynka trafia do rodziny doktora Edwardsa, ponownie musi się odmienić na gorsze i odesłać ją do sierocińca, gdzie, a jakże, rządzi psychopatka, odbijająca swoje traumy z dzieciństwa na swoich podopiecznych. W sposób godny niejednego seryjnego mordercy. Dalsza lektura przynosi dorosłość Margot i niestety, ukazanie jej mrocznej strony, która wskazuje, że jest taka sama jak jej opiekunowie - nie umiała nauczyć się z własnego doświadczenia i być dobrą matką dla swojego syna. Krótko mówiąc ani treść, ani główna bohaterka nie przemówiły do mnie zupełnie.

Nie przemawia też motyw anioła. Brak jakichkolwiek odczuć jeśli chodzi o samą Margot, że ktoś się nią opiekuje i nad nią czuwa, poczucie osamotnienia i zapadanie się w kolejnych nałogach, sprawiają, że nie do końca rozumiem samego pomysłu. Skoro już obracamy się w takich regionach fantastyki dobrze by było, żeby główna bohaterka choć trochę odczuła tę anielską opiekę. Jednak życie Margot przebiega w zasadzie dokładnie tak samo jak Ruth, łącznie  z tragicznym finałem. Jaki więc ostatecznie przyświecał cel autorce? Niestety, tego się już nie dowiedziałam..

Ale.. No właśnie, jest jednak jakieś ale. Bo to nie jest tak, że książka w ogóle mi się nie podobała i że ją odrzuciłam i od razu wrzuciłam na półkę "do wymiany", co na przykład od razu zrobiłam z książką Michalak, czy Evansa. Jest w niej nienazwane coś, co mnie zauroczyło. Co sprawiło, że przeczytałam ją w parę godzin, że jednak nie oderwałam się od lektury. Tylko problem w tym, że w ogóle nie umiem nazwać tego czegoś :) Ostatecznie najlepiej jest się przekonać na własnej skórze. A że książka jest dostępna w Znaku za całe 10zł to do tego przekonywania się zachęcam ;)

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3007,tytul,Zawsze_przy_mnie_stoj


Zawsze przy mnie stój, Carolyn Jess- Cooke,Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2011


16 komentarzy:

  1. Swego czasu czytałam kilka pozytywnych recenzji, ale odrzuciłam tę książkę z podobnych powodów co Ty. To zdecydowanie nie jest mój typ fantastyki. Ale skoro coś w niej jest, to może przeczytam, jeśli mi się trafi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam z nią tak samo - czytałam o niej od czasu wydania w zeszłym roku, ale podchodziłam z przekąsem. Gdy zobaczyłam w księgarni cenę 10zł stwierdziłam - a co mi tam, najwyżej wymienię ;) Ale jednak coś tam w sobie ma ;)

      Usuń
  2. Pomysł z aniołem ciekawy, choć faktycznie, skoro Margot nie odczuwa jego obecności, jaki sens ma jego obecność? Nie wiem czy to książka dla mnie. Szukać z pewnością jej nie będę, ale jak sama w ręce wpadnie, to z ciekawości pewnie przeczytam. ;)

    http://soy-como-el-viento.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak żeby oddać książce sprawiedliwość - do mniej więcej 3-4 roku życia Margot widzi swojego anioła - Ruth robi do niej miny, śpiewa jej piosenki, albo tuli w ramionach. Ale po tym okresie Margot już nie widzi, ani nie czuje Ruth. Co więcej jest sporo fragmentów w których jest opisywana ogromna samotność jaką odczuwa Margot.
      Mi właśnie, można tak to ująć, tak sama w padła w ręce ;)

      Usuń
  3. Raczej nie będę czytać, nie lubię tematyki anielsko-wampirzo-nadnaturalnej ;)
    Ale spodobał mi się ten fragment, w którym piszesz, że "Na początku nie do końca rozumie swoją rolę, chce ingerować w decyzje Margot, zmieniać jej los, na co jednak nie ma wpływu. Jej rolą jest bowiem ogólnie rzecz ujmując być przy swojej podopiecznej i ją kochać". Tak sobie pomyślałam, że jako matka świetnie się w tym odnajduję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, tam właśnie było coś takiego fajnego - że często to rodzic jest aniołem dla swojego dziecka. I taka wersja już do mnie bardziej przemawia ;)

      Usuń
    2. Albo powinien być, a bardzo często chce, żeby wszystko było po jego myśli...

      Usuń
    3. Rodzicem nie jestem, więc trochę trudno mi się wypowiedzieć ;) Ale wiem, że faktycznie czasami za bardzo rodzic chce żeby wszystko było po jego myśli. A dziecko to indywidualność, odrębny charakter, więc ma swoje wybory, czasami niezgodne z myślą przewodnią rodzica ;) Co przecież nie musi oznaczać, że to są jakieś gorsze wybory ;) Po prostu są inne :)

      Usuń
  4. A teraz posłuchajcie mnie. Ja jestem nastolatką - mam niespełna 15 lat, a mimo tego przeczytałam tę książkę i uważam, że jest godna bycia bestsellerem. Nie chcę tu nikogo obrażać, ale uważam (czytając te komentarze), że niektórzy z Was nie za bardzo się znają. Jestem osobą uduchowioną i dość wrażliwą (podkreślam, że mam 15 lat), ta książka od razu do mnie przemówiła. Ja sama mam problemy z samotnością, czuję się odrzucona przez klasę, zupełnie ignorowana... Ja mam własną koncepcję tego, dlaczego autorka wplotła w losy Margot Anioła Stróża, chociaż jako dorosła osoba, nie czuje tej anielskiej obecności. Według mnie chodzi o to, że Ruth była świadkiem swojego życia, które przeminęło... Obserwowała to jako Anioł, była tego świadkiem. Pozwoliło jej to odpowiedzieć na niektóre pytania, dlaczego było tak, a nie inaczej. Ruth jeszcze raz przeżyła swoje życie (pośrednio). Tyle ode mnie. Dziękuję za uwagę.
    P.S. Mam nadzieję, że zrozumieliście moją wypowiedź. Jeśli nie... No cóż, wiek nie jest wskaźnikiem tego, co człowiek ma w duszy... (bez obrazy, oczywiście :))

    OdpowiedzUsuń
  5. A teraz posłuchajcie mnie. Ja jestem nastolatką - mam niespełna 15 lat, a mimo tego przeczytałam tę książkę i uważam, że jest godna bycia bestsellerem. Nie chcę tu nikogo obrażać, ale uważam (czytając te komentarze), że niektórzy z Was nie za bardzo się znają. Jestem osobą uduchowioną i dość wrażliwą (podkreślam, że mam 15 lat), ta książka od razu do mnie przemówiła. Ja sama mam problemy z samotnością, czuję się odrzucona przez klasę, zupełnie ignorowana... Ja mam własną koncepcję tego, dlaczego autorka wplotła w losy Margot Anioła Stróża, chociaż jako dorosła osoba, nie czuje tej anielskiej obecności. Według mnie chodzi o to, że Ruth była świadkiem swojego życia, które przeminęło... Obserwowała to jako Anioł, była tego świadkiem. Pozwoliło jej to odpowiedzieć na niektóre pytania, dlaczego było tak, a nie inaczej. Ruth jeszcze raz przeżyła swoje życie (pośrednio). Tyle ode mnie. Dziękuję za uwagę.
    P.S. Mam nadzieję, że zrozumieliście moją wypowiedź. Jeśli nie... No cóż, wiek nie jest wskaźnikiem tego, co człowiek ma w duszy... (bez obrazy, oczywiście :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co masz konkretnie na myśli pisząc, że nie za bardzo się znamy. Masz na myśli że nie znamy się nawzajem? Co jest raczej oczywiste. Czy może to, że nie znamy samych siebie?
      A co do treści książki - masz absolutnie rację. Tylko co według Ciebie miało dać to oglądanie swojego życia z pozycji obserwatora (anioła)? Co dało Ruth to zrozumienie? Co zmieniło? Skoro jej życie przebiegło niemalże dokładnie tak samo i miało tak samo żałosny finał?

      Usuń
    2. Wiesz (sorry, że ja tak na ty, ale lubię się czuć swobodnie), ja uważam, że Ruth oglądając swoje życie tak jakby... poznała samą siebie. Zrozumiała, co było powodem jej zachowań (mam na myśli nałogi) i w ogóle ta obserwacja miała działanie... osobiste dla niej, że tak powiem.
      Poza tym, to nie tylko obserwacja, np.: troszczyła się o Margot w domu tego małżeństwa narkomanów, w szpitalu chroniła ją od śmierci, gdy była chora na serce. W dorosłym życiu Margot, Ruth też miała na nią wpływ, tyle że taki bardziej... duchowy. Nie wiem, jak ja mam to jaśniej wytłumaczyć. Nie wszystko, co powiedziałam możesz zrozumieć - każdy inaczej odbiera treść książki i chociaż przez chwilę nie będąc mną, nie da się dokładnie zrozumieć, co mam naprawdę na myśli.
      P.S. Hah, mam wrażenie, że świetnie byśmy się rozumiały, jeśli chodzi o literaturę. Mam pytanie: zajmujesz się pisarstwem? Jeśli tak, zapraszam na mojego bloga: zrozum-siebie.blogspot.com
      Potrzebuję kogoś, z kim mogłabym dzielić się swoimi wierszami i kto by mi szczerze mówił, co o nich myśli... Może zabrzmi to dziwnie, ale zaintrygowałaś mnie. ♥

      Usuń
    3. Nie ma sprawy, może być na ty ;) tym bardziej, że aż tak staro się nie czuję ;)
      Wiesz, Ruth próbowała się troszczyć, to prawda, ale za wiele z jej troski nie mogło wyniknąć, z tego prostego powodu że Ruth nawet nie mogła Margot dotknąć ani się jakoś jej pokazać. Margot widziała Ruth jedynie we wczesnym dzieciństwie i to bardzo szybko się zmieniło. Czy jej opieka w czymś pomogła? Nie, a to, że sama Ruth/Margot nareszcie zrozumiała swoje błędy.. Wiesz, zgadzam się, że warto to wiedzieć, ale w sytuacji gdy już nic nie można zmienić ta wiedza jest tylko czymś w rodzaju tego, że wiesz, że dwa plus dwa to cztery, ale nie sprawdza się gdy potrzebujesz otuchy..;) Ale wiesz, może ja z kolei patrzę na to przez pryzmat mojego wieku lat już prawie 33 ;) Człowiek dorasta, doświadcza różnych spraw, w związku z czym też zmienia się jego punkt widzenia.
      Ale tak poza tym to jest książka którą zatrzymałam, więc coś w sobie dla mnie też miała :)
      Chętnie zajrzę w wolnej chwili :) choć moje pisarstwo legło sobie gdzieś w szufladach :) Ale w Twoim wieku pisałam bardzo dużo, to fakt :)

      Usuń
    4. Tak. Każdy ma swój własny punkt widzenia, to prawda. Myślę, że nie ma sensu, byśmy wciąż o tym rozprawiały :D Przyjmijmy, że książka jest świetna, każda z nas inaczej ją interpretuje i tyle. Sądzę jednak, że autorka ukazała w swojej powieści nie tylko losy Margot + jej Anioła Stróża, która kiedyś była nią... Jest to jak wiersz - ma jakąś interpretację, ukryte znaczenie, którym jest (według mnie) nadzieja. Po prostu, zwyczajnie nadzieja. Jak wiadomo umiera ostatnia, a nadzieja nie opuszczała Ruth, która liczyła, że uda jej się choć trochę zmienić życie Margot...
      Aha, ja również mam nadzieję, że nie stracimy kontaktu. Szkoda, że w Google nie ma chatu dla ludzi, którzy mają tam konta. Polubiłam Cię. Nawet nie wiem jak, po prostu czuję, że stan ducha mamy podobny, choć dzieli nas prawie 18 lat ;) Ale jak mówiłam w swoim pierwszym komentarzu - wiek nie jest wskaźnikiem tego, jaki kto ma stan ducha...

      Usuń
    5. Miro, dziękuję Ci za przemiłe słowa :)

      Usuń
    6. Nie ma za co. Mówię, co myślę. I naprawdę Cię polubiłam, czuję, że mówimy tym samym językiem. ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.