sobota, 2 lutego 2013

Jerzego Krzysztonia skok do Eldorado

  Spędziłem w Stanach Zjednoczonych trzy miesiące na przełomie roku 1964. Pojechałem - jak większość naszych podróżników - z pięcioma dolarami przy duszy, na zaproszenie przyjaciół. Nad książką pracowałem półtora roku i rad jestem, że udało mi się napisać 133 strony maszynopisu. Dziewięć miesięcy zajęły mi same lektur, aby nie powtarzać tego co inni byli łaskawie opowiedzieć rychlej i obszerniej.
  O Ameryce można tylko na wskroś osobiście. Postanowiłem swoim słowem w krótkim sprawozdaniu rzec, co mi na tamtym kontynencie doskwierało, dokuczało, bolało, gryzło i jakie m nie trapiły lęki. Nie zamierzałem dać portretów amerykańskich ułomności, potrafią to lepiej sami tamtejsi pisarze, natomiast nikt nie mi zabroni sprezentować obrazu swojego odczuwania, choćbym się naraził na zarzut, że sam składam się z ułomności jeno - niech i tak będzie.
   Jeśli czytelnik rzeknie, że sam sobie raz po raz zaprzeczam, ja rzeknę: to Ameryka raz po raz sama sobie przeczy. I nie da się okiełznać ani moim wędzidełkiem, ani machiną - kolubryną Gunthera, ani siecią Dos Passosa, któa ma również próżne oka. Rzucając swoje wędzidło, chciałem również uświadomić czytelnikowi, jak umyka ono raz po raz po skórze ruchliwego i wcale nie najgorszej krwi zwierzęcia.*

 
Po zaznajomieniu się z  dwoma już zbiorami opowiadań i nowel Jerzego Krzysztonia (Cyrograf dojrzałości Noweletki) jest to pierwszy, o którym mogę powiedzieć, że został w całości dobrany tematycznie i skomponowany zgodnie z założeniem wspomnienowo - anegdotycznym z okresu krótkiego pobytu autora w Stanach Zjednoczonych. I teraz już z całą pewnością mogę stwierdzić, że przygodę z krótkimi tekstami Krzysztonia najlepiej rozpocząć właśnie od Skoku do Eldorado. Następne tomy, mimo, że zawierają sporo nowych opowiadań i nowel, są też jakąś formą wariacji opowiadań właśnie z tego tomiku. 

Problem emigrowania do raju, jakim zdaje się w oczach moich rodaków, Ameryka, istnieje od dziesięcioleci. Nie dotyczy tylko okresu burz i zawirowań historycznych, jest on jakimś stałym elementem w naszej historii. Pogoń za lepszym życiem, światem, w ogóle, za pojęciem "lepszy" jest jakaś stała. Nie wiem skąd ten kompleks niższości w Polakach, bo choć Polką jestem z krwi i kości to pociąg do owego lepszego nigdy dla mnie nie istniał. Może dlatego, że już jako dziecko zrozumiałam, że nie potrafię funkcjonować bez języka polskiego normalnie. Szok podczas pierwszej wyprawy do Włoch, związany z obcym językiem dookoła, szyfrem na książkach w księgarniach, spowodował tylko odruch ucieczki. I tak wróciłam do szarej Polski z solenną obietnicą - nigdy więcej. Do dziś mam duże trudności z opuszczaniem kraju bodaj na parę dni. Pewnie jest to głupie, biorą pod uwagę fakt, że w Polsce raju nie ma, nie było i pewnie długo jeszcze nie będzie. Pytanie jednak czy faktycznie jest on poza jego granicami?

Ameryka pierwszej połowy lat sześćdziesiątych na pewno istotnie się różni od tej dzisiejszej, ale mimo to z przyjemnością czytałam o wrażeniach Krzysztonia z jego wycieczki, chociażby z tego prostego powodu, że to co od odbierał na żywo, ja noszę w swoim wyobrażeniu o Amerykanach i Ameryce. A zatem przede wszystkim pogoń za dolarem, traktowanie samochodu jako jedynej możliwości do poruszania się, życia, korzystania w ten sposób z restauracji (drive in) a nawet chodzenia do kościoła (msze pod otwartym niebem), oprócz tego ogromne gadulstwo z wyciąganiem najbardziej osobistych spraw już przy pierwszym kontakcie. Rozkwit przemysłu erotycznego (Seks to duże pieniądze. Żyje z tego cały przemysł**), budowanie autostrad kosztem wielu innych budowli (Wymagania samochodu stają się coraz bardziej wygórowane, wielkie miasta zakorkowałyby się niechybnie i udusiły, gdyby nie "express-waye", ogromne przelotowe autostrady, które puszcza się przez miasto burząc po drodze co tylko się da***), oraz mania kupowania w centrach handlowych. Brzmi znajomo? Jerzy Krzysztoń byłby zdumiony, gdyby dożył do dnia dzisiejszego i obserwował, jak Polska powoli przerabiła się na styl amerykański, wiernie kopiując wszystko po kolei. Choć słusznie podejrzewał, że tak może się stać. Człek, który ogląda tamto społeczeństwo, wcale nie ma pewności, że społeczeństwo, w którym sam żyje, nie popadnie ostatecznie w tamten obłęd. Przeciwnie - zaczyna się obawiać, że bardzo potężne siły będą go pchać w tym kierunku, a liczenie na tradycje kultury europejskiej może się okazać złudne (..)****  Szczęśliwie, w przeciwieństwie do Stanów, w naszych centrach handlowych, w księgarniach są jeszcze kolejki i nikt nie przeceni do żenującego poziomu dzieł Flauberta. Ale kto wie, jak to się jeszcze zmieni? Wszystko przed nami.

Jaki jest obraz polskiego emigranta? Niekoniecznie pozytywny, choć już widać, że zaczynał się on wtedy poprawiać. Emigranci z kilku pokoleń wstecz wstydzili się swojej polskości, pozmieniali nazwiska, dzieci wychowywali w stylu amerykańskim, bez żadnego zaplecza kulturowego z własnego kraju. Jednak owe dzieci i wnuki zaskoczyły rodziców i dziadków. Dzieje się rzecz osobliwa i piękna zarazem. Wnukowie "nie dopuszczonych do biesiadnego stołu kultury", jak mówiła Dąbrowska, sięgają za oceanem po tradycję kultury narodowej. Nie jestem socjologiem, nie przeprowadzałaem badań, trudno mi ocenić rozmiary tego procesu, ale samo jego istnienie tworzy szansę bogactwa - człowieka dwu kultur.***** Ci młodzi ludzie zaczęli do przesady niemalże być dumni ze swojego pochodzenia, zaczęli sięgać po polską literaturę, historię i sztukę. Zadawali sobie coraz więcej pytań o pochodzenie i własną przynależność narodową. W moim odczuciu to bardzo pozytywne zjawisko, pozastawia jednak czytelnika z pytaniem - co dalej z tymi młodymi ludźmi? Jak wychowywali swoje dzieci? Czy ich dążenie do poznania polskości sprawiło, że przekazali to kolejnym pokoleniom? Jakoś tak obawiam się, że nie. Czasami słyszy się, że jakaś postać, znaczna w Ameryce, ma w genealogii przodka Polaka. Pozostaje to jednak jakimś tak faktem w biografii, który zbyt wiele już nie zmienia. Niemniej jednak, Krzysztoń pozostawia dość optymistyczny obrazek z tej wycieczki.

Treść tego tego tomiku jest niewielka, jednak mocą swojego pióra Krzysztoń obejmuje nim sporo tematów i sporo problemów. Oprócz tych związanych z życiem na emigracji, z obserwowaniem życia Amerykanów, także te związane z rasizmem, problematyką przemocy w telewizji, którą się oskarża o duży wpływ na młodzież, czy powolnym zacieraniem się ludzkich odruchów, jak niereagowanie w sytuacji upadku człowieka na ulicy, bo może się okazać, że ofiara mimo otrzymanej pomocy, zaskarży pomagającego. A także o już wtedy powszechnym nadużywaniu leków psychotropowych, dzięki którym osiąga się bezmyślną szczęśliwość i podtrzymuje uczucie wszechobecnego entuzjazmu.

 Pomimo wielu gorzkich pigułek odnośnie Ameryki i jej stylu życia, Krzysztoń na zakończenie mówi też o życzliwości Amerykanów, o pojawiającej się bezinteresowności, o współczuciu dla niego, podróżnika, na pewno tęskniącego za żoną i córką. A także o Polakach emigrantach ciągle pamiętających o swoich krewniakach w Polsce i wysyłających do nich ciężko zarobionego dolara. Krzysztoń tak to tłumaczy: Napomykam o tym mimochodem, aby wyjaśnić - jeśli piszę o nosorożcu, bynajmniej nie zapominam, że istnieje parę innych zwierząt na świecie, choćbym ich co chwila nie wywoływał po imieniu. Tylko, że akurat ciekawi mnie nosorożec. Czytelnik zaś może uczciwe ocenić - dla efektu kropię czy w cel. Wliczam jego dobre oko.******

Bez psychotropów, ale entuzjastycznie, bez poczucia szczęśliwości, ale w podziwie i szacunku dla Krzysztonia, oceniam ten tomik, z trzech dotąd poznanych, zdecydowanie najlepiej! Przedostatni zaś tekst, z przemyśleniami odnośnie konsumpcyjnego życia polecam każdemu. Mimo, że ten materiał  najprawdopodobniej powstał około roku 1971 nie zatraca absolutnie nic na swojej aktualności.

Na koniec zaś piosenka, której słuchali bohaterowie opowiadania Pierwsza  na świecie w Chicago! której sobie słuchałam również podczas czytania. Łatwo przenosi w czasie i w miejscu.




Skok do Eldorado, Jerzy Krzysztoń,   Iskry, Warszawa 1975
* z okładki książki
** str. 83
*** str. 72
**** str. 180
*****str. 22-23
****** str. 192-193



4 komentarze:

  1. Naprawdę, wygląda na to, ze autor był świetnym obserwatorem. Obserwacje trafne jak diabli...
    Język wydaje się też nieprzegadany i dzięki temu wcale nie anachroniczny.
    Mnie w ogóle bardzo pociągają takie osobiste refleksje, literatura non-fiction napisana przez ciekawego człowieka.
    Dzięki za tę opowieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafne i popatrz, jakie aktualne choć taki szmat czasu upłynął..
      Dzięki za miły komentarz :)

      Usuń
  2. Widzę, że Twoja przygoda z Krzysztoniem trwa! Bardzo ciekawy wpis, przeczytałam z przyjemnością:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trwa :) Choć powoli kończą mi się utwory do czytania :)
      Dziękuję! )

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.