niedziela, 9 września 2012

"Szklany klosz" Sylvii Plath


 Wieczność mnie nudzi,
Nigdy nie pożądałam jej *



(..) gdziekolwiek bym się znalazła – na pokładzie statku czy przy stoliku paryskiej kawiarni – to i tak w gruncie rzeczy tkwiłabym tylko pod szklanym kloszem własnej udręki, pławiąc się we własnym skisłym sosie. **


 Sylvią Plath jestem zainteresowana od dość dawna. Jej Dzienniki stoją u mnie na półce od jakiegoś czasu, podczytywane co jakiś czas. Grube tomiszcze sprawia mi ogromną przyjemność swoim ciężarem w dłoniach, ale też bywa, wywołuje sporo smutku i dziwnych emocji. Jej choroba, która zresztą sprawiła, że w ogóle się nią zainteresowałam odbijała się szerokim echem w pisanym od lat nastoletnich dzienniku. Wnikliwe spojrzenie na rzeczywistość, ale też dogłębna analiza własnych odczuć nie raz i nie dwa sprawiała, że odkładałam lekturę. Stąd Dzienniki można by rzec, są stale przeze mnie czytane, z dłuższymi bądź krótszymi przerwami. Zakładka zawsze zostaje w miejscu, gdzie skończyłam. Pewnego dnia zakończy się ta przygoda i myślę, że będzie mi dziwnie bez tej niezwykłej książki.

Myślę, że Sylvia Plath jest na tyle znaną postacią, że pisanie jej biogramu mija się z celem. Jeśli nie jej proza i poezja, to na pewno film z Gwyneth Paltrow z 2003 roku uczynił z niej znaną postać, choć film położył nacisk głównie na jej nieudane małżeństwo z Tedem Hughesem. Pokrótce zatem powiem tylko, że Sylvia Plath to jedna z tych tragicznych postaci, której zmaganie się z własnymi demonami doprowadziło do decyzji o śmierci samobójczej w wieku zaledwie 31 lat. Po stworzeniu kilku niezwykłych tomików poezji, siedmiu latach małżeństwa, urodzeniu dwójki dzieci Plath ostatecznie przegrała walkę z zaburzeniem afektywnym dwubiegunowym, którego stany maniakalne na pewno miały ogromny wpływ na jej twórczość, ale stany depresyjne doprowadziły ją do ostatecznej decyzji. Czego w tej całej historii nie mogę przeboleć, to tej dwójki dzieci, śpiącej za ścianą, gdy Plath odkręcała gaz..

Szklany klosz jest pisany w podobnym stylu co Dzienniki, uważany jest zresztą za powieść na poły biograficzną. Trudno zresztą oprzeć się temu wrażeniu, gdy główna bohaterka przeżywa podobne zdarzenia i zmaga się z podobnymi przemyśleniami co autorka. Powieść przenosi nas w lata 60-te ubiegłego wieku. Esther Grenwood jest młodą dziewczyną, której udaje się wygrać staż w modnym miesięczniku, a co za tym idzie, miesięczny pobyt w Nowym Jorku, zwiedzanie jego ważniejszych miejsc, pojawianie się na imprezach kulturalnych, bankietach i poznawaniu coraz to ciekawszych postaci. Wydaje się, że świat stoi przed nią otworem i oferuje jej niezliczone możliwości. Czy aby na pewno? Oto dziewczyna, która dziewiętnaście lat życia spędza na zabitej deskami prowincji, tak biedna, że nie może sobie nawet pozwolić na zaabonowanie magazynu, dostaje stypendium, studiuje w pierwszorzędnym college'u, otrzymuje jedną nagrodę, potem drugą i wreszcie wysyłają ją do Nowego Jorku, gdzie zaczyna sterować tym miastem jak własnym samochodem. Tylko że ja nie sterowałam ani tym miastem, ani w ogóle niczym, nawet własnym losem. Po prostu telepałam się z hotelu do redakcji, z redakcji na przyjęcie, z przyjęcia do hotelu, z hotelu do pracy jak bezwolny trolejbus. Powinnam się była chyba cieszyć tym wszystkim i przejmować jak inne dziewczyny, ale jakoś nie umiałam wykrzesać z siebie żadnej reakcji.*** Potem wcale nie jest lepiej. Esther próbuje chodzić na imprezy, ale nie potrafi się na nich bawić, jak np. jej koleżanka Doreen, próbuje stracić dziewictwo z przypadkowo poznanym tłumaczem pracującym dla ONZ, ale to tylko doprowadza ją do konkluzji, że nic nie potrafi. A potem jakby przeciwstawnie do niej do wizji o drzewie figowym i każdej fidze jako oferowanych przez świat możliwości, których nie jest w stanie zerwać i zjeść wszystkich na raz, stąd wszystkie w pewnym momencie więdną.

Po miesiącu takich dziwnych zmagań, bardziej ze samą sobą, niż aktywnego udziału w stażu, Esther wraca do rodzinnego domu w Bostonie. I tam zaczynają się poważniejsze problemy. Esther od tygodnia nie może jeść, spać, przełykać ani czytać. Co więcej, nawet jej pismo zrobiło się dziwne i kulfoniaste, jak nie jej. Wizyta u psychiatry, który zadał jej zaledwie parę pytań (o zgrozo, w tym jedno o college!) kończy się kolejną równie jałową wizytą, a w końcu decyzją o kuracji wstrząsowej. Doktor Gordon przymocował mi dwie płytki metalowe do skroni. Przytrzymujący je skórzany pasek werżnął mi się w czoło. Między zęby doktor wsunął mi drut i kazał zacisnąć szczęki. Zamknęłam oczy. Zapanowała cisza, krótka jak westchnienie. A potem coś zwaliło się na mnie, trzepnęło mnie i potrząsnęło mną z taką siłą, że byłam pewna, że nadszedł koniec świata. Liii... zapiszczało, powietrze przecięły niebieskie błyskawice, a niewidzialne ręce skręcały mnie jak kleszcze. Byłam pewna, że mi trzasną wszystkie kości, a życie ujdzie ze mnie jak żywica ze zrąbanego drzewa. Musiałam popełnić coś potwornego, żeby zasłużyć na taką karę.**** "Leczenie" jednak nie przynosi żadnych efektów, a raczej pogłębia tylko stan zaburzeń Esther, dlatego matka szuka dla niej rozrywek. A to wyjazd z przyjaciółmi nad morze, a to praca wolontariuszki na oddziale położniczym, ale każdy z tych pomysłów i tak jest chybiony, a Esther próbuje co jakiś czas w jakiś inny sposób popełnić samobójstwo. Gdy pewnego dnia znika bez śladu poszukuje jej nie tylko matka i znajomi, ale zostaje zaangażowana również miejscowa policja. Po tygodniu znaleziona Esther jest bliska swojemu celowi..

Nie da się ukryć, że książka jest przesycona do głębi uczuciem beznadziei i smutku. Esther nie może skupić się nawet na normalnych codziennych czynnościach, bo po co je wykonywać, skoro następnego dnia trzeba będzie je powtarzać i tak w kółko i w kółko. Ale też jest to niezwykła proza, z niesamowitymi opisami, potwierdzającymi bogatą wyobraźnię Sylvii Plath. Jest to też ciekawe studium przypadku, podobnie jak w Obłędzie Krzysztonia, ukazane od środka, od odczuć osoby cierpiącej na zaburzenie psychiczne. Jest też momentami zabawna, jak wtedy gdy Esther rozważa utratę dziewictwa, albo zmianę wyznania na katolickie, chociaż kompletnie nie wierzy ani w życie pozagrobowe, ani w  niepokalane poczęcie, ani w inkwizycję, ani w nieomylność tego ich malutkiego papieża o twarzyczce małpy*****. Uczucie przygnębienia jednak może się udzielać co wrażliwszym czytelnikom. Gdyby nie moja zaciętość psychologa, który był bardziej ciekawy od literaturoznawcy, podejrzewam, że przełożyłabym dokończenie lektury na jakiś inny moment :)



Szklany klosz, Sylvia Plath, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010

* fragment wiersza Lata, źródło: http://plath.prv.pl/poezja.htm
** Szklany klosz, str. 252
*** tamże, str. 7
**** tamże, str. 198
*****tamże, str. 225

14 komentarzy:

  1. Czytałam jakiś czas temu. Nie zrobiła może na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia, ale podobała mi się, chociaż faktycznie jest mocno depresyjna. Życie Sylvii Plath też jest bardzo przygnębiające... Nie oglądałam tego filmu z Gwyneth Paltrow. Warto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film też jest przygnębiający, ale rola Paltrow niezła, przyznaję i z tego powodu film jest wartościowy. Jednak Ted Hughes został ukazany tendencyjnie - zły mąż, zdradziecki, ona przez to jest bardziej wybielona i jakby wytłumaczona ze swojej decyzji. I film przemilcza "Listy urodzinowe" wydane przez Hughesa w 1997 a wydaje mi się, że powinno być chociaż jakieś post scriptum do filmu. Bo Hughes kochał Plath, wbrew pozorom.

      Usuń
  2. Czytałam. Chyba jakieś 4 razy.
    A jeśli chodzi o film... Jako, że Paltrow jest jedną z moich ulubionych aktorek oceniłam film łaskawszym okiem ;) Znając zakończenie zwracałam uwagę na więcej szczegółów, na muzykę, na klimat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow, aż cztery razy? :) nieźle :)
      Ogółem film nie jest zły, nie oceniam go źle :) Po prostu trochę poczytałam o Plath przed obejrzeniem i inaczej się ogląda znając pewne fakty z biografii :)

      Usuń
    2. Czytałam od 18 r.ż. średnio co dwa lata :D
      I zauważyłam dużą różnicę w jej odbieraniu na przestrzeni tych kilku lat. Np., mając prawie 18 lat wielu spraw po prostu nie rozumiałam.

      Usuń
  3. nie czytałam, ale coś czuję, że to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam jakiś czas temu i chyba mój smutek tamtych dni nie był dobrą chwilą dla tej książki. Wydała mi się beznamiętna. Trudno mi było zrozumieć życie młodej amerykańskiej kobiety, jej zachowania, stosunek do mężczyzn. Spodziewałam się więcej po recenzjach. Może dziś odczytałabym inaczej. Jestem ciekawa filmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, lepiej nie czytać jej gdy samemu się zmaga z jakimiś smutkami. Poza tym zaczynam sądzić, że do pewnych książek faktycznie lepiej podejść jak już się do nich w jakiś tam sposób dojrzeje. Ja wiem, że nie mogłabym przeczytać "Szklanego klosza" np. 10 lat temu, bo by mnie przybił za bardzo. I może pomogły też studia z psychologii - mam jakoś więcej cierpliwości i wyrozumiałości do takich zmagań z chorobą psychiczną, która z boku może się wydawać jakimś totalnym zdziwaczeniem. A jednak jest niejednokrotnie cierpieniem.

      Usuń
  5. Nie znam tej Pani, pierwszy raz w życiu widzę jej nazwisko. Czy mam się wstydzić, czy prosić o skasowanie tego komentarza, żeby wioski nie czynić? ;)
    Oraz chciałem powiedzieć, że jestem chory mocno i to wszystko przez to ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłumaczy Cię choroba ;P A ja nie wiem czemu nagle usłyszałam w głowie wierszyk "pan kotek był chory i leżał w łóżeczku.." byłeś u pana doktora?????

      Usuń
    2. Taaa... byłeś ;P

      I łapkę wyciągnął do niego ;D

      Usuń
  6. I to jest kolejna książka, z którą koniecznie chcę się zmierzyć. Poluję już na nią od jakiegoś czasu. Jednocześnie wiem, że będzie bolesna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam biblioteki i polecam wiosną :) Wtedy jakoś łatwiej z trudniejszymi książkami..

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.