sobota, 29 września 2012

"Morze, morze" Iris Murdoch

Krótko o inspiracjach i morzu ;)

To co podoba mi się w blogach książkowych to nie tylko to, że za ich pomocą można odkryć ciekawe pozycje literackie, ale także to, że za ich pomocą można odkrywać kolejne blogi. Tak właśnie trafiłam na blog Patrycji Barczyńskiej o ślicznej nazwie Bezszmer, który zainspirował mnie do poznania twórczości Iris Murdoch. Zatem gdy zobaczyłam w bibliotece tytuł Morze, morze.. wybór pierwszej książki tej autorki był przesądzony ;)

Mielno, 2007
Uwielbiam patrzeć na morze. Jest coś  niezwykłego w jego spokoju, bo choć nim napawa, również jest on podszyty nutą niepokoju, związanego z jego bezkresem. Kocham szum fal, pianę, gdy zderzają się z brzegiem, spacery wybrzeżem, oglądanie zachodu słońca. Zdarzyło się nam kiedyś spędzać wakacje nad morzem w lipcu. Rzadkość, bo nasza tradycja już wieloletnia każe nam spędzać tam czas we wrześniu. Ale wtedy studiowaliśmy, mieliśmy tylko jednego Potwora, Pestkę i akurat złożyło się, wyjechaliśmy w lipcu. Nad morzem tradycyjny tłum. Nie lubimy spędzać czasu na leżaku, plackiem do słońca, więc często robiliśmy kilometry wzdłuż brzegu. Pewnego dnia, słońce jak zwykle prażyło, pogoda zaczęła gwałtownie się zmieniać. Silny wiatr przyniósł ze sobą ciemne chmury, dosłownie z chwili na chwilę zrobiło się ciemno i zaczęło lać. Deszcz przemoczył nas w kilka sekund do suchej nitki. Ludzie uciekli z plaży w parę minut. Zostaliśmy sami w tej mrocznej ulewie. Patrzyliśmy z zachwytem na tę zmianę, ale wtedy pojawiło się coś co nas przyprawiło o dreszcze - pioruny. Najpierw na linii horyzontu, ale potem coraz bliżej, aż w końcu któryś z przytłumionym hukiem uderzył w piasek. Hipnotyzujące zjawisko. Oczywiście wtedy daliśmy już nogi za pas, ale nadal gdy wspomnę tamten wyjazd przypominam sobie to wydarzenie z taką wyrazistością, jakby miało ono miejsce przed chwilą..

Morze, morze

Dotąd raz mi się zdarzyło spotkać tak antypatycznego bohatera literackiego, że niemalże zacierałam ręce z uciechy, gdy coś mu groziło. Był to Simonini wykreowany przez Umberto Eco w Cmentarzu w Pradze. W książce Iris Murdoch, przyznaję, sytuacja się powtórzyła. Bo choć Chalres Arrowby nie jest wściekle zapalonym antysemitą, to jednak jest potwornym megalomanem, któremu wydaje się, że wszystko się mu należy. Nabzdyczony, pompatyczny i podobnie jak Simonini, nękający mnie częstymi wstawkami z informacją co zjadł i w jakiej ilości. Obaj obrzydliwie się obżerają, co we mnie, ciągle na dietach wszelkiego typu, może wywoływać tylko zawiść ;) Ale z drugiej strony Charles Arrowby skojarzył mi się z tą szaloną zmianą jaka zaszła wtedy nad morzem. Ze spokoju prosto w niepokój związany z  piorunami i hukiem burzy. Tak samo Charles z pozornego spokojnego emeryta zamienia się w człowieka pełnego zaślepienia i obsesji.

Ale po kolei.
Charles Arrowby to emerytowany aktor teatralny, scenarzysta i reżyser. Po latach współpracy z londyńskim teatrem postanawia odejść na emeryturę. Kupuje więc domek w spokojnej nadmorskiej osadzie i tam postanawia mieszkać sam w spokoju i ciszy, przerywanej szumem fal. Początki tej emerytury są niemalże sielankowe. Kąpiele w morzu, obfite posiłki, samotność, spokój i wspomnienia, które Charles spisuje w swoim dzienniku, być może docelowo autobiografii? Wspomina swoje dzieciństwo, kuzyna Jamesa, kobiety, które odegrały ważną rolę w jego życiu, jak Klementyna, wspaniała aktorka, która go niejako odkryła i stworzyła. Ale potem pojawiają się kolejno kobiety, które Charles w jakiś sposób niszczył - rozbijał im małżeństwa, nie odwzajemniał ich uczuć, a przynajmniej tak twierdził, aż w końcu znudzony porzucał na rzecz kolejnej zdobyczy. Nigdy się nie ożenił, ponieważ w ogóle nie rozumiał idei małżeństwa. Zresztą, tak naprawdę na całe jego życie miało wpływ zdarzenie z dzieciństwa, kiedy to pierwsza jego miłość, Hartley, po prostu od niego odeszła. Ta pierwsza miłość we wspomnieniach Charlesa jawi się jako ideał najczystszej, najpiękniejszej miłości. Wspomnienia o niej w tej samotni w jakiej znalazł się na własne życzenie Charles, ożywają i stają się mu jeszcze droższe. Jakie więc jest jego zdumienie, gdy pewnego dnia odkrywa, że Hartley mieszka wraz z mężem w tej samej wsi co on.. I właśnie to odkrycie jest niczym uderzenie pioruna. Nagle Charles jest nie tylko przekonany o tym, że jego miłość do Hartley jest nadal tak mocno jak dawno temu w ich dzieciństwie, ale że ona, Hartley, na pewno czuje to samo. I tak powoli rodzi się obsesja, która prowadzi Charlesa do coraz bardziej dziwnych działań, łącznie z porwaniem samej Hartley i przetrzymywaniem jej przez kilka dni w domu. Jego przekonanie o słuszności swoich działań jest tak ogromne, że ignoruje prośby kobiety o powrót do domu, do męża. Dalsze wydarzenia są równie dziwnie i pewne swoistego obłąkania. Oczekiwanie na jakieś takie przywrócenie rozsądku głównemu bohaterowi trwa w zasadzie do ostatnich stron powieści.

Jest w tej powieści dużo dziwnych rzeczy. Opisy morza barwne i plastyczne. Dialogi chwilami miałam wrażenie, teatralne - pełne ekspresji i mocy. Rozmowy refleksyjne, głębokie. Narracja nieśpieszna. Upodobałam sobie postać Jamesa, kuzyna, którego w powieści nie ma za wiele, ale to jego mogę nazwać głosem rozsądku w całej historii. Całość najlepiej czytać powoli, najlepiej poświęcić tej książce więcej czasu. Bez odrywania się, jak czasami musiałam to uczynić wysiadając z pociągu. Teraz, gdy mogłam na chwilę utonąć w pościelowej szalupie i oddać się jej treści, cieszę się, że mogłam jej poświęcić ten spokojniejszy czas. Polecam bez dwóch zdań.


Morze, morze, Iris Murdoch, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1986

13 komentarzy:

  1. Bardzo lubię Iris Murdoch, choć nie była to sympatia od pierwszego wejrzenia. Po przeczytaniu pierwszej książki odniosłam wrażenie, że bohaterowie zachowują się w sposób sztuczny. Ale kiedy po roku ponownie sięgnęłam po książki tej pisarki, zostałam oczarowana.
    Przeczytałam około 5-6 książek Murdoch. Najmniej spodobała mi się "W sieci", najbardziej zaś "Henryk i Kato", "Zacny uczeń" oraz właśnie "Morze, morze". Zauroczyły mnie przepiękne opisy morza oraz opis miłości Charlesa do Hartley.
    Jedynie początek mi się trochę dłużył. Na początku prawie nic się nie dzieje, są tylko wspomnienia Charlesa, opisy jego posiłków, itd. Dopiero około setnej strony powieść staje się fascynująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego napisałam "teatralnie dialogi" bo faktycznie wrażenie niejakiej sztuczności się pojawiło. Dla mnie to jest pierwsze spotkanie z Iris Murdoch i jak sądzę nie ostatnie.
      Początek tej powieści jest faktycznie bardzo powolny, ale wydaje mi się, że cała ta powieść jest ogółem powolna, mimo niejednokrotnie dramatycznych zdarzeń. Miłość Charlesa do Hartley dla mnie była raczej próbą zniewolenia, obsesją, ślepą i pazerną i nie przypadła mi do gustu..

      Usuń
    2. Bardzo sztuczne dialogi są w "Machinie miłości czystej i wszetecznej" tej samej autorki.
      Tak, miłość Charlesa do Hartley nie była piękną miłością. To próba zniewolenia, obsesja. Ale jakże to przepięknie opisane! :)

      Usuń
    3. To wiem, którą powieść omijać :)

      A z tym nie sposób się nie zgodzić. Opisy Murdoch są przepiękne! :)

      Usuń
  2. Nie znam tej autorki od strony książkowej. Widziałam jedynie film "Iris" opowiadający o życiu autorki z niesamowitą Judi Dench w roli głównej. Ale już niedługo będę mogła się zapisać do osiedlowej biblioteki i może będzie łatwiej o uzupełnienie pewnych braków :) Taką mam nadzieję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tradycyjnie nie znam filmu ;) a z autorką też dopiero rozpoczęłam znajomość :)

      Usuń
  3. Czytałam kilka książek Iris Murdoch i z tego, co pamiętam, były to ciekawe i interesujące lektury. Twój wpis przypomniał mi tę pisarkę, więc zapewne w bliższej lub dalszej perspektywie postaram się odnowić tę znajomość. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to też jest fajne w blogach książkowych - przypominają o autorach, których się lubi :)

      Usuń
  4. ach! Charlesa to miałam nieraz ochotę złapać za kołnierz i porządnie nim potrząsnąć! James podobnie był moim ulubionym bohaterem tej książki, mimo że go tam tak niewiele było.
    cieszę się, że Ci się jednak podobało, i że się nie zraziłaś, książka faktycznie może wydawać się nieco teatralna, mnie samej się ją chwilami ciężko czytało, i uważam, że Iris napisała wiele lepszych. tak jak poleca koczowniczka, "Henryk i Kato" oraz "Zacny uczeń", albo ja bym poleciła jeszcze "Sen Brunona" - autorem tłumaczenia jest bodajże Tomasz Lem :) nie wiem, czy "Czarny książę" został przetłumaczony na polski, ale moim zdaniem jest to jedna z jej najlepszych książek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuły zanotowałam, będę przeszukiwać zasoby biblioteczne i kierować się już konkretniej :) Na początku nie wiedziałam co wziąć więc morski tytuł trochę zadziałał :) Ale spodobało mi się pisarstwo Murdoch i jak najbardziej nabrałam ochoty na więcej :)

      Usuń
    2. Bezszmer, tak, "Czarny książę" został przetłumaczony na polski i wydany w serii Nike! :)

      Usuń
    3. No już jasne, co będzie następne w kolejności :D

      Usuń
    4. koczowniczka: dziękuję za informację :) teraz będę już mogła bez wyrzutów sumienia polecać wszystkim "Czarnego księcia" :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.