wtorek, 7 maja 2013

"Bożyszcze kobiet" w Teatrze Capitol

Gdy ostatnio opisywałam moje teatralne wrażenia, pisałam, że bardzo lubię Annę Dereszowską i że chciałabym więcej teatru i więcej Dereszowskiej. (Marcin owszem, zastosował się do tej prośby, ale połowicznie i zakupił bilety na Fredrę dla dorosłych mężów i żon (ach, to już w tę sobotę!), jednak bez Dereszowskiej w obsadzie). Pod tamtym wpisem odezwała się Wiki, która dała mi namiary na portal Wiadomości24, gdzie można dostać bilety w zamian za recenzję (Wiki, dziękuję!). I tak, zupełnym przypadkiem, ot zgłaszając swoje zainteresowanie spektaklem z Dereszowską (bo nawet nie spojrzałam na inne tytuły, skoro tylko zobaczyłam jej zdjęcie) zostałam bardzo mile zaskoczona i bilety trafiły w moje ręce. Wszystko odbyło się trochę na szybko - wiadomość o biletach dostałam po 11-tej, gdy w pracy jeszcze próbowałam jakoś ogarnąć bałagan powstały po majówce, stąd bałam się, że nie uda mi się wyjść wcześniej  żeby bilety odebrać na czas (a odbiór tylko do 16-tej), potem szybka gonitwa do domu, żeby wyjść z Potworami na spacer, przebrać się i znowu szybkim krokiem na stację PKP, co by na czas dojechać z powrotem do Warszawy. Wpadliśmy do Teatru Capitol dosłownie na ostatnią minutę. I minutę później rozpoczął się spektakl o intrygującym tytule Bożyszcze kobiet.



Bożyszcze kobiet autorstwa Neila Simona zostało zaadaptowanie na polską scenę przez Cezarego Morawskiego, dzięki czemu bohaterowie w miarę możliwości funkcjonują w rzeczywistości uniwersalnej,  niekoniecznie tej amerykańskiej, jaką zapewne dałoby się to odczuć oglądając ją w oryginale (np. Jenny bierze Deprim, a nie jego amerykański odpowiednik). Zresztą, genialnego tłumaczenia Miry Michałowskiej nie trzeba nikomu reklamować. Głównym bohaterem jest czterdziestosześcioletni Barney, od dwudziestu dwóch lat mąż tej samej żony, z raczej niedużym doświadczeniem związanym z innymi kobietami, choć zasadniczo też nie do końca dotąd w ogóle był zainteresowany tymi relacjami. Jednak z czasem zmienia się styl myślenia. Powoli dojrzewa myśl o romansie. O zakochaniu. O szaleństwie. W końcu taki szmat życia z jedną żoną! Toteż gdy nadarza się okazja, a piękna Helen wykazuje zainteresowanie to i trzeba tę okazję spróbować wykorzystać! I tak, gdy mamusia Barneya jest nieobecna w jej mieszkaniu dochodzi do schadzki.

Źródło zdjęcia

Schadzka ma szanse na piękny finał - Helen nie tylko jest zainteresowana Barneyem, ale też daje mu bardzo odczuć, jak można spędzić to przyjemne popołudnie. Nieśmiały Barney nie umie skorzystać z sytuacji, krygując się, stosując uniki oraz wszelkie możliwe wymówki powodując, że Helen w końcu straci cierpliwość i jak nagle się pojawiła w życiu Barneya tak równie szybko z tego życia zniknęła. A tym samym niestety scenę opuściła Anna Dereszowska, a ja ciągle rozmyślałam o jej postaci. Bo w trakcie krótkiej rozmowy z Barneyem Helen zasugerowała, że każdy nie żyje, ona nie żyje od pół roku, tylko tak z przyzwyczajenia ciągnie. I tu cóż, psycholog puścił wodze fantazji na temat tego, co mogło być przyczyną owej śmierci duchowej Helen, kto ją skrzywdził, lub kogo ona skrzywdziła, co takiego się wydarzyło, że jej postać przemówiła tak melodramatycznie? Tym bardziej, że dotąd była przedstawiona jako kobieta raczej konkretna, zdecydowana, świadoma tego, co robi i tego co chce. Zresztą, bardzo też różna, od następnej kobiety jaka pojawiła się w życiu Barneya, czyli Bobby.

Źródło zdjęcia

Bobby poznana w parku, aktorka amatorka, wiedzie interesujące życie z całą gamą przygód różnorodnych. A to żyje z reżyserem filmów pornograficznych (mówi ci coś tytuł "Wiśniowy wsad"? no to właśnie jego!), albo mieszka z Niemką, która ciągle uwielbia Hitlera. Lekkomyślna, głupiutka, wdaje się w związki bez przyszłości, i z Barneyem również nie nawiąże bliższej relacji, oprócz tej wynikającej ze wspólnego palenia trawki. I ciekawych wizji w trakcie owego palenia.
Trzecia próba Barneya, by ożywić swoje życie seksualne również spełznie na niczym.. Może dlatego, że Jenny jest najlepszą przyjaciółką jego żony, a może dlatego, że Jenny ma ogromne problemy i cóż, nie najlepsza z niej kandydatka na kochankę.

Źródło zdjęcia

Salwy śmiechu, momenty pełne chichotu, przeplatały się z ogólną refleksją na temat małżeństwa (tyle lat z jedną kobietą? to jak kazirodztwo! jak to powiedziała Helen), życia, a nawet śmierci, bo i ten temat został poruszony na scenie. Psycholog też ma tu używanie - od nerwicy natręctw Barneya (nerwowe, ciągłe wąchanie palców i perfumowanie ich, by przestały śmierdzieć), przez nieszczęście Helen, po depresję Jenny, mamy tu całkiem niezły przekrój problemów ze zdrowiem psychicznym. Jednak przede wszystkim jest to zabawna komedia, o pomysłowym, niedoszłym Casanovie, który usilnie próbując odmienić swoje życie, ostatecznie umawia się szczęśliwy na schadzkę.. z własną żoną. Polecam jako wyśmienitą rozrywkę. I już się nie mogę doczekać soboty!



Bożyszcze Kobiet, Teatr Capitol, reżyseria: Cezary Morawski
przekład: Mira Michałowska
scenografia: Ewa i Andrzej Przybyłowie

OBSADA:

Piotr Gąsowski
Hanna Śleszyńska
Anna Dereszowska
Anna Modrzejewska


40 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. :-) mały fart, pewnie więcej się nie powtórzy..
      a teraz mi się marzy coś mniej współczesnego, jakiś stary dobry dramat Szekspira na przykład ;)

      Usuń
    2. Są bilety na "Hamleta" -> http://www.wiadomosci24.pl/artykul/hamlet_w_teatrze_wspolczesnym_rozdajemy_zaproszenia_dla_269263.html ;)

      Usuń
    3. Widziałam, ale ja chyba nie mam szans na kolejnego farta..;/

      Usuń
    4. Masz szansę, spróbuj ;) Ja dostaję prawie na wszystko, na co chcę. Ewentualnie jest jeszcze "Zabójca" we Współczesnym --> http://www.wiadomosci24.pl/artykul/zabojca_w_teatrze_wspolczesnym_mamy_bilety_dla_autorow_w24_269341.html

      Usuń
    5. No i się skusiłam! :D co tam, najwyżej nie dostanę :D dzięki!!! :D :*

      Usuń
    6. Mam nadzieję, że i tym razem otrzymasz bilety. Bardzo fajna sztuka, byłam niedawno. :)

      Usuń
    7. Dostałam wyobraź sobie :) ależ byłam mile zaskoczona :) normalnie chyba kwiatka Ci kupię :-)

      Usuń
    8. Cieszę się i mam nadzieję, że dostaniesz też na panią Dulską. :) Nie przesadzaj, dałam Ci tylko namiary. ;)

      Usuń
    9. Jasne, tylko namiary ;) To "tylko" wzbogaciło mnie już o dwa spektakle, na które specjalnie nie miałabym funduszy, więc to tylko to naprawdę bardzo dużo! :D

      Usuń
    10. A ja odkąd mam bilety z W24, to rzadko kupuję. Jeśli już, to do teatrów, które nie dołączyły do akcji, jak np. Roma czy Powszechny. Teraz myślę o 6. Piętrze albo Kamienicy.

      Usuń
    11. Jak tak dalej będzie mi sprzyjało szczęście, to może też nie będę musiała zbyt często kupować :)

      Usuń
    12. Właśnie dostałam bilety i na "Moralność..".. :D :D Byłaś?

      Usuń
    13. Byłam. Podobała mi się, choć trochę uwspółcześnili. :) http://www.wiadomosci24.pl/artykul/powabna_pani_dulska_w_teatrze_wspolczesnym_242045.html

      Usuń
    14. A szkoda, myślałam, że Cię przy okazji zaproszę :)

      Usuń
  2. Mnie się marzy dobry, stary teatr, gdzie najważniejsza była treść, gdzie aktorów ubierano, a nie rozbierano, gdzie na siłę nie unowocześnia się klasyków (w sposób najbardziej prosty, aby nie powiedzieć prostacki, jaki być może. Vide przedstawienie Makbeta Teatru Współczesnego ze Szczecina jakie oglądałam na Festiwalu szekspirowskim w zeszłym roku (pisałam o tym u siebie) -wiedzmy roznegliżowane i tańczące na rurach, czy "prawie" mordowanie na żywo z dużą ilością czerwonej farby na ścianach rzeźni pomiędzy półtuszami, czy posąg Chrystusa Króla ze Świebodzina w tle wybuchających budynków). Przypomniałaś mi o festiwalu szekspirowskim- może w tym roku się coś trafi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie coś w tym jest.. Lubię teatr współczesny, nawet bardzo, ale faktycznie, cni mi się za jakimś dobrym dramatem. Kiedyś udało mi się obejrzeć w Teatrze Dramatycznym "Jak wam się podoba" (oj nie wiem który to mógł być rok, chyba 1997) i do dziś pamiętam wrażenia. Z tych aktualnych spektakli, podejrzewam, że szybko mi ucieknie sens i wrażenia. Choć przyznam, że obejrzane parę lat temu "Ucho Van Gogha" nadal wspominam i pamiętam, że to była jedna z lepszych sztuk z tamtego okresu (obejrzeliśmy wtedy jeszcze kilka rzeczy z repertuaru Teatru Bajka, ale ledwie coś pamiętam..).
      Właśnie przeglądam repertuary teatrów pod kątem dramatu. Jest niby Hamlet w Teatrze Współczesnym, ale Szyc.. Jakoś nie widzi mi się w tej roli (choć ogólnie lubię go nawet, ale chyba pasuje mi do ról komediowych), ale może warto dać mu szansę? Szukam jednak dalej, a nuż- no właśnie ;) - coś się trafi..:)

      Usuń
    2. Właśnie wróciłam z "Hamleta" i muszę przyznać, że Szyc wypadł w tej roli rewelacyjnie. Choć sztuka była zrobiona miejscami w konwencji lekko komediowej, to był także świetnie oddany jej dramatyzm. Wkrótce zamieszczę recenzję na W24. ;)

      Co do dramatu, to są czasem bilety do Teatru Dramatycznego, ale ja nie przepadam za tym gatunkiem. Byłam np. na "Operetce" i mi się nie podobała jej interpretacja - zbyt ją uwspółcześnili (role męskie grały kobiety). Musiałam więc ją trochę skrytykować :P http://www.wiadomosci24.pl/artykul/operetka_w_teatrze_dramatycznym_nowsze_nie_znaczy_lepsze_248471.html

      Usuń
    3. A, zazdroszczę Ci tego "Hamleta"! :)
      A co do dramatu, to chodziło właśnie o stary dobry dramat wykonany w starym stylu. Te nowoczesne wersje mogę przyjąć, że bywają nie najlepsze..

      Usuń
    4. Musisz zapolować po przerwie letniej. Naprawdę polecam :)
      To prawda, że bywają nie najlepsze. Ale ta interpretacja się obroniła. Nawet lepiej, że niektóre słowa uwspółcześnili. Brakowało mi jednak korony i berła oraz innych królewskich atrybutów. Ale poza tym trzymali się oryginału.
      Dodam jeszcze, że jak Kowalewski wyszedł na scenę - grał pierwszego grabarza, to widownia pokładała się ze śmiechu. Niby epizodyczna rola, a porwał widzów od pierwszej kwestii. Genialny aktor. :)

      Usuń
    5. Spróbuję zapolować :) bo mnie teraz zainteresowałaś jeszcze bardziej rolą Kowalewskiego :)

      Usuń
    6. Ja żałuję, że nie zgłosiłam się wcześniej. Dawali bilety na "Hamleta" już kilka razy. Ale myślałam sobie spektakl trwa prawie 4 godz., a jak okaże się nieudany? I to był błąd, sztuka mija tak szybko, że nawet nie wiadomo kiedy. A jest tylko jedna przerwa, więc podziwiam grających w nich aktorów. :)

      Usuń
    7. Ach, 4 godziny.. Też podziwiam! I mam jeszcze większą ochotę. Mam z teatrem jak z apetytem - rośnie w miarę chodzenia do niego ;)

      Usuń
  3. Rozumiem, że mieszkasz w Warszawie lub nieopodal- Tobie to dobrze. Ja Warszawę odwiedzam głównie pod kątem Muzycznego (bo mam fioła na punkcie musicali). Komedyjki kiedyś bardzo lubiłam oglądać - zawsze podczas wizyty w stolicy zaglądałam do Teatru Komedia, bo on się wówczas specjalizował w lekkich, łatwych i ulotnych, teraz niestety większość przedstawień to lekkie, łatwe i jak ja je nazywam zbyt lekkostrawne. I chyba obejrzałam ich już dopuszczalną ilość, bo niestety już przestały mnie śmieszyć. Przedstawienie, które wspominam, jako najlepsze ostatnio oglądane, choć było to pewnie z sześć lat temu to Biesy w Teatrze Stu w Krakowie (cztery i pół godziny spektaklu, a ja siedziałam, jak wbita w fotel i poczułam się, jak dawno, dawno temu w Teatrze Wybrzeże, jak w świątyni sztuki, a nie pod budką z piwem. Ale czasami odnoszę wrażenie, że cudze chwalę, a swojego nie znam, zwłaszcza kiedy czytam recenzje rodzimego teatru na zaprzyjaźnionym blogu u blogerki, która specjalnie przyjeżdża do Gdańska z kraju. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam pod Warszawą, bo w samej Warszawie nie dałabym rady (parę lat mieszkaliśmy i uciekliśmy na przedmieścia), ale też nie zawsze miałam tak blisko do teatrów. Kiedyś, gdy jeszcze mieszkałam na Mazurach (bo stamtąd pochodzę) wyprawa do teatru zajmowała 4 godziny w autobusie plus z godzinę w stolicy, bo zawsze było nam ciężko się odnaleźć. Ale za to jaki miała smak taka wyprawa! Teraz cenię Warszawę głównie właśnie za dostęp do takiej ilości teatrów, kin i innych fajnych miejsc. Dlatego zgadzam się ,że warto chwalić to co się ma. Bo samej stolicy nie lubię, ale chwalę, bo jest w sumie za co :)

      Usuń
  4. Takie decyzje "na szybko" często są najlepsze :) Najważniejsze, że Wasz wieczór był udany. "Fredrę..." oglądałam parę lat temu, w obsadzie z Liszowską, Fraszyńską, Żebrowskim i Mecwaldowskim. Nie wiem, jak to teraz się kształtuje, ale Liszowskiej na pewno nie ma w obsadzie.
    Też mi się marzy jakaś ciekawa klasyka. Może kiedyś uda nam się wybrać do Narodowego na Marivaux, na co mam wielką ochotę. Gdy chodziłam częściej do teatru, najbardziej lubiłam chyba Współczesny. Bardzo dobry, zróżnicowany repertuar i świetna obsada aktorska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, tak na szybko można czasami zobaczyć/przeżyć coś fajnego :) A wieczór był udany :) A wiesz, według Teatru 6 Piętro Liszowska jest w obsadzie.. Hm..?
      Widzę, że mamy podobne marzenia z tą klasyką. A może by tak kiedyś jakiś blogowy wypad teatralny urządzić? ;)

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że Liszowska chyba już nie występuje z uwagi na ciążę, ale nie jestem na bieżąco, więc mogę się mylić:)
      Bardzo dobry pomysł z tym wypadem teatralnym:) Piszę się na jesień, kiedy będę mogła - mam nadzieję - rozporządzać choć częścią swoich wieczorów :)

      Usuń
    3. O widzisz, takie informacje jakoś do mnie nie docierają :) w takim razie po prostu brakuje aktualizacji na stronie teatru. W sobotę się przekonam kto ją zastąpi w tej roli :)

      To trzeba by nad tym pomyśleć i wymyślić akcję jesień z książką i teatrem ;)

      Usuń
  5. Cieszę się, że udało Ci się dostać bilety i że Ci się podobał spektakl. :) Dziwne tylko, że nie ogłosili wyników - piszą teraz na pocztę wewnętrzną? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak ja się cieszę, że mi dałaś cynk na te akcje z biletami :)
      Też się zdziwiłam, bo oczekiwałam, że pojawi się jakaś aktualizacja artykułu, a tu niespodzianka, wiadomość :)

      Usuń
    2. Zawsze podawali w artykule ;) Ale dobrze wiedzieć, bo też czekam na wyniki :)

      Usuń
    3. Na pewno dostaniesz bilety :D trzymam kciuki :)

      Usuń
    4. Nie udało się tym razem. Ale wybrałam inną sztukę w Capitolu ;)

      Usuń
    5. No wiadomo, nie zawsze musi się udać..

      Usuń
  6. Witam Ciebie bardzo serdecznie i wiosennie.Miło i przyjemnie tu u Ciebie.Jeśli pozwolisz rozgoszczę się na dłużej.Ciebie w wolnej chwili zapraszam w odwiedziny do Dobrych Czasów.Pozdrawiam majowo i kolorowo.J.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo podoba mi się ta akcja:) Żałuję, że nie mieszkam bliżej stolicy, chętnie odwiedziłabym tamtejsze teatry chociażby bez takich akcji... Też bardzo lubię Dereszowską i chętnie zobaczyłabym ją w jakiejś roli na żywo... Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz spróbować szczęścia na portalu i zrobić sobie wycieczkę do stolicy. A przy okazji może by się złożyło spotkanie blogowe ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.