poniedziałek, 13 maja 2013

"Zabójca" w Teatrze Współczesnym

Ileż pomyłek popełni rozum, nim dojdzie do prawdy.
Mikołaj Gogol


Marzyłam o nadzwyczajnej sztuce, o czymś co pochłonie mnie tak bardzo, że zapomnę gdzie jestem i dlaczego. Coś, co zwyczajnie, zawładnie emocjami, skupi, powodując, że zakończenie wyrwie niczym z letargu. I oto stało się. Sztuka, którą mieliśmy przyjemność obejrzeć, ponownie dzięki uprzejmości portalu Wiadomości24, czyli Zabójca w Teatrze Współczesnym, własnie tego dokonała. Oboje wyszliśmy z Marcinem z samymi superlatywami na ustach kolejno opowiadając sobie wrażenia, jakbyśmy nie sztukę, a czyjąś prawdziwą historię właśnie wysłuchali. Historię pełną emocji i w niezwykły sposób przekazaną. Zupełnie inaczej. A jednocześnie w nawiązaniu do naprawdę dobrej, rosyjskiej literatury.

Obsada spektaklu, od lewej: Mama, Diusza, Oksana i Sieka; źródło zdjęcia
Głównym bohaterem Zabójcy jest Andriej, którego wszyscy nazywają zdrobniale Diuszą. Diusza jest studentem, a w zasadzie, jak większość mieszkańców studenckiego akademika, jest studentem skreślonym z listy studentów, jednak nadal próbując utrzymać ten status mieszka w akademiku. W końcu kierowniczka jest przekupną osobą i zawsze można zatrzymać swój pokój. Problemem Diuszy jest jednak dług karciany jaki zaciągnął wobec Sieki, postrachu wszystkich studentów, przystojnego i inteligentnego chłopaka, który wygrywa zawsze, gdy słyszy muzykę. I dlatego wygrywa kiedy zechce. Diusza zatem z ogromnym długiem, którego nie jest w stanie spłacić, którego wielkość spędza mu sen z powiek, otrzymuje od Sieki zadanie. Ma ściągnąć dług z innego dłużnika, znaczniej zadłużonego. A co będzie gdy tamten nie odda długu. To proste. Zabij go. Powiedział Sieka. Tak po prostu. Bez zastanawiania się. Bez refleksji. Jak? Zapytał Diusza. Masz nóż? Zwykły nóż? To wystarczy! I weźmiesz Oksanę. I na tym zakończono negocjacje. A Diusza rad nie rad wyrusza w podróż życia, wraz z Oksaną, niekochaną dziewczyną Sieki. Podróż, w której Diusza nauczy się czegoś ważnego o sobie.

Oksana z Diuszą; źródło zdjęcia
Emocje rosną, Oksana jest piękną dziewczyną, ponętną, wabi nieświadomie niewinność Diuszy, choć niewinność ta już jest skalana, samą tą myślą, samą tą zmianą w sobie, żeby zabić, żeby odebrać życie. Jednak nie, nie będzie zabijania, Diusza szuka innych rozwiązań, szuka pomocy a Oksana mimowolnie jest mu towarzyszką,  choć wcale tego nie chciała, wcale nie pragnęła tej podroży, tego chłopaka, menela, dziwaka, u którego taki syf, że popiół z papierosa można strącać do łóżka. Ale jadą, jadą, wspólnie przejdą przez małe piekło, by zakończyć je w niespodziewanej konfiguracji ról.

Sama fabuła jest bardzo intrygująca, w powietrzu cały czas wisi dylemat moralny - zabić czy nie zabić? Napięcie jest namacalne, wydaje się że wszyscy płyniemy wraz z tą historią zawieszeni w dziwnym miejscu, czasie, lęk, że Diusza jednak porwie się na ostateczny krok cały czas jest odczuwalny. Cisza przed burzą, a potem eksplozja emocji. Gdy padają ostatnie słowa trwam w niedowierzaniu, że to koniec. Bo ta historia mogłaby kontynuowana bez końca.

Sposób inscenizacji jest siłą przekazu treści scenariusza. Nie mamy tu klasycznej wymiany zdań między aktorami, inscenizacja polega na monologach, historiach wewnętrznych bohaterów, którzy na zmianę relacjonują to co się między nimi dzieje, chwilami tylko dochodzi do krótkich interakcji między nimi. I choć na scenie są stół, dwa krzesła i łóżko to widzowie są porywani na kolejne miejsca akcji samymi słowami. Podróż autobusem. Wizyta u matki. Kąpiel w bali. I wreszcie podróż w poszukiwaniu dłużnika. Ta sztuka jest niczym dobrze napisana książka, wciąga po prostu od pierwszych słów wypowiadanych przez Andrieja. Zresztą, bardzo mocnych słów, wypowiadanych w żalu i rozpaczy, słów negujących istnienie Boga, a jednocześnie pełnych modlitwy. Nie bez powodu Diusza został porównany do Raskolnikowa, a sama sztuka do poetyki Dostojewskiego. Powiedziałabym, że jeśli chodzi o spektakle to jest to jeden z tych, które trzeba zobaczyć. 


Zabójca, Teatr Współczesny, Autor: Aleksandr Mołczanow
Przekład: Alicja Chybińska
Reżyser: Wojciech Urbański
Scenografia: Marta Zając


Obsada

Oksana: Kamila Kuboth
Mama: Maria Mamona
Andriej: Mateusz Król
Sieka: Michał Mikołajczak

10 komentarzy:

  1. Ciszę się, że Ci się podobało. ja też byłam pod dużym wrażeniem tego spektaklu. :) Choć na początku trochę mnie denerwował ten ich monolog wewnętrzny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, powiem Ci, że oboje byliśmy zachwyceni. Co więcej, ciągle sobie rozmyślam o tym spektaklu. Siedzi w głowie. W tym roku obejrzałam już cztery sztuki, ale ta póki co jest taka najmocniejsza w przekazie.

      Usuń
    2. To prawda, zapada w pamięć. I trochę tematyką przypominała mi "Zbrodnię i karę", którą notabene uwielbiam. :)

      Usuń
    3. Tak, tak, tematyka bardzo zbliżona :) Ja też uwielbiam :)

      Usuń
  2. Z tego co piszesz można tylko zazdrościć Ci możliwości obejrzenia spektaklu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mogę tylko zrobić to co jakiś czas temu zrobiła Wiki - zachęcić do korzystania z portalu ;) bilety są nie tylko na spektakle grane w stolicy, ale również na przykład w Łodzi http://www.wiadomosci24.pl/artykul/wygraj_zaproszenia_na_trzy_razy_lozko_w_teatrze_lutnia_w_268801.html

      Usuń
  3. Zapamiętam sobie tytuł, pewnie gdyby nie ten wpis nie zwróciłabym na niego uwagi. Nie wiem, jak to jest, ale rosyjskie sztuki coś w sobie mają; najlepsze jakie oglądałam to Biesy i Wiśniowy sad. No, ale poza samą treścią liczy się też gra, pomysł, całość, a tu jak widzę wszystko zagrało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, "Biesy", "Wiśniowy sad".. marzenie! Muszę koniecznie kiedyś obejrzeć. I tak, coś jest w tych rosyjskich sztukach :) Polecam, choć nie wiem jak odbierzesz dyskusje z Bogiem jakie prowadzi Diusza. Mogą się wydawać chwilami kontrowersyjne.

      Usuń
    2. Ależ ja nie mam nic przeciwko kontrowersyjnym rozmowom z panem Bogiem (jeśli ich celem nie jest li tylko szokowanie widza), na to człowiek ma rozum, aby myślał, dyskutował, czasami wątpił, spierał się, a nie jedynie przytakiwał.

      Usuń
    3. Wiesz, ja tak po prostu z uprzejmości ostrzegam, bo co człowiek, to inne zdanie w tej kwestii. Cieszę się, że jesteś taka otwarta :) Dlatego już bez wahania Ci polecam "Zabójcę" :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.