wtorek, 8 stycznia 2013

"Samobójcza runda" William Styron

Tak oto znalazłem się w konflikcie, którego nigdy bym się nie spodziewał: bałem się walki, lecz jeszcze bardziej tego, że zdradzę się ze swoim strachem, co byłoby paskudnym preludium do strachu najgorszego z możliwych - że gdy sytuacja zmusi mnie do wykazania się w bitwie, dopadnie mnie straszliwe, paraliżujące przerażenie, załamię się i zawiodę moich kumpli marines. Te zawile splatające się lęki zaczęły mnie dręczyć niemal bez ustanku.*

Podczas pierwszego spotkania ze Styronem spodziewałam się wszystkiego - emocji, natłoku myśli, lęku przed kontynuacją powieści, ale chyba nie spodziewałam się takiego warsztatu literackiego. Mocne, dojrzałe pióro, zaciemnienie rzeczywistej historii przez inną historię, niczym zasłoną dymną, która miała nieco przytłumić podejrzenia czytelnika, do czego autor zmierza. Mowa tu o Wyborze Zofii, która to powieść zaskoczyła mnie fabułą i sposobem jej przekazywania, zachwyciła warsztatem literackim i sprawiła, że stałam się gorącą zwolenniczką autora. Stąd, gdy na wyprzedaży letniej w Weltbildzie pojawił się tom z jego opowiadaniami odruchowo zakupiłam, nie zwracając zbytnio uwagi, że te szczególne wspomnienia są związane z jego służbą w Korpusie Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych i że w związku z tym raczej nie będą należały do najłatwiejszych w odbiorze. Pewnie dlatego zwlekałam z lekturą tyle miesięcy..

William Styron, źródło zdjęcia
Historia z marines rozpoczyna się gdy Styron ma siedemnaście lat** i rozpoczyna przyspieszoną naukę w programie stworzonym dla kandydatów na oficerów. Zanim jednak zostanie przygotowany w rocznym kursie szkoleniowym, Japończycy zdążą się poddać i jego udział w walkach okaże się zbędny. Jednakże kilka lat później, w związku z wojną koreańską, Styron zostaje ponownie wcielony do marines i przeniesiony do wojskowego ośrodka szkoleniowego Lejeune, znajdującego się w Północnej Karolinie. I to właśnie Lejeune jest miejscem akcji czterech z  pięciu tekstów zawartych w tomie Samobójcza runda. Wbrew pozorom nie są to teksty tylko i wyłącznie o rzemiośle wojennym, o ładowaniu moździerzy i krwawych obrazach, ale również, a właściwie przede wszystkim, o strachu, strachu związanym z oczekiwaniem na jakieś działania wojenne, wyobrażaniu sobie tych działań  bo najwięcej dzieje się w głowie głównego bohatera tych opowiadań, oraz o konieczności znalezienia punktu oparcia, który pozwoli przetrwać. Może nim być wszystko - czy to rozmowa ze świetnym oficerem, który dysponuje niezwykłą wiedzą krytyczno -literacką (Marriot z piechoty morskiej), czy wariackie wycieczki na spotkania z dziewczyną (Samobójcza runda) , czy myśl, której się można uczepić, jaką są wspomnienia z dzieciństwa związane z kolekcjonowaniem znaczków (Eoleby, Annobon i Corisco).

Pierwsze opowiadanie sprawia największą trudność, bowiem można odnieść wrażenie, że jest wyrwaną scenką rodzajową i tak naprawdę opowieścią o niczym. Tytułowy bohater, Blankenship pracuje jako oficer nadzorujący więzienie wojskowe znajdujące się na małej wysepce u zbiegu górnego odcinka East River. Jest on ukazany jako człowiek honoru, by na końcu opowiadania ten honor splamić niegodnym marines zachowaniem. Zanim zdążyłam wczuć się w wyspę, w więzienie i postawę Blankeshipa opowiadanie po prostu się skończyło. Pozostała konsternacja. Na ogół gdy dzieje się we mnie coś takiego, takie dziwne, czytelnicze zaburzenie, po prostu czytam tekst jeszcze raz. Co proponuję każdemu sięgającemu po ten tomik opowiadań. Dopiero za drugim razem dojrzałam bogactwo opisów (samej wyspy, czy wyglądu Blankenshipa) co wcześniej, przy nastawieniu na trudną akcję opowiadania, zwyczajnie przegapiłam.

Najciekawsze jest opowiadanie Dom mojego ojca, gdzie Styron połączył wspomnienia z Lejeune z podjęciem się częstej u niego tematyki rasizmu południowej części Stanów Zjednoczonych, gdzie trwało ono najdłużej i gdzie w omawianym okresie lat 50-tych ubiegłego wieku, za to samo przewinienie kryminalne kara wymierzana osobie czarnoskórej była zdecydowanie bardziej sroga, jak w omawianym w opowiadaniu przypadku, gdy za gwałt czarnoskóremu grozi kara śmierci, podczas gdy biały dostaje karę wieloletniego więzienia. Rozmowa z Isabelle, macochą głównego bohatera, której wypowiedzi stanowią formę zbiorowej myśli tamtych czasów, ukazuje jak bardzo czarno - białe jest takie postrzeganie drugiego człowieka, jak ugruntowane są przekonania o wyższości rasy białej, co zresztą ma swoisty wydźwięk przy okazji pojawiającego się tematu rasizmu wobec Azjatów, którzy są nazywani w ramach narodowej nienawiści, żółtkami. Jak Styron, a raczej jego alter ego, wchodzi w konflikt z Isabelle, nie zgadzając się z jej punktem widzenia, tak odnośnie Japończyków i Koreańczyków przyjmuje narodową postawę, pełną jadu i złośliwości. Biorąc pod uwagę propagandę jaką uprawiało amerykańskie wojsko, młody wiek Styrona, a także powszechność takich opinii w całych Stanach Zjednoczonych, można próbować bronić takiej postawy, jako wyuczonej  Ale ostatecznie, rasizm amerykańskiego południa był również wyuczony, a jednak jemu Styron się przeciwstawiał..Niewątpliwie teksty te, choć krótkie, dają sporo do myślenia, w wielu kwestiach. I pokazują ponownie, że Styron nie bał się trudnych tematów.


Samobójcza runda, William Styron, Świat Książki, Warszawa 2010
*str. 217
** Źródłem dla mnie są opowiadania Styrona i strona http://en.wikipedia.org/wiki/William_Styron

15 komentarzy:

  1. Opowiadań nie znam, ale za to z czystym sumieniem mogę natomiast polecić jego "Wyznania Nata Turnera". Na pewno nie będzie to zmarnowany czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w planach :) Chętnie poznam inne jego powieści, opowiadania i eseje, bo pisze naprawdę fajnie, nawet gdy porusza trudne tematy.

      Usuń
    2. Z naszego punktu widzenia "obrazobórczy" był "Wybór Zofii", chociaż ja byłem trochę zaskoczony jego odbiorem jako książki antypolskiej ale to chyba już taka nasza natura - "słoń a sprawa polska" etc. :-) Z tego punktu widzenia "Wyznania Nata Turnera" nas nie dotyczą - za to Amerykanów jak najbardziej.

      Usuń
    3. To się po raz kolejny nie zgodzę, co do tej "naszej" natury.. (po raz kolejny w kwestii generalizowania). Nie uważam, żeby Polacy byli święci w kwestii żydowskiej, a tego typu świadectw nie traktuję jako kalumnii. Raczej jako proste stwierdzenie faktu- ludzie się tak zachowywali, jak np. ojciec Zofii.. Kwestia narodowości- rozgraniczam i rozróżniam cechy narodowościowe od cech osobniczych. Jedne z drugimi mogą nie mieć nic wspólnego. Dlatego ja się nie obraziłam treścią "Wyboru Zofii" (choć tak, przykro było, ale z czysto ludzkiego punktu widzenia, nie narodowościowego). To równie dobrze mogli być Czesi, Słowacy czy Anglicy, czy ktokolwiek inny. Nie ma znaczenia pochodzenie tylko charakter i poglądy, które owszem, mogą być ugruntowane przez wychowanie i tradycję danego kraju, ale nie muszą wyposażyć danego osobnika we wszystkie właściwe cechy charakteru, które sprawią, że zawsze będzie dobry, szlachetny i na pewno nie postąpi w określony sposób.

      Usuń
    4. Ja również nie czułem się "Wyborem" obrażony ale pamiętam "dyskusję" gdy pojawił się film w Polsce, książka jakoś tak nie przeszkadzała :-) i obawiam się, że stereotypy działają niezależnie od tego co na ich temat sądzimy :-).

      Usuń
    5. Stereotypy - tak, niestety działają niezależnie od nas (np. głupiego Polaczka w filmach amerykańskich - na to się obrażam!),ale generalizowanie uznaję za jedną z wad, z którymi sama również walczę (żeby nie było, że niby jestem od tego wolna)
      Filmu nie widziałam, więc nie wiem na ile jest wierny książce, na ile żyje własnym, filmowym życiem (co jak wiadomo bywa trudne do uniknięcia), toteż trudno mi cokolwiek powiedzieć.. Jeśli to jednak co jest zawarte w treści jest uznawane za antypolskie.. To chyba oznacza, że dyskusję trzeba było rozpocząć od definicji polskości. Wtedy by się okazało, że to tu leży problem, a nie w ewentualnej antypolskości lub nie książki :)

      Usuń
    6. Za to w naszych kawałach zawsze głupi jest Niemiec/Szkop i Rosjanin/Rusek - jak to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :-). Niektóre z "Polish Myślę, że dla wielu osób "antypolskie" jest wszystko to, co nie przedstawia nas w pozytywnym świetle :-).

      Usuń
    7. Widzisz, jakoś od dziecka mi się to nie podobało (ale ja zawsze byłam dziwna).. Jak Amerykanie sycili się nienawiścią do "żółtków" tak u nas propagowano złego Niemca i Rosjanina. I ciekawe, czy to też jest element "polskości"..
      Jeśli zaś ktoś wychodzi z założenia, że "polskość=sama wspaniałość" (co z kolei kłóci się z automatu z akapitem wyżej) to chyba nie ma o czym z kimś takim dyskutować.. A przynajmniej ja nie mam. Człowiek to zbiór cech, jedną z wielu z nich jest jego narodowość, bo kultura, jak natura też kształtuje. Ale postrzeganie człowieka tylko przez jego narodowość, odbieranie mu cech indywidualnych.. traktuję jako jedno wielkie nieporozumienie. Dlatego staram się nie powielać stereotypów narodowościowych, bronię się przed tym rękami i nogami. Nie oceniam Francuzów czy Włochów na podstawie jednego spotkanego kiedyś Francuza czy Włocha. Chyba dlatego tak boleśnie odczuwałam we Włoszech stereotyp Polaka - złodzieja...;/ na który zresztą "uczciwie" zapracowali rodacy..

      Usuń
  2. Zamierzam kiedyś przysiąść na poważnie do Styrona. Wprawdzie czytałam jedną, ale wszystko wskazuje na to, że ten rodzaj prozy, który prezentuje ten pan bardzo mi odpowiada. Wspomniany "Wybór Zofii" to mój priorytet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wybór Zofii" polecam, bo jest fenomenalna, ale też ostrzegam, że mocna jeśli chodzi o emocje (przynajmniej dla niektórych kobiet.. szczególnie dla matek).

      Usuń
  3. Nie znam tego autora; "Wybór Zofii" parę razy mignął mi w telewizji, ale tylko fragmentami. Kiedyś może się skuszę (bo wygląda to interesująco), jednak w tej chwili nie czuję się psychicznie na siłach do tej tematyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat to rozumiem, sama się przymierzałam do "Wyboru Zofii" dość długo :)

      Usuń
  4. Widzę jednak, że "Wybór Zofii" trzeba przeczytać, możliwe całkiem, że zacznę raczej od "Samodzielnej rundy"...

    OdpowiedzUsuń
  5. Samobójczej - oczywiście, ale chochlik mi się zdarzył!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chochliki się zdarzają :)
      A co do wybierania pierwszej lektury może lepiej zacząć o "Wyznań Nata Turnera"? Tylko poczekaj jeszcze aż ją przeczytam, żebym miała pewność, że mogę ją polecać hi hi

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.