Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Haruki Murakami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Haruki Murakami. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 września 2013

"O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu" Haruki Murakami

Dawno, dawno temu, gdy byłam młoda, piękna..wróć, nie ta bajka. A zatem gdy byłam młoda i trochę bardziej egzaltowana, zaczytywałam się w "Lisie Przecherze" Goethego z lubością i smakiem. Wtedy jeszcze wszelkie wstępy i posłowia mnie nużyły i na ogół szybko przechodziłam do meritum. Tym razem jednak wstęp mnie zainteresował, a szczególnie historia jakoby Goethe miał nazywać swoją epopeję nieświętą biblią świata. Szalenie mi się spodobało to określenie. Zawierało w sobie to magiczne "coś". Gdy przeczytałam książkę Murakamiego, jedyną jego książkę, która po prostu przeleżała na moich półkach ponad trzy lata, otóż, gdy nareszcie ją przeczytałam, pomyślałam o niej trochę w podobny sposób. Trochę taka nieświęta biblia początkującego biegacza. Bo to, co wywołała we mnie ta książka mogę określić jednym zdaniem: dodatkowo zmotywowała do biegania.A może, nie tyle zmotywowała, co potwierdziła, że ten rok, wybór tego momentu na bieganie to był naprawdę dobry moment. I że nie tylko ja tak wybrałam. Miałem wtedy trzydzieści trzy lata. Wciąż byłem młody, choć nie byłem już młodzieńcem. W tym wieku Jezus umarł na krzyżu. W tym wieku Scott Fitzgerald zaczął się staczać. Ten wiek to być może życiowe rozstaje. W tym wieku zacząłem moje życie biegacza i spóźnioną karierę pisarską.* Innymi słowy, nie pozostaje mi nic innego jak jeszcze usiąść i napisać bestseller (w razie wątpliwości, dodam, że pisząc to serwuję jednocześnie uśmiech kota z Cheshire - oczywiście do wszechświata, który, jak będę mocno o tym marzyć na pewno spełni moje marzenie. Czy jak to tam szło..).


O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu nie jest poradnikiem dla biegaczy, nie jest to też do końca pamiętnik, jak sugeruje podtytuł, choć temu ostatniemu jest zdecydowanie najbliższe. Jest to zbiór wspomnień związanych z początkami biegania, pierwszym maratonem, przeplatanych z przygotowaniami do kolejnego, najbliższego w okresie pisania (listopad 2005 rok) maratonu, nowojorskiego. Murakami zaczął biegać w pewnym momencie swojego życia, zmieniając jednocześnie w tym życiu całkiem sporo (zamknął swój bar jazzowy i zaczął pisać) i biegał tak przez dwadzieścia trzy lata. Z podziwem i szacunkiem muszę powiedzieć, że tempo jakie sobie narzucił, czyli codzienny trening, oraz to z jakim uporem do tego podchodził mogą tylko wzbudzać.. ogromną chęć, by też mieć taki silny charakter. Co prawda wytrawny biegacz (a zatem nie ja - jeszcze) znajdzie tu pewnie jakieś mankamenty czy to techniczne (Murakami przyznaje się, że nie robi żadnego rozciągania czy rozgrzewek), czy innych treningowych wpadek, ale dla mnie, bardzo początkującej biegaczki, ta książka dodaje skrzydeł. Wszystkie rady od doświadczonych biegaczy biorę sobie do serca i słucham uważnie. Te spisane w tej książce również. (..) nie odstępuję od kardynalnej zasady treningu: nigdy nie mam więcej niż dwóch dni przerwy w bieganiu. Mięśnie są jak pojętne woły robocze. Jeśli ostrożnie, krok po kroku, zwiększa się obciążenie, uczą się je znosić. (..) Jeśli wszakże wstrzymamy na kilka dni załadunek obciążeń, mięśnie naturalną koleją rzeczy dojdą do wniosku, że nie muszą już tak ciężko pracować, i obniżą sobie wymagania.**Nie bez znaczenia jednak jest to, że to książka napisana przez Harukiego Murakamiego. Mam swoje słabości czytelnicze i Murakami do nich należy od lat. Zawsze najbardziej ceniłam w jego prozie introwertyczność jego bohaterów, skłonność do samotnictwa i upodobanie do muzyki klasycznej. I jak można się spodziewać, są to cechy również samego autora. Bieganie było jego świadomym wyborem właśnie dlatego, że może je uprawiać samotnie. Choć jak każdego biegacza cieszą go spotykani na drodze inni biegacze.

Temat biegania, choć zdecydowanie najważniejszy w tej krótkiej historii o bieganiu, nie jest tu jednak jedynym wątkiem. Oprócz niego Murakami porusza też ten, którym może zainteresować się każdy jego czytelnik, czyli o pisaniu. Ba, nawet w kontekście biegania. Bowiem pisanie, które postronnym wydaje się tak mało wymagającym zawodem jest jednak bardzo trudnym procesem myślowym. Wymaga skupienia, samodyscypliny i tego co najważniejsze w tym wszystkim - talentu. Rzecz jasna, pisze Murakami, są pisarze, którzy wytężoną pracą, ogromną samodyscypliną, potrafią wypracować sobie tak dobry styl pisarski, który nawet ma znamiona talentu. Ale takich ludzi jednak jest zdecydowanie dużo mniej. W każdym razie w przypadku Murakamiego i pisanie i bieganie mają ze sobą ścisły związek. Podejmując decyzję o zawodowym pisaniu Murakami musiał zrezygnować ze swojego dotychczasowego, wymagającego i aktywnego trybu życia, który narzucało prowadzenie baru. Zmiana codziennej aktywności wymusiła decyzję o uprawianiu sportu. Zatem obie aktywności, zarówno pisanie, jak i bieganie, pojawiły się w jego życiu niemalże równocześnie.

Dla mnie ta książka to czysta przyjemność. Choć nie wiem, czy mogę ją polecać komuś, kto z bieganiem nie ma nic wspólnego. Sama nie sięgałam po nią dopóki temat nie stał mi się w jakiś sposób bliski. Dla wielbicieli Murakamiego to może być całkiem interesująca pozycja, bo jest tu sporo jego osobistych przemyśleń, nie tylko o bieganiu, czy pisaniu. Tak sobie jednak myślę, że to pozycja bardziej dla pasjonatów, bo nie ma tu typowej dla Japończyka fabuły, choć, o niespodzianko, nawet tu można znaleźć jego stały motyw przejścia w jakiś inny wymiar/świat, Pojawia się on w opowieści o ultramaratonie (dystans 100km) i momencie przekroczenia siedemdziesiątego piątego kilometra. Od siedemdziesiątego piątego kilometra czułem się tak, jakbym przez coś przechodził. Jakby moje ciało przechodziło przez kamienny mur. Tak to odbierałem. "Przechodzenie przez coś" to jedyny sposób,  w jaki umiałem to wyrazić. Dokładnie nie pamiętam chwili, w której zdałem sobie sprawę, że już przez ten mur przeszedłem, ale nagle zauważyłem, że jestem po drugiej stronie. Byłem absolutnie przekonany, że przeszedłem. Nie umiem wyjaśnić logiki, jaka się za tym kryła, ani procesu, ani metody, byłem po prostu przekonany o tym, że p r z e s z e d ł e m.***

Osobiście mogę tylko polecać, choć wiem, że nie każdego zainteresuje tematyka biegania. Swoją drogą ciekawa jestem jaką opinię tej książce mógłby wystawić taki zaprawiony biegacz, jak sam Murakami.. Hm..

O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu, Haruki Murakami, Muza SA, Warszawa 2010
* str. 54
** str. 79
*** str. 121
Czytaj więcej

piątek, 22 lutego 2013

Słuchając pieśni wiatru

“There’s no such thing as perfect writing. Just like there’s no such thing as perfect despair.” *

Nie istnieje coś takiego jak doskonałe pisarstwo, tak sam jak nie istnieje coś takiego jak doskonała rozpacz. (tłum. własne, bardzo możliwe, że niedoskonałe)

Ponieważ dotąd udało mi się zapoznać z większością przetłumaczonych pozycji jednego z moich ulubionych pisarzy, do jakich zaliczam Harukiego Murakamiego, sięgnięcie po te nieprzetłumaczone było kwestią czasu. Trudnością była jedynie blokada językowa, ale trudności trzeba w końcu pokonywać..Hear the Wind Sing jest pierwszą nowelą jaką napisał Haruki Murakami i jedną z niewielu nieprzetłumaczonych dotąd na inne języki, oprócz angielskiego, ale również w tej wersji dostępną tylko na terenie Japonii. Pierwszy raz ukazała się w czerwcu 1979 roku w magazynie literackim "Gunzo" i stanowi pierwszą część "Trylogii Szczura" (Trylogy of the Rat), której kontynuacją jest Pinball, również nieprzetłumaczona, oraz wydana już w języku polskim, Przygoda z owcą.

Gdybym miała ocenić w skrócie o czym jest Hear the Wind Sing powiedziałabym, że o pisarzu, który opowiada historię swojej inspiracji i początku trudnego powołania jakim jest pisanie powieści. Byłoby to jednak spłaszczeniem tej wielowymiarowej historii, choć niewąptliwie przedstawieniem jej najważniejszego wątku.

Nowela jest zbudowana z drobnych rozdziałów, w zasadzie czegoś w rodzaju podrozdziałów. Są one przerywane w dowolnym momencie, choć na ogół każdy z nich ma choć drobną puentę. Można by wymienić kilka części, jakie są przewijane przez tę krótką opowieść -  część główną, dziejącą się tu i teraz, część poboczną o przeszłości głównego bohatera, część marginalną, zawierającą fragmenty audycji lokalnego radia, oraz część spinającą całość, swego rodzaju klamrę, czyli historię pewnego pisarza, który zainspirował bohatera Hear the Wind Sing do pisania.

Część główna dzieje się latem 1970 roku, dokładnie w sierpniu, między szóstym, a dwudziestym szóstym sierpnia, latem upalnym, przekraczającym rekordowe temperatury, z ogromną wilgotnością powietrza. Miejscem akcji jest małe miasteczko, położone z jednej strony nad oceanem, z drugiej w pobliżu gór. Lokalizacja niemalże arkadyjska, z całym dobrobytem krajobrazu i gorącego lata. Lata, które główny bohater, bezimienny, najprawdopodobniej alter ego autora, próbuje jakoś przetrwać wraz ze swoim przyjacielem, Szczurem, przed wyjazdem na studia do Tokio. Na ogól zabijają czas przesiadując w barze J-a, pijąc piwo, jedząc frytki i grając na automatach. Czasami prowadzą dziwne rozmowy. Jak te o czytaniu, gdy Szczur pyta swojego przyjaciela po co ten czyta książki ("a po co pijesz piwo?"), czy o pisaniu własnej powieści o rozbitkach. Dziwne dialogi, bez puenty, tradycyjnie przewijające tematy trywialne z tymi naprawdę ważnymi, są zapowiedzią tych wszystkich dziwnych rozmów, jakie będą odbywać bohaterowie Murakamiego w następnych powieściach.

Częścią poboczną są relacje głównego bohatera z kobietami. Tutaj historie jego trzech byłych dziewczyn  trochę przypominały mi te z Norwegian wood, a więc nieudane związki, żal za dawno zmarłą dziewczyną, która popełniła samobójstwo, brak umiejętności zrozumienia dlaczego w danej chwili podjęło się takie, a nie inne decyzje. I dziewczyna poznana również w tej dziwnej, spowolnionej upałem codzienności, spotkana przypadkiem również w barze J-a, która przypomina nieco w zachowaniu Midori** i z którą relacje również nie zostaną spuentowane.

Klamra spinająca całość i dla mnie też dość istotna część tej noweli, to historia wymyślonego pisarza, Dereka Hartfielda. Oprócz szczegółów biograficznych, związanych z fascynacją samym pisarzem, czy tych związanych z nauką wszystkiego, co najważniejsze o pisaniu, co sprawiło, że nasz bohater zaczął pisać, jest tu fragment powieści Hartfielda, który w pełni wyjaśnia znaczenie tytułu noweli. Myślę, że każdy kto zna choć trochę książki Murakamiego odnotował jego upodobanie do tworzenia przejść między światami (na przykład w Kronice ptaka nakręcacza jest to studnia, w Kafce nad morzem - las), nie zabrakło tego elementu również tutaj. W tej historii są także studnie (choć, tak, trzeba dodać, że to w zasadzie w Kronice ptaka nakręcacza są także studnie), ale są one wyjątkowe, bowiem są bezdenne, wykopane na powierzchni Marsa, przez Marsjan we własnej osobie. Jednak Marsjanie kopiąc te studnie nigdy nie dokopali się do wody. Studnie więc są zagadką, którą bada bohater tej historii. Zagadka pozostaje bez rozwiązania, toteż pewnego dnia, zmęczony atmosferą Marsa, schodzi do jednej ze studni, a tam, znajdując jaskinię, idzie długo prosto przed siebie. Gdy odnajduje wyjście po jej drugiej stronie okazuje się, że świat się nieco zmienił.. I tylko wiatr śpiewał o tym, co się wydarzyło..

Na początku czytanie po angielsku szło mi opornie. Z jedną ręką w słowniku (ale dla utrudnienia, angielsko - angielski), a z drugą w książce, czytałam dość wolno. Z czasem, gdy historia zaczęła mnie wciągać, gdy angielski przestał być tak uciążliwy, odkryłam, że czytanie w tym języku sprawia mi coraz mniej trudności! Jest ogromną przyjemnością odkrywać swoje własne możliwości językowe, sprawdzać, ile jest się w stanie zrozumieć, no i co najważniejsze, spostrzegać, że po angielsku, czy tłumaczony na polski, to ciągle ten sam, dziwaczny nieco z pewnego punktu widzenia Murakami. Wielbicielom autora polecam w ciemno. W tej noweli są wszystkie charakterystyczne elementy jego prozy. Dzięki niej zresztą też widać, jak rozwinął się jego warsztat, ale jednocześnie, że już od początku miał to charakterystyczne coś w swoim pisarstwie.



Hear the Wind Sing, (oryg. 風の歌を聴け Kaze no uta o kike) Haruki Murakami, Kodansha International, 1997, tłumaczył Alfred Birnbaum
* str. 3
** bohaterka Norwegian Wood
Czytaj więcej
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Aldona Bognar Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrew Mayne; tajemnica Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Gaja Grzegorzewska Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Marat Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanna Łańcucka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Sławomir Mrożek Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Nie lubię kawy na wynos: zawsze się oparzę i obleję. Maniakalnie oglądam "Ranczo" i jeszcze "Brzydulę".Uwielbiam zimę. I wiosnę. I jesień. I deszcz. Lubię ludzi. Kocham zwierzęta. Czytam, więc wmawiam sobie, że myślę.