Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tadeusz Konwicki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tadeusz Konwicki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 marca 2013

W Bohini u schyłku pewnego gorącego sierpnia..

Wracam z takim mozołem przez wydmy minionego czasu, przez trzęsawiska dni i puszcze godzin do mojej babki, Heleny Konwickiej, której ja nigdy nie widziałem i nikt z tych, co znałem, nie spotkał jej nigdy, nie spojrzał jej w oczy, nie dotknął ręki, nie obdarzył przyjaznym słowem. A może ścigam ją przez obszary przeczuć, przez jeziora tęsknot, przez gęste mgły niepewności. Dlaczego teraz, kiedy przeżyłem moich bliskich, kiedy jestem najstarszy i kiedy nie mogę doczekać się mojej godziny, mojego terminu, dlaczego ścigam cień, widmo, marę młodej kobiety biegnącej przez banalną sierpniową łąkę ku banalnemu białemu dworowi, przy którym trzyma wartę modrzew zamieniający się powoli w złotą pochodnię.*

Śladami własnej babki, trochę po omacku, trochę na wpół sennie, trochę wodzony bogactwem wyobraźni, Tadeusz Konwicki przenosi siebie i czytelnika do odległej przeszłości, ledwie dwanaście lat po powstaniu styczniowym, gdy jego echa nadal pobrzmiewają w ludzkich sercach; do Bohini, małego, białego dworku na Wileńszczyźnie, gdzie można jeszcze zaznać odrobiny staropolszczyzny. Gościnności i zwyczajów, podporządkowania ciągle prawom natury, która gdy zaczyna powoli zmierzchać, prowadzi mieszkańców dworu do spokojnego snu. A może jednak niekoniecznie spokojnego? Nie, ten sen nie jest spokojny. Bywa, że przerywają go szlochy złamanego serca pana Michała, ojca Heleny, który ciągle płacze po stracie żony i ojczyzny. Bywa, że dwór jest niepokojony przez Korsakowa, zruszczonego Polaka, obecnego właściciela byłego dworu Konwickich, który miotany sprzecznymi uczuciami, to pragnie odpuszczenia grzechów, to zemsty za wrogość i brak zrozumienia. I w środku nocy uderza do okien, do drzwi, by go wpuszczono. Pojawia się niczym zjawa, zmora nocna i nie odpuszcza, póki starczy mu sił. By kilka dni później udawać, że ot, gorączka go trawiła, nie wie co mówił do końca, za nachodzenie nocne przeprasza, tym tonem nieco butnym, nieco pokornym. Ale to nie on tak naprawdę zakłóci życie dworu, ani hrabia Plater, który próbuje nakłonić pannę Helenę na zostanie hrabiną Plater, ale on, ten dziwny, pojawiający się znikąd Eliasz Szyra. Jego ruda głowa płonęła w słońcu sierpnia niczym emocje jakie ze sobą przywiódł.

I tak pośród piękna lasów i rwącej rzeki, autor prowadzi czytelników przez tę krótką, ale jakże brzemienną w skutkach historię, swoją prahistorię, swój początek, który jednak nie jest sielski i anielski, mimo otaczającej Helenę bujnej i przecudnej przyrody, ale rodzi się z z miłości gwałtownej i niepożądanej, z mezaliansu, z krótkiego westchnienia nad losem osób z innych warstw społecznych, które wtedy, w drugiej połowie wieku dziewiętnastego, było ciągle źle widziane i unieszczęśliwiało tym niejednych kochanków.

Historia niczym z niejednego romansu, który wzbudza tkliwość w sercu i wywołuje łzę w oku, ale też historia bez zbędnego użalania się nad tym, co musiało być i nie mogło nic tego odwrócić. Bo przecież, jak pisze Konwicki, nie mógł ostrzec swej nieznanej babki i nie mógł opowiedzieć tej historii inaczej. Choć to tylko historia, z lekka oniryczna, z lekka niepewna i ospała niczym owocująca jabłoń, powoli zrzucająca z siebie brzemię owoców. A w tym pięknie jeden zgrzyt, jedno ale, które dla humanisty, za jakiego się poczuwam, jest niczym rysa na szkle. Antysemickie powiedzonka, wplatane jak staropolskie przysłowia w dialogi bohaterów, postawa jakiejś wyższości, bo jak to tak Żydek do szlachcianki, jakby ten Żydek, to nie był człowiek z krwi i kości, jakby nie miał praw przyznanych ogółowi człowieczeństwa. Ech, boleśnie panie Konwicki to zabrzmiało, boleśnie. Ale wiem, pewnie tak się mówiło, pewnie niektóre zwroty weszły na stałe w krwiobieg człowieka, który przestał zwracać uwagi na ich znaczenie, a powtarzał mechanicznie, jak pacierz. A może nie? Może faktycznie w to wierzono i ten antysemityzm tylko rósł wraz z kolejnymi pokoleniami? Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Wiem, że strącałam te ukłucia, jakimi mnie trafiały niektóre zdania, jak natrętne muchy, w niebyt, w nicość, w zapomnienie, bo tak poza tym piękna to opowieść, piękna, choć bolesna ta tęsknota, za czasem utraconym, za miejscem utraconym, gdzie leży zapomniana przez świat i ludzi mogiła ojca Konwickiego. Czytajcie Konwickiego, ma dar jakich mało wśród polskich pisarzy. Pisze sercem, ale i pięknym językiem.


Bohiń, Tadeusz Konwicki, Czytelnik, Warszawa 1987, str. 74
Czytaj więcej

piątek, 20 lipca 2012

Ta książka nie jest dla grzecznych dzieci...

Czyli refleksji kilka o Zwierzoczłekoupiorze Tadeusza Konwickiego.


Dziwnie się teraz czyta Konwickiego. Inaczej. Z innym rozumieniem i interpretacją tego co pomiędzy. Słowami, wersami, fabułą główną. Niegdyś wściekałam się ogromnie na każdą jego książkę, zdenerwowana ospałością akcji, bohaterem wiecznym męczennikiem, smutkiem i ogólną beznadzieją. Teraz odczuwam ogromną wrażliwość na świat, wyważenie słowa, zdolność do bystrej obserwacji otaczającego nas świata. I cóż, piętno, piętno tego, co dzieje się tu i teraz, a ponieważ to tu i teraz miało miejsce podczas wojny, potem zaraz po niej, gdy próbowano odbudować stary świat na nowych, socjalistycznych podwalinach, co odbiło się wszystkim fatalną czkawką, a potem jeszcze gdy każde działanie osoby publicznej mogło spotkać się z napiętnowaniem, cenzurą.. Nie, nie można czytać Konwickiego bez tego tła, bez tej wiedzy w jakim dokładnie momencie historyczno - społecznym powstawał konkretny utwór. I bez chociaż przybliżonej znajomości jego życiorysu. I chociaż większość osób, które kiedykolwiek przystępowały do matury znają Małą Apokalipsę, to jednak niewiele osób kojarzy jego twórczość również z powieścią dla młodzieży. Choć szczerze mówiąc jest to tylko z nazwy powieść dla młodzieży, choć utrzymuje ona konwencję powieści przygodowej.

Książka pochodzi z roku 1969, a zatem jak możemy przeczytać z biogramu pisarza i strony poświęconej jego twórczości, z okresu dla niego trudnego, co ma swoje odbicie właśnie w tej powieści. Dlatego jest tu tak dużo szarości i beznadziei, smutku i poczucia utraty. Piotr, główny bohater i narrator Zwierzoczłekoupiora jest kilkunastolatkiem który ma dość specyficzne podejście do życia - ogółem jest znudzony nim i zniechęcony i z przyjemnością się dowiaduje, że w planetę może uderzyć planetoida, która zniszczy na niej wszelkie życie. Mimo tego jednak Piotr bacznie obserwuje zarówno życie domowe jak i to podwórkowe. W domu są: ojciec, który niespodziewanie traci pracę, mama malarka oraz siostra - zwana panią Zofią - która mimo chudości ciągle się odchudza. Ot, zwykły dom, ze zwykłymi problemami. Na podwórku możemy zaobserwować przede wszystkim akację, której Piotr obiecuje dozgonną miłość, bo tej w dżinsach to on nie chce już widzieć. Oprócz tego pojawia się na nim dość często Bawół, kolega szkolny, który uwielbia obżerać się do nieprzytomności. Słowo "pyszota" figuruje w jego słowniku na najważniejszym miejscu.. Ach, no i na koniec potwór Cecylia, przyjaciółka mamy, która nadużywa słów "debil" i "idiota" nawet wobec swoich przyjaciół. Taka jest codzienność Piotra. Niecodzienna jest natomiast wizyta Sebastiana, psa, dokładnie doga niemieckiego, który po prostu bezpardonowo się pojawia w mieszkaniu rodziny Piotra, przemawia ludzkim głosem i zabiera Piotra w malowniczą podróż, do miejsca nieco magicznego, gdzie i pora roku jest inna, malowniczy dwór, jest też uwięziona dziewczynka Ewa, którą trzeba uwolnić, a co za tym idzie, przeżyć z tym związaną przygodę. Gdy na dodatek Piotr w swoim realnym świecie dostaje się do filmu, w roli czarnego charakteru, ach wydawałoby się, że ciekawszych przygód nie można oczekiwać od losu. Trochę za dużo tych niezwykłości prawda? I gdzieś po drodze pojawia się Zwierzoczłekoupiór. Cóż to takiego? To jest takie coś, które nas przez całe życie osacza. (..) On jest w raptownych przebudzeniach, kiedy wyszarpniemy się  nagle z popołudniowego snu (..) Przez moment wszystko wydaje się nam obce, nieznane, przerażające, jakbyśmy się dopiero teraz po raz pierwszy urodzili. I wtedy on, Zwierzoczłekoupiór, jest przy nas.* I wtedy zaczyna coś w głowie świtać...

Zakończenie powieści jest bolesne. Trudne, ale też zaskakujące, nawet jeśli cień podejrzenia gdzieś tam w głowie się kołatał. Nie, to nie jest książka dla grzecznych dzieci, jak już na wstępie ostrzega nas Piotr. To nie jest też książka dla dzieci w ogóle. Nie jest to książka dla kogoś, kto z lektury czerpie otuchę i pocieszenie, bo tu nie ma szczęśliwego zakończenia. Fabuła jest dość egzotyczna i zaskakująca. Ale to właśnie lubię w dobrej książce. Dlatego z mojej perspektywy książka jest godna polecenia.



Zwierzoczłekoupiór, Tadeusz Konwicki, Czytelnik, Warszawa 1982
* str. 62-63
Czytaj więcej
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Aldona Bognar Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrew Mayne; tajemnica Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Gaja Grzegorzewska Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Marat Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanna Łańcucka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Sławomir Mrożek Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Nie lubię kawy na wynos: zawsze się oparzę i obleję. Maniakalnie oglądam "Ranczo" i jeszcze "Brzydulę".Uwielbiam zimę. I wiosnę. I jesień. I deszcz. Lubię ludzi. Kocham zwierzęta. Czytam, więc wmawiam sobie, że myślę.