Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Parandowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Parandowski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 marca 2013

Erudyta o okupacji

O wojnie i okupacji zostały zapisane przeróżne świadectwa. Najczęściej te pełne jej okrucieństw. Pisane różnym stylem, czasami jako beznamiętne świadectwo, czasami pełne rozpaczy, czasami zupełnie bezsilne. Były już świadectwa dotyczące pola bitwy, okrucieństw holocaustu, a także beznadziei partyzantki ukrywającej się w lasach, podziemia, które choć trochę próbowało się nie poddawać, walczyć pomimo niebezpieczeństw ze strony okupanta. Na tym tle opowieść Jana Parandowskiego początkowo przypomina bajkę. Jest piękna wrześniowa noc. Pod ciężarem jej zapachu świat wydaje się pełen oczekiwań na coś dobrego. Nic, ale to absolutnie nic nie wskazuje na to, że za chwilę rozpęta się szaleństwo. Podróż wozem ze zwykłym rolnikiem prowadzącym konia zdaje się sielanką. Gdy dodać poetycką polszczyznę, jaką opisuje ten moment autor, wydaje się, że tak naprawdę przenosi nas ponownie w świat Hellady i mitu. Że za chwilę rozpocznie bajania o boginkach skradających serca śmiertelnikom, o Dzeusie, który ponownie zdradził Herę. Ale nie. Tym razem to nie mit. Choć tak, wchodzimy w świat utraconej tradycji. Tym razem, naszej własnej.

Wrześniowa noc to ledwie czternaście szkiców, na ledwie ponad stu stronach. Krótkie, dotyczące różnych momentów okupacji, łącznie z jej zakończenie, nie mówiące o brutalności wojny, przynajmniej nie o takiej jaką znamy z innych przekazów. Jest tu groza i niebezpieczeństwo również, choć Parandowski znajdował się w znacznie lepszym położeniu niż inni Polacy, ponieważ był chroniony niczym bezcenne dzieło literatury. Ukrywany, ostrzegany, wspomagany na wszelkie możliwe sposoby, przetrwał wojnę w zasadzie bez szwanku. Ale nie siedział bezczynnie, jedynie próbując się ukrywać. Starał się wspomóc kraj jak potrafił najlepiej - nauczając w miejscach, gdzie jest można było uczyć, ponieważ Niemcy zamykali wszystkie szkoły, które nie nauczały odpowiedniego fachu rzemieślniczego, zamieniając je w swoje urzędy. I notował obserwacje z okupacji. Nocne wizyty Niemców. Przeszukiwanie otrzymywanych zza granicy paczek z żywnością  Nieudana próba ostrzeżenia francuskiego Żyda, jednego, któremu na chwilę udało się wysiąść z wagonu, wiezionego do Treblinki, któremu niemiecka propaganda została tak zaszczepiona, że nie chciał uwierzyć w grożące mu niebezpieczeństwo i odmówił zaoferowanej pomocy. Umierający w polu żołnierz, do którego nikt nie chciał podejść, aż w końcu zawstydziła wszystkich starsza kobieta, za którą dopiero poszło więcej osób, by zabrać umierającego. Opisane krótko, bez zbędnego patosu, po prostu, obrazki z obserwacji. Tak było. Nie nie dodając, nic nie ujmując Parandowski opowiada o tym, co sam przeżył, lub poznał z opowieści innych ludzi.

Sceny, które jakoś szczególnie przemawiały mi do serca to te związane z decyzjami Parandowskiego. O pozostaniu w kraju, mimo wielu ofert pomocy w emigracji ze strony znajomych i przyjaciół. Patrzenie z bólem serca na mapę własnego kraju. Chodzenie po popiołach zniszczonej biblioteki. Jednak nie mi oceniać pewne sceny i aspekty. Nie mi osądzać pewną bezradność z jaką obserwował swój niszczejący świat Parandowski. Ale jakoś ciężko mi przejść obojętnie nad losem dzieci z getta, o których Parandowski wspomina niczym o jakimś egzotycznym okazie, który pojawił się na klatce schodowej jego mieszkania, okazie, który był na tyle egzotyczny, że warto o nim napomknąć.. i resztę przemilczeć. Czy autor próbował pomóc w jakikolwiek sposób tym dzieciom? Nie wiem niestety. Oczywiście, może nie mógł im pomóc. Sam miał w domu dwójkę dzieci, na których uratowaniu na pewno zależało mu najbardziej. Ale pozostaje jakaś zadra w sercu. Choć może Parandowskiego tłumaczyć, że jeszcze nikt nie rozumiał, jeszcze nikt nic nie wiedział, każdy mógł mieć nadzieję..* Być może tak właśnie było..

Jednak piękny język polski jakim pisze Parandowski, piękna czysta, niczym nieskażona polszczyzna, jest czymś czym nie potrafię się do końca nasycić. Niektóre akapity czytałam po kilka razy. Niektóre pachną poezją i lasem. Tęsknię za takim pięknym językiem polskim. Mogłabym czytać po wielokroć. Dlatego polecam, bo walory tej pozycji są oczywiste, a jej długość może zachęcić nawet najbardziej opornych na lekturę tego typu. Polecam z całego serca.


Wrześniowa noc, Jan Parandowski, Iskry, Warszawa 1968
* str. 55
Czytaj więcej
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Aldona Bognar Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrew Mayne; tajemnica Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Gaja Grzegorzewska Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Marat Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanna Łańcucka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Sławomir Mrożek Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Nie lubię kawy na wynos: zawsze się oparzę i obleję. Maniakalnie oglądam "Ranczo" i jeszcze "Brzydulę".Uwielbiam zimę. I wiosnę. I jesień. I deszcz. Lubię ludzi. Kocham zwierzęta. Czytam, więc wmawiam sobie, że myślę.