poniedziałek, 5 lipca 2010
[90]. znaleźć źródło w najsuchszej pustyni.
wrócił mi apetyt, więc i humor jest szampański.
dziś od rana przemieszczam się po domu tanecznym krokiem.
mam chwile zasłabnięć, przeplatane w miarę normalną aktywnością.
i nie ma żadnych znaków przepowiadających, że zaraz nastąpi zniżka. ot, raptem szepczę teatralnym głosem do Niemęża: słabo mi, słabo, odjeżdżam. wówczas Niemąż (miszcz chińskiej akupresury) szybko mnie resuscytuje i znów wraca mi zasilanie.
***
Autor: Chustka o 21:30*
Nie pamiętam jak wpadłam na ten blog. Znalazłam u kogoś w linkach? Zajrzałam przypadkiem, szukając czegoś? Nie pamiętam. Nie czytałam od początku, niestety. Trafiłam bardzo późno, bo jesienią 2012 roku. Pamiętam, że czytałam te bieżące wpisy i wracałam do starszych.
Pytanie na blogu brzmiało - do czego przyda się chustka?
Mnie Chustka wyrwała z pewnego letargu. Ustawiła do pionu. I dała też potężny zastrzyk optymizmu. Pomimo.
chustka.blogspot.com
Joanna Sałyga zmarła 29 października 2012 roku w wieku 36 lat. Gdy przeczytałam wpis Niemęża o jej śmierci nie dowierzałam. Człowiek jakoś tak głupio i naiwnie wierzy w szczęśliwe zakończenia. Teraz myślę o synku Joanny. O Niemężu. Mam nadzieję, że macie się dobrze. Pomimo.
Umieranie to temat tabu. Ciiii. Nie mów o tym więcej! Po co epatujesz swoim umieraniem. Nikt już nie chce tego słuchać. Czuję się niezręcznie gdy o tym mówisz. Nikt nie chce słuchać, bo dla każdego to zderzenie z własną śmiertelnością. Szczególnie, gdy umiera ktoś młody, bo młodość ma ciągle przyszłość, prawda? A Joanna miała zaledwie 34 lata gdy wykryto u niej raka. Można się tylko wściec. Albo płakać. Wyć. A Joanna walczyła. I pisała o tej walce na swoim blogu. Dała wielu ludziom nadzieję, otrzymała też dużo ciepła i wsparcia. Chustka to analog, jakby to powiedział Marcin, e-wersji bloga, który dla ułatwienia wyszedł w postaci książkowej i dzięki któremu można ponownie przeczytać o dwóch latach tej trudnej, pełnej bólu, ale i miłości i oddania, walki z rakiem. Z, jak to mówiła Joanna, rakel. Z tematem bolesnym, ale koniecznym do oswojenia. Bo śmierć trzeba oswajać. Nie wolno pomijać, udawać, przebąkiwać i strzelać frazesami. Bo wiem, że Joanna, ani inne chorujące osoby, by sobie tego nie życzyły.
Chustka to zapis codzienności, od tej żartobliwej i wesołej, związanej z zabawą i rozmowami z synkiem, czułościami Niemęża, szaleństwami kotki Viledy, przez trudy badań, operacji, po smutek, ten tak mocno ciążący na duszy, bo związany z ponurą świadomością rokowań i tego, co trzeba będzie zostawić. Brzmi jak książka, prawda? Ale to nie powieść, nie książka, nie ma fabuły, stylu narracji, skomplikowanych relacji między bohaterami i odautorskich dygresji. To jest życie. To prawdziwe, takim jakim ono było przez ostatnie dwa lata życia Joanny. Niezwykłej, nieprzeciętnej, mądrej kobiety. To nie jest kwestia zastanawiania się czy warto to przeczytać. Czy to jest interesujące. Czy zachęcić. Joannę warto poznać. Warto poznać zapis jej zmagań i jej codzienności. Po prostu.
czwartek, 12 lipca 2012
[815].
parkujemy.
z okna salonu Syn macha do nas i woła: mamo, kocham cię! wujku, kocham cię! kocham was! kocham! kocham!
zanim zachroboczemy kluczami, przez drzwi już słychać donośne mrachanie Viledy.
- mraaaa! mraaa! - idą, idą, idą! - zawiadamia uradowana.
otwieramy dom.
Vileda sadowi się blisko nas, na brzeżku kolorowego chodnika. siedzi wyprostowana, wyczekująca.
przygląda się uważnie, może trochę ze zniecierpliwieniem.
przejęta gada: maaaa, maaaa, ma-ma, maaaaa!
myślę, że czuje od nas nowe zapachy i głośno zastanawia się, jak TAM jest.
może też opowiada, co się wydarzyło podczas naszej nieobecności?
a Syn skacze, biega po pokojach, macha rękami, śmieje się i pokrzykuje: wróciliście, wróciliście! moi rodzice wrócili! nie wyobrażacie sobie, jak ja tęskniłem! aż sam nie wierzę, że można aż tak tęsknić i tak się radować!
i pomyśleć, że nie było nas w domu przez kwadrans.
czyżby w tym czasie aż tak bardzo zgłodnieli?
***
Syn dostał od Niemęża telefon.
podczas dzisiejszej wizyty u Ulubionego Doktorka, co ja paczę? esemes przyszedł.
pierwszy esemes Giancarla do mnie. Moge boruwki
a wracając do wizyty: od dziś dysponuję wspaniałym zestawem środków przeciwbólowych o przedłużonym działaniu.
koniec z wymówkami, że dziś nie, bo boli mnie metaforyczna głowa.
Autor: Chustka o 23:59*
Chustka, Joanna Sałyga, Wydawnictwo Znak, Kraków 2013
* cytaty pochodzą z książki, jak również z bloga, ponieważ nie wszystkie wpisy zostały w niej umieszczone; niestety książka nie została ponumerowana, stąd dokładne daty i tytuły wpisów
Czytajcie Chustkę. Naładujcie akaumulatory. Wzruszcie się.
I badajcie się!
Czytaj więcej
[90]. znaleźć źródło w najsuchszej pustyni.
wrócił mi apetyt, więc i humor jest szampański.
dziś od rana przemieszczam się po domu tanecznym krokiem.
mam chwile zasłabnięć, przeplatane w miarę normalną aktywnością.
i nie ma żadnych znaków przepowiadających, że zaraz nastąpi zniżka. ot, raptem szepczę teatralnym głosem do Niemęża: słabo mi, słabo, odjeżdżam. wówczas Niemąż (miszcz chińskiej akupresury) szybko mnie resuscytuje i znów wraca mi zasilanie.
***
Autor: Chustka o 21:30*
Nie pamiętam jak wpadłam na ten blog. Znalazłam u kogoś w linkach? Zajrzałam przypadkiem, szukając czegoś? Nie pamiętam. Nie czytałam od początku, niestety. Trafiłam bardzo późno, bo jesienią 2012 roku. Pamiętam, że czytałam te bieżące wpisy i wracałam do starszych.
Pytanie na blogu brzmiało - do czego przyda się chustka?
Mnie Chustka wyrwała z pewnego letargu. Ustawiła do pionu. I dała też potężny zastrzyk optymizmu. Pomimo.
chustka.blogspot.com
![]() |
| Joanna Sałyga, Źródło zdjęcia |
Joanna Sałyga zmarła 29 października 2012 roku w wieku 36 lat. Gdy przeczytałam wpis Niemęża o jej śmierci nie dowierzałam. Człowiek jakoś tak głupio i naiwnie wierzy w szczęśliwe zakończenia. Teraz myślę o synku Joanny. O Niemężu. Mam nadzieję, że macie się dobrze. Pomimo.
Umieranie to temat tabu. Ciiii. Nie mów o tym więcej! Po co epatujesz swoim umieraniem. Nikt już nie chce tego słuchać. Czuję się niezręcznie gdy o tym mówisz. Nikt nie chce słuchać, bo dla każdego to zderzenie z własną śmiertelnością. Szczególnie, gdy umiera ktoś młody, bo młodość ma ciągle przyszłość, prawda? A Joanna miała zaledwie 34 lata gdy wykryto u niej raka. Można się tylko wściec. Albo płakać. Wyć. A Joanna walczyła. I pisała o tej walce na swoim blogu. Dała wielu ludziom nadzieję, otrzymała też dużo ciepła i wsparcia. Chustka to analog, jakby to powiedział Marcin, e-wersji bloga, który dla ułatwienia wyszedł w postaci książkowej i dzięki któremu można ponownie przeczytać o dwóch latach tej trudnej, pełnej bólu, ale i miłości i oddania, walki z rakiem. Z, jak to mówiła Joanna, rakel. Z tematem bolesnym, ale koniecznym do oswojenia. Bo śmierć trzeba oswajać. Nie wolno pomijać, udawać, przebąkiwać i strzelać frazesami. Bo wiem, że Joanna, ani inne chorujące osoby, by sobie tego nie życzyły.
Chustka to zapis codzienności, od tej żartobliwej i wesołej, związanej z zabawą i rozmowami z synkiem, czułościami Niemęża, szaleństwami kotki Viledy, przez trudy badań, operacji, po smutek, ten tak mocno ciążący na duszy, bo związany z ponurą świadomością rokowań i tego, co trzeba będzie zostawić. Brzmi jak książka, prawda? Ale to nie powieść, nie książka, nie ma fabuły, stylu narracji, skomplikowanych relacji między bohaterami i odautorskich dygresji. To jest życie. To prawdziwe, takim jakim ono było przez ostatnie dwa lata życia Joanny. Niezwykłej, nieprzeciętnej, mądrej kobiety. To nie jest kwestia zastanawiania się czy warto to przeczytać. Czy to jest interesujące. Czy zachęcić. Joannę warto poznać. Warto poznać zapis jej zmagań i jej codzienności. Po prostu.
czwartek, 12 lipca 2012
[815].
parkujemy.
z okna salonu Syn macha do nas i woła: mamo, kocham cię! wujku, kocham cię! kocham was! kocham! kocham!
zanim zachroboczemy kluczami, przez drzwi już słychać donośne mrachanie Viledy.
- mraaaa! mraaa! - idą, idą, idą! - zawiadamia uradowana.
otwieramy dom.
Vileda sadowi się blisko nas, na brzeżku kolorowego chodnika. siedzi wyprostowana, wyczekująca.
przygląda się uważnie, może trochę ze zniecierpliwieniem.
przejęta gada: maaaa, maaaa, ma-ma, maaaaa!
myślę, że czuje od nas nowe zapachy i głośno zastanawia się, jak TAM jest.
może też opowiada, co się wydarzyło podczas naszej nieobecności?
a Syn skacze, biega po pokojach, macha rękami, śmieje się i pokrzykuje: wróciliście, wróciliście! moi rodzice wrócili! nie wyobrażacie sobie, jak ja tęskniłem! aż sam nie wierzę, że można aż tak tęsknić i tak się radować!
i pomyśleć, że nie było nas w domu przez kwadrans.
czyżby w tym czasie aż tak bardzo zgłodnieli?
***
Syn dostał od Niemęża telefon.
podczas dzisiejszej wizyty u Ulubionego Doktorka, co ja paczę? esemes przyszedł.
pierwszy esemes Giancarla do mnie. Moge boruwki
a wracając do wizyty: od dziś dysponuję wspaniałym zestawem środków przeciwbólowych o przedłużonym działaniu.
koniec z wymówkami, że dziś nie, bo boli mnie metaforyczna głowa.
Autor: Chustka o 23:59*
Chustka, Joanna Sałyga, Wydawnictwo Znak, Kraków 2013
* cytaty pochodzą z książki, jak również z bloga, ponieważ nie wszystkie wpisy zostały w niej umieszczone; niestety książka nie została ponumerowana, stąd dokładne daty i tytuły wpisów
![]() |
| Źródło zdjęcia |
Czytajcie Chustkę. Naładujcie akaumulatory. Wzruszcie się.
I badajcie się!



