piątek, 9 sierpnia 2013

"To nie jest zawód dla cyników" Ryszarda Kapuścińskiego

     Temat życia studenckiego coś natarczywie do mnie wraca ostatnimi czasy. Najwyraźniej siła zwana przymusem do nauki znowu wpływa na mnie z każdej strony, czy to ze świadomych źródeł, czy to podyktowana potrzebami podświadomymi.
    Pamiętam jak szalenie ceniłam wykłady prof. Cierpiałkowskiej, które przecież zawierały w sobie cały ogrom wiedzy, realnych scen wziętych z doświadczenia pani profesor (a to była chyba najciekawsza część wykładu). Do dziś pamiętam parę przykładów, jakie przytoczyła wykładowczyni na temat trudów związanych z procesem terapeutycznym, o wybiegach pacjentów (np. tzw. pacjenci klamkowi, czyli po opowiedzeniu całej historii swojego, zdawałoby się poukładanego i bezproblemowego życia, na wyjściu, już trzymając klamkę, rzucają hasłowo prawdziwy problem, jaki ich sprowadził do gabinetu terapeutycznego), o tym jak też trzeba zadbać o siebie w całym procesie i wiele, wiele innych. Siła wykładu nie pozostaje we mnie bez echa. Zapis z wykładu, choć to nie to samo co jego wysłuchanie, może trochę wprowadzić w tę atmosferę, rozbudzić wyobraźnię, która zabierze czytelnika na salę i pozwoli mu wsłuchać się w głos prelegenta. To nie jest zawód dla cyników to właśnie taki zbiór wykładów, warsztatów, ale i wywiadów przeprowadzonych z Kapuścińskim, kolejno w Ameryce Łacińskiej i we Włoszech. Podzielona na dwie części książka, z której część wykładowa nosi tytuł Pięć zmysłów dziennikarza, a część z włoskich spotkań To nie jest zawód dla cyników zawiera w sobie swoiste kompendium wiedzy o wykonywaniu zawodu, czyli dziennikarstwa. Część najciekawsza to zdecydowanie warsztaty o dziennikarstwie, taka próbka przekazania młodym adeptom sztuki dziennikarskiej, swojego doświadczenia, zebranej wiedzy, prób znalezienia jakiegoś zestawu recept, jak być dobrym dziennikarzem, jak najlepiej wykonywać swój zawód, jak rozmawiać z innym, jak nazywa Kapuściński swoich rozmówców, mieszkańców krajów Trzeciego Świata.


 Czym jest współczesne dziennikarstwo? Wydaje się, że w epoce globalnej wioski, życia wirtualnego, zawód dziennikarza stracił rację bytu, bowiem informacje docierają do wszystkich w każdym zakątku świata w błyskawicznym tempie. Wiadomości są przygotowywane przez cały sztab ludzi, w związku z tym trudno znaleźć autora efektu końcowego, trwa ciągłe manipulowanie sposobem myślenia ludzi, bo informacja jest na wagę złota, a więc dotarcie do niej również. Co za tym idzie wszyscy, żeby na pewno dysponować dokładnie tą samą informacją, co konkurencja relacjonują na przykład zdarzenia z jednego miejsca, pilnując siebie nawzajem, podczas gdy ważne rzeczy dzieją się w innym i są przemilczane. Co sprawia, że jakby nie zaistniały.. Dlatego jak podkreśla Kapuściński dziś dziennikarz stając przed wyzwaniami współczesności musi w dwójnasób się starać. Przede wszystkim nie ustawać w kształceniu. Na każde napisane sto stron poświęcić lekturę wielu książek. Musi mieć kontakt z ludźmi, bo tylko dzięki nim pozyska żywe, prawdziwe relacje. Musi mieć w sobie dużo empatii i absolutnie nie wolno mu być cynikiem, bo dziennikarstwo to nie zawód dla cyników.

(..) dziennikarstwo nie może być uprawiane przez cyników. Trzeba jednak odróżnić cynizm od ostrożności, sceptycyzmu, czy realizmu. Te cechy są absolutnie potrzebne, bez nich nie da się wykonywać tego zawodu. Cynizm to cecha nieprzystająca do dziennikarstwa. Cynizm to cecha niegodna człowieka, cecha, która automatycznie wyklucza z dziennikarstwa. Mówimy tu tylko o wielkim dziennikarstwie, bo to jedyne, którym warto się zajmować, a nie o odrażającej jego formie, z którą często mamy do czynienia.*

Oddając tak wiele z własnego doświadczenia, jednocześnie Kapuściński udowadnia ogromną wiedzę o świecie, polityce, literaturze, a nawet odrobinę w psychologii, świadomy konieczności budowania związku z człowiekiem, zawiązywania więzi, niezbędnej do pozyskania zaufania, a co za tym idzie, relacji ze zdarzeń. Bogatej, prawdziwej, tej z pierwszej ręki, dzięki czemu jest ona dużo bardziej wiarygodna, niż ta poznana ze źródła pośredniego. Czyta się to wszystko bardzo przyjemnie i nie da się ukryć, że mogę tę lekturę polecać każdemu, kto chciałby bliżej poznać Kapuścińskiego i jego podejście do zawodu. Parę minusów tej pozycji jednak warto nadmienić. Nie wiem w jakim odstępie czasu odbywały się warsztaty w Buenos Aires, ale pojawia się element powtórzeń. Być może miał to być celowy zabieg, nie wykluczam tego, w końcu chodziło o to, żeby czegoś nauczyć, coś wpoić, ale w pewnym momencie jest poczucie, że można by z tego wyciągnąć pewną esencję i już jej tak bardzo nie rozwadniać o masę przykładów. Dzieciństwo autora przywoływane jest chyba z dwa razy, jak również jego początki pracy reporterskiej. Rozumiem ważność tego tła autobiograficznego, ponieważ kto wie, może gdyby nie ten moment w historii i takie jej zawirowania, Kapuściński zostałby na przykład lekarzem, a nie reporterem, ale powtórzone w tak krótkim tekście powoduje poczucie zapętlenia w lekturze. W drugiej zaś części, relacjonującej spotkanie zainspirowane przez Marię Nadotii z Kapuścińskim i Johnem Bergerem, miałam wrażenie, że obaj panowie boją się porozmawiać, więc zarzucają się nawzajem masą komplementów przez parę stron, co zresztą przerywa im nareszcie autorka spotkania, by zachęcić do rozmowy na temat i jak to sama określiła, przywołać do rzeczywistości.

A co można znaleźć w tej książce o Cesarzu?

Niekiedy decyzje podejmowane przez autora prowadzą go w rejony, o których mu się nawet nie śniło. Na przykład w Cesarzu nie pisałem o życiu o Hajle Sellasje. Jego tam nie ma. Książka pokazuje, jak władza zmienia ludzi, w jaki sposób ulega wynaturzeniu zachowanie człowieka, który wchodzi do polityki. Polegając na własnym instynkcie, zamiast pisać książkę o Hajle Sellasje, skoncentrowałem się na psychologicznych, zakulisowych mechanizmach władzy, na funkcjonowaniu instytucji i ludzi, którzy nimi kierują.**

Wspomnień o Cesarzu jest kilka. Wracanie do tej pozycji jest swoistą mantrą powtarzaną przez autora, co nie znaczy, że nie wymieniał pozostałych swoich książek. Widać jednak, że Cesarz miała dla niego szczególnie znaczenie, chociażby ze względu na związany z nią wieloletni pobyt w Etiopii i fenomen wydawniczy i translatorski tej pozycji. Chwilami zastanawiające było to, że Cesarz jest i nie jest reportażem. Jest prawdziwy, bo Kapuściński spisał prawdziwe relacje, ale jednocześnie skonstruował na własny użytek archaiczne wypowiedzi swoich rozmówców. Jest i nie jest o Hajle Sellasje: jest, bo mówi o stylu jego władzy, nie jest, bo cesarz nie był z gruntu złym człowiekiem, tylko zmieniła go sama władza i jej ogromny wpływ na ludzką psychikę. Pozostaje nadal masa znaków zapytania.

Tak czy inaczej, książka warta czasu jej poświęconego. Szczególnie, że rady dotyczące zawodu dziennikarskiego mają wbrew pozorom dość uniwersalny wymiar. Przekaz można bowiem streścić tak: ucz się, rozwijaj w sobie empatię, ceń drugiego człowieka, nie ustawaj w wysiłkach, by się rozwijać, dojrzewać. W moim odczuciu, zestaw rad wart do podążania za nimi, niezależnie od tego, jaki zawód ktoś wykonuje.


To nie jest zawód dla cyników, Ryszard Kapuściński, Dom Wydawniczy PWN, Warszawa 2013
* str. 163
** str. 75

12 komentarzy:

  1. Nie mam wątpliwości, że to był mądry człowiek, trochę wielki, trochę mały, jak każdy :) I nikt nie odbierze mu prawdziwego światowego sukcesu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie mam nic takiego na celu :-)

      Usuń
  2. Miał zalety i wady jak każdy człowiek tyle, że czytając jego książki o tym się nie myśli, gdyż pisał znakomicie.Poprzednio zapomniałam dodać jeszcze "Imperium".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy człowiek ma.. Staram się nikogo nie osądzać. Ale też zupełnie bezkrytycznie czytać nie potrafię..
      A wierzę, że pisał dobrze, bo mam w planach poznanie pozostałych dzieł :)

      Usuń
    2. Dlatego właśnie czekam na to co dalej napiszesz.
      W ubiegłym wieku Kapuściński to było nazwisko, które znakomicie się kojarzyło i muszę powiedzieć, że te różne informacje po jego śmierci zasmuciły mnie.
      Upadek autorytetów, a było ich więcej bardziej niż zasmuca.

      Usuń
    3. Widzisz, u nas tak chyba z wszystkim jest... Jak już mamy złotego cielca to ciężko nam zdjąć z niego to złoto.. O Mickiewiczu też pisze się dobrze, duma narodowa, jego tytuły nie schodzą z listy lektur. A przecież jak się prowadzał wszyscy chyba już wiedzą, dlaczego umarł też. A w końcu nie to ma znaczenie, prawda? Tylko piękno słów, jakie stworzył.
      Kapuścińskiego nigdy już nie poznam inaczej jak z relacji. Nie mam zamiaru przyjmować bezkrytycznie ani tych pochlebnych, ani tych obrzucających błotem. Poza tym ostatecznie będzie mnie interesował Kapuściński pisarz :) A gdyby mi się nie podobało to co pisze, to poprzestałabym na "Cesarzu" :)

      Usuń
    4. Po prostu chyba nikogo nie trzeba stawiać na piedestale.
      By później nie przeżywać jego upadku. A o Mickiewiczu wiedziałam już jak chodziłam do liceum a to dzięki swojej cioci, która była mocno oczytana a do gimnazjum chodziła przed wojną. My jednak tak mamy, to cecha narodowa, ale może to wynika z naszej historii, z tego, że bywamy i nie bywamy państwem, że jakby musimy wciąż udowadniać, że jesteśmy by nas znów nie skreślono.

      Usuń
    5. Też tak myślę, że lepiej nikogo nie stawiać na piedestale. Cenić fakt, że ktoś świetnie pisał, ale na przykład widzieć, że miał tez wady, jak każdy człowiek. Może właśnie wtedy nie byłoby takich nagłych strąceń z tego piedestału. A ciągle by się ceniło to co najważniejsze :) Zresztą, ciągle jestem zdania, że warto rozdzielać autora od dzieła :) Bo gdyby się obrażać na autora, że dopuszczał się rożnych grzeszków.. To mielibyśmy naprawdę garstkę tych, z których można by mówić z dumą :)
      A wiesz, może masz rację. Może to jakaś silna potrzeba istnienia, podkreślania, że mamy wartościowych twórców.

      Usuń
  3. Będę miała na uwadze tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Potrafisz zainteresować tematem:) Zastanawiałam się właśnie po którą książkę Kapuścińskiego sięgnąć i ta wydaje się idealna... Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Szczerze mówiąc jeśli nie zna się innych wypowiedzi Kapuścińskiego ta jest jak najbardziej warta polecenia.
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.