Gdy wczoraj nawigacja (niestety, mocno nieaktualna,a ja z tych nieprowadzących auta, co to nie mają pojęcia, którym zjazdem gdzie zjechać i gdzie jest zakaz skrętu w lewo) poprowadziła moją siostrę, a zatem i mnie, w jakieś dziwne rejony i w zasadzie było więcej niż pewne, że do teatru nie zdążymy na czas, poczułam straszny żal. Nawet nie o te wydane już na bilety pieniądze, ale o stracony spektakl. Nałóg teatralny nabrał monstrualnych rozmiarów jak widać. Nie szkoda mi, że wydałam jakąś kwotę i ta kwota może przepaść - szkoda mi straconej okazji, by znowu być w teatrze! Ostatecznie jednak, w stresie już maksymalnym, dotarłyśmy na Wierzbową i wpadłyśmy zziajane na ostatnie pięć minut do teatru. Emocje tak ogromne, że późniejsza, kolejna dawka emocji podczas spektaklu doprowadziła nas dwie do stanu permanentnego milczenia. Wyobraźcie sobie jaki to przeciwstawny stan do wcześniejszych 48 godzin, gdy nam się usta nie zamykały.
Drew: Marcin Przybylski
Jennifer: Milena Suszyńska
Czytaj więcej
Na scenie ściana z bluszczu i żwir. W zasadzie poza paroma rekwizytami nic więcej się tu nie pojawi przez cały spektakl. Bez wstępów dziwny dialog pomiędzy dwiema męskimi postaciami. Bracia. Jeden przebywa na przymusowym leczeniu psychiatrycznym w szpitalu, drugi został wezwany na spotkanie z jego terapeutami, bowiem podczas procesu terapeutycznego pojawiły się nowe, ważne wydarzenia z dzieciństwa obydwu, które tylko brat może potwierdzić. Od początku rozmowa ma dziwny przebieg. Czuć niechęć tego z braci, który przyjechał, czuć dziwną grę tego, którego leczą. Obaj widać, mają spore problemy, obaj, to widać, nie pałają silnymi braterskimi uczuciami, co potwierdza częstotliwość spotkań, która wychodzi na jaw już podczas wymiany pierwszych zdań. Drew, były adwokat, który dorobił się dzięki oszukaniu swojego klienta, podczas jazdy po pijanemu doprowadził do wypadku. Smaczku całej sytuacji dodała obecność narkotyków w jego aucie. Podczas gdy Drew próbuje się jakoś wybronić z sytuacji Terry próbuje żyć swoim dziwnym życiem, w którym nie ma miejsca ani na rodziców, ani na brata. Drew wpada na pewien pomysł i stąd obecność Terry'ego w szpitalu. Terry'ego, którym rodzina nie interesowała się od wielu, wielu lat..
![]() |
| Drew (Marcin Przybylski) i Terry (Grzegorz Małecki), fot. Andrzej Wencel, źródło |
Rozmowa początkowo niejasna zmierza do tego, co Drew zaplanował - pomocy Terry'go w jego sprawie. Wyjaśnienia, jakie złoży Terry mogą bowiem potwierdzić to, co Drew właśnie wyznał terapeutom - że w dzieciństwie był wykorzystywany seksualnie przez dawnego znajomego, dorosłego wówczas człowieka, człowieka, który z kolei był bliskim przyjacielem Terry'ego. Terry zgadza się potwierdzić wspomnienia brata, dzięki czemu Drew wkrótce wychodzi na wolność.
Wspomnienie jednak dawnego przyjaciela, Todda, pokieruje dalszymi krokami Terry'ego, który nie potrafi spokojnie przejść wobec wspomnień brata i postanawia odszukać Todda. Zamiast niego spotyka jego córkę, szesnastoletnią, słodką i naiwną Jennifer, dzięki której dowie się kilku istotnych szczegółów o znajomym z przeszłości.
![]() |
| Jennifer (Milena Suszyńska) i Terry (Grzegorz Małecki), fot. Agata Grzybowska, źródło |
Im głębiej w tę przeszłość, w to dzieciństwo braci, tym więcej mrocznych sekretów wychodzi na jaw. Wraz z nimi ściana z bluszczu powoli odsuwa się od widowni, jakby mimochodem miała odsłonić jeszcze więcej, choć nadal odsłania jedynie przestrzeń pełną żwiru. Na której, przy trzeciej i najważniejszej scenie spektaklu dochodzi do pełnego obnażenia przeszłości Terry'ego, oraz ukazania prawdziwego oblicza Drew.
W mrocznym, mrocznym domu tytułem ma nawiązywać do wyliczanki, jaką anglosaskie dzieci skandują w Halloween. "W mrocznym, mrocznym lesie stoi mroczny, mroczny dom, a w mrocznym, mrocznym domu, jest mroczny, mroczny pokój".. Brzmi znajomo? Znałam tę wyliczankę w trochę innej wersji, którą przypomniała nie tak dawno znowuż, Joanna Bator w swojej powieści Ciemno, prawie noc. Zamiast słowa mroczny był wskazany kolor czarny. Słowo dark, oznaczające ciemność, mrok, może wszak być zastąpione synonimicznie słowem "czerń". A zatem w tym czarnym, czarnym domu, w tym mrocznym, mrocznym pokoju stał stół, na którym było pudełko - to w wersji angielskiej. W wersji polskiej pamiętam, była trumna. Nadal jednak coś przerażającego, co może zawierać w sobie okrutną niespodziankę. Co znajduje się w pudełku jakie zaserwował widzom LeBute? Im bardziej scenariusz obnaża naszych bohaterów z ich przeszłości, tym głębiej sięga w mrok, jakiego nawet psychoanaliza nie odważyłaby się tknąć i przepracowywać. Zresztą, psychoterapię jako taką, niezależnie od szkoły, LeBute ładnie wyśmiewa, pokazując, jak niewiele trzeba by każdy mógł mieć trudną przeszłość, którą można się zasłonić w razie przekroczenia pewnych granic. Karta przetargowa, jaką jest seksualne wykorzystywanie w dzieciństwie jest tą najsilniejszą, bo trudną do obalenia, nawet gdy dowodów na takie zdarzenie jest w zasadzie niewiele.
Wieloznaczność. Słów i zachowań. Brak oczywistego zakończenia i głowa pełna domysłów. Widz może sobie dopowiedzieć, co tak naprawdę się wydarzyło, choć może to prowadzić na różnorodne manowce interpretacyjne. Nie da się ukryć, że LeBute doświadczył swojego bohatera okrutnie, że przypisał mu przeszłość fatalną i ciężkie przeżycia. I że mrok gęstnieje wraz z kolejnymi scenami. Grzegorz Małecki podbił nasze serca swoją rolą. Gdy już odzyskałyśmy obie głos to właśnie o jego postaci, o Terrym, było najgłośniej w samochodzie. Moc ekspresji, głos, emocje. Żwir trzeszczał, trącał nas odpryskami, chwilami brakowało tchu. Wymieniałyśmy spojrzenia na sekundy, bo trudno było oderwać wzrok od aktorów. I choć w pewnym momencie już się domyślamy, już wiemy tak naprawdę, to nadal, gdy Terry posyła w pustkę to ostatnie spojrzenie, przyznaję bez bicia, że mieszam postać z aktorem i czuję ogromną litość do tej rozpaczliwie miotającej się, biednej postaci.
W mrocznym, mrocznym domu, Teatr Narodowy, Neil LaBute, reżyseria: Grażyna Kania, scenografia: Stephan Testi, muzyka: Dominik Strycharski, reżyseria światła: Mirosław Poznański
Obsada
Terry: Grzegorz MałeckiDrew: Marcin Przybylski
Jennifer: Milena Suszyńska






