Historia szaleństwa to przebogaty rozdział w historii rozwoju ludzkości. Zaczyna się od ciemnych piwnic, kajdan, izolowania na wszelki sposób, wyśmiewania, traktowania jak przedludzi. Z kajdan uwolnił ich słynny Pinnel pod koniec XVIII wieku, choć tym samym rozpoczął epokę zakładów dla obłąkanych, w których długo jeszcze się uczono, jak powinno się obchodzić z chorymi, jak rozróżniać choroby i jak prawidłowo powinna przebiegać terapia. Ale nawet w XX wieku zaliczono wiele wpadek, których przykładami było stosowanie elektrowstrząsów czy lobotomii, zabiegu, po którym większość pacjentów zostawała już w stanie bardziej przypominającym roślinę, niż istotę z krwi i kości, z charakterem i osobowością.
Lot nad kukułczym gniazdem książka z 1962, a więc powstała na dekadę przed słynną prowokacją Rosenhana jest fikcyjną historią o całkiem niefikcyjnej sytuacji w pewnym szpitalu psychiatrycznym, dokąd trafia niejaki Randle McMurphy, który woli odsiedzieć resztę swojego wyroku w zakładzie psychiatrycznym. Szuler, zabijaka i dziwkarz to w pełni oddający opis najważniejszych cech McMurphy'ego. A jednak.. nie sposób nie polubić go, kibicować mu, a na koniec czuć tylko bezsilną wściekłość..
Całą historię poznajemy oczami wodza Bromdena - niezwykle wysokiego, silnego z fizycznego punktu widzenia Indiana, którego cały personel szpitala ma za osobę głuchoniemą, w związku z czym nie mają oporów by przy nim prowadzić nawet bardzo ściśle tajne rozmowy o innych pacjentach. Wódz dzieli pacjentów na Okresowych - czyli przebywających w zakładzie na określony czas; Chroników - czyli osoby, które są już "skazane" na szpital na zawsze, oraz Rośliny, czyli te osoby, które po serii elektrowstrząsów bądź lobotomii utraciły to co najważniejsze w życiu - świadomość swojego istnienia. Całość działań zaś szpitala i ogólnie systemu nazywa Kombinatem. Na skutek podłego traktowania przez sanitariuszy, którzy wykorzystują go do sprzątania szpitala oraz wielu otępiających leków, jakie musi przyjmować i serii elektrowstrząsów Wódz często odczuwa że świat spowija mgła, gęsta, mlecznobiała mgła. Gdy mgła jest silniejsza od jego zdolności percepcyjnych stara się nie poddawać lękowi, że w niej utonie, lub, że zostanie przez nią porwany. Wódz mimo swej postury stale zdaje się być w cieniu, czuje że nie jest zauważany, każdy traktuje go jak powietrze, jakby go nie było.. Jest przekonany że jest o połowę mniejszy niż kiedyś był, a wszystko co robi jest podyktowane ogromnym lękiem i niską samooceną. Wzbudza ogromną litość i poczucie krzywdy, niesprawiedliwości, choć nie do końca przez niego samego uświadomionej..
Pojawienie się McMurphy'ego burzy ustalony i ściśle przestrzegany przez Wielką Oddziałową, siostrę Ratched, szpitalny porządek. McMurphy jest buńczuczny, nie chce przestrzegać reguł, zadziera z oddziałową i w efekcie toczy z nią najcięższą z batalii - tę, o własne życie.
Z perspektywy czasu i uświadomienia społeczeństwa na temat tego co działo się w szpitalach psychiatrycznych książka nie powinna budzić już takich emocji jak 50 lat temu. A jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że mimo wszystko jej wydźwięk ma uniwersalny wymiar. Bo chociaż dziś pacjenci są traktowani z szacunkiem, leczeni z godnością i nie są w tym celu ubezwłasnowolniani, to jednak walka jaką toczy McMurphy, walka, której tak naprawdę nie do końca można by się po nim spodziewać, jest czymś więcej niż walką pacjenta o swoje prawa. Przypomina raczej nieustanną walkę o wszelkie ograniczenia jakie próbuje się nakładać człowiekowi. I tak całkiem przyziemnie też - próbę uświadomienia komuś, komu za bardzo uderzyła woda sodowa władzy do głowy, że władza nie musi oznaczać bycie silniejszym.
Kolejna fenomenalna książka. Kolejna która aż roi się od wielu ciekawych fragmentów. Do której, o nie wątpię, będę wracać.
Lot nad kukułczym gniazdem, Ken Kesey, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2009
Wstyd się przyznawać, ale nie miałam pojęcia, że film jest na podstawie książki. A film z Nicholsonem w roli głównej po prostu uwielbiam... Wpisuję na listę "do kupienia" na pierwsze miejsce :D
OdpowiedzUsuńNo i znów nie sposób się nie zgodzić ;)
OdpowiedzUsuń@Zołziasta - obyś jak najszybciej mogła wpisać na listę "do ponownego przeczytania" ;)
No to ja się przyznam, że filmu nie widziałam ;)
OdpowiedzUsuńJa też ;)
OdpowiedzUsuńMasz absolutną rację, książka jest wstrząsająca i po prostu świetna.
OdpowiedzUsuń;)