sobota, 30 czerwca 2012

Notka niezobowiązująca.. O "Kolorach tamtego lata"

Miałam dwanaście lat, gdy pierwszy raz ujrzałam rzymskie uliczki. Po dwóch dniach jazdy autokarem, niedospaniu, jedzeniu jedynie kanapek i bez możliwości skorzystania z prysznica, dotarliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi że już na miejscu. Ja, moja Babcia i brat cioteczny. A tam okazało się, że nikt na nas nie czeka. W Ladispoli położnej zaledwie 38km od Rzymu moja rodzicielka beztrosko spędzała czas, oczekując nas.. dwa dni później ;) Moja kochana Babcia, która nie znała ani włoskiego, ani żadnego innego języka, oprócz rodzimego, którym mogłaby spróbować się porozumieć z kimkolwiek w celu zaczerpnięcia jakichś informacji od tubylców,  zaczepiła taksówkarza, wskazała mu przezornie zapisany na kartce adres mieszkania i za pomocą gestów i mimiki wyjaśniła, że nie jesteśmy w posiadaniu ani jednego lira, ówczesnej jednostki monetarnej we Włoszech, i że kierowca musi Babci zaufać w kwestii opłacenia taksówki na miejscu. Ku naszemu zaskoczeniu kierowca zaufał Babci. Co więcej opowiedział jej o swojej córce, która właśnie wyszła za mąż. Nie wiem jak ta dwójka to zrobiła, ale bez znajomości języków, dogadali się wyśmienicie.

W każdym razie.. To było niezwykłe lato. To wtedy dowiedziałam się o sobie kilku ważnych rzeczy. Po pierwsze, że nie potrafię żyć bez książek. Wizyta we włoskiej księgarni skończyła się niemalże płaczem. Po drugie, że nie potrafię żyć bez języka polskiego. Na polskie, znajome, swojskie ku@#wa na ulicy reagowałam jak psy Pawłowa na dźwięk dzwonka. Po trzecie, że nigdy dotąd nie spotkałam ludzi tak otwartych, tak radosnych jak Włosi i że bardzo, ale to bardzo spodobali mi się ci ludzie. Ale nie, nie chciałam tam zamieszkać i nigdy nie żałowałam tej decyzji. I tak naprawdę dopiero gdy pojechałam po raz trzeci, czy czwarty, nie pamiętam, ale tym razem ciągnąc ze sobą Marcina, dopiero wtedy mogę powiedzieć, że przeżyłam prawdziwie, romantyczne, włoskie wakacje ;) Dlatego chyba nie porwała mnie książka Richarda Paula Evansa Kolory tamtego lata.. Najedzony nie porozumie się z głodnym i odwrotnie, mawia moja Babcia. Zaczynam w końcu rozumieć, dlaczego nudzą mnie romanse ;) Szkoda tylko, że znowu sama się nacięłam i w zaparte musiałam skończyć lekturę, mimo, że do jakiegoś ciekawego wydarzenia musiałam czekać aż do 255 strony przy czym szybko się okazało, że nie jest to tak interesujące jak sugerował mąż głównej bohaterki ;)


Romans, jak to romans, zawiera w swojej fabule kilka podstawowych składników. Po pierwsze to on i ona (tutaj Eliana i Ross, oboje są Amerykanami, ale ją los rzucił do Toskanii ponieważ wyszła za mąż za Włocha, Maurizia; a jego z kolei życiowe perturbacje wygnały z rodzinnego miasta w poszukiwaniu szczęścia gdzieś indziej). Po drugie to ich spotkanie i wzajemna fascynacja (on zostaje przewodnikiem po zabytkach i wynajmuje mieszkanie..w jej domu ;D). Po trzecie i kolejne to poważna przeszkoda na ich drodze do szczęścia (mąż Eliany), bolesne rozstanie by nareszcie dotrzeć do szczęśliwego zakończenia w stylu "i żyli długo i szczęśliwie".  Nuuuda. Dlatego od dłuższego czasu raczej unikam tego typu literatury. Ale ponieważ ostatnia popularność Richarda Paula Evansa stała się tak niesamowicie spektakularna, znalazłam tyle pozytywnych opinii, że pomyślałam, że może trzeba by jednak sięgnąć po jakąś jego książkę? Może jego romanse są jakieś bardziej stylowe? Inne? Z niebanalną fabułą? Niestety Kolory tamtego lata są dokładnie takie same jak każdy inny romans. Czyta się tę książkę lekko i bez specjalnego zgrzytania zębami, ale jest tak do bólu przewidywalna, że muszę się wpisać na listę intelektualnych masochistów, ponieważ zmusiłam się do doczytania do końca,  mimo, że doskonale potrafiłam przewidzieć kolejne kroki bohaterów. Coś takiego odejmuje więcej niż połowę przyjemności lekturze.. Dlatego bez żalu oddam książkę dalej, a sama powspominam nasze włoskie wakacje, wtulając się w ramiona męża :)



Polecam wszystkim marzycielkom, którym ta książka da dużo wsparcia i otuchy. Romantycznym, wrażliwym duszom, które uwielbiają piękne historie o miłości. Każdemu kto ma ochotę na lekką, wakacyjną lekturę, nie wymagającą, ale za to czułą i słodką. Miejscami trochę jak ulepek, ale ja miód lubię wbrew pozorom ;) Tylko , zwyczajnie,  nie lubię schematów.


Kolory tamtego lata, Richard Paul Evans, Znak, Kraków 2011

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, cenię sobie każdą uwagę odnośnie wpisu i jego zawartości.

Uprzejmie proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, ponieważ ich nie obchodzę.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Autorzy

A.S.Byatt Adam Bahdaj Adriana Szymańska Agata Tuszyńska Agatha Christie Agnieszka Jucewicz Agnieszka Topornicka Agnieszka Wolny-Hamkało Alan Bradley Albert Camus Alice Hoffman Alice Munro Alice Walker Alona Kimchi Andrzej Dybczak Andrzej Markowski Andrzej Stasiuk Ann Patchett Anna Fryczkowska Anna Janko Anna Kamińska Anna Klejznerowicz Anne Applebaum Anne B. Ragde Anton Czechow Antoni Libera Asa Larsson Augusten Burroughs Ayad Akhtar Barbara Kosmowska Bob Woodward Boel Westin Borys Pasternak Bruno Schulz Carl Bernstein Carol Rifka Brunt Carolyn Jess- Cooke Charlotte Rogan Christopher Wilson Colette Dariusz Kortko David Nicholls Diane Chamberlain Dmitrij Bogosławski Dorota Masłowska Edgar Laurence Doctorow Eduardo Mendoza Egon Erwin Kisch Eleanor Catton Elif Shafak Elżbieta Cherezińska Emma Larkin Eshkol Nevo Ewa Formella Ewa Lach Francis Scott Fitzgerald Frank Herbert Franz Kafka Gabriel Garcia Marquez Greg Marinovich Grzegorz Sroczyński Guillaume Musso Gunnar Brandell Haruki Murakami Henry James Hermann Hesse Hiromi Kawakami Honore de Balzac Ignacy Karpowicz Igor Ostachowicz Ilona Maria Hilliges Ireneusz Iredyński Iris Murdoch Irvin Yalom Isaac Bashevis Singer Ivy Compton - Burnett Jacek Dehnel Jakub Ćwiek Jan Balabán Jan Miodek Jan Parandowski Jerome K. Jerome Jerzy Bralczyk Jerzy Krzysztoń Jerzy Pilch Jerzy Sosnowski Jerzy Stypułkowski Jerzy Szczygieł Joanna Bator Joanna Fabicka Joanna Jagiełło Joanna Łańcucka Joanna Olczak - Ronikier Joanna Olech Joanna Sałyga Joanna Siedlecka Joanne K. Rowling Joao Silva Jodi Picoult John Flanagan John Green John Irving John R.R. Tolkien Jonathan Carroll Jonathan Safran Foer Joseph Conrad Joyce Carol Oates Judyta Watoła Juliusz Słowacki Jun'ichirō Tanizaki Karl Ove Knausgård Katarzyna Boni Katarzyna Grochola Katarzyna Michalak Katarzyna Pisarzewska Kawabata Yasunari Kazuo Ishiguro Kelle Hampton Ken Kesey Kornel Makuszyński Krystian Głuszko Kurt Vonnnegut Larry McMurtry Lars Saabye Christensen Lauren DeStefano Lauren Oliver Lew Tołstoj Lisa See Liza Klaussmann Maciej Wasielewski Maciej Wojtyszko Magda Szabo Magdalena Tulli Maggie O'Farrel Majgull Axelsson Małgorzata Gutowska - Adamczyk Małgorzata Musierowicz Małgorzata Niemczyńska Małgorzata Warda Marcin Michalski Marcin Szczygielski Marcin Wroński Marek Harny Marek Hłasko Maria Ulatowska Marika Cobbold Mariusz Szczygieł Mariusz Ziomecki Mark Haddon Marta Kisiel Mathias Malzieu Mats Strandberg Matthew Quick Melchior Wańkowicz Michaił Bułhakow Milan Kundera Mira Michałowska (Maria Zientarowa) Natalia Rolleczek Nicholas Evans Olga Tokarczuk Olgierd Świerzewski Oriana Fallaci Patti Smith Paulina Wilk Paullina Simons Pavol Rankov Pierre Lemaitre Piotr Adamczyk Rafał Kosik Richard Lourie Rosamund Lupton Roy Jacobsen Ryszard Kapuściński Sabina Czupryńska Sara Bergmark Elfgren Sarah Lotz Serhij Żadan Siergiej Łukjanienko Sławomir Mrożek Stanisław Dygat Stanisław Ignacy Witkiewicz Stanisław Lem Sue Monk Kidd Suzanne Collins Sylvia Plath Szczepan Twardoch Tadeusz Konwicki Terry Pratchett Tomasz Lem Tore Renberg Tove Jansson Trygve Gulbranssen Umberto Eco Vanessa Diffenbaugh Virginia C. Andrews Vladimir Nabokov Wiech William Shakespeare William Styron Wioletta Grzegorzewska Wit Szostak Witold Gombrowicz Wladimir Sorokin Wojciech Tochman Zofia Chądzyńska Zofia Lorentz Zofia Posmysz

Popularne posty

O mnie

Moje zdjęcie
Lubię rocznik 1980. Nie lubię gdy ktoś dmucha mi w twarz dymem papierosowym. Kocham język polski. Czytam więc jestem. Piszę subiektywnie, zawsze możemy podyskutować. Lubię ludzi choć momentami bywam aspołeczna. Szczególnie, gdy przeszkadzają mi czytać.